Cześć wszystkim. Jestem 21 letnim chłopakiem. W swoim krótkim jak dotąd życiu zakochałem się dwa razy, chciałbym powiedzieć o dwa razy za dużo. Ostatnie uczucie jest bardzo świeże, bo trwa od kilku dni. Niestety, dziewczyna którą tym uczuciem darzę nie odwzajemnia tego. Powiedziała mi to wprost. Poznałem ją w swojej pracy, gdzie ją przyjęto. Na początku były to normalne relacje między między pracownikami, wiadomo. Potem zacząłem do niej częściej zagadywać, żartować z nią. Po jakimś czasie, gdy miałem więcej wolnego napisała, że brakuje mnie jej na sklepie, bo nie ma się z kim pośmiać. Niby nie napisała nic wielkiego, ale Ja, idiota odebrałem to jako jakiś tam znak. Potem potoczyło się dalej, zaprosiłem Ją na piwo, zgodziła się. Któregoś razu na złość jej omijałem Ją w pracy, nie odzywałem się, aż zapytała się koleżanki z pracy czy do niej się odzywam, bo do niej nie. Wiem, to było trochę niemiłe z mojej strony, ale dowiedziałem się, że w jakimś stopniu zależy jej na naszych relacjach. Tak było ponad miesiąc temu. Dziś już nie pracujemy razem, zrezygnowała z pracy. Mimo to, wciąż się spotykaliśmy, pisaliśmy. W końcu trafiło mnie, i się zakochałem...Powiedziałem jej to, to co czuję. Niestety, odpowiedziała mi, że nie potrafi tego odwzajemnić i jest jej z tym źle, nadmieniając, że nie chodzi tu o mnie, a o nią. Kiedyś ktoś bardzo Ją zranił i od tego czasu nie potrafi/boi się w kimś zakochać. Zaraz potem dodała, że zależy jej na znajomości ze mną, bo jestem normalnym facetem, z którym może pogadać o wszystkim. Jak się możecie domyślać, było mi bardzo przykro, ale na wszelkie sposoby starałem się to ukryć, kiedy jestem sam w mieszkaniu, z trudem staram się powstrzymać łzy, jest mi na prawdę ciężko. Jutro się z nią zobaczę, prawdopodobnie ostatni raz, bo powiedziałem jej, że nie chcę utrzymywać z nią kontaktów, bo będzie mnie ta znajomość męczyć i boleć. Spytała tylko czy na pewno, potem już ustaliliśmy szczegóły. Nie wiem jak podejść do tego, nie wiem czy powstrzymam łzy, kiedy będziemy się żegnać, chcę napisać coś dla niej na kartce, na odwrocie narysować szkic jej twarzy... Mam prawdziwą wojnę z myślami, czy powiedzieć tyle, koniec, kropka. Czy może dalej się starać...
Podobne tematy
Pewnie dziewczyna potrzebuje czasu ale obawiam się że wpakowałeś się w friendzone.
Sam najlepiej wiesz czy są jakiekolwiek szansę na związek z nią.
Na pocieszenie ci powiem że miałem podobną historię, tyle że to było w szkole.
A gdy już się zebrałem w sobie by wyznać uczucie dziewczynie to zauważyłem że wybrała półgłówka z zawodówki, cios to był bardzo bolesny.
Tu nie chodzi o ciebie, tylko o mnie, to nie twoja wina. Eee typowy tekst na spławienie.
Nie ma co sie 'starać'.
Też myślałem, o tym, że mnie spławia. Jednak raz jak Ją na prawdę porządnie zdenerwowałem, to i tak potrafiła się zgodzić na spotkanie, w trakcie którego rzecz jasna dostało mi się po głowie, za moje zachowanie wcześniej :-)
No to może niech sie jej dostanie po głowie, zmiana taktyki. Wiesz, mili chłopcy zostają w tyle. A że sie zgadza? Ma korzysci. Rozsmieszasz ją.
W takich sprawach żałuję, że nie umiem czytać jej w myślach. Życie było by wtedy takie proste.
Omg! Kolejne cierpienia młodego Wertera...
Nie potrzebuje czasu tylko nie kręcisz jej i tyle. Starała się to jakoś ubrać w słowa żeby Ci nie było przykro. Powinno to być dla Ciebie nauką żeby nie wywalać jako pierwszy kart na stół. Zastanów się jaką od tego momentu miała dla niej wartość ta relacja skoro wszystko dostała podane na tacy, bez żadnego wysiłku ? Nikt nie ceni tego co dostaje za friko. Aha, i plissssssss nie rycz przy niej, przynajmniej na koniec pokaż że w spodniach masz to co trzeba a nie wydmuszki. A co do Twojego pytania to z tej znajomości nic nie będzie, no może za jakiś czas ale póki co ona traktuje Cię jak kolegę.
Młody człowieku, masz dopiero 21 lat, nie spotkałeś jeszcze tej, która ciebie zaakceptuje. Powinieneś podjąć decyzję,że szanujesz jej decyzję. Nie traktuj jej olewająco, potraktuj ją jak znajomą , może przyjaciółkę. Wtedy z czasem ona zmieni zdanie. Podejdź do niej z miłościa a nie z nienawiścią, że Cię nie chce. Nie wiesz dokładnie czego ona oczekuje, nie widzi w tobie tego czegoś. A i nie zakochuj się, zakochanie to przejaw jedynie motylków, kobietę trzeba pokochać.
Zakochanie jest ślepotą, pokochanie jest uczuciem.
Jak mam pokierować jutrzejszą rozmową? Wpierw pomyślałem o pomyśle z lawiną pytań, ale to chyba nie jest to...
Bożesz, człowieku, daj jej spokoj. Nie rozumiesz odmowy? ONA NIE JEST TOBĄ ZAINTERESOWANA!
Koniec, kropka
Jestes i bedziesz dla niej kumplem.
12 2014-07-31 21:38:12 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-31 21:39:35)
Jak juz zgadzasz sie na to "staranie" to... olej, ale temat.
Po prostu dalej sie spotykajcie i badz dobry. Nie naciskaj, ona wie, ze cos czujesz. Jesli ona zobaczy, że sie męczysz i jesli nie jest "zimną suką" to sama to skonczy i dostaniesz drugi tekst pt "nie chce cie krzywdzic". Ale jak ona ma problem, jestes wylozony na tacy, ona nie musiała nic sie o Ciebie starac itp to jesli chcesz bawic sie w gierki podrywu to coz,trzeba sie ulotnic, zabrac zabawke/cukierka. Prawdopodobnie jednak nie zatęskni, więc Twoj wybor, czy chcesz marnowac miesiące na cos co moze sie nie pojawic.
Bożesz, człowieku, daj jej spokoj. Nie rozumiesz odmowy? ONA NIE JEST TOBĄ ZAINTERESOWANA!
Koniec, kropka
Jestes i bedziesz dla niej kumplem.
A Ty co taka nerwowa w temacie? ![]()
Czyzbys miała wiele problemow z nachalnymi adoratorami, którzy nie rozumieli kiedy ich spławiałaś takimi tekstami
?
Lawina pytan by miała sens gdyby była możliwość logicznego przekonania jej do czegokolwiek. Kobiety działają trochę inaczej, jak nie wyzwalasz w niej pewnych emocji to nic logiką nie ugrasz. Pożegnaj ją ale numer zostaw sobie,kto wie czy nie będzie za jakiś czas wrócić do znajomości to może wtedy uda Ci sie coś ugrać. Na dzień dzisiejszy jesteś na przegranej pozycji a tym wyznaniem to juz strzeliłeś sobie w kolano.
Rozumiem, czyli najlepiej nie spotykać się jutro :-)
Ja
A Ty co taka nerwowa w temacie?
Czyzbys miała wiele problemow z nachalnymi adoratorami, którzy nie rozumieli kiedy ich spławiałaś takimi tekstami?
A to takie nieprawdopodobne?
A bo ja wiem, to tylko pytanie. Kosmitki być może inaczej spławiają ![]()
Tak to jest jak facet nie trzyma się na smyczy olej ją i tyle urwij całkowicie kontakt bo będziesz więźniem własnych myśli.
Cześć wszystkim. Jestem 21 letnim chłopakiem. W swoim krótkim jak dotąd życiu zakochałem się dwa razy, chciałbym powiedzieć o dwa razy za dużo. Ostatnie uczucie jest bardzo świeże, bo trwa od kilku dni. Niestety, dziewczyna którą tym uczuciem darzę nie odwzajemnia tego. Powiedziała mi to wprost. Poznałem ją w swojej pracy, gdzie ją przyjęto. Na początku były to normalne relacje między między pracownikami, wiadomo. Potem zacząłem do niej częściej zagadywać, żartować z nią. Po jakimś czasie, gdy miałem więcej wolnego napisała, że brakuje mnie jej na sklepie, bo nie ma się z kim pośmiać. Niby nie napisała nic wielkiego, ale Ja, idiota odebrałem to jako jakiś tam znak. Potem potoczyło się dalej, zaprosiłem Ją na piwo, zgodziła się. Któregoś razu na złość jej omijałem Ją w pracy, nie odzywałem się, aż zapytała się koleżanki z pracy czy do niej się odzywam, bo do niej nie. Wiem, to było trochę niemiłe z mojej strony, ale dowiedziałem się, że w jakimś stopniu zależy jej na naszych relacjach. Tak było ponad miesiąc temu. Dziś już nie pracujemy razem, zrezygnowała z pracy. Mimo to, wciąż się spotykaliśmy, pisaliśmy. W końcu trafiło mnie, i się zakochałem...Powiedziałem jej to, to co czuję. Niestety, odpowiedziała mi, że nie potrafi tego odwzajemnić i jest jej z tym źle, nadmieniając, że nie chodzi tu o mnie, a o nią. Kiedyś ktoś bardzo Ją zranił i od tego czasu nie potrafi/boi się w kimś zakochać. Zaraz potem dodała, że zależy jej na znajomości ze mną, bo jestem normalnym facetem, z którym może pogadać o wszystkim. Jak się możecie domyślać, było mi bardzo przykro, ale na wszelkie sposoby starałem się to ukryć, kiedy jestem sam w mieszkaniu, z trudem staram się powstrzymać łzy, jest mi na prawdę ciężko. Jutro się z nią zobaczę, prawdopodobnie ostatni raz, bo powiedziałem jej, że nie chcę utrzymywać z nią kontaktów, bo będzie mnie ta znajomość męczyć i boleć. Spytała tylko czy na pewno, potem już ustaliliśmy szczegóły. Nie wiem jak podejść do tego, nie wiem czy powstrzymam łzy, kiedy będziemy się żegnać, chcę napisać coś dla niej na kartce, na odwrocie narysować szkic jej twarzy... Mam prawdziwą wojnę z myślami, czy powiedzieć tyle, koniec, kropka. Czy może dalej się starać...
dziewczyna nie jest toba zainteresowana, mowi ci o tym, a potem ustalacie szczególy rozstania,? chcesz płakać przy niej? rysować na kartce jej szkic twarzy/
wiesz ja jej się nie dziwie ze cie nie che....
Po pierwsze co to za zakochanie "od kilku dni"? Nawet jej nie ma obok Ciebie, jedyne co robisz to o niej myślisz... Jakby się uprzeć to można by się tak zakochać w Mamie Muminka. Przestań myśleć o niej i przez to uwalniać hormony i się 'odkochasz' szybciutko!
Po drugie jak można tak wyznać komuś miłość? Takie zachowanie jest kompletnie oderwane od rzeczywistości i ludzkiej natury. Owszem romantyczność jest przyjemna, oczyszcza w pewien sposób, idealizuje i daje poczucie intymności ale to jakiś efekt uboczny emocji odpowiedni tylko w momencie gdy te emocje są odwzajemniane -nie wcześniej, ani tym bardziej nie później.
Po trzecie takie rozstania to tylko w melodramatach
Rzeczywistość nie ma narratora ani wzruszonego widza, a tylko innych aktorów, którzy poczują wyłącznie zażenowanie i litość.
No i po czwarte - najważniejsze, pokazuj dziewczynom, że masz coś innego w spodniach niż one.
Mnie ten "romantyzm" odrzuca przez monitor - na żywo musi być jeszcze trudniejszy do zniesienia...
Osobiście proponowałabym darować sobie urywanie kontaktów "by zaoszczędzić sobie cierpień". A już na pewno jakąkolwiek rozmowę na ten temat. Kurcze, to nawet w wykonaniu kobiety wygląda karykaturalnie... Chce koleżeństwa? To się z nią spotykaj jako kolega. Na którymś koleżeńskim spotkaniu nie zapomnij pochwalić się jakaś nową znajomością, która "skutecznie wyleczyła cię z nieszczęśliwych zauroczeń". Jestem niemal pewna, że Twoja koleżanka będzie próbowała szybciutko zmienić swoje poprzednie ustalenia...
Swoją drogą - rozmowy w relacjach są potrzebne, ale roztrząsanie wszystkiego, sztywne ustalanie, nazywanie i szufladkowanie każdego posunięcia czyni relację drętwą. Każdą relację, nawet koleżeńską.