Cześć, piszę do Was bo nie potrafię sobie poradzić z tym co dzieje się teraz w moim życiu. Byłam w zwiazku prawie 4 lata. Oboje mamy po 22. Od początku on się o mnie starał, później ja się zakochałam i wreszcie oboje byliśmy szczęśliwi. Nie będę pisać o donrych chwilach, bo one nie mają wpływu na to co teraz się dzieje. Od jakiegoś czasu wszystko się psuło. Ja zaczęłam być zazdrosna o koleżanki, on o moich kolegów. Jednak nie mieliśmy ku temu powodów. Coraz częściej pojawiały się kłótnie, on zaczął wyjeżdżać na weekendy z kolegami, kiedy zawsze gdy udało mu się wyrwać z pracy zabierał mnie. Nie starał się, ja byłam sfrustrowana, zła, zawiedziona, często prosiłam wręcz o zainteresowanie. On reagował ucieczką. Gdy doszło do rozmowy stwierdził, że nie czuje tego co kiedyś, że my do siebie nie pasujemy, że to nie ma przyszłości. A dla mnie ma. Kocham go nad życie, a on? On ma mnie gdzieś. Myślałam, że uda mi się jakoś z tym pogodzić, ale minęły 2 tyg bez kontaktu i ja nie daje rady, płaczę, mam koszmary. Pojechałam do niego dzisiaj i on nadal twierdzi to samo. A ja nie potrafię żyć, ciągle myślę, chce zeby wrócił. Czy mam jakiekolwiek szanse żeby ten związek zaczął istnieć od nowa? Czy on do mnie wróci?
Podobne tematy
Nie, nie masz szansy. Im szybciej to zrozumiesz tym mniej czasu zmarnujesz.
Cześć, piszę do Was bo nie potrafię sobie poradzić z tym co dzieje się teraz w moim życiu. Byłam w zwiazku prawie 4 lata. Oboje mamy po 22. Od początku on się o mnie starał, później ja się zakochałam i wreszcie oboje byliśmy szczęśliwi. Nie będę pisać o donrych chwilach, bo one nie mają wpływu na to co teraz się dzieje. Od jakiegoś czasu wszystko się psuło. Ja zaczęłam być zazdrosna o koleżanki, on o moich kolegów. Jednak nie mieliśmy ku temu powodów. Coraz częściej pojawiały się kłótnie, on zaczął wyjeżdżać na weekendy z kolegami, kiedy zawsze gdy udało mu się wyrwać z pracy zabierał mnie. Nie starał się, ja byłam sfrustrowana, zła, zawiedziona, często prosiłam wręcz o zainteresowanie. On reagował ucieczką. Gdy doszło do rozmowy stwierdził, że nie czuje tego co kiedyś, że my do siebie nie pasujemy, że to nie ma przyszłości. A dla mnie ma. Kocham go nad życie, a on? On ma mnie gdzieś. Myślałam, że uda mi się jakoś z tym pogodzić, ale minęły 2 tyg bez kontaktu i ja nie daje rady, płaczę, mam koszmary. Pojechałam do niego dzisiaj i on nadal twierdzi to samo. A ja nie potrafię żyć, ciągle myślę, chce zeby wrócił. Czy mam jakiekolwiek szanse żeby ten związek zaczął istnieć od nowa? Czy on do mnie wróci?
Nie no jakaś teoretyczna szansa zawsze jest, ale lepiej się na to nie nastawiać bo się można rozczarować
volaire napisał/a:Cześć, piszę do Was bo nie potrafię sobie poradzić z tym co dzieje się teraz w moim życiu. Byłam w zwiazku prawie 4 lata. Oboje mamy po 22. Od początku on się o mnie starał, później ja się zakochałam i wreszcie oboje byliśmy szczęśliwi. Nie będę pisać o donrych chwilach, bo one nie mają wpływu na to co teraz się dzieje. Od jakiegoś czasu wszystko się psuło. Ja zaczęłam być zazdrosna o koleżanki, on o moich kolegów. Jednak nie mieliśmy ku temu powodów. Coraz częściej pojawiały się kłótnie, on zaczął wyjeżdżać na weekendy z kolegami, kiedy zawsze gdy udało mu się wyrwać z pracy zabierał mnie. Nie starał się, ja byłam sfrustrowana, zła, zawiedziona, często prosiłam wręcz o zainteresowanie. On reagował ucieczką. Gdy doszło do rozmowy stwierdził, że nie czuje tego co kiedyś, że my do siebie nie pasujemy, że to nie ma przyszłości. A dla mnie ma. Kocham go nad życie, a on? On ma mnie gdzieś. Myślałam, że uda mi się jakoś z tym pogodzić, ale minęły 2 tyg bez kontaktu i ja nie daje rady, płaczę, mam koszmary. Pojechałam do niego dzisiaj i on nadal twierdzi to samo. A ja nie potrafię żyć, ciągle myślę, chce zeby wrócił. Czy mam jakiekolwiek szanse żeby ten związek zaczął istnieć od nowa? Czy on do mnie wróci?
Nie no jakaś teoretyczna szansa zawsze jest, ale lepiej się na to nie nastawiać bo się można rozczarować
Tylko ja bez tego nastawiania się nie widzę sensu życia.
Po dwóch tygodniach to normalne. Po kilku kolejnych poczujesz się lepiej.
Ale próbami odzyskania go jedynie pogorszysz sprawę. On ma ciebie dość i próby nawiązania kontaktu przez ciebie i dążenie do rozmów będzie odbierał jako desperację i narzucanie się. A to nie jest seksi.
Daj mu odpocząć od siebie i sama odpocznij od niego. Niech za tobą zatęskni. Istnieje szansa, że za jakiś czas i ty spojrzysz na niego inaczej niż przez okulart marki "Nie Mogę Bez Ciebie Żyć".
Nikt nie chce miłości desperatki.
Wypaliło się i skończyło. Czas się pogodzić.
Też myślę, że powinnaś odczekać. Znajdź sobie jakieś dodatkowe zajęcie,to nie będziesz tyle o tym myśleć i zajmiesz się czymś. Czas powoduje, że inaczej patrzymy na pewne sprawy..a nagabywanie go tylko go zniechęci. Może to chwilowy kryzys.. Ponoć pojawia sie po 4 latach...