Witajcie,
na ogół rzadko się zdarza, że udzielam się na forum jako osoba " prosząca o pomoc ", aczkolwiek od jakiegoś czasu już sobie chyba nie radzę. Proszę o pomoc bo chyba się w tym wszystkim pogubiłam. Przejdę pomału do sedna sprawy..
Rok temu poznałam faceta, jest dobry,uczynny.. ale też strasznie zazdrosny, poza tym mam wrażenie,że czasami mnie szantażuje.. Ale poniekąd mam świadomość, że robi to dlatego, że bardzo mu zależy.
Jesteśmy razem dopiero 4 miesiące, ale bardzo się do siebie zbliżyliśmy. W moim przypadku, niestety, uczucie zaczęło przygasać. Nie czuję już tego co na początku. Nie mam ochoty na bliskość, zaczynam się jej wręcz czasami obawiać, chociaż krzywdy nigdy mi nie zrobił.
Często też mam wrażenie, wbrew temu co pisalam wyżej, że mój facet to wielkie dziecko. Przynajmniej jego zachowanie sprawia, że mam prawo tak o nim niekiedy myśleć. Tak jak wyżej pisałam, mam wrażenie też, że mnie szantażuje - chodzi mi tu o to, że kiedy coś nie jest po jego myśli, wymyśla coś, żebym zmiękła, przemyślała wszystko i uległa..... Chociaż nie zawsze mu się to udaje.
Od dłuższego czasu chodzę przybita przez to wszystko... jestem bardzo nerwowa...
Czuję się tak, jakbym się poniekąd męczyła w tym związku.
Głównym problemem jest to, że nie wiem zupełnie co mam robić. Mam straszny mętlik w głowie. Nie wiem czy boję się zdecydować co dalej, czy jego reakcji na to, czy tego, że mogłabym zostać sama, czy może jeszcze czegoś innego..
Będę wdzięczna, jeśli trzeźwym okiem ocenicie, chociaż z tego co napisałam, sytuację i w jakiś sposób mi pomożecie.....
Z góry dziękuję... ![]()