Witam szanowne użytkowniczki ów forum, i z góry przepraszam za swą płeć.
Przedstawię swą historię, z góry przepraszam za składnie ale próbuje zebrać swe myśli temat jest gorący (z góry dziękuje za wyrozumiałość).
Mam 33 lata 10 lat razem, w przyszłym miesiącu obchodzilibyśmy 9 rocznicę ślubu, dwójka dzieci syn i córka, 9 i 7 lat (niestety przez szczepienia, dwójka niepełnosprawnych AUTYZM).
Nasze życie przez chorobę naszych dzieci do łatwych nie należało, niemniej obiecałem sobie i żonie że zrobię wszystko aby wychować nasze pociechy, słowa dotrzymałem liczyła się dla mnie tylko rodzina, zawsze mogła na mnie liczyć czego nigdy nie zaprzeczyła. Dbałem o swoją żonę, słuchałem co ma do powiedzenia i zawsze chciałem aby każdą ważniejszą decyzję w życiu podejmować razem (te mniejsze też xD).
Żona nie pracowała i nie pracuje gdyż zajmowała się domem, i chorymi dziećmi, świadczenia łącznie na dzieci otrzymuje 1300zł ja zarabiam troszkę ponad 3000zł, jak na polskie ?warunki? suma całkiem niemała, wspólnie doszliśmy do wniosku że aby poszła do pracy musiałaby dostać na rękę co najmniej 2000zł żeby się nam to ?opłacało? i żeby nie ucierpiały na tym, dzieci (przedszkole, wyżywienie, dojazdy, wizyty w poradniach, psycholodzy, neurolodzy, itp, itd) takie zarobki w Polsce dla kobiety na start są praktycznie nieosiągalne (żona wykształcenie techniczne, bez żadnego doświadczenia zawodowego).
Także ?została? w domu, zajmując się nim i dziećmi, dodam że ja pracuje na zmiany, z tego tytułu różnie z czasem który mogę poświęcić rodzinie, lecz sumiennie cały pozostały mi czas po pracy przeznaczałem dla rodziny, 10 lat bez wytchnienia ani 1 dnia wolnego, praca-dom-rodzina, nic poza tym trójkątem się dla mnie nie liczyło.
W miarę możliwości finansowych, starałem się dać zarówno żonie jak i dzieciom wszystko (dodam że sama dieta którą mają dzieci pochłania znaczną część wynagrodzenia).
Żona przez 5 lat po urodzeniu drugiego dziecka przyjmowała środki antykoncepcyjne, libido spadło jej niesamowicie mimo że przed kochaliśmy się jak ?króliki?, wmawiałem sobie że jest to moja wina (nie mając pojęcia że może być to przez tabletki), zresztą żona też nie miała (jak mówi) o tym pojęcia. Częstotliwość naszych zbliżeń z 5-6 w tygodniu spadło do 1 na 2-3 tygodnie.
Nasze wspólne niejednokrotne rozmowy na temat sex u nic nie dawały, odpuściłem i pogodziłem się z faktem że będziemy uprawiać sex 1-2 razy w miesiącu.
3 lata temu przestała brać tabletki, przyjmowała je żeby zahamować rozwój torbieli na jajnikach (2 operacje), ochota na sex wróciła lecz wyczułem w zbliżeniach ?sztukę? to słowo chyba najtrafniej oddaje sytuację, żona chciała jak najszybciej bez gry wstępnej itp. Rok temu częstotliwość naszych zbliżeń wrócił do ?starej normy? prawie codziennie lecz no właśnie.
W czerwcu zeszłego roku przez przypadek, sprawdzałem pocztę żony miał tam być spis podręczników dla dzieci do szkoły, i znalazłem powiadomienie z Facebooka tej treści ?Kiedy Przyjedziesz? spytałem kto, przyznała się że to jej były z którym była jeszcze przed naszym małżeństwem, spytałem po co miała do niego jechać odpowiedziała że na sex, awantura wyrzuty, masę niepotrzebnych słów z obu stron, suma-suma-rum, przeprosiła i zarzekała się że to tylko rozmowa i nigdy by do niczego nie doszło, że popełniła błąd i że to on ją namawiał do tego aby wzięła ze mną rozwód i że chce być z nią, i że nadal kocha.
Uwierzyłem, PRZEBACZYŁEM na dowód że nie chce się z nim już kontaktować usunęła koto Facebook, życie wróciło do normy nawet mogę powiedzieć że było lepiej niż przed tym zdarzeniem.
Nie minął miesiąc coś nie dawało mi spokoju, żona była dla mnie aż za dobra, podkusiło mnie żeby sprawdzić biling rozmów znam numer faceta bo widniał na Facebooku , porównałem w ciągu miesiąca wysłała do niego 153 sms-y, płacz przeprosiny tłumaczyła że brakowało jej tylko rozmów z nim nic więcej, uwierzyłem po raz drugi, PRZEBACZYŁEM, na dowód całkowitego zerwania z nim kontaktu wyrzuciła kartę z telefonu, i zmieniła nr, życie wróciło do normy.
Ponad 2 miesiące temu podczas sprzeczek pojawiał się temat rozwodu, odejścia itp, ale godziliśmy się i było OK.
Trzy dni temu poinformowała mnie że spóźnia jej się tydzień okres, miałem podejrzenia zgrało się to w czasie z tematami odejścia i rozwodu, zaproponowałem test ciążowy zgodziła się wyszedł pozytywnie, uważamy podczas sexu (przerywany) spytałem czy jest pewna że nie kontaktowała się ze swoim byłym po chwili przyznała się że miesiąc temu pojechała do niego gdy byłem w pracy i uprawiali sex i to on jest ojcem nienarodzonego dziecka, i że chce do niego odejść z dziećmi, oraz powiedziała mi że tak naprawdę nigdy mnie nie kochała była ze mną tylko dlatego że cyt ?jesteś dobrym człowiekiem i zawsze bardziej patrzałeś na innych niż na siebie?.
Spytałem ze łzami w oczach czy czegoś jej brakowało, czy skrzywdziłem ją w jakiś sposób i czy kara mnie za coś, odpowiedziała że nie PO PROSTU jego zawsze kochała i uczucie odnowiło się gdy odnaleźli się po 13 latach na Facebooku, dodam że ów osobnik ma już dziecko z inną i w roli ojca nie sprawdzał się.
Co do mojego samopoczucia, runął mi cały świat, nie jem od 2 dni (i nie chce), płacze jak głupi, przychodzą mi do głowy myśli samobójcze, kobieta której oddałem prawie 1/3 swojego życia stwierdza iż była ze mną z powodu mojej dobroci serca, że nie chciała i tak wyszło.
A ja w jednej chwili straciłem jedyny powód do życia opiekowanie się MOJĄ rodziną.
Z góry dziękuję za wyrozumiałość, musiałem gdzieś przelać swój smutek i rozgoryczenie.