Witajcie wszystkie użytkowniczki
Mam pewien problem, gdyż wydaje mi się że poznałam tego jedynego, ale nie mogę z nim być... Zacznę od początku.
Patryka poznałam przez internet na pewnym forum, pisało nam się dobrze aż wkońcu doszło do spotkania. W jego towarzystwie czułam się wspaniale, potem były kolejne spotkania, pierwszy pocałunek, który dla nas był cudowny. Już wtedy wiedziałam że to jest Ten... Po jakimś czasie zostaliśmy parą. Nasze uczucie było wielkie, wszystko się układało tak jak należy, aż do miesiąca... Wtedy Patrykowi coś strzeliło do głowy, uznał że się za bardzo różnimy i to nie ma sensu tego dalej ciągnąć. Fakt różniliśmy się ale było nam przecież tak dobrze ze sobą... On to zakończył, płakał jak dziecko, nawet mnie pocałował na pożegnanie... Po dwóch dniach odezwał się, chciał zacząć od początku, gdyż było nam obojgu źle bez siebie... I tak to związek trwał przez kolejny miesiąc, nie było już tak kolorowo jak na początku ale chcieliśmy ze sobą być... Po tym drugim miesiącu oboje doszliśmy do wniosku że chyba to kończymy, z głupiego powodu (nie mogliśmy się dogadać). Od tego zerwania minęły 4 dni, ja nadal jestem pewna że to jest TEN i że jeśli nie teraz to kiedyś napewno będziemy razem... Natomiast Patryk ma zupełne inne zdanie na ten temat, nie tęskni i jest mu teraz lepiej...
Zwracam się teraz do Was z prośbą, jak Wy dziewczyny poznaliście tego jedynego? Czy któraś przeżywała coś podobnego do mnie? I jak myślicie czy z Patrykiem mamy jeszcze szansę?
Podobne tematy
Dodam jeszcze, że ja mam 20 lat, natomiast Patryk 21...
On jest tak jakby dużym chłopcem, jest ciągle wesoły, nie traktuje życia poważnie, ja to jestem osobą bardziej dojrzałą...
W dodatku byłam pierwszą dziewczyną Patryka, więc to może dlatego nie wie jak powinien zachować się w niektórych sytuacjach? Mam namyśli to że jako kobieta chciałabym być zapewniana o uczuciu. Natomiast Patryk nigdy nie powiedział mi że mnie kocha, nawet na małego kwiatka nie miałam co liczyć. Do tego te km, to ja musiałam dojeżdżać do chłopaka, on u mnie był tylko dwa razy
Myślę, że ogólnie on jest w tobie zakochany, ale nie jest jeszcze gotowy na związek. 21 lat to niewiele, może musi się jeszcze "wyszumieć". Na twoim miejscu nie zastanawiałabym się, czy to ten jedyny, tylko dałabym sobie spokój. Nie może być tak, że jednej osobie zależy bardziej, "bo do tanga trzeba dwojga"... ![]()
Dlaczego uważasz siebie za osobę bardziej dojrzałą? Dlatego, że wg Twojego systemu filozoficznego to właśnie taka osoba jak Ty jest dojrzała? Nie znam Cię i nie chce oceniać, ale to, że wiedziałaś, że to TEN po pierwszym pocałunku, znając chłopaka tylko po pisaniu na forum i kilku spotkaniach świadczy o tym, że jest wręcz przeciwnie. Być może chłopak jest faktycznie niedojrzały, a może dojrzał wystarczająco aby wiedzieć, że w życiu liczy się dobra zabawa i nie branie świata do końca na serio? Dobra, tyle jeśli chodzi o wątpliwości, natomiast w kwestii różnic to bardzo prawdopodobne, że to właśnie nie ten jedyny. Jeśli takie różnice występują to źle wróży na przyszłość. W przyszłości mniej będzie liczyć się jakieś zawirowanie w głowie, właściwie przestanie się liczyć... Jedyne co zostanie to twarde warunki- dopasowanie charakterów, potencjałów, klasy społecznej i umiejętność wspólnego radzenia sobie z problemami. Nie sądzisz, że gdy motylki w brzuchu się wyciszają i przychodzi szara codzienność to inne rzeczy będą się liczyć? Jak to się ma do tego co teraz czujesz? Tak częste poleganie na emocjach sprawia właśnie, że związki się rozpadają - tym bardziej jeśli np. oparte są głownie na fizyczności. Oczywiście są ludzie nie zdolni stworzyć stabilnych związków ze względu na jakieś cechy czy wychowanie, a szukanie idealnej osoby musi być tylko jak najlepszym przybliżeniem ideału. Bezpośredniej odpowiedzi na pytanie postawione w temacie chyba nie ma, bo w byciu tym jedynym raczej chodzi o to jak bardzo dwie osoby się starają, a więc przede wszystkim czy chcą być w takim związku i czy mają takie same oczekiwania. Oczekiwania natomiast się różnią, zarówno między ludzmi jak i w różnych okresach czasu u jednej osoby. Osobiście chciałbym, żeby to się udało, bo po części wiem co teraz czujesz, ale z rzeczywistością nie wygrasz... Staraj się najpierw chłodno ocenić sytuację, a dopiero później angażować w to swoje emocje na przyszłość. W każdym razie - nie ma rzeczy niemożliwych; życzę powodzenia ![]()
Dziadek mówi, że mężczyzna rozwija się do 7 roku życia, a potem to już tylko rośnie. Nie licz że facet dorośnie, tzn nie bądźmy pesymistami kiedyś nauczy się żyć... Nie sprawiaj wrażenia, że zawsze przyjdziesz kiedy on będzie tego chciał, poczekaj, trochę ochłoń jeżeli mu zależy to on będzie do ciebie jeździć, on się postara żebyś wróciła. Jesteście tacy młodzi... Może teraz wam nie wyjdzie, ale spotkacie się po latach poczujecie to coś i będziecie parą do końca życia. A może poznasz kogoś innego i z nim ci się powiedzie. Życie pisze nam takie scenariusze, że gdyby nie ilość chętnie przeczytałabym wszystkie. Tylko nie popełnij tego błędu, nie bądź nachalna. Moja przyjaciółka potrafiła nie odzywać się do swojego chłopaka przez kilka dni kiedy była obrażona i muszę powiedzieć, że zazdrościłam jej bukietu i czekoladek jakie dostała na przeprosiny. Do końca życia będę żałowała że ja nie potrafię usiedzieć w spokoju. Też bym chciała żeby mężczyzna walczył o nasz związek, a nie tyko ja.
Myślę, że ogólnie on jest w tobie zakochany, ale nie jest jeszcze gotowy na związek. 21 lat to niewiele, może musi się jeszcze "wyszumieć". Na twoim miejscu nie zastanawiałabym się, czy to ten jedyny, tylko dałabym sobie spokój. Nie może być tak, że jednej osobie zależy bardziej, "bo do tanga trzeba dwojga"...
masz rację, powinnam chyba sb odpuścić narazie...
Dlaczego uważasz siebie za osobę bardziej dojrzałą? Dlatego, że wg Twojego systemu filozoficznego to właśnie taka osoba jak Ty jest dojrzała? Nie znam Cię i nie chce oceniać, ale to, że wiedziałaś, że to TEN po pierwszym pocałunku, znając chłopaka tylko po pisaniu na forum i kilku spotkaniach świadczy o tym, że jest wręcz przeciwnie. Być może chłopak jest faktycznie niedojrzały, a może dojrzał wystarczająco aby wiedzieć, że w życiu liczy się dobra zabawa i nie branie świata do końca na serio? Dobra, tyle jeśli chodzi o wątpliwości, natomiast w kwestii różnic to bardzo prawdopodobne, że to właśnie nie ten jedyny. Jeśli takie różnice występują to źle wróży na przyszłość. W przyszłości mniej będzie liczyć się jakieś zawirowanie w głowie, właściwie przestanie się liczyć... Jedyne co zostanie to twarde warunki- dopasowanie charakterów, potencjałów, klasy społecznej i umiejętność wspólnego radzenia sobie z problemami. Nie sądzisz, że gdy motylki w brzuchu się wyciszają i przychodzi szara codzienność to inne rzeczy będą się liczyć? Jak to się ma do tego co teraz czujesz? Tak częste poleganie na emocjach sprawia właśnie, że związki się rozpadają - tym bardziej jeśli np. oparte są głownie na fizyczności. Oczywiście są ludzie nie zdolni stworzyć stabilnych związków ze względu na jakieś cechy czy wychowanie, a szukanie idealnej osoby musi być tylko jak najlepszym przybliżeniem ideału. Bezpośredniej odpowiedzi na pytanie postawione w temacie chyba nie ma, bo w byciu tym jedynym raczej chodzi o to jak bardzo dwie osoby się starają, a więc przede wszystkim czy chcą być w takim związku i czy mają takie same oczekiwania. Oczekiwania natomiast się różnią, zarówno między ludzmi jak i w różnych okresach czasu u jednej osoby. Osobiście chciałbym, żeby to się udało, bo po części wiem co teraz czujesz, ale z rzeczywistością nie wygrasz... Staraj się najpierw chłodno ocenić sytuację, a dopiero później angażować w to swoje emocje na przyszłość. W każdym razie - nie ma rzeczy niemożliwych; życzę powodzenia
Chodzi o to że wiele osób mówi mi że jestem bardzo dojrzała jak na swój wiek, z moim byłym jest zupełnie inaczej. Czuje jak by był kilka lat młodszy ode mnie, a przecież to on jest starszy
a z tą pewnością że to Ten po jednym pocałunku to jest bardzo dziwne... Ale takie coś się czuje, mimo że się nie zna tej osoby to jest wtedy taka pewność że chce się ją poznawać przez całe życie
Dziadek mówi, że mężczyzna rozwija się do 7 roku życia, a potem to już tylko rośnie. Nie licz że facet dorośnie, tzn nie bądźmy pesymistami kiedyś nauczy się żyć... Nie sprawiaj wrażenia, że zawsze przyjdziesz kiedy on będzie tego chciał, poczekaj, trochę ochłoń jeżeli mu zależy to on będzie do ciebie jeździć, on się postara żebyś wróciła. Jesteście tacy młodzi... Może teraz wam nie wyjdzie, ale spotkacie się po latach poczujecie to coś i będziecie parą do końca życia. A może poznasz kogoś innego i z nim ci się powiedzie. Życie pisze nam takie scenariusze, że gdyby nie ilość chętnie przeczytałabym wszystkie. Tylko nie popełnij tego błędu, nie bądź nachalna. Moja przyjaciółka potrafiła nie odzywać się do swojego chłopaka przez kilka dni kiedy była obrażona i muszę powiedzieć, że zazdrościłam jej bukietu i czekoladek jakie dostała na przeprosiny. Do końca życia będę żałowała że ja nie potrafię usiedzieć w spokoju. Też bym chciała żeby mężczyzna walczył o nasz związek, a nie tyko ja.
Właśnie zerwałam z nim kontakt, nie chce się za bardzo narzucać. Chociaż znając go to wiem że on się pierwszy nie odezwie, tym bardziej że jest mu teraz lepiej beze mnie (tak napisał)... Staram się jakoś pozbierać, ułożyć życie na nowo, chociaż mam taką małą nadzieję że kiedyś za kilka miesięcy (lat) uda nam się spotkać, porozmawiać i może zaczniemy od nowa
Dobra, no, czujesz chemię po prostu i tyle. Dojrzałość to nie jest, bo nie odróżniasz.
Poza tym sama mowisz, ze on zachowuje sie jakby był kilka lat młodszy. To Ci imponuje
? Gówniarstwo? Może syndrom niespełnionej matki masz?
Dobra, no, czujesz chemię po prostu i tyle. Dojrzałość to nie jest, bo nie odróżniasz.
Poza tym sama mowisz, ze on zachowuje sie jakby był kilka lat młodszy. To Ci imponuje? Gówniarstwo? Może syndrom niespełnionej matki masz?
nie znasz mnie, więc nie oceniaj