Kochane forumowiczki,
Borykam się z całkiem ciężkim problemem. W zeszłym semestrze nie udało mi się zdać egzaminów, mimo, że przez miesiąc przed sesją nie robiłam niemal nic poza nauką. Tak więc czekają mnie poprawki. Jedna z nich to kobyła z czterech semestrów niewyobrażalnie nudnych wykładów z historii kultury książki (studiuję informację naukową i bibliotekoznawstwo), a drugi to całkiem lekki przedmiot jakim jest czytelnictwo (nie wiem, jak udało mi się go nie zdać, skoro uczyłam się i wiedziałam, co piszę, ale nieważne). Poprawki wypadają mi tego samego dnia, ale to jeszcze nie jest największy problem.
Nie jestem w stanie się uczyć, bo bardzo martwię się o swoją babcię, która aktualnie jest na intensywnej terapii, ale to mało prawdopodobne, że pożyje zbyt długo... Stres mnie teraz zjada, bo tutaj poprawki, a tutaj muszę się przygotować na najgorsze.
Czy jest jakaś możliwość, żeby przesunąć egzaminy, albo je odroczyć, jeśli to tylko moja babcia? Jak myślicie, udałoby mi się dogadać z wykładowcami?
Pozdrawiam wszystkich
Podobne tematy
Powiem Ci co o tym myslę:
wszystko zależy od tego jakich masz wykładowców. Na mojej uczelni np. była zasada - co na uczelni to na uczelni, wykładowcy byli wymagający ale gdy np. dzień przed kolokwium zaliczeniowym zmarł ojciec mojej dobrej kolezanki z grupy i ja byłam u niego wytłumaczyć koleżanke z nieobecności to facet zachował się na poziomie, bo nie dość że złożył kondolencje koleżance osobiście po kolejnych zajęciach jak wszyscy wyszliśmy z sali to dał jej mozliwość pisania zaliczenia w dogodnym dla niej terminie.
Według mnie naucz sie na ten bardziej lajtwoty przedmiot,podejdz do niego i zalicz go a ten cięższy mozesz ponegocjować z prowadzącym, ale tak jak pisałam-to jest dobra wola prowadzącego.