Trafiłam tu przez przypadek, błąkając sie po stronach w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie...
Nie znalazłam ;-(
przez ostatnie 5 lat tkwiłam w toksycznym związku z którego nie potrafiłam się uwolnić. Gdyby nie wymiar sprawiedliwości pewnie do tej pory bym w nim tkwiła.
Przez 5 lat pił, obrażał, nękał, wyzywał, szturchał. popychał...
przepraszał, obiecywał...i od nowa.
Jego paradoidalna zazdrość doprowadziła do tego, że mój dzień był "dopracowany"co do minuty.
Określony czas na powrót do domu, na zakupy na odebranie dzieci z przedszkola...
a delikatny makijaż lub nowa sukienka mogły oznaczać tylko jedno - mam kochanka.
I tak całe 5 lat...
Próbowałam wielokrotnie odejść. Popadłam w głęboką depresje, nie chciałam już żyć...
i jedynie dla dzieci zostałam..
kiedy pijany trzymał mnie za gardło krzycząc, że "zajebie mnie" bo zwróciłam uwagę, że znów przyszedł pijany...obok mojej twarzy uderzała jego pięść. Do tej pory mi się to śni...
otwierałam oczy w nocy a on stał nade mną z zaciśnięta pięścią...bo znów alkohol pomieszał mu w głowie...
Kiedy chciałam odejść, powtarzał że rozpieprzy mi wszystko co zbuduję bez niego, że albo będę z nim albo z nikim innym.
I w takim przeświadczeniu jak zawieszona w pustce tkwiłam tak długo, aż zobojętniałam na jego wyzwiska...na wieczne zarzuty...
Teraz jestem sama dla siebie i dla moich dzieci.
Zmieniłam wszystko. Chciałam zacząć na nowo, zapomnieć. Nie potrafię!
Poznałam po długim czasie mężczyznę, który jest zupełna odwrotnością tyrana z którym żyłam. Wiem, że mu na mnie zależy, może nawet i kocha...nie chcę tego wiedzieć, odbiegam od tego tematu ilekroć on próbuje cokolwiek powiedzieć...
Nie umiem zaangażować się w ta znajomość. Ciąglę boję się, że koszmar z przeszłości wróci...
Jestem dojrzałą kobieta a nie potrafię odpowiedzieć na pytanie - czego chcę? Zawsze byłam zdecydowana i konkretna. Teraz waham sie nawet pod czas prostych czynności życiowych...
Nie potrafię podjąć żadnej decyzji, zdecydować się na cokolwiek, określić swoich uczuć...
Stałam się w stosunku do siebie krytyczna i wymagająca...
Co się stało ze mną??!! Gdzie ja jestem?? Czy to się kiedyś zmieni?? Czasem myślę, że nie jestem juz zdolna kochać..
Podobne tematy
Blackflower, musisz poszukać fachowej pomocy. Abstrahując od śladów na psychice, jakie pozostawił Ci ostatni związek, jest jakaś konkretna przyczyna, dla której w ogóle w niego weszłaś i nie odeszłaś jak tylko się okazało, że nie jest zdrowy. Trzeba tę przyczynę znaleźć, usunąć, wyprostować skrzywienia, tego niestety nie zrobimy na forum, do tego potrzebna jest terapia.
Idz do psychologa, zastanowicie sie razem, dlaczego pozwalalas na to wszystko. Normalnie czlowiek ucieka przy pierwszych dziwnych, agresywnych zachowaniach.
lepiej będzie jak swoją historię opowiesz komuś kompetentnemu.