Problem ciężko do opisania i w sumie nie wiadomo od czego zacząć hmmm...... Jestem w związku z facetem od 1,5 roku. Oboje jesteśmy po rozwodzie on ma dwie córki a ja dwóch synów. No w skrócie jesteśmy po przejściach... Mieszkamy oddzielnie on mieszka ze swoimi rodzicami a ja ze swoimi... Brak finansów na wspólny kąt... Mieszkamy od siebie jakieś 14km... Ja pracuje on pracuje. Weekendy wolne. I teraz tak widujemy się tylko w weekendy. W tygodniu jak jest czas to niestety to wygląda tak, że jak on twierdzi jest zmęczony, nie chce mu się przyjechać, ze nie warto bo zaraz musi się ogarnąć i spac bo musi się wyspac do pracy. OK nie raz ja pojade ale nie chce tak stale jezdzic bo jestem zdania ze kobiecie mniej wypada tak nachodzić faceta. Nie raz jak ma wolne nawet od pracy i ten dzień nie koliduje z moja praca to takie same wymówki. Z początku robiłam mu z tego powodu awantury ze dziwny ma stosunek do związku. I ze ja dla ukochanej osoby jestem w stanie się poswiecic. Pozniej na dlugi dlugi czas jakos się przyzwyczaiłam ale teraz znowu wraca ten problem ze niby jest a tak naprawdę go nie ma. Po prostu jak dla mnie przez to się oddalamy. Mowi często ze mnie kocha, ale czy na pewno? A może on mnie kocha jak przyjaciolke z która można tylko porozmawiać? I jeszcze jedno on ma 41lat a ja 29 czy to ma jakies znaczenie ze on do tego inaczej podchodzi? Brak mi czulosci z jego strony, jego obecności... On o tym wszystkim wie i argumentuje to tym ze szukam problemu którego nie ma i ze jak będę w jego wieku to ciekawe czy będę taka chetna jak teraz.
Podobne tematy
Mi by w sumie taki uklad pasowal. Jestem sam i robie co chce. Mam kobiete 12 lat mlodsza i jak mnie przycisnie to nie musze sie wysilac tylko po prostu do niej jade (albo ona do mnie) i mam co chce. Ogolnie nie chce mi sie angazowac w zwiazek, ale jak sie babka burzy to mowie, ze ja kocham i sprawa przycicha.... do nastepnego razu. I tak to sie ciagnie. Obiad w sumie mam od mamy, pranie rowniesz, dzieci swoje lata maja to i nie przeszkadzaja zbytnio. Zyc nie umierac. Moje potrzeby sa spelnione. Na jej potrzeby mam zawsze gotowe 'kocham Cie'. Maly wysilek a jaki EFEKT!!
Mi by w sumie taki uklad pasowal. Jestem sam i robie co chce. Mam kobiete 12 lat mlodsza i jak mnie przycisnie to nie musze sie wysilac tylko po prostu do niej jade (albo ona do mnie) i mam co chce. Ogolnie nie chce mi sie angazowac w zwiazek, ale jak sie babka burzy to mowie, ze ja kocham i sprawa przycicha.... do nastepnego razu. I tak to sie ciagnie. Obiad w sumie mam od mamy, pranie rowniesz, dzieci swoje lata maja to i nie przeszkadzaja zbytnio. Zyc nie umierac. Moje potrzeby sa spelnione. Na jej potrzeby mam zawsze gotowe 'kocham Cie'. Maly wysilek a jaki EFEKT!!
![]()
Teo
. Nie pamietam z jakiego filmu to bylo, ale bohater wypowiadal sie ze najbardziej kocha 'w trakcie'. Ten pan mi na takiego wlasnie wyglada ![]()
heh... nom i pewnie masz rację. Tylko nie wiem czy tak robi sobie co chce? Brak mi argumentów na taką odpowiedź...
wtedy nie mówi, że mnie kocha ![]()
wtedy nie mówi, że mnie kocha
No to masz już sprawę jasną
A po?
Ani po ![]()
9 2014-08-08 17:02:32 Ostatnio edytowany przez Lancacter (2014-08-08 17:04:35)
Madziara, mowiac ze robi co chce nie myslalem o jakims szlajaniu sie, tylko przyzwoitym korzystaniu z samotnosci
. Szekspira nie czyta w tym czasie bo bys wspomniala o tym i facet mialby przerabane ![]()
Ani przed ani po? No nie gadaj ze mowi ZAMIAST:)
Nie powiem bo się zgadzam z Tobą w 100%. Tylko czy takie podejście do związku można zmienić. Co mam powiedzieć? Ej sory ale taki układ mi nie pasi he he i zostańmy przyjaciółmi he he
Zależy mi na nim...
ani zamiast
A WIESZ JAKA JEST NAJLEPSZA ANTYKONCEPCJA
SZKLANKA WODY ANI PRZED ANI PO TYLKO ZAMIAST ![]()
Ciezko zmienic 41 letniego faceta. A mowi Ci to prawdziwy fachowiec, ktory jest od niego starszy
. Na razie bardziej Ci zalezy na nim niz przeszkadza i 'kocham Cie' zalatwia sprawe. To by powiedziec, ze taki uklad Ci nie pasi to dobre posuniecie. Zobaczysz, ze powie iz sie czepiasz bo jemu PASI
. Smieje sie troche ale prawda jest ze wyrazny komunikat to podstawa. Bedzie mial jasnosc, a tym co zrobi udowodni jak mu zalezy.
Nie tyle zmienić faceta tylko podejście do związku. Bo ja niby młoda ale wiem, że faceta zmienić się nie da. I na mnie słówka kocham nie działają
Nie o to chodzi, że on mnie tym przekonuje, że dalej z nim jestem. Po prostu lubię przebywać w jego towarzystwie i dla mnie to za mało wiedząc, że jest blisko. My kobiety już takie jesteśmy, że nam ciągle mało he he
Ja już znam jego argumenty na pamięć. Jak chcesz to sama przyjedź. Ze ja nie rozumiem tego, że ktoś po prostu może być zmęczony, że coś komuś może coś wypaść. Itd.... Nie umię go zagiąć. Może łzy by coś dały he he tylko, że płakać mi się nie chce he he żart he he
Nie ma co go zaginac. Daj mu szlaban na wiesz co i wykrecaj sie tym samym ![]()
Co mam powiedzieć? Ej sory ale taki układ mi nie pasi he he i zostańmy przyjaciółmi he he
Dokładnie TO masz powiedzieć. Bo przeciez układ Ci nie pasuje. A że go lubisz, to możesz go mieć na przyjaciela. Zacznij szanować siebie, swój czas i przestań brać ochłapy jako coś cudownego i niesamowitego. Dostajesz resztki i dostawać je będziesz. Chyba stać Cię na więcej, co?