Mam niedoczynność tarczycy i przytyłam w 2-3 msc 10 kg masakra jakaś. Przy wzroście 175cm ważę 76kg może nie jestem gruba ale jednak ten tłuszcz jest. Chciałam się go pozbyć ale nie potrafię wytrwać w diecie co chwile jestem bardzo głoda. Da się coś z tym zrobić żeby te 10 kg cofnąć? podejrzewam, że to przez tą tarczyce bo dopiero się o niej dowiedziałam. Jeszcze kolega powiedział, że mnie nie poznał bo przytyłam. W talii mam 76cm w biodrach 95 cm a w udzie 66 cm aż tak jestem gruba, że ciężko mnie poznać
?
1 2014-08-09 17:03:42 Ostatnio edytowany przez reniasteczkowska (2014-08-09 17:06:28)
Podobne tematy
Niestety problemy z tarczycą bardzo często powodują problemy z tyciem i to czasami wręcz drastycznym. Tylko leczenie i odpowiednia dieta.
Za jakie grzechy
Dopiero biorę tabletki to jak dłuższy czas będę brać to unormuje mi się ta waga? bo nie chce tyle ważyć
Może trochę spaść, ale przede wszystkim się unormuje. Jednak trochę wysiłku w zrzucenie będzie trzeba włożyć. Ja jak kogoś prowadzę zawsze proszę o wykonanie badań tarczycy żeby wiedzieć na czym stoimy i dobrać odpowiednie środki do walki z nadwagą.
Tarczyca może powodować przyrost wagi i trudności w odchudzaniu, ale sama piszesz że nie umiesz wytrwać na diecie i masz duży apetyt, a tego tarczyca już nie powoduje.
Tarczyca może powodować przyrost wagi i trudności w odchudzaniu, ale sama piszesz że nie umiesz wytrwać na diecie i masz duży apetyt, a tego tarczyca już nie powoduje.
Mylisz się i to nie wiesz nawet jak bardzo:)
Marcjano napisałeś, że "jak kogoś prowadzę" to znasz sie na tym czy?
To tarczyca też powoduje apetyt? bo od jakiegoś czasu mam taki apetyt, że nawet jak zjem normalny posiłek to dalej jestem głodna, nie zwracałam na to uwagi bo myslałam, że skoro przytyłam to i więcej jedzenia potrzebuje. Ale jak przeszłam na diete to rano jadłam kanapke z ciemnym chlebkiem plus szybka drobiowa i kawałek pomidora, na drugie śniadanie pół Activi i jabłko a do obiadu nie dotrwałam bo byłam głodna jak wilk.. A chciałabym być na diecie plus ćwiczenia ale tak głodować cały czas to ja nie mam zamiaru
Oprócz mojego normalnego życia zawodowego moim hobby i dodatkowym zajęciem jest bycie trenerem osobistym. Nie ograniczam się jednak tylko i wyłącznie do rozpisywania ludziom diet i treningów. Zajmuję się rozwojem całościowym. W tym rozwojem psychicznym zwalczaniem stresu itd. Dlatego też nie prowadzę w jednym momencie zbyt wielu osób.
Problemy z tarczycą obecnie ma bardzo wiele osób i nawet o tym nie wiedzą. Jako problemy rozumiem nie tylko przekroczenie norm laboratoryjnych, ale nawet zaburzenia w ilości poszczególnych hormonów względem siebie. To także może powodować problemy mimo, że teoretycznie wyniki mieszczą się w normie. Tak tarczyca może i niestety wpływa na apetyt. Dieta powinna być dostosowana do wagi tzw. suchej masy mięśniowej. Uważam, że takie obliczanie zapotrzebowania kalorycznego jest w porządku. Szczególnie jeśli ktoś np. nie ćwiczy i nie chce rozwijać masy mięśniowej to nie będzie musiał w późniejszym okresie kaloryczności posiłków ponieważ jego sucha masa mięśniowa się nie zmienia. Nam chodzi o spalanie tłuszczu, a nie gubienie wagi dla samej wagi. Niektórzy na początku bardzo dziwią się jakie ilości jedzenia spożywają. Krzyczą, że przecież od takich ilości przytyją. A dzieje się dokładnie odwrotnie.
Mam też rozwiązanie dla osób które nie chcą liczyć kalorii a chcą schudnąć. Podstawą jest oparcie diety na białku, warzywach nieskrobiowych, owocach z niską zawartością fruktozy (fruktoza nie wcale dobra, dla organizmu jest nawet gorsza niż zwykły cukier!) oraz zdrowych tłuszczy.
Jako białko rozumiem ryby i chude mięsa. Nie jestem zwolennikiem warzyw strączkowych bo są ciężkostrawne i zawierają substancje anty odżywcze. Nie jestem też zwolennikiem opierania diety na nabiale, choć ten jest już lepszym źródłem białka niż strączki które z diety wykluczyłbym na amen.
Jako dozwolone warzywa to: wszystkie warzywa zielone, warzywa psiankowate (papryka, pomidor, bakłażan i ziemniaki w ograniczonych ilościach) i wszelkie inne warzywa z niską zawartością węglowodanów. Tych należy jeść dużo i jak najwięcej. Mają niską kaloryczność, dużo witamin i minerałów i świetnie zapobiegają napadowi głodu.
Dozwolone owoce to m.in: wszelkie owoce lasu, maliny, arbuz, morele, brzoskwinie, jabłka (z umiarem), banany (choć tu należy uważać bo są bardzo kaloryczne, ale jeden banan raz na jakiś czas nie zaszkodzi), grapefruity. Generalnie zasada jest taka, że jedna to porcja to ilość owoców mieszcząca się w garści.
Zdrowe źródła tłuszczy to: oliwa z oliwek, olej lniany, olej kokosowy, orzechy (poza orzeszkami ziemnymi, to wcale nie są orzechy tylko warzywo strączkowe), migdały, tłuste ryby morskie, tran, kapsułki omega-3, awokado.
Jeśli oprzesz dietę na takich produktach nie musisz liczyć kalorii, a gwarantuję, że zgubisz kilka kg.
Przykładowy jadłospis na jeden dzień:
Śniadanie:
4-jaja w koszulce, garść owoców, kilka orzechów (kilka, nie cała paczka!:)
Lunch:
Sałatka z kurczaka typu fajita (1 łyżka stołowa oliwy dobrej jakości, szklanka cebuli pokrojonej w plastry, 0,5kg piersi z kurczaka, pół łyżeczki kmniku, 2 łyżeczki oregano, 1 szklanka posiekanej papryki, sałata karbowana, 1-2 pomidory, 1 awokado)- Podsmażamy cebulkę i dodajemy kurczaka, a jak ten się zarumieni to paprykę, kminek i oregano. Sałatę rwiemy na kawałki i mieszamy z pomidorami oraz kurczakiem i cebulką i resztą składników. Dokładamy pokrojone awokado. Są to ilości na dwie porcje.
Przekąska:
garść migdałów, suszona wołowina (np. beef jerky)
Obiadokolacja:
Schab pieczony w całości, sos pomidorowy, cukinia, siekany kalafior, bazylia. (1,5kg schabu, 1 opakowanie sosu pomidorowego (słoik 350g) mogę też wrzucić przepis na własny sos salsa, 2 szklanki pokrojonej cukinii, 4 szklanki posiekanego kalafiora, 1-2 łyżki stołowe bazylii). Wszystko mieszamy razem w dużym naczyniu do powolnego pieczenia i pieczemy we własnym sosie przez około 3-4 godziny w niskiej temperaturze, a jeszcze lepiej 6-7 godzin jeśli ktoś ma czas.
To jest tylko zarys tego co zalecam np. moim klientom. Jeśli poruszasz się w liście produktów dozwolonych i poza nią nie wykraczasz to możesz jeść mięso, ryby i warzywa zielone do woli bez ograniczeń. Należy tylko uważać na tłuszcze, owoce i orzechy.
Dziękuję za tak długi wpis
A treningi jakie polecasz?
Z tą tarczycą to jakaś masakra. Piszesz o chudym mięsie ja bardzo lubie takie połączenie : podsmażone mięso z udka z sosem pieczarkowym plus ziemniaki ale to nie jest raczej dietetyczne
i taki rosołek z kurczaka
lub takie jajko smażone na kanapke. Ogólnie to jedzenie smażone się wyklucza z diety a szkoda bo smaczne.
a co z podjadaniem? ogólnie żeby nie zwracać uwagi na ilość spożywanego jedzenia?
10 2014-08-11 08:32:43 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-11 08:34:08)
podsmażone mięso z udka z sosem pieczarkowym plus ziemniaki ale to nie jest raczej dietetyczne
To zależy jak się takie danie przygotuje, bo może być zarówno dietetyczne, jak i nie. Np. smażone udko, + sos pieczarkowy na tłustej śmietanie i gotowane ziemniaki, będzie zdecydowanie mniej dietetyczne niż np. udko z rożna, sos pieczarkowy na jogurcie niskotłuszczowym + pieczone ziemniaczki z przyprawami. To już jest danie dietetyczne, a ilości kalorii mniejsza od 150 do nawet 200.
Rosół jest ok. Rosół nie powinien być tylko zbyt tłusty. Ogólnie większość zup jest dozwolona jeśli nie jest zabielana tłustą śmietaną. Większość zup jest niskokaloryczna i sycąca. Natomiast potrawy smażone nam smakują ponieważ jest w nich sporo tłuszczów, a to tłuszcze w głównej mierze wpływają na smak potraw. Czasami można zjeść tłustszy kawałek mięsa, byleby nie stanowił on podstawy. Smażenie generalnie jest raczej odradzane, ale to nie tylko ze względu na samą kaloryczność, ale też dlatego, że nie jest po prostu zdrowe.
Jajecznica jest w porządku. Generalnie chodzi o ograniczenie węglowodanów tylko do okresów wzmożonego wysiłku fizycznego. Czyli jeśli zaczniesz coś trenować, to taki obiadek z ziemniaczkami można sobie spokojnie zjeść po treningu. Natomiast w trakcie dnia lepiej większych ilości węglowodanów unikach. Co do podjadania. Jeśli już koniecznie trzeba podjeść to niech będzie to np. filiżanka malin, garstka migdałów, orzechów, czy też jedno jabłko. Takie podjadanie nie zniszczy diety pod warunkiem, że nie będzie zbyt częstsze. Przede wszystkim trzeba przetrwać pierwsze 3-4 dni na diecie o obniżonej zawartości węglowodanów. Potem organizm się przyzwyczaja przechodzi ochota na słodkie i podjadanie ponieważ normuje się poziom cukru we krwi. Trzeba starać się aby ilość wydzielanej przez trzustkę insuliny była na w miarę stałym niskim poziomie. Jedzenie dużych ilości produktów z węglowodanów prostych powoduje drastyczny wzrost poziomu insuliny, a potem jej spadek i chęć na podjadanie i jedzenie. A proszę napsisz jeszcze. Jak się czujesz po zjedzeniu np. dużej ilości ziemniaków, frytek, ryżu, czy po prostu owoców i słodkości. Czy ma przypływ energii czy raczej pojawia się senność?
Co do treningu. Trzeba przede wszystkim dobrać taki sposób ćwiczenia który się lubi i nie będzie powodował zniechęcenia.
Głównie chodziło mi o taki sos z torebki. Ale jeśli to udko by usmażyć na małej ilości oliwy i dodać ten sos to nie byłoby chyba problemu prawda?
No ale jeśli bym często jadła takie obiady to raczej bym nie zrzuciła nic bo to przecież też ma kalori troche.
W sumie jeśli by się jadło syte obiady to nie musiałabym podjadać bo jeśli zjem kanapke na śniadanie a później jabłko z jogurtem to wiadome, że człowiek będzie głody. Aż tak dużo to ja nie jem ale tak 2 kanapki na śniadanie by wystarczyło.
Zazwyczaj jak zjem obiad ziemniaki z czymś tam to czuję się najedzona i jakoś tak przez chwile słabne czyli taka senność ale jak przejdzie to najedzenie to jest ok ale co do owoców to nie wiem nie zauważyłam różnicy a słodyczy jako tak nie jem ewentualnie jak jakieś ciasto zrobię to zjem trochę i tyle.
No tak ale np takie ćwiczenia co są na youtube chodakowskiej czy Mel B to chyba są skuteczne prawda?
Ćwiczenia Chodakowskiej są ok, ale trzeba zwrócić uwagę na technikę o czym niestety Pani Chodakowska zapomina.
Sosy z torbki wyrzucił bym do śmieci nie ze względu na kalorie, ale ze względu na skład. Generalnie podstawą diety powinny być potrawy przygotowywane ze świeżych produktów. Wywalić wszystkie gotowce, bo to i zdrowiu i diecie nie służy. Raz na jakiś czas zjedzenie czegoś smażonego nie zaszkodzi. Generalnie jedzenie na diecie którą wymieniłem jest syte. Je się dużo warzyw które zapychają. Można je jeść w zasadzie bez ograniczeń. Ziemniaki też nie są wcale kaloryczne. Kaloryczne najczęściej są właśnie sosy, czy tłuszczyk którym ludzie te ziemniaki polewają.
13 2014-08-11 13:47:57 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-11 13:48:39)
Marcjano choruję na tarczycę od wielu lat, i wierz mi że można schudnąć i utrzymać prawidłową wagę ciała, tylko trzeba w to włożyć dużo wysiłku, a jak komuś się nie chce i tylko szuka wymówek? No cóż.
Po za tarczycą, biorę też leki sterydowe, a jednak udaje mi się schudnąć, więc da się. Ale nie jest to łatwe, a niektórzy by chcieli żeby było.
Ale ja przecież nigdzie nie pisałem, że się nie da, ale że np. rozregulowana tarczyca wpływa na apetyt, a to akurat jest fakt. Oczywiście takie osoby mają trudniej niż zdrowe.
Ćwiczenia Chodakowskiej są ok, ale trzeba zwrócić uwagę na technikę o czym niestety Pani Chodakowska zapomina.
Sosy z torbki wyrzucił bym do śmieci nie ze względu na kalorie, ale ze względu na skład. Generalnie podstawą diety powinny być potrawy przygotowywane ze świeżych produktów. Wywalić wszystkie gotowce, bo to i zdrowiu i diecie nie służy. Raz na jakiś czas zjedzenie czegoś smażonego nie zaszkodzi. Generalnie jedzenie na diecie którą wymieniłem jest syte. Je się dużo warzyw które zapychają. Można je jeść w zasadzie bez ograniczeń. Ziemniaki też nie są wcale kaloryczne. Kaloryczne najczęściej są właśnie sosy, czy tłuszczyk którym ludzie te ziemniaki polewają.
Właśnie kiedyś ćwiczyłam z chodakowska to nieźle się zmachałam.
No tak racja, że te z torebki są niezdrowe ale nie wiem jak da się zrobić dokładnie taki sam sos. Bo nieraz jak z grzybków robiłam to było dobre ale jednak inne w smaku.
No tak ale jeśli ktoś całe życie zajada wieprzowinę to ciężko się przerzucić na warzywa chociaż są dobre ale jednak czegoś brakuje.
16 2014-08-11 15:20:36 Ostatnio edytowany przez reniasteczkowska (2014-08-11 15:21:42)
Małpa nikt nie szuka wymówek bo ja ćwiczyć bym mogła dieta też tylko ciężko mi zrezygnować właśnie z tego co napisałam bo jak jestem na diecie to poprostu głoduję, muszę mieć mięso w posiłku. I chce to wszystko jakoś pogodzić lub poprostu zastąpić.
Skoro tak piszesz to napisz wogóle jak się żywisz i jakie ćwiczenia
17 2014-08-11 17:30:39 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-11 17:32:18)
Reniu i o to chodzi, nie daj sobie wmówić że wszystko to wina tarczycy, bo tak nie jest. Owszem jest trudno, nawet bardzo, ale to nie jest tak że się nie da, a niektórzy wpadają w pseudonaukowe informacje że są skazani na nadwagę i przestają cokolwiek robić.
Jem zdrowo, tzn, nie jem produktów przetworzonych, cukru, białej mąki, w dużym skrócie ale to podstawa. Bonus jest taki że produkty pełnoziarniste z niskim indeksem glikemicznym nie powodują skoków cukru, a to sprawia że łatwiej zapanować nad apetytem.
Wiadome, że jak człowiek się postara to zrzuci zbędne kg
To czyli nie jesteś na diecie ale poprostu zdrowo jesz? i chudniesz coś? ![]()
19 2014-08-11 22:47:06 Ostatnio edytowany przez Lalka lalka (2014-08-11 22:50:40)
Niedyczonnosc-- dobre:):):) wiec ja swoja niedyczonnosc mam od 1.5 roku. Biore tyroxyne. Waga spadla ale nadal mam pare kg nadwagi. Dopiero unormuje Ci sie wszystko w organizmie po 2 latach brania odpowiedniej dawki hormonu. Poczytaj co mozesz jesc co nie. Kalafior,brokuly,fasola moga powodowac wole wiec unikaj. Jest na necie duzo na ten temat.problem w niedoczynnosci jest taki ze zmienia sie metabolizm. Spowalnia bardzo. Przy nadcz. Metabolizm dziala na maxa dlatego sie chudnie. Mozna brac wieksza dawke niz stosowna by przyspieszyc metabolizm ale nie polecam,dwa razy podwyzszylam sobie dawke sama nieduzo o 25 microgr i wyladowalam w szpitalu. Tak nawiasem mowiac powinnam brac 75 ambiore 50 bo po 75 myslalam ze sie przekrece.
Po 2 latach? o masakra..
Co może powodować kalafior bo nie zrozumiałam?
Z tego co widze to dużo osób ma problemy z tarczycą..
Wole tarczycowe;) taki worek ,zgrubienie na szyi. Zalezy czy masz do tego sklonnosc.ja jem i nic mi nie jest.masz gruba szyje? Taka nadętą?? Sprawdz sobie w googlach w galeri jak to wyglada,wiele ludzi to ma i napewno nieraz widzialas.przy nadczynnosci tez jest. 2 lata to max czasu kiedy powinno sie wszystko uregulowac w organizmie. Tak jak wyzej ktos pisal,lekka dietka,ruch plus tyroksyna i spadnie;)
wszystko będzie dobrze.
Tak nawiasem mowiac powinnam brac 75 ambiore 50 bo po 75 myslalam ze sie przekrece.
A nie zaczynałaś przypadkiem od razu od dawki 75mcg? W przypadku tyroksyny dawki powinno zwiększać się stopniowo, zmniejszać też.
24 2014-08-12 16:55:28 Ostatnio edytowany przez Lalka lalka (2014-08-12 17:02:54)
Lalka lalka napisał/a:Tak nawiasem mowiac powinnam brac 75 ambiore 50 bo po 75 myslalam ze sie przekrece.
A nie zaczynałaś przypadkiem od razu od dawki 75mcg? W przypadku tyroksyny dawki powinno zwiększać się stopniowo, zmniejszać też.
Nie,zaczelam od 25 potem badania - za mala dawka,potem 50, badania i zatrzymalam sie na 50 bo pokazaly ze jest. Ale wpadlam na pomysl ze wezme 75 by sie nakrecic bardziej ale tak jak pisalam strasznie zle sie czulam, zeszlam do 50 , za jakis czas zrobilam badania ktore pokazaly ze za mala dawka i mam podwyzszyc na 75. Podwyzszylam za namowa lekarza i znowu strasznie zle samopoczucie. Wiec zostalam przy 50 w sumie wyniki sa w normie ale niska granica . Lekarz powiedzial ze skoro 75 nie sluzy to mam brac 50. Okresowe badania co 3-6 mcy. A chora tarczyca rozregulowuje caly organizm,wszystkie narzady dzialaja nieprawidlowo. Moze miec wplyw na wszystko poczawszy od nerwicy i depresji po problemy ze skora i wlosami. Dopiero jak mnie owa przypadlosc dopadla ,dowiedzialam sie w sumie za co dopowiada tarczyca,jak jest wazne to male zapomniane gówienko w gardle.. Marcjano- a Ty masz jakies pojecie o dietetyce?
Wiadome, że jak człowiek się postara to zrzuci zbędne kg
To czyli nie jesteś na diecie ale poprostu zdrowo jesz? i chudniesz coś?
Reniu to jest dieta, ale taka na stałe, nie jakaś dwutygodniowa super efekt, bo nie wierzę w takie rzeczy, jem mniej, jem zdrowo, nie jem tego co właśnie tuczy, dużo ćwiczę, więc chudnę, czasami przez kilka miesięcy waga stoi w miejscu, ale się nie poddaję, prócz niedoczynności biorę też leki sterydowe więc u mnie dodatkowo są też inne czynniki utrudniające odchudzanie.
Na pewno nie warto iść w jakieś reklamowane diety które obiecują szybki efekt, bo łatwo i szybko się nie da.
Dokładnie. Dieta to styl żywienia na całe życie. Jeśli ktoś myśl, że przejdzie na dietę a po schudnięciu wróci do starych przyzwyczajeń i nie utyje to lepiej żeby wcale nie zaczynał.
No tak macie racje bo jesli na diecie schudniemy a potem zaczniemy jeść to co kiedyś to przytyjemy i bez sensu. Tylko taka dieta przez całe życie to kosztowałaby troche bo te wszystkie produkty zdrowe są dwa razy droższe
Nie chodzi o jedzenie drogich produktow ze sklepow ze zdrowa zywnoscia a o nie jedzenie . Np kartofli,sosow, smazonego, tlustych wedlin,serow,slodyczy,maki bialej,chleba. To nic nie kosztuje,moze troche wysilku.
29 2014-08-13 17:52:28 Ostatnio edytowany przez reniasteczkowska (2014-08-13 17:53:30)
Wszystkiego nie można. To co tu jeść?
Zawsze myślałam, że kalafior itp jest zdrowy i powinno się go jeść
Tak jak Ci pisalam. Jest zdrowy ale nie przy niedoczynnosci. Jedz zdrowo.
31 2014-08-13 21:06:02 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-13 21:07:16)
No tak macie racje bo jesli na diecie schudniemy a potem zaczniemy jeść to co kiedyś to przytyjemy i bez sensu. Tylko taka dieta przez całe życie to kosztowałaby troche bo te wszystkie produkty zdrowe są dwa razy droższe
Jedzenie dietetyczne może być zdrowe. Natomiast to że są droższe to też pewien mit. Podlicz sobie ile wydajesz na wszelkie śmieci, które jesz. Nie tylko rzeczy do obiadu, ale batoniki, ciasteczka, piweczka sreczka i się przerazisz ile na to dziadostwo wydajesz. Ja się kiedyś przeraziłem ile potrafię wywalić miesięcznie na piwo.
Natomiast produkt gotowy często wychodzi po prostu drożej niż przygotowanie go samemu. Wystarczy spróbować i podliczyć i się okaże, że ten mit o tym, że zdrowe produkty są droższe to po prostu mit. Poza tym lepiej chyba troszkę więcej zapłacić a pożyć jednak trochę dłużej. Pieniądze życia nie wrócą.
Batonów nie jem, ciastek tez nie jedynie piwo pije. A Ty nadal piwo pijesz czy zrezygnowałes z alkoholu?
No tak wiadomo, że jak sie człowiek dobrze odżywia to wszystko się polepsza.
reniasteczkowska napisał/a:No tak macie racje bo jesli na diecie schudniemy a potem zaczniemy jeść to co kiedyś to przytyjemy i bez sensu. Tylko taka dieta przez całe życie to kosztowałaby troche bo te wszystkie produkty zdrowe są dwa razy droższe
Jedzenie dietetyczne może być zdrowe. Natomiast to że są droższe to też pewien mit. Podlicz sobie ile wydajesz na wszelkie śmieci, które jesz. Nie tylko rzeczy do obiadu, ale batoniki, ciasteczka, piweczka sreczka i się przerazisz ile na to dziadostwo wydajesz. Ja się kiedyś przeraziłem ile potrafię wywalić miesięcznie na piwo.
Natomiast produkt gotowy często wychodzi po prostu drożej niż przygotowanie go samemu. Wystarczy spróbować i podliczyć i się okaże, że ten mit o tym, że zdrowe produkty są droższe to po prostu mit. Poza tym lepiej chyba troszkę więcej zapłacić a pożyć jednak trochę dłużej. Pieniądze życia nie wrócą.
No w sumie dużo racji
Ja teraz zaczynam zmieniać styl życia, by schudnąć i ogólnie i tak sobie myślę, że właśnie to idzie dużo kasy, bo tu jadłam lody, tu tamto, masa różnych słodyczy. A bez tego można kupować te najważniejsze, a zdrowe i smaczne produkty. Nie musi być drogo, ale najwięcej warto robić samemu, fakt
A nawet jak ktoś kupuje te rzeczy lepszej jakości, może czasem droższe z jedzenia, to może i tak mu wyjść taniej niż np mi czy innej osobie, która kupuje niby tanio, ale tu słodycze, tam tamto itp. Także będzie dobrze dla zdrowia, dla ciała i dla portfela jak się zmieni te nawyki, na to wychodzi ![]()
34 2014-08-14 08:40:29 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-14 08:47:16)
Batonów nie jem, ciastek tez nie jedynie piwo pije. A Ty nadal piwo pijesz czy zrezygnowałes z alkoholu?
No tak wiadomo, że jak sie człowiek dobrze odżywia to wszystko się polepsza.
Piję ale dużo rzadziej. Kiedyś potrafiłem pić codziennie, teraz zdarza się, że nie wypiję nic nawet przez 2 miesiące. Ale to też kwestia zdrowotna, bo piwo jest naładowane glutenem, a ja glutenu nie toleruję. Jedzenie dietetyczne może być też bardzo smaczne, trzeba tylko troszkę własnej inwencji. I nie oznacza to oczywiście, że masz jeść TYLKO rzeczy dietetyczne. Raz w tygodniu pozwalam sobie na jeden posiłek na jaki mam ochotę. I nie patrzę wtedy w ogóle na dietę. Oczywiście jak wychodzę np. na ślub urodziny, to nie zabieram ze sobą pojemnika tylko jem to co jest. Jeśli przez większość tygodnia jesz zdrowo to drobne odstępstwa są wręcz potrzebne. Ja wyznaję zasadę 80/20 tzn. 80% jedzenia w tygodniu jest dietetyczna i zdrowa, a 20% jest to na co mam ochotę (co nie znaczy, że to zawsze jest jakiś fastfood, czasami to po prostu pajda chleba ze smalcem i ogórkiem). Jak się odchudzałem było to 90/10. Warto w diecie wprowadzać takie oszukane posiłki, bo są one formą nagrody i człowiekowi łatwiej jest wytrzymać na diecie jeśli wie, że za parę dni zje coś na co ma akurat ochotę. Oszukane posiłki najlepiej "realizować" poza domem. Wyjść do restauracji, na pizzę itp. Bo do domu zawsze nakupimy za dużo, a to ma być jeden posiłek. I ograniczeń kalorii w tym posiłku oczywiście nie ma. Jesz ile masz ochotę.
A nawet jak ktoś kupuje te rzeczy lepszej jakości, może czasem droższe z jedzenia, to może i tak mu wyjść taniej niż np mi czy innej osobie, która kupuje niby tanio, ale tu słodycze, tam tamto itp. Także będzie dobrze dla zdrowia, dla ciała i dla portfela jak się zmieni te nawyki, na to wychodzi
I w ogólnym rozrachunku płacimy często tyle samo, bo produkty fast foodowe i niskiej jakości często są napchane kaloriami a wcale nie sycą. Dlatego możemy ich zjeść bardzo dużo a być głodnymi. Chyba nikt nie ma problemu ze zjedzeniem 500g frytek z keczupem. Dla mnie to żaden problem. A np. takie 500g frytek z McDonald'sa to uwaga, uwaga... 2500kcal! Tyle to ja nie zjadam ważąc 90kg przy 8% tkance tłuszczowej:) A tu wszystko ejst w jednej porcji. Mała porcja frytek z maca to prawie 500kcal. A 500kcal to ma np. obiad złożony ze steka wołowego, sałatki i pieczonych ziemniaków. 500g pieczonych ziemniaków to 400kcal. Porcja 200g ziemniaków to tylko ok. 200kcal, do tego 200g stek to kolejne 200kcal i np. 400g sałatki z różnych sałat, rzodkiewki, cebulki i innych warzyw nisko węglowodanowych i mamy ok. 100kcal. Czyli w 500kcal zmieściliśmy porządny, sycący obiad, a np. tego 100g frytek. Ścieciowe żarcie jest tańsze, bo... jest śmieciowe. Nie daje praktycznie żadnych wartościowych składników odżywczych.
W sumie dobre. To czyli jakbym była cały tydzień na diecie to mogłabym sobie pozwolić np na niedzielny kaloryczny posiłek ![]()
Tak. I wtedy jesz dosłownie wszystko. Nie ma żadnych ograniczeń. Ważne tylko żeby to się skończyło na jednym posiłku:) W miarę jak chudniesz takich odstępstw może być więcej. Np. dwa razy w tygodniu (byleby nie było to dzień po dniu) lub jednego dnia. Ja obecnie kiedy nie potrzebuję się odchudzać mam jeden dzień i jest to właśnie niedziela gdzie jem wszystko na co mam ochotę.
I w taki sposób bym zrzuciła coś? dieta nie poszłaby na marne;)
38 2014-08-14 21:08:06 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-14 21:11:10)
I w taki sposób bym zrzuciła coś? dieta nie poszłaby na marne;)
Z pewnością. Samo wprowadzenie diety ograniczy mocno kalorie bo produkty zdrowe są mało kaloryczne i sycące. Mogę Ci sporządzić szczegółową listę co w fazie diety jeść można, a czego nie można. Oszukane posiłki w mądrze przemyślanej strategii przynoszą same korzyści. A co powiesz na taki przepis? To przepis zgodny z moją filozofią:
składniki
2 kiełbasy w plasterkach, najlepiej w stylu hiszpańskim (sanchos,chorizo itd.). Najlepiej znaleźć taką pozbawioną fosforanów lub zrobić własną. Mogę dać przepis na kiełbasę paprykową parzoną.
2 piersi z kurczaka, pokrojone w kostkę
2 ząbki czosnku, mielonego
1 cebula, pokrojona w kostkę
1 zielona papryka, pokrojona w kostkę
1 cukinia pocięta na małe kawałki
1 koncentrat pomidorowy
1 puszka pomidorów
1 szklanka bulionu z kurczaka (najlepiej ugotować gar rosołku i pomrozić wywar w kubeczkach plastikowych)
2 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżeczka papryki wędzonej
1 łyżeczka suszonego oregano
? łyżeczki suszonego tymianku
? łyżeczki suszona pietruszka
? łyżeczki pieprzu cayenne
sól i pieprz do smaku
Przepis:
Podsmażamy cebulkę, kiełbasę, piersi z kurczaka, następnie dodajemy cukinię, pomidory i dusimy przez pewien czas. Jak odparuje woda dodajemy wywar z kurczaka i wszystkie przyprawy. Mieszamy i gotujemy na wolnym ogniu do uzyskania pożądanej konsystencji. Mięso można zamieniać na takie jakie lubisz. Pasuje tu wszystko. W oryginalnym przepisie (jest to przepis na potrawę Jambalaya) są np. krewetki. Potrawa jest bardzo sycąca i mało kaloryczna. Ja ją uwielbia. Tu zdjęcie mojej jambalayi. To białe to kalafior, ale go powinnaś unikać to zamieniłem na cukinię.
A to jest schab pieczony w całości z przepisu z poprzedniej strony:
I np meatza czyli pizza mięsna, gdzie za podkład zamiast ciasta służy... mięso mielone. A na to dajemy ulubione składniki (ser wybieramy niskotłuszczowy np. piórko lub np. hit z ryk.
ja choruję na tarczycę (niedoczynność a w konsekwencji Hashimoto) od kilkunastu lat - tzn. od tego czasu wiem, że jestem chora i przyjmuję leki
W każdym razie jestem przykładem na to, że mimo tej choroby można schudnąć i to sporo. Od kwietnia tego roku wzięłam się wreszcie porządnie za siebie i udało mi się stracić już 15 kg. To jeszcze nie koniec mojej walki, bo sporo nadal zostało, ale jestem dobrej myśli. Przez długie lata, mimo stosowania najrozmaitszych diet, nie udawało mi się schudnąć. A jeśli już zrzucałam parę kilo, to zaraz przybywało mi dwa razy tyle niemalże "z powietrza". Ale trafiłam w końcu na dobrego endokrynologa, porobiłam różne badania, które między innymi wykazały, że mam dodatkowe kłopoty, takie jak bardzo podwyższony poziom prolaktyny i cukier poza normą, które dodatkowo hamowały proces chudnięcia. Ale wystarczyło, że brałam regularnie leki i się w końcu wszystko ruszyło w dobrą stronę, więc głowa do góry! ![]()
No no zaskoczyłeś mnie pozytywnie
nigdy bym nie pomyślała, że tak może wyglądać dieta bo wygląda to na smaczne ale zarazem kaloryczne
zreszta rosół wydaje się tłusty jeszcze rosołki i wogóle ![]()
miss rainbow przez same tabletki straciłaś na wadze czy przez diete bo nie zrozumiałam ![]()
miss rainbow przez same tabletki straciłaś na wadze czy przez diete bo nie zrozumiałam
od kwietnia tego roku stosuję dietę, mam ustawioną przez dietetyka. Branie leków i ustabilizowanie wyników badań pomogło tylko odblokować ten brak możliwości schudnięcia, bo wcześniej jak nie brałam leków i stosowałam różne diety, to nie dawało to żadnych efektów albo tylko bardzo niewielkie, a jak zaczęłam brać leki, to i dieta przyniosła szybkie efekty ![]()
A no to dobrze ![]()
Te potrawy tylko wydają się być kaloryczne. Najgorsze co można w diecie zrobić to obciąć tłuszcze, a zwiększyć węglowodany. Tłuszcze są bardzo ważne w diecie.
Warto sprawdzać poziom cukru, bo nawet niedużo podwyższony i tak zwiastuje cukrzycę i wpływa na przyrost wagi, bo cukier nie zostaje wtedy wykorzystany na energię, tylko zostaje zamieniony w tłuszcz.
Marcjano nie czaje tych diet najlepiej jakbym powiedziała komuś co lubię i dietetyk czy ktoś kto się na tym zna układałby mi jadłospis na cały tydzień bo znając życie to ograniczyłabym wszystko bo wydawałoby mi się, że to jest kaloryczne i oo taka głupia psychika
Małpa sprawdzałam i cukier mam w normie 92.0 przy czym norma to 65,0-100,0 ![]()
47 2014-08-16 07:24:23 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-16 07:25:50)
Oj znam to. Wszystkie moje produkty z listy są małokaloryczne (no może poza tą kiełbasą z jambalayi, ale taką też można znaleć). Wszystkie moje warzywa mają znikomą ilość kalorii. Tłuszcze w diecie są potrzebne. Także te nasycone, bo z tych nasycony organizm produkuje hormony. Stąd często problemy hormonalne i brak libido na dietach niskotłuszczowych. A tłuszcz może być sprzymierzeńcem w walce z tłuszczem w organizmie. Wiem, że to brzmi niebywale ale tak jest:)
Styl żywienia (nie będę mówił dieta bo to styl na całe życie, stąd brak liczenia kalorii) który proponuję nie zwiększa poziomu cukru bo produkty mają niskie ig. Przykładowo moja glikemia na czczo to ok. 75-80, a było 95-100. Tak samo cholesterol. Niby mam go ponad 200, bo 205-220 zawsze, natomiast skład tego cholesterolu jest wręcz idealny. Bardzo nisko trójglicerydy, wysoko hdl i nisko ldl. Styl żywienia proponowany przeze mnie ponadto leczy, tak nie boję się tego słowa leczy choroby autoimmumologiczne (reumatoidalne zapalenie stawów), bo jest całkowicie pozbawiony substancji antyodżywczych jak lektyny (występujące w zbożach) które te choroby powodują. Tak, nie pomyliłem się. To dieta jest główną przyczyną chorób autoimmunologicznych jak reumatoidalne zapalenie stawów i do leczenia ich nie są potrzebne żadne leki (choć w stanach ostrych na początku są wymagane), ale zmiana stylu żywienia. Zboża nie są naturalnym pożywieniem człowieka. Człowiek spożywa zboża od ok. 10 tys. lat, a rodzaj ludzki liczy prawie 2 mln lat. Wystarczy wyeliminować te produkty na miesiąc, a stan zdrowia i samopoczucie ZNACZNIE się poprawi i to gwarantuję. Nie jestem ortodoksem, dlatego zalecam proporcje 80/20, choć na początku warto byłoby w 100% stosować się do zaleceń i już po tygodniu poczuć różnicę w samopoczuciu. Ja wiele lat szukałem rozwiązań. Choruję między innymi na IBS (na razie nieuleczalne) ale taki styl żywienia znaczenia ograniczyl problemy. Pozbyłem się problemów trawiennych które męczyły mnie od lat, schudłem wiele kg, choć nie to było głównym celem diety. A zasady diety są bardzo proste. Przede wszystkim NIE JEMY:
- zbóż w żadnej postaci, bo czynią więcej szkody niż pożytku (dozwolony ryż brązowy i biały, dziki, ale w ograniczonych ilościach)
- produktów mlecznych poza fermentowanymi naturalnie
- warzyw strączkowych (organizm daje nam sam znać, że nie toleruje takiego pożywienia, pożywienie dobrze tolerowane nie powinno dawać żadnych negatywnych symptomów)
- jak najmniej produktów przetworzonych
JEMY:
- chude mięsa i ryby
- owoce morza jeśli ktoś nie jest uczulony
- nisko-węglowodanowe warzywa
Tutaj nie ma żadnych ograniczeń. Jemy do woli
- orzechy (w ograniczonych ilościach, bo są silnym alergenem i są mocno kaloryczne, pamiętajmy że do grupy tej nie zaliczają się orzeszki ziemne, które wcale orzechami nie są, tylko rośliną strączkową)
- zdrowe tłuszcze (oliwa z oliwek - ale dobrej jakości, badania organizacji konsumenckich dowodzą, że większość oliw ekstra vergine jest oszukanych, szukamy tylko takich z certyfikatem np. Gaea. Za oliwę warto zapłacić więcej bo używać jej będziemy do sałatek, do smażenia i przygotowywania innych potraw użyjemy innych tłuszczy. Olej lniany - też najlepiej tłoczony na zimno i dobrej jakości. Uwaga, jeśli producent zaleca przechowywanie oleju lnianego w lodówce to jego jakość nie jest za wysoka. Olej lniany dobrej jakości nie jełczeje szybko w temperaturze pokojowej)
- owoce (porcja wielkości dłoni dziennie, najlepiej te z przewagą glukozy nad fruktozą, bo fruktoza o czym mówią nowe badania, jest tolerowana gorzej i zamieniana głównie w tkankę tłuszczową, a glukoza w energię)
- warzywa wysoko-węglowodanowe (ograniczamy się do posiłków po intensywnym wysiłku fizycznym)
Gwarantuję, że taka zmiana bez liczenia kalorii (choć kalorie liczyć można, jak ktoś woli) da szokujące zmiany, przede wszystkim zdrowotne. Taka dieta to nie jest kolejna dieta cud na zrzucenie 15kg w dwa miesiąca. Ta dieta ma podstawy naukowe bardzo solidne (oczywiście nie jestem jej autorem) i jej skuteczność jest badana na największych uniwersytetach świata. Nie wierzycie? Spróbujcie.
Jeśli lubicie zieloną herbatę to nie żałujcie na nią pieniędzy. Herbata zielona słabej jakości przyniesie więcej złego niż dobrego. Kupujcie te lepsze np. Asahi Gyokuro (nie każdemu może pasować, bo ma "rybny" zapach i posmak), czy Sencha Uchiyama. Tu również nauka idzie nam z pomocą. Złej jakości herbaty SZKODZĄ.
Czyli moge jeść do woli byle trzymać się tego jedzenia
Postaram się to zastosować zobaczymy co to wyjdzie
Ale jeśli mam z chleba zrezygnować to co ja mam na śniadanie jeść?
Nie musisz całkowicie rezygnować. Tak jak napisałem. 80/20%. Niech w tych 20% będzie chleb, ale wtedy kupuj chleb dobrej jakości. Na pewno nie biały. A na śniadania pomysłów jest mnóstwo. Można przecież jeść wszystko. Jakoś dziwnie przyjęło się, że na śniadanie to kanapka i ludzie nagle nie wiedzą co mogą jeść. A przecież mogą jeść to na co mają ochotę. Ja często jem po prostu mięso z warzywami lub jakiś omlet, jajecznicę, fritatty, czy chociażby paella.
Jakbym miała jeść niezdrowo to bym wiedziała co jeść bo też nie koniecznie kanapki jem ale jeśli chodzi o zdrową żywność to nie wiem..
Wszystko z listy. Ja najczęściej jem coś z jajek, czasami coś co zostanie z dnia poprzedniego, a czasami np. steki wołowe z cukinię. Jem to na co mam po prostu ochotę i mieści się w diecie.
Aha. Ja często piekłem chleb np. z mąki kokosowej. Taki jest dozwolony. Byleby nie był ze zbóż. Pewne ilości chleba bezglutenowego są dozwolone, ale trzeba wtedy uważać na węglowodany. Ale chleb bezglutenowy mi po prostu nie smakuje.
A czemu ludzie tak lubią zboża? Bo mają w sobie substancje uzależniające działające na te same receptory co opium:)
To dobrze.
Mąka kokosowa? pierwsze słysze
Marcjano co ty za przeproszeniem bredzisz? Chleb z pełnowartościowej mąki z pełnymi ziarnami jest zdrowy, zawiera wiele witamin i minerałów, a także dużo błonnika. Problem jest wtedy kiedy ktoś je białą, bezwartościową mąkę.
Reniu bardzo dobra jest też mąka z ciecierzycy niestety jest około 3-4 krotnie droższa niż normalna mąka.
Chlebek ciemny zdrowszy wiadomo od bialego ale to zawsze chcleb i maka. Dietetycy zalecaja albo jednakromke dziennie albo wogole wyeliminowanie chleba. Bo nawet ciemny tuczy.Ja np jem chrupki ale nie bialy tylk ciemny od jakiegos poltora roku i platki owsiane na sniadanie. Chleba zadnego innego nawet ciemnego jak mam zjesc to mi klucha staje w gardle tak sie odzwyczailam.
56 2014-08-17 13:04:57 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-17 13:16:50)
Marcjano co ty za przeproszeniem bredzisz? Chleb z pełnowartościowej mąki z pełnymi ziarnami jest zdrowy, zawiera wiele witamin i minerałów, a także dużo błonnika. Problem jest wtedy kiedy ktoś je białą, bezwartościową mąkę.
Reniu bardzo dobra jest też mąka z ciecierzycy niestety jest około 3-4 krotnie droższa niż normalna mąka.
Bredzę? Koleżanko na naukę nigdy nie jest za późno. Zapoznaj się z badaniami na temat wpływu lektyn na choroby autoimmunologiczne. Badań na ten temat są setki. Zboża NIE SĄ zdrowe. Zboża mają masę substancji anty odżywczych przyczyniających się do pogorszenia stanu zdrowia. Skąd więc takie sukcesy w leczeniu Hashimoto po całkowitym wyeliminowaniu zbóż? To nie przypadek, że wyniki leczenia są powtarzalne. Owszem są osoby, które tolerują zboża, ale dla niektórych to samobójstwo. Jak dla mnie. Wystarczy powrót zbóż w jakiejkolwiek postaci aby ponownie pojawiły się problemy trawienne, bóle brzucha. Podam kilka artykułów do przeczytania:
The genetics and epigenetics of autoimmune diseases, Hewagama A., Richardson B. J Atuoimmun. 2009 Aug. 33(1):3-11. Epub 2009 Apr 5
Agrarian diet and diseases of affluence - do evolutionary novel dietary lectis cause leptin resistance? Johnson T., Olsson S., Ahren B., Bog-Hansen T.C., Dole A., Lindeberf S., BMC Endocrynology Disord. 2005 Dec 10:5:10.
Modulation of immune function by dietary lectins in rheumatoid arthritis. Cordain L., Toohey L., Smith M. J., Hickey M.S., Brit J Nutr 200, 83:207-217
Cereal grains:humanity's double edged sword. Cordain L., World Rev Nutr Diet 1999, 84:19-73
Innate immunity, epigenetics and autoimmunity in rheumatoid arthirisis, Maciejewska-Rodrigues H., Jungel A., Gay R.E., Gay S., Mol Immunol. 2009 Nov; 47(1):12-8, Epub 2009 Feb 15.
Fakty naukowe są takie, że zboża przynoszą więcej szkód niż pożytku.
Na koniec wymienię tylko kilka chorób które powodują między innymi lektyny ze zbóż:
- bezpłodność;
- cukrzyca typu I;
- stwardnienie rozsiane;
- niedoczynność tarczycy;
- toczeń;
- narkolepsja;
- pląsawica Huntingtona.
Są to wielokrotnie potwierdzone przypadki powiązania lektyn z tymi chorobami. Weliminowanie lektyn znacząco poprawia stan pacjentów. W przypadku Hashimoto nawet w Polsce mamy już sporo przykładów, bo endokrynolodzy, którzy nie są 100 lat za murzynami zalecają też zmianę diety i to przynosi zaskakująco dobre rezultaty. Co do magicznego i mitycznego wręcz błonnika. Owoce i warzywa zawierają go więcej niż zboża. Jeśli temat zbóż i ich negatywnego wpływu na zdrowie Ciebie interesuje, mogę popełnić bardziej profesjonalny artykuł.
Ja niedowiarkom zalecam zawsze spróbować na 30 dni całkowicie wyeliminować zboża. Potem zawsze mogą wrócić i.... nie wracają. Bo czują się zdecydowanie lepiej, a jak już wrócą to tym bardziej się przekonują że to błąd.
Zresztą. Ja jestem otwarty na wiedzę. Jeśli masz jakieś artykuły przeczące moim teorią to chętnie się z nimi zapoznam. Byle by to były artykuły naukowe, gdzie badacz jest znany z imienia i nazwiska, a nie artykuły z prasy dla kobiet.
A co powiecie na wafle ryżowe albo na musli z fitelli ? wyczytałam, że porcja 100g zawiera 335,00 kcal więc na diecie chyba nie bardzo?
Wafle ryżowe są w porządku. Ryż nie zawiera lektyn i jest dozwolony w pewnych ilościach. Muesli najlepiej zrobić samemu. Zawsze będzie mniej kaloryczne.
To super. Musli jeszcze nigdy nie robiłam więc ciekawe jakie by były wogóle w smaku. A jogurty są ok? bo ja zawsze kupowałam musli i jadłam musli z jogurtem na którym pisało bez cukru 0% i zawsze mnie ciekawiło czy faktycznie jest taki dobry jak piszą bo najlepiej mi smakowało taki jogurt np wisniowy 0% i musli.
Mam nadzieję, że Cię nie denerwuje tymi ciągłymi pytaniami ale z tego co piszesz to widać, że się na tym znasz bo każdy pisze co innego a ja w tym temacie jestem zielona.
Może trochę spaść, ale przede wszystkim się unormuje. Jednak trochę wysiłku w zrzucenie będzie trzeba włożyć. Ja jak kogoś prowadzę zawsze proszę o wykonanie badań tarczycy żeby wiedzieć na czym stoimy i dobrać odpowiednie środki do walki z nadwagą.
jakie sa odpowiednie srodki do walki z nadwaga?
Wszystko zalezy od klienta. Nie ma uniwersalnych:)
reniasteczkowska zależy z czego skomponujesz swoje muesli, ale masz tu większe pole manewru i kontroli kalorii. Sama decydujesz co dasz do muesli. Mogą być to orzechy, odrobina owoców suszonych, czy płatki owsiane (zawierają lektynę, ale znacznie mniej niż inne zboża).
Co do jogurtów. Generalnie produkt mleczne nie są zalecane, ale jeśli są tolerowane to najlepsze będą produkty fermentowane właśnie jak jogurty, kefiry, czy maślanka. One na ogół są dobrze tolerowane nawet u osób z nietolerancją laktozy. Co do 0% to trzeba uważać. Najczęściej oznacza to 0% tłuszczu, ale to akurat nie jest ważne. Tłuszcz mleczny jest dobrze tolerowany, a te 2% wielkiej różnicy nie robi. Natomiast należy zwrócić uwagę, czy taki jogurt nie ma dodanych dodatkowych cukrów. Jeśli jeść jogurty owocowe to tylko takie z dodatkiem pulpy owocowej, a nie sztucznych aromatów i cukru. I nie należy z nimi przesadzać bo są dość kaloryczne. Najlepsze oczywiście są te naturalne. Ale uwaga. U części osób produkty nabiałowe powodują zatrzymywanie wody w organizmie i utrudniają chudnięcie. Dlatego trzeba sprawdzić swoją reakcję. Ale ponownie wykraczamy poza listę produktów dozwolonych, co jak mniemam będzie musiało się jednak skończyć liczeniem kalorii bo powoli wykraczamy poza bezpieczną granicę niskokalorycznych sycących posiłków.
Czemu produkty mleczne nie są zalecane? z płatków na mleku też trzeba zrezygnować?
A skąd będę wiedziała, że jogurty mi zatrzymają wode w organiźmie?
Dodam, że zrezygnowałam z chipsów, słodyczy i piję tylko wodę mineralną więc już jestem na lepszej drodze
tylko teraz ciężko będzie z jedzeniem bo mam różne przyzwyczajenia. Lubię np mleko z makaronem czy ogólnie zupy z dodatkiem śmietany i kostki rosołowej. Ogólnie to kiepsko się odżywiam i chciałabym to wszystko jakoś zastąpić ale nie wyeliminować ale chyba nie wszystko się da ![]()
I mam zamiar chodzić na siłownię i ćwiczyć jakąś walkę boks czy coś podobnego więc jak bedzie tyle ruchu to powinnam troche zrzucić czy muszę mieć jakąś konkretną dietę? ![]()
Aha i zapomniałam się zapytać czy mielonka obejdzie się w takiej diecie? chyba raczej nie bardzo ale chce się upewnić bo lubie czasem sobie ukroić na kanapke i do tego pomidorek
Produkty mleczne nie są zalecane ze względu na obecność laktozy. Jednak jeśli są tolerowane to można ich trochę do diety wprowadzić. Jeśli powodują jakiekolwiek problemy to oznacza, że nie są dobrze tolerowane. Jest dość prosty test na sprawdzenie czy organizm nie trzyma wody. Obcinamy maksymalnie wszelkie produkty węglowodanowe i mleczne na 2-3 dni i spożywamy głównie mięso i warzywa. Przez pierwsze 2 dni możemy sikać bardzo dużo i zejść może np 2-3kg. To nie jest nic dziwnego. Potem np wprowadzamy jogurt czy twaróg i obserwujemy. Jak waga zaczyna nagle wracać to znaczy, że nabiał trzyma wodę i nie powinniśmy go używać.
Wędliny są dozwolone tylko te najlepszej jakości.
Eliminować trzeba stopniami. Drastyczne obcięcie od razu najczęściej się kończy tragedią. Np. w pierwszym miesiącu obetnij jak się da jakiś produkt, potem kolejny i kolejny. Ale nie ma co się spodziewać spektakularnych rezultatów.