netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

46 odpowiedzi5 753 wyświetleniazałożony przez irokezka, 03.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 47 ]

1

Temat: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Właściwie to nie wiem od czego zacząć. 

Jesteśmy ze sobą 6 lat. Mieszkamy od 5. Po wielkim kryzysie od roku było ok. Az do teraz.

Zaczęło się od tego ze denerwował mnie jego narcyzm. Na początku tylko denerwował. Ale od roku jest siłownia 3 godziny dziennie, dieta, używki wspomagające i to jest jego priorytet. Pilnował mnie z jedzeniem (schudłam 20 kg). Niby to dla mojego dobra ale zamiast mnie czasem pochwalić czy powiedzieć ze dobrze wyglądam to ciągle jest coś nie tak. A to brzuch jeszcze do poprawki a to uda. I myśli ze mnie to motywuje. Siłownia nie jest całym moim życiem i nigdy nie będzie a gdy dwa razy z rzędu nie zrobiłam chociaż kardio to było wypominanie ze się znowu zaniedbuje. Ogląda się w lustrze 5 razy dziennie i pokazuje ciągle ze tu mu żyła wyszła fajnie a to mięsień brzucha skosny dobrze widać. Cały czas ogląda chude panienki z mega brzuchami i sztucznymi cyckami.  Mi też się taki wygląd podoba ale przykro mi ze to jest jego ideał bo ja niestety mimo wysiłku nigdy tak wyglądać nie będę. On uważa się za najpiękniejszego i najmadrzejszego a inni są be. Odraza mnie coraz bardziej i meczy to jego zachowanie.
Poza tym zrobił się przemadrzaly. Zaczyna wypominac mi ze ja nie pracuje. Ze nie mam hobby. Ze o siebie nie dbam. Ze się czepiam. Ze jestem leniwa. A to nie jest prawdą.
Nie pracuje bo nie mogę podjąć stałej pracy na miejscu (w grę wchodzi tylko praca zdalna) i od lat taki był układ i wiele razy sam mówił ze tak jest dobrze. Lubie czytać i jestem ambitna, robię kolejne studia. Dbam o siebie bo gdybym tak nie było to bym 20 kg nie schudła. A leniwy czasem jest każdy ale w domu wszystko robie tak jak trzeba.
Znowu miałam przeczucia ze coś przede mną ukrywa. Gdy  chciałam rozmawiać zrobił ze mnie histeryczke i bluszcza.
Gdy wiem ze coś kręci i mu to mówię - jest złość i agresja.

Wszystko to do kupy złożone razem sprawiło ze od zwykłego zmęczenia po prostu zaczyna mi przestawac zależeć. I mimo że mi przestaje to jest mi przykro. Próby rozmowy nic nie dały bo to ja robie problem. Czuje się jak za karę we własnym domu. Wstawalam rano zestresowana czy nie będzie się o coś czepiał. Bałam się powiedzieć o swoich uczuciach i przypuszczeniach żeby nie zrobił ze mną wariatki albo nie zareagował agresja. Uzależnil mnie poniekąd od siebie a uważa że powinnam być szczęśliwa bo o nic się nie musze martwić. Kulminacja była w piątek. Bo chciałam jechać do rodziców na weekend bo on wyjeżdża do pracy. Nie chciał mnie zawieźć (byłam z psem wiec autobus odpada w taki upal) i nie miałam się czym wydostać. Była kłótnia, było szarpanie. W sobotę zostawił mnie i psa 100 km od domu na pks bo mu było nie po drodze... Jest obrażony na mnie za to ze ciągle go o coś podejrzewam ze się czepiam. Wyłączył telefon i używa nowego numeru którego oczywiście mi nie dał. Nie wiem gdzie jest ani czy jest wszystko w porządku.

Wiedział ze jestem nieszczęśliwa.  Ze jest mi ostatnio z nim źle.  Ze się odsunelam. Powiedziałam mu dlaczego tak czuję.  Nie zrobił nic a cała wina obarczyl mnie i sam uciekał z domu na całe dnie by teraz całkiem się uwolnić.  Nie wiem kiedy wrócę do domu. Teraz jestem u rodziców.  Ale bije się z myślami.  Cześć mnie czuje ulgę. Czuje ze tutaj jest mi lepiej. Nikt mnie nie poucza nie ma pretensji nie krzyczy. Nie czuję strachu. A cześć mnie ciągle myśli o nim.  Czy jest bezpieczny. Czemu tak się zachowuje. A może teraz mnie zdradza. Czemu się nie stara tylko ma to wszystko gdzieś. 
Bije się z tym i nie wiem która strona ma przewagę.
Boje się ze to juz koniec. A może się z tego cieszę ?

2

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Długi post. Długi post cały poświęcony wadom partnera, niezawierający ani jednego zdania lub słowa o jego zaletach. Pamiętasz jeszcze powody, dla których z nim jesteś?

3

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Masz racje... teraz też to widzę.
Może podświadomie jakoś wybieram tylko te wady żeby ki było łatwiej się uwolnić... Nie wiem. Wiem za to ze nie jestem szczęśliwa.
Chciałabym aby związek był partnerstwem. Aby obie osoby się o siebie troszczyly. Chciałabym czuć się kochana, ufać bezgranicznie. Moc śmiać się i płakać. O wszystkim rozmawiać a nie tylko o siłowni czy o zakupach spożywczych. Brakuje mi bliskości ale nie tej fizycznej. Z nim coraz bardziej obco się cczuje.A jednocześnie cierpię bo chciałabym żeby choć raz to on się postarał abym to ja była szczęśliwa.

4

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Opisałaś swe marzenia dotyczące partnera i związku. Z postów wynika, że tego o czym marzysz w obecnym Twym związku nie ma od dawna (jeśli w ogóle kiedykolwiek było).
Jeśli masz wątpliwości co do decyzji, zrób zestawienie kosztów i korzyści. Bycie z tym mężczyzną jest opłacalną dla Ciebie inwestycją?

5

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Eh, przykro mi się zrobiło, jak to czytałam.
Nie ma co się oszukiwać, dzięki siłowni, dzięki ciągłym dbaniu o siebie, samoocena Twojego partnera ogromnie wzrosła.
...dlatego widzi wszystko bee u innych, dlatego Cię poucza i rządzi Tobą.
Dałaś mu za wiele kochana. Dałaś palec, to uwalił Ci całą rękę, bo byłaś za miła, za kochana, a przede wszystkim posłuszna.
Niech poczuje jak to jest bez Ciebie, niech zrozumie w wolnym czasie gdy Ciebie teraz nie ma z nim,
że zachowuje się jakbyś była jego marionetką.

Nigdy nie rozumiem tego, jak człowiek, który kocha drugą osobę chce przejąć nad tym kimś władze..
Bądź silna, ważne, byś czuła się dobrze sama ze sobą, a on niech pilnuje swojego ciała.

6

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Jestem zła u sfrustrowana wiec teraz widzę same korzyści ale rozstania.
Uniezależnie się,  będę się rozwijać,  będę mogła wyjechać na praktykę zagraniczna, będę sama decydować o sobie, swoim czasie i wyglądzie.
Jednocześnie wszystko to co wyżej chciałabym (i generalnie powinnam) robić będąc w związku z tym człowiekiem.
Przeraża mnie to że o niczym ważnym nie mogę z nim porozmawiać. Ze nie widzę jakiegoś głębszego myślenia. Głębszych uczuć.  A najbardziej boje się tego ze kiedyś stanę i pomyślę sobie ze nie mam nic swojego, że wszystko zawdzięczam jemu. Czuje się czasem jak ptak z podcietymi skrzydłami.

Mam do niego ogromny żal o to ze dopuścił do takiej sytuacji w jakiej teraz jestem. Ze dopuścił do tego ze oddalił am się ale jeszcze nie na tyle by bez mrugnięcia okiem powiedzieć żegnaj.

7

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

natkap dobrze to ujęłas. Jego samoocena wzrosła gigantycznie. A moja spadła do zera. Dlatego tez czuje się przy nim po prostu źle.  I to nie jest zazdrość ze on coś osiągnął a ja nie. Bo ja jestem dumna ze swoich -20 kg. Ciężko na to pracowałam. Ale on sprawia że każda moja radość, każde moje osiągnięcie staje się niczym w porównaniu z jego mega super praca i wyglądem. 
Zawsze miał skłonności do egoizmu. Ale nie w aż takim stopniu jak teraz. Na wszystkich a zwłaszcza na mnie patrzy z pogardą.  A gdy patrzy w lustro to w jego oczach widzę jedynie zachwyt. To przerażające.

8

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Na dodatek moje babskie przeczucie mówi mi ze on ostatnio kłamie i coś kombinuje.

9

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Dziś nastał koniec.
Wiedziałam że to się stanie, meczy łam się w ostatnim czasie ale jednak czuje ścisk w sercu i pustkę. Dlaczego tak miało być ?

Rozmawialiśmy wczoraj przez chwile. Pomijając mnóstwo nie istotnych spraw o których rozmawialiśmy usłyszałam ze dalej jestem taka suknie ta jak byłam i pobycie samemu nic mi nie dało Narazie.
Dziś pojechał na przejażdżkę i wyłączył telefon żeby odreagować w spokoju moje głupie zachowanie.
A ja.... juz wiem na 100% ze to koniec. Nie dam sobie wmówić ze to ja jestem tą zła.  Nie jestem idealna ale przynajmniej się starałam.  A on nie kiwnal palcem żeby było lepiej.

Trochę mi jednak ciężko. Może się ludzi łam ze coś jednak zrozumie i zawalczy? Głupia ja.

10

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Trochę się pozmieniało...

On zaczął się odzywać. Zarzucił mi ze ostatnio to ja byłam nie do wytrzymania. Ze wstawalam rano i narzekałam. Ze nic mi się wiecznie nie chciało. Ze wszystkie wyjścia inicjowal on.
Ze nie potrafiłam znaleźć w sobie energii ani żadnej pasji.
Ze chciał mnie zarazić siłownia ale jestem oporna i we wszystkim widzę jakieś ale.
A on ma pasje i nie będzie z nich rezygnować żeby siedzieć w domu i trzymać mnie za rękę. Ze nie broni mi zająć się czymś co lubię i ze by chciał żebym zamiast marudzić pielęgnować swoje hobby.

Odzywa się czasami. On chyba uważa że nadal ze sobą jesteśmy.  Nie widzieliśmy się od czasu kiedy przyjechałam do rodziców. Czasem dzwoni. Czasem pisze. Chyba chciał wyczuc jakie mam nastawienie. Gdy "zmusiłam" go do poważniejszych tematów stwierdził że według niego trochę odpoczynku dobrze nam zrobi. Ze on noc złego sam w domu nie robi. Ze możemy się spotkać po niedzieli pogadać.

I co teraz ?
Nie kocham go tak jak dawniej. Coś jednak czuje bo łapie się na tym ze tęsknię. Ale nie wiem czy mu zaufam po takiej przerwie.

11

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Typowy przejaw niedojrzałości, ze zrzuca cala winę na Ciebie. Chce wybielić swoje zle zachowanie, mieć czyste sumienie, a Ciebie wpedzic w poczucie winy i kompleksy. Dobry związek to nie uzależnienie i manipulacja.

12

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Kochana z tego nic nie będzie.Daj sobie spokój z tym facetem.Tyle napisałaś o nim o waszym związku lecz niestety nic dobrego.Odpuść sobie,nie walcz,nie myśl,powiedz mu to jasno,bo tak jak napisałaś do niego jakby nie dotarło że was już nie ma.Każdy z was zasługuje na szczęście ale nie razem,jedyne co teraz potrzebujesz to spokój i nie doszukuj się winy w sobie bo ja jej nie widzę.Jeszcze będziesz szczęśliwa,prawdziwa miłość przychodzi niezapowiedziana i najczęściej wtedy gdy nie jesteśmy na nią gotowi i jej nie chcemy.

13

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Nie wiem czy to chęć wybielania siebie czy po prostu jest aż tak głupi.
Twierdzi ze nie wie dlaczego się ostatnio wciąż czepiałam. Ze może faktycznie mógł ten czas lepiej ogarnąć ale to nie powód do robienia kłótni przeze mnie. Uważa że nie powinnam się ciągle czepiać o jego pasje tylko tez sobie jakąś znaleźć. Powiedział ze czuł się kontrolowany i sprawdzany.

Nie twierdzę że ja jestem idealna. Bo może faktycznie czasami zamiast wpadać w furie i rzucać mu głupimi podtekstami mogłam mu jasno zakomunikować swoje potrzeby.
Ale nie dam sobie wmówić ze to ja znowu jestem tą zła.
On chce się spotkać. A po tygodniu (na 100%) będzie chciał żebym wróciła z nim do domu.
Ale po co skoro nic się zmieni a on poczuje jeszcze większą satysfakcję ze postawił na swoim

14

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Nie wiem czy to chęć wybielania siebie czy po prostu jest aż tak głupi.
Twierdzi ze nie wie dlaczego się ostatnio wciąż czepiałam. Ze może faktycznie mógł ten czas lepiej ogarnąć ale to nie powód do robienia kłótni przeze mnie. Uważa że nie powinnam się ciągle czepiać o jego pasje tylko tez sobie jakąś znaleźć. Powiedział ze czuł się kontrolowany i sprawdzany.

Nie twierdzę że ja jestem idealna. Bo może faktycznie czasami zamiast wpadać w furie i rzucać mu głupimi podtekstami mogłam mu jasno zakomunikować swoje potrzeby.
Ale nie dam sobie wmówić ze to ja znowu jestem tą zła.
On chce się spotkać. A po tygodniu (na 100%) będzie chciał żebym wróciła z nim do domu.
Ale po co skoro nic się zmieni a on poczuje jeszcze większą satysfakcję ze postawił na swoim

15

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

faceci to ciężkie stworzenia. oni potrafią nami manipulować i rządzić. ale my kobiety się dajemy i ja sama zauważyłam,że się dawałam.
ale w cholerę skończmy z tym. jesteśmy tego warte i ja i ty żeby ktoś nas kochał i zabiegał o nas, troszczył się i interesował czego chcemy. nie chodzi mi tutaj oczywiście o to żeby faceci byli jak służąca, która robi wszystko czego chcemy, ale związek to PARTNERSTWO!

to taki mój słowniczek słowa PARTNERSTWO:)

P ocieszenie
A kceptacja
R adość
T olerancja
N a dobre i na złe
E mocje
R adość
S eks
T owarzystwo
W olność
O pieka

kochana poczytaj mój ostatni wpis, u mnie też nie jest kolorowo. ale pogadałam sama ze sobą, nie dam się bo jestem wartościowym człowiekiem.
jak ja mu nie odpowiadam taka jaka jestem to 'nara':)

16

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Nie czuję tego żeby mną manipulowal.

On wie swoje a ja wiem swoje. Żadne z nas nie chce odpuścić.
On jest zmęczony kłótniami w domu o "byle co" a ja jestem zmęczona jego zbyt wysokim mniemaniem o sobie.
Ja chcę mieć jasność sytuacji, przeboleć i iść do przodu. On mówi ze rozstawać się nie chce (chociaż po zachowaniu wygląda to inaczej).
Napisał mi dzisiaj ze jego uczucia mimo wszystko się nie zmieniły ale 'wracac' nie chce (jak twierdzi nadrabia zaległości w pracy), chce się jedynie spotkać.
A ja mam w dupie takie zawieszenie.
Skoro chce pobyć sam to czemu nie chce się rozstać ?
Lepiej pobyć samemu, wyszaleć się,  wyszlajac a potem wrócić bo jest się przyzwyczajonym ?
Coraz mniej rozumiem facetów.

17

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Nie zmanipulował ??? A Twoje złe samopoczucie i zaniżona samoocena to niby z kosmosu ???

18

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Z tym poczuciem własnej wartości to jest wogóle głębszy problem. Boryka się z tym już od dawna, a to ze on zaczął wyglądać coraz lepiej tylko to pogłębilo.
Zawsze uważałam siebie za mało atrakcyjna. Znikomy biust, sporo kg za dużo, a to nos nie taki. Mimo że wiele razy mówił mi ze taka mu się podobam ni wierzyłam. Moja przygoda z odchudzaniem nawet zaczęła się od tego, że chciał abym to ja w końcu zaakceptowała siebie i poczuła się lepiej.
Ale ja zawsze widziałam coś innego.
Dlatego tez bywałam czepialska, zazdrosna i rzucałam bezpodstawne oskarżenia w jego kierunku.

Nie tłumacze go teraz. Nie nie. Wątpię żebyśmy wrócili do siebie, bo raczej mu już nie zaufam. Ale wiem ze ja też powinnam coś ze sobą zrobić. I nie dla niego czy dla powrotu, ale dla siebie żeby w końcu być sobą w 100 %. Tylko od czego zacząć ?

19

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Oszaleje. Dostałam po południu sms. Myślałam że spadnie z krzesła. "Tęsknię za tobą... Jak będziesz grzeczna to już niedługo się zobaczymy:***"

Myślałam że mnie krew zaleje. Co to ma być ? Jakiś okres próbny, czy szkolenie dla niesfornych bab ?
Poczułam się... jak idiotka jakaś która ma cierpliwie czekać na swojego misia i pomyśleć nad sobą.

Z tych nerwów wygrane łam mu tylko żeby się przypadkiem nie zagalopowal za daleko w swoim mniemaniu. Ze dla mnie przyszłość tego związku jest już przesądzona. Skoro chciał wolności to niech teraz z niej korzysta. Ze ma mi dać spokój. A pomyśleć powinien nad sobą sam a jak ma potrzebę szkolenia kogoś to niech sobie kupi psa.

Poniosło mnie. Teraz żałuję że wogóle napisałam.
Ale cóż. ... 10 min temu dostałam sms "dobranoc"...

20

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Co mam zrobić ? Jak to rozegrać ?
Wrócił z pracy i od wczoraj normalnie się odzywa. Mówi co robi, co planuje. Jutro znów wyjeżdża a potem ma wolne.
Odniosła wrażenie ze po przyjeździe będzie chciał żebym wróciła.
Ale co z tego ? Wątpię żeby coś zrozumiał. To raczej mnie chciał wziąć na przetrzymanie.

Nie wiem co dalej. Miotam się trochę. Za bardzo emocjonalnie do tego podchodzę.
Chciałabym żeby się też określił.  Mówiłam mu ze dla mnie od 3 tygodni juz nas nie ma. On myśli ze ja żartuje.

I teraz nie wiem. Z jednej strony wole być sama. Z drugiej ciągnie mnie do powrotu, bo uczucie jeszcze jest ale boję się że nic się nie zmieni. A z jeszcze innej strony chciałabym naprawdę się pogodzić ale..... duma mi nie pozwala. Tak już mam. Poczułam się jak dziecko które odstawił do kąta aby przemyślane co zrobiło źle (mimo że to generalnie ja chciałam i meczylam go żeby mnie odstawił do domu).

Chyba fixuje

21

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Irokezka, mam inne odczucia po odczytaniu Twoich pierwszych postów niż moje współrozmówczynie. Dla mnie powinnaś zacząć od siebie, a Ty żyjesz jego życiem.
On pracuje, ma pasję i robi to co lubi, a Ty jedyne co masz to roszczenia!
Dlaczego nie zajmiesz się sobą, nie odnajdziesz swoich zainteresowań. Czemu nie pójdziesz do pracy? Z czego żyjesz?
Jeśli chcesz być kobietą szanowaną i wartościową to zacznij sama coś dawać a nie tylko oczekiwać!
Jeśli nie umiesz albo już nie chcesz, to czas się rozstać, bo lepiej już nie będzie..

22

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Widzisz to podobnie jak on.
Mówi to samo. Zajmij się czymś co lubisz. Ucz się.  Znajdź hobby. Rób to co lubisz.
Przestań kontrolować, nie bądź chorobliwie zazdrosna, nie uwieszaj się na mnie.

23

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

I nie ma racji, jeśli robisz tak dokładnie, jak mówi?

24

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Po części ma. Staram się nad tym pracować.
Co nie zmienia faktu że fajnie byłoby gdyby tez nad swoim zachowaniem popracowal. Ale twierdzi ze wyolbrzymiam
I się czepiam. Ze on jak wraca do domu to lubi spokój i fajne spędzanie czasu a nie kłótnie i wieczne niezadowolenie.

Może i mam niskie poczucie własnej wartości, ale za to jestem cholernie dumna i każde zwrócenie uwagi odbieram jak cios i się zapieram.
Na końcu i tak wyjdzie ze to ja jestem tą zła.

25 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-19 12:46:13)

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

No bo jesli sie czepiasz, wyolbrzymiasz, marudzisz i powielasz te zazdrosne/zaborcze zachowania, ktore wymieniłaś wyzej to dla mnie tez byłabyś tą złą. Fakt, moglby "olać" sprawe i sie dostosować pod Ciebie, moze cos nagiąć, ale na dluzsza mete to często wykancza obie strony. Znajdz sobie kogos na swoim poziomie, gdzie razem bedziecie sie nudzic, lub razem robic wszystko co wymyslicie (jesli w ogole). Czy bys z kims takim wytrzymała i umiała kochać? Albo z kims gorszym od siebie, który by Ciebie ściągał w dół? Wczuj sie w jego skóre. On zajmuje sie sobą, a Ty mu nad głową siedzisz i sie czepiasz, ze powinien np Ci zajac czas, zajmowac sie Tobą? Nie moze czy nie chce tego zmienic, nie akceptujesz go jakim jest, ale gdzies tam praktykujesz roszczenia. On nie musi akceptowac tego co Ty robisz jemu. Dla mnie to niedopasowanie jest i tą bardziej złą stroną jest ta, która nie umie zaakceptowac, ze ktos inny ma wiecej zajęć i nie musi poswiecac ich dla zwiazku. Ba, nie powinien, bo przy rozstaniu zostaje sie z niczym, bo dostosowywało sie zycie pod drugą osobe, ktora najczesciej na zawsze nie zostaje.

26 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-19 12:54:52)

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

A mi się wydaje, że mimo wielu wad partnerki (też bym nie chciał być z taką kobietą) u chłopaka pojawiają się oznaki bigoreksji. To zaburzenie psychiczne związane z nadmiernym poświęcaniem się siłowni. Trening 3 godziny dziennie nie jest normalny, a przede wszystkim skuteczny.

27

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Niesamowite ma to hobby chlopak. Jezeli czujesz, ze go juz nie kochasz to zostaw to, bo tak na serio nikt w zwiazku nie ma prawa do zmuszania cie do robienia czegokolwiek. Powiem szczerze,ze wcale sie nie dziwie, ze mialas zrabany nastroj. Nie wiem jak ty ale gdyby moj hipotetyczny facet zachowywal sie w taki sposob chyba bym padla ze smiechu i zaproponowalabym wspolny makijaz i sesje w Spa. No na milosc boska big_smile

28

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Ja odczytalem, ze on luzno proponował COKOLWIEK by ze sobą zrobiła, a pierwsze przykłady to jego pasje. Jemu nie trzeba ukladac czasu, zycia, więc po co mu mowic o jakims spa? To jest tylko jego reakcja na jej marudzenie.

29

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Z tego Spa to chętnie bym skorzystał:P

30

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Mnie sie wydaje ze taki facet moze byc do bolu nudny i po prostu dziewczyna nie miala ochoty z rana latac na silke smile Jezeli chodzi o spa to byl to sarkazm a propos narcyzmu tego faceta:)

31

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

To nie narcyzm. Faktem jest, że są zaburzenia związane z trenowaniem na siłowni i przesadne zajmowanie się własnym ciałem. To bigoreksja. Ja tam patrzę tylko pod względem skuteczności działań i te 3 godzinny dziennie to przesada o jakieś 2 godziny. Zastanawiam się tylko czy wynika właśnie z zaburzeń czy braku wiedzy po prostu.

32

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

No dobra Marcjano- samouwielbienia smile

33 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-19 13:36:18)

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Siłka siłką, ale to że on sie uwaza za najpiekniejszego i najmadrzejszego? Dla mnie bardzo dobrze sie dobrali, tworząc idealnie toksyczny związek, z gatunku "patologii mniejszej". Kobieta z niską wartością, nudna, bez pracy i on którzy załatwi wszystko, ale zawsze wypomni.

34

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Czuję się bardzo w temacie więc pozwólcie że dorzucę swoje trzy grosze.
Opis Twojego faceta bardzo realistyczny, wierzę w 100% że taki jest.
Parę lat temu wziąłem się za siebie, może nie są to 3 godziny dziennie ( chory pomysł ) ale jest tego dużo.
3x w tygodniu siłownia po 1,5 - 2 godziny i 3x w tygodniu bieganie po 45 minut.
Efekty przyszły szybko i szybko przyszła moja przemiana. Odkąd jestem większy od przeciętnego seby z podwórka też zauwazyłem że zaczynam ustawiać innych. W przeciwieństwie ( mam nadzieję ) do twojego faceta ustawiam tylko tych którzy nie przypadli mi do gustu lub w jakiś sposób mnie irytują. Nie cierpię grubasów bo wiem że to tylko kwestia silnej woli i dyscypliny ale wiem że takie skrajne zachowania jakie opisałaś może gdzieś tam w świecie występować.
Narcyzem nie jestem ale po treningu też lubię sprawdzić "co jak rośnie", odżywki, zmiana priorytetów itd.
Kiedyś kupiłbym fifę 15 za dwie stówy, dziś wolę to wydać na odżywki, ale to moja kasa i nie muszę się z tego tłumaczyć żonie / dziewczynie / komukolwiek.
Nie chcę być złym wróżbitą ale Twój facet się po prostu uzależnił od wysiłku, tak jak ja, tak jak tysiące innych ludzi. Endorfiny uzależniają. Jest z Tobą i myśli tak:
"hmmm, wyjść z nią na plażę? nieee to wstyd, przecież ona nie ma wyrzeźbionego brzucha, co znajomi powiedzą? itd "
Różnica między nami w tej kwestii jest tylko taka że on oczekuje idealnego ciała, mi żeby partnerce nic nie wisiało.
Wymagam od siebie to czemu mam nie wymagać od innych.
Jeśli żadne z was się nie zmieni - Ty nie osiągniesz sylwetki idealnej, albo on nie znormalnieje to będzie Ci tak dogryzał i dogryzał.
Dodam jeszcze że jak mu nie przejdzie szybko to dziwactwo to on w końcu znajdzie "niunię" która fizycznie spełni jego wymagania i tyle z tego będzie. Portali randkowych jest od groma, wystarczy wrzucić jedno zdjęcie bez koszulki żeby takie "panie" zaczęły pisać i nakłaniać do spotkań. w to możesz mi wierzyć.
Tak czy inaczej powodzenia chociaż nie wróże tu happy endu.

35

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

No tak perspektywa się zmienia i to dość mocno.

36

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Mazur masz dużo racji.
Zaczęło się od chodzenia na siłownię dla zabicia czasu. Minął rok. Potem było coraz intensywniej. Aktualnie .... nie pojedziemy nigdzie na weekend jeśli w hotelu nie ma siłowni. Pojedziemy nad wodę ale 16 trzeba wrócić bo trening jest do zrobienia.
O odzywkach i innych dziwactwach nawet nie wspominam.
Jedzenie jest robione rano na cały dzień i pakowane w pojemniki. Gotowane ! Bo tłuszczu musi być odpowiednia ilość.
To naprawdę nie jest już amatorstwo.
I rozumiała bym to gdyby nie wpływało to aż tak bardzo na nasze codzienne życie.

Owszem patrzy czasem na wyrzeźbione cycate lale. Wiem ze gdy się rozbierze to przyciąga uwagę. Ale zawsze mi powtarzał ze kochał mnie 20 kg temu i kocha mnie teraz. Ze jest dumny ze nad sobą pracowałam ale szkoda że nie chce tego robić dalej. Twierdzi ze nie powinnam tego robić dla niego ale dla siebie, żeby samej czuć się lepiej w swojej skórze. Jak ćwiczylismy razem to zawsze mnie motywowal, robiliśmy treningi razem nie patrząc na innych - wiec to nie jest tak ze się wstydzi ze mną pokazać. Owszem jest mi czasem przykro gdy powie powinnaś popracować nad udamy i brzuchem. Ale on twierdzi ze mówi to żeby mnie zmotywować, zachęcić - ja to odbieram jak atak i poniżenie.

Najbardziej by się cieszył gdybym w kręciła się w to z nim. Nie miałby nic przeciwko wspólnym treningom, robieniu jedzenia dla nas obojga w pojemniczki i wspólnym kręciolem na punkcie sportu.
W sumie może i na zdrowie by mi to wyszło.

37

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Też kiedyś taki byłem, ale po kilku latach zrozumiałem, że nie tędy droga. Ale nie aż do tego stopnia że odpuszczałem wizyty towarzyskie czy wyjazdy. Za bardzo do tego podchodzi jeśli jest amatorem. My się śmiejemy z takich ludzi teraz na siłowni. Kiedy my pijemy piwko i zajadamy się golonką z grilla, chłopaszki jedzą kurę i suchy ryż a siły i jakości i tak nie mają takiej jak my ludzie bardziej doświadczeni. Musiałby trafić na kogoś ogarniętego który by mu wytłumaczył, że nie tędy droga.

38

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Mieć dziewczynę która dzieliłaby moje pasje i hobby - marzenie, ale niestety chodzi się na siłownię żeby ćwiczyć a nie pozować ( przynajmniej ja) tongue

Marcjano,
"Kiedy my pijemy piwko i zajadamy się golonką z grilla, chłopaszki jedzą kurę i suchy ryż a siły i jakości i tak nie mają takiej jak my ludzie bardziej doświadczeni."
rozwiń proszę tą myśli bo chyba nie wiem o czym piszesz

39

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Z tym ze jedzący golonke z piwkiem są silniejsi od tych co ćwiczą - niestety się nie zgodzę.
Wyniki ma imponujące. I to nie jest tylko jego czy moje zdanie ale też tych co są w tej kwestii profesjonalistami.
Myślę że na amatorstwie się nie skończy. Juz powoli szykuje się do tego.

Problem w tym ze nawet ci owi profesjonaliści których ja również znam potrafią pogodzić swoją pasję z życiem rodzinnym. Nawet gdy z tego żyją.
On niestety nie. Może z czasem się nauczy ?

40 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-19 17:37:15)

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..
Mazar napisał/a:

Marcjano,
"Kiedy my pijemy piwko i zajadamy się golonką z grilla, chłopaszki jedzą kurę i suchy ryż a siły i jakości i tak nie mają takiej jak my ludzie bardziej doświadczeni."
rozwiń proszę tą myśli bo chyba nie wiem o czym piszesz

To, że dieta to nie tylko suchy kurczak i ryż z brokułami. Chodzi o to, że biegają chłopaszki na siłownię i tylko ryż dieta i pokuta. Zero imprez zero grilli, zero życia towarzyskiego. Tylko siłownia i dieta. A wcale nie startują na żadnych zawodach czy nic z tych rzeczy, a wygląd i siła są niewspółmierne do poświęceń i restrykcji jakie stosują. Natomiast czołowi zawodnicy (swego czasu trenowałem na siłowni, gdzie ćwiczyli mistrzowie polski w trójboju siłowym, kulturystyce, czy strongman) dietę bardzo restrykcyjną stosują w zasadzie tylko na kilka tygodni przed zawodami. Cały rok dieta nie jest aż tak restrykcyjna, zdarzają się imprezy, uroczystości i wyniki mają świetne. Mi ich jest po prostu szkoda. Ja przyjeżdżam na trening mija 45-50 minut i wyjeżdżam do domu. Przyjeżdżam za 3 miesiące, gdzie zrzuciłem kilka kg tłuszczu i różnica jest ogromna, a chłopaszki dalej po 3 godziny na siłowni i specjalnie efektów nie widać, a na pewno nie takie jakie miałyby zostać osiągnięte poświęcając tyle godzin na trening. Chłopaszki nie wiedzą, że rośnie się w momencie kiedy się regeneruje, a nie podczas treningu. W tym sporcie "im więcej tym lepiej" nie działa.

Z tym ze jedzący golonke z piwkiem są silniejsi od tych co ćwiczą - niestety się nie zgodzę.

Nie zrozumiałaś przesłania. Nie, że jemy cały czas golonę i pijemy piwo. Chodziło mi to, że nie odmawiamy zaproszeń na grille czy imprezy, tak jak niektórzy uważający, że to im zepsuje cały plan.
Może i mu przejdzie a może i nie. Jak wejdzie na prawdziwie profesjonalny poziom to powinien się przekonać że wielogodzinne treningi są pozbawione sensu. Trenując rok można o nim powiedzieć, że jest początkującym. Wtedy rośnie się najszybciej i najszybciej osiąga widoczne efekty. Z każdym kolejnym rokiem jest trudniej i żmudniej. I wtedy trzeba mieć przemyślany trening i system żywienia bo nie zadziała już byle co:)

41

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Nie trenuje rok. Pierwszy rok był "z nudow" a potem się wciągnął. Efekty swoich wysiłków ma ogromne. A siłownia to nie tylko machanie ciężarami ale też rozciąganie i przede wszystkim kardio. Samo kardio trwa 45 min.
Dieta to nie suchy ryż z brokułami. Dieta to styl życia, zdrowe odżywianie. Mam duza wiedze na ten temat i nie do konca sie z toba zgodze.
Ale mi nie przeszkadza spędzanie tam godzin, tylko fakt ze trzeba umieć podzielić sobie tak czas żeby nie zaniedbywać innych ważnych w życiu rzeczy.

Nie wiem co będzie dalej. On chce żebym przyjechała jak tylko wróci z wyjazdu. Musze to wszystko na spokojnie przemyśleć.  Zastanowić ile pracy w siebie mogę włożyć ja a czego oczekuje od niego. Jak dojdzie my do kompromisu to może spróbujemy. .. jak nie to się nawet za to nie biorę.

42 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-19 20:32:57)

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Po co cardio? Jak ktoś ma przemyślaną dietę i trening to nie potrzebuje cardio żeby być w formie. Ja nie robię cardio wcale, a potrafię utrzymać poziom tłuszczu na poziomie 6-8% cały rok. Nie chcę być złośliwy ale ja tu widzę dużo mitów treningowych i metod rodem z lat 70:)
Polecam poczytać mity treningowe i badania na temat cardio i spalania tłuszczu. Cardio jest słabym pomysłem, a może wręcz przestawić organizm na magazynowanie tłuszczu. Znacznie lepszym i krótszym, ale i bardziej wymagającym treningiem są interwały, tabata, czy hiit.
Ale to nie miejsce na taką dyskusję. Koniec offtopu.

43

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Nie wiem czy wyolbrzymiam bo podświadomie nie chce do niego wracać czy naprawdę coś nie gra.

Niby się dogadaliśmy. Teraz w poniedziałek mieliśmy się spotkać i wrócić razem do domu.
Ale mi coś ciągle nie gra.
Odzywa się raz na dzień. Najczęściej ze idzie spać.
Nie zgadzają mi się kompletnie godziny gdy mi coś opowiada.
Wiem ze ma teraz telefon służbowy - numeru nie znam.
Wczoraj - wiem ze po trasie wstał o 17 i pojechał coś zjeść.
On powiedział mi ze spal do 20 i był się przejechać rowerem. Uważa że drugiego tel nie używa, ale musi go mieć 'awaryjnie'.

Myślę że ja też już chyba jestem "awaryjnie". Nigdzie nie wracam. Nie dam się traktować jak idiotka.

44

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Nastał najgorszy dzień...
Mieliśmy jutro się spotkać. Niestety w weekend nie mogliśmy się dogadać. Miałam wątpliwości co do jego szczerości.
Nie odzywał się całymi dniami. Pisał wtedy jak mu się nudziło.
Wczoraj powiedział mi "nic się nie zmienilas wiec nie wrócimy razem do mieszkania. Jak kilka dni nie będziesz się czepiać to o powrocie pogadamy"
Poczułam się jak śmieć.
Dzisiaj rano napisał ze on się nie chce kłócić.

Oczywiście nie odzywa się. Napisał mi sms o 3 w nocy.
Dalej jest na wyjeździe. Z kolega który ma opinię babia rżą na dodatek.
Ciągle wydaje mi się ze kłamie. Tak czuję. Mogę wykonać jeden telefon i będę wiedziała czy mam rację.  Ale boję się. Boje się moje obawy się potwierdza. A z drugiej strony gdy okaże się że mówił prawdę to się obrazi.

Nie wytrzymuje nerwowo. Chciałam żebyśmy się rozstali w zgodzie to on nie chce się rozstawać.

Wykańcza mnie to ; ( jestem strzępy em nerwów
Co robić ? Nie śpię. Znowu pale. Ciągle się stresuje. Nienawidzę go za to.

45

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

To wszystko nie ma sensu ; (
Chciałabym się gdzieś wyrwać, wydostać się stąd ; (
Nie radzę sobie z tymi wszystkimi emocjami.
Nie radzę sobie z odrzuceniem.
Prawda jest taka ze od dwóch tygodni nie wychodzę z domu, nie dbam o siebie, tylko się trzęse.  Nie mogę spać i chodzę po domu.
Zawsze miałam problem z nerwami (dda) ale to przytłacza mnie jak głaz.
Jestem sama. Nie mam nikogo komu mogłabym się wygadac.
Wykańcza mnie to. Chciałam iść do psychiatry ale nawet prywatnie termin długi.  A ja się wykończe ; (
Zniszczył mnie ten człowiek i nie mam siły się podnieść

46

Odp: Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Czuje się jak wrak sad

Posty [ 47 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kryzys czy rozstanie... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć. ..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026