netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

180 odpowiedzi31 491 wyświetleńzałożony przez eine_gute_ehefrau, 08.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 181 ]

1

Temat: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Zapraszam wszystkich skrzywdzonych, ktorzy potrafia nazwac i opisac uczucia towarzyszace im po zdradzie.
Prosze opiszcie stany emocjonalne jakich doswiadczyliscie i doswiadczacie nadal. Ile czasu zabralo juz Wam dochodzenie do rownowagi.
Jakim konsekwencjom zdrady ( w sferze emocji ) musicie stawiac czola.
Piszcie co ZDRADA zrobila z Waszym zyciem, systemem wartosci, wiara, marzeniami...
Niech ten watek bedzie pigula, zbitkiem cierpien jakich doznalismy od naszych najbizszych- ZDRAJCOW.
W kazdym watku na tym forum jest opisana czyjas historia, czyjes cierpienie.
Ale zrobmy kumulacje. Taka gorzka mega tablete do przelkniecia dla zagladajacych tu ZDRAJCOW.
Moze takze jako zrodlo wiedzy dla jeszcze niezdradzajacych, ktorym wiedza ta pozwoli uniknac najwiekszego przestepstwa wobec partnera ( naiwne ? byc moze... )
Moze takze dla nas samych, aby lepiej zrozumiec co sie z nami teraz dzieje...

...ja od siedmiu miesiecy probuje ustalic co sie dzieje ze mna i poskladac swoje zycie do tzw. kupy... nie wychodzi.

2

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Wątek całkiem ciekawy,ale może jako założycielka opiszesz swój pierwsza.
Twój nick to jedna dobra żona więc co się wydarzyło?

Nasze jak piszesz są opisane, czekamy więc na Twoją wypowiedź.

3

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Witaj cachmir. Po prostu dobra zona, tylko tyle znaczy moj nick.
Pytasz co sie u mnie wydarzylo... to co u wiekszosci z nas na tym forum niestety.
Dotknelo mnie cos co bylam pewna ze mnie nie dotyczy i dotyczyc nigdy nie bedzie- ZDRADA
Nie chodzi mi o to aby w tym watku opisywac historie, przytaczac fakty, zdarzenia.
Nie ma w tym watku zadnego znaczenia jak to bylo, ile razy, kiedy, dlaczego ??
Stalo sie. Zaistnialo. Przyszlo niechciane. Przewrocilo na lewa strone.
I zostalo i siedzi i nie chce pojsc. I robi rozpierduche z zycia.

Ja mam totalna. Tak jak pisalam wczesniej siedem miesiecy probuje sobie poradzic z emocjami.
Nie mialam pojecia jaka destrukcje w zyciu powoduje zdrada, na ilu plaszczyznach.
ZDRAJCA tez nie mial. Ale juz ma. I tu psikus - wiedza powalila.
I co z tego ze chcialby cofnac czas
i co z tego ze serce mu sie kroi (podobno ) na mysl o tym co zrobil
i co z tego ze nigdy by tego nie zrobil gdyby wiedzial ile bolu mi tym sprawi
i co z tego ze nie bylo warto
co z tego... skoro mi sie wcale przez to nie robi lzej, nie zyje latwiej, nie znajduje przez to rozwiazania
ani lekarstwa na cierpienie, ktore jest kazdego dnia raz znosne, raz niedowytrzymania. Ale jest zawsze od siedmiu dluuugich
miesiecy, tak samo jak smutek, gniew i zal.

Czasem mysle ze Go rozumiem i jest mi bliski, czesciej jednak neguje wszystko, nie chce brac udzialu w tym
gownie ktore zostalo mi narzucone, ktore przywlukl do naszego domu. Odrzucam Go a jednoczesnie chce zeby byl, tylko taki jak wczesniej - czysty, uczciwy, moj. Irracjonalne ? Jak wszystko teraz w moim zyciu. Jak ja.

Nigdy wczesniej nie bylam tak niestabilna, sama siebie nie poznaje.
Nie umiem albo nie chce ( tego tez nie wiem ) podjac zadnej decyzji.
Nie odeszlam, a raczej odchodze kazdego dnia, kilka razy.

Tyle o mnie, na dzis.
Piszcie o Waszych emocjach

4

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

ja w tych emocjach odnajduje siebie.
i tyle
zdrada zmieia nas diametralnie
boli jak diabli i tyle

5

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
End_aluzja napisał/a:

ja w tych emocjach odnajduje siebie.
i tyle
zdrada zmieia nas diametralnie
boli jak diabli i tyle

Endi Ty to przecież przeszłaś koszmar, mogła byś opisać szerzej.

ja przeszłam zdradę już na koniec mojego związku i mimo,że nie mogłam tego udźwignąć i w szpitalu obciełam sobie włosy, prawie się otrułam to jednak gdzieś spodziewałam się końca.
Jasne,że boli

Jednak to co przeszłaś Ty to koszmar

6 Ostatnio edytowany przez cachmir (2013-05-09 11:11:22)

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Zdrajcy nie mają pojęcia jaki ból zadają swoim najbliższym.
Jak długo ukochane osoby borykają się z własną tożsamością.

To coś przetrąca kręgosłup i padasz na przysłowiowy pysk jak mucha.

Ten prawdziwy wstrząs przeszłam prawie ćwierć wieku temu gdy okazało się,że mój mąż jest też ojcem dziecka
mojej najlepszej przyjaciółki.
Byłysmy obie w ciąży, ona cztery miesiące wcześniej niż ja.
W dodatku niosłam jej dziecko do chrztu sama będąc w siódmym miesiącu ciąży.
Kiedy prawda wyszła na jaw to możecie wyobrazić sobie co czułam.
Minęło tyle lat i kolejną zdradę zniosłam bardziej lajtowo, może też z racji zawodu, który kiedyś wykonywałam.
Gdzieś w głębi duszy czułam się za to winna,ale to już inna historia.

7

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Mysle,ze zdrada przede wszystkim niszczy w nas wiare w miłosc do grobowej deski...zaczynamy postrzegac miłosc jako cos ulotnego...i dokonujac kolejnego wyboru partnera kierujemy sie całkiem innymi wartosciami i mamy swiadomosc tego,ze juz nigdy nikomu do konca nie zaufamy...zreszta bol,złosc to wszystko gdzies tam nadal głeboko w nas siedzi...tego sie nie zapomina

8

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
neeli napisał/a:

Mysle,ze zdrada przede wszystkim niszczy w nas wiare w miłosc do grobowej deski...zaczynamy postrzegac miłosc jako cos ulotnego...i dokonujac kolejnego wyboru partnera kierujemy sie całkiem innymi wartosciami i mamy swiadomosc tego,ze juz nigdy nikomu do konca nie zaufamy...zreszta bol,złosc to wszystko gdzies tam nadal głeboko w nas siedzi...tego sie nie zapomina

ale to, że dostrzegamy, że miłośc jest ulotna nie powoduje wcale, że zaczynamy przez to ją bardziej cenić, prawda?
obrano nas z zaufania do MIŁOŚCI Własnie...
jeśli za rozłozone nózki mozna sprzedać tyyyle dobrych chwil, wspólnych doświadczeń, wspólnych żalów, radości, konfliktówe, wspólnego dorastania

to miłośc generalnie moga sobie nasi partnerzy wsadzić w dupę.. prawda???
wink)


cashmir. wstrząsnęło w posadzie moim światem. WSZYSTKIM
ale nie miałam wyboru - zyłam przecież dalej
i teraz właśnie to robię
zyję pełnią zycia




ale to, że

9

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
End_aluzja napisał/a:

cashmir. wstrząsnęło w posadzie moim światem. WSZYSTKIM
ale nie miałam wyboru - zyłam przecież dalej
i teraz właśnie to robię
zyję pełnią zycia

Endi czytając Twoje wypowiedzi czuje,że jest już ciut lepiej,ale to i tak nie to.
                 Rozumiem bo mnie trzymało po ojcu mojego syna 12 lat, za nim ponownie wyszłam za mąż.

                 Będzie lepiej Malutka

10

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

są obszary, które mnie frustrują

owszem

ale w zasadzie zdrada przestała byc osią mojego zycia
przestała narzucac mi flirt na oczy, przez który patrzyłam na wszystko

11

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
End_aluzja napisał/a:

są obszary, które mnie frustrują

owszem

ale w zasadzie zdrada przestała byc osią mojego zycia
przestała narzucac mi flirt na oczy, przez który patrzyłam na wszystko

To bardzo dobrze!
ja z kolei długo czułam do facetów okropny wstręt, może dlatego łatwiej mi było pozostać w starym zawodzie.
Czasami też miałam wrażenie,że dobrze im tak.
Patrzałam na ich twarz i myślałam w duchu
Chcecie zdradzać to chociaż hu..e za to płaćcie.

Ale to taka moja zemsta była, może nie do końca moralna

12

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Jest kochankiem, przyjacielem, czasem kumplem.
Mezem... osoba jedyna, najblizsza.
Rozumie mnie, ja jego.
Smiejemy sie , klocimy, dochodzimy do porozumienia.
Lacza nas sprawy wielkie, wazne, male i banalne, nieistotne, tez.
Wyjatkowe wydarzenia, zwykla codziennosc.
Mamy po prostu swoj swiat.
Tylko nasz. Wyjatkowy.

I nagle tego nie ma. I juz nigdy nie bedzie.
Z nim ani z nikim innym.
To tracimy, to sie nam zabiera. Na zawsze.

13

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Byli jak z baśni dobra wróżka
I myśleli, że to tylko sen
Że kiedy rano wstania z łóżka
Rozwieja się, nie będzie ich.
A potem ślub był i wesele
Potem miesiąc tak jak miód
I można było mieć nadzieję,
Że to jest miłość aż po grób.

Niewiele kilka lat minęło
Jak dziwne figle płata czas.
Nie wiedział kiedy się zaczęło,
Który to był ten "pierwszy raz"
Pierwsze pęknięcie, pierwsza rysa
Złe słowo, pierwszy krzyk
Coś co sprawiło to że dzisiaj
Samotnie witaja nowy świt...

Był sobie "mąż" i była "żona"
Na dzisiaj bajka już skończona
Był mit a dzisiaj już po micie
Zostało samo, samo życie...

14

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Mój M naiwnie myslał, że odkreślimy grubą kreską i będzie jak dawniej.
Naiwniak.
Każdego dnia doświadcza tego, że juz nigdy nie będzie jak dawniej. Minęły 2 lata. Trudne i ciężkie dla mnie. Powoli wstaję z kolan. Ale z dnia na dzień odnoszę coraz większe wrażenie, że zdrada wyrządza więcej krzywdy zdradzającemu. Bo gdy minie "czar" okazuje się, że bezpowrotnie straciło się wiele ważnych rzeczy, które są juz nie do odzyskania. Nie ufam mojemu mężowi, nie jest już dla mnie najważniejszą osobą, troszczę się i dbam o niego, ale ja i moje jest teraz ważniejsze. Niektóre sfery zycia juz nie są NASZE, są tylko moje. Nie wiem, czy jeszcze kiedys powiem mu "kocham cię". Od tamtego czasu tego nie mówiłam i wiem jakie moga byc tego konsekwencje. Ale juz sie ich nie boję, bo zdrada i to co przezyłam dało mi wiarę w siebie.
Zdradzający sami sobie strzelają samobója.

15

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

No wlasnie Bags, samo zycie...
A w moim zyciu, we mnie zawsze byla magia.
Nie chce bez niej zyc.
Nie godze sie na to !

Ewa - Moj M "czaru" nie przezyl, zwykle rzniecie jak twierdzi.
Tym bardziej nie potrafie pogodzic sie z tym ze wymienil magie za samo zycie.
Tez nie ufam, nie troszcze sie, nie jest najwazniejszy i... wcale nie jest mi z tym dobrze.

16

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Ewa jesli mozesz wymien te wazne rzeczy.
Opisz co stracilas bezpowrotnie.

17

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
ewka123 napisał/a:

Mój M naiwnie myslał, że odkreślimy grubą kreską i będzie jak dawniej.
Naiwniak.
Każdego dnia doświadcza tego, że juz nigdy nie będzie jak dawniej. Minęły 2 lata. Trudne i ciężkie dla mnie. Powoli wstaję z kolan. Ale z dnia na dzień odnoszę coraz większe wrażenie, że zdrada wyrządza więcej krzywdy zdradzającemu. Bo gdy minie "czar" okazuje się, że bezpowrotnie straciło się wiele ważnych rzeczy, które są juz nie do odzyskania. Nie ufam mojemu mężowi, nie jest już dla mnie najważniejszą osobą, troszczę się i dbam o niego, ale ja i moje jest teraz ważniejsze. Niektóre sfery zycia juz nie są NASZE, są tylko moje. Nie wiem, czy jeszcze kiedys powiem mu "kocham cię". Od tamtego czasu tego nie mówiłam i wiem jakie moga byc tego konsekwencje. Ale juz sie ich nie boję, bo zdrada i to co przezyłam dało mi wiarę w siebie.
Zdradzający sami sobie strzelają samobója.

powiedziałam kiedyś mojemu, że powinien napisać książkę - dla głupków jak on
powinien napisać -JAK ZMIENIA się życie po zdradzie
jak zmienia się miłośc ich partnera
jak zmieniają się ich wzajemne relacje

ja po stracie dziecka chciałąm mieć kolejne -zawsze chciałam mieć więcej dzieci
kiedy dowiedziałam się o zdradzie męża  -pierwsza mysl była:
musiałam stracić to nienarodzone dziecko -nie mogło się urodzić w kłamstwie, oszustwie i zdradzie - to jak piętno na twarzy - widoczne dla wszystkich


ale druga mysl była równie oczywista - Z TYM CZŁOWIEKIEM nie będe mieć więcej dzieci

,moje marzenia o macierzyństwie wygasły - tak długo jak długo jestem z  nim
rozumiecie?
ten facet stracił jedną z najważniejszych i najwartościowszych cech - przestał się nadawać na ojca moich dzieci....

aine gutefrau- to jest dokłądnie tak jak piszesz - nagle odbiera ci wyjątkowśc -relacji, miłości, marzeń i wiary w przyszłość

zdrada sprowadza twoje zycie do poziomu ulicy i rynsztoka
twój ukochany, najbliższy i zaufany człowiek wziął sobie wasze życie i unarzał w gównie - a tak.. bo mu stanął.



zmienia się bardzo wiele ewka123. to prawdziwe i oczywiste

18

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
eine_gute_ehefrau napisał/a:

No wlasnie Bags, samo zycie...
A w moim zyciu, we mnie zawsze byla magia.
Nie chce bez niej zyc.
Nie godze sie na to !

Ewa - Moj M "czaru" nie przezyl, zwykle rzniecie jak twierdzi.
Tym bardziej nie potrafie pogodzic sie z tym ze wymienil magie za samo zycie.
Tez nie ufam, nie troszcze sie, nie jest najwazniejszy i... wcale nie jest mi z tym dobrze.

to jak mój

i jeszcze wcale nie miało mnie to dotknąć bo mnie nie dotyczyło i nie miało żadnego znaczenia

znasz to??
a poza tym z oburzeniem mówił, że ZAWSZe był lojalny wobec mnie - nie mów jej nic o mnie, nie obiecywał jej niczego, nie mówił o emocjach..
znasz to?

19

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Może jednak jest tak ,jak ostatnio donoszą naukowcy z różnych stron świata: że człowiek nie jest stworzony do życia w monogamii a ZDRADA to tak naprawdę jak najbardziej naturalny proces w każdym związku ....nawet ostatnio wyczytałam ,że odnaleziono geny ,które odpowiadają za to,że ludzie zdradzają. Dla mnie to przerażające ,że jakieś tkanki, komórki, kwasy, leukocyty i Bóg wie co jeszcze mają decydować o tym, kogo kochamy ,jak długo i przed kim ewentualnie mamy rozkładać nogi czy ściągać spodnie.....bo przecież jest jeszcze coś takiego jak moralność , wolna wola, samoświadomość, które powinny być ponad wszystko , a jednak nie zawsze są.....Może rzeczywiście miłość to TYLKO i wyłącznie reakcja chemiczna .....

Ja podziwiam kobiety,które zdradę wybaczają . Mnie się nie udało, chociaż patrząc z perspektywy    minionego czasu nie żałuję.

20

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
Pozytywka1985 napisał/a:

Może jednak jest tak ,jak ostatnio donoszą naukowcy z różnych stron świata: że człowiek nie jest stworzony do życia w monogamii a ZDRADA to tak naprawdę jak najbardziej naturalny proces w każdym związku ....nawet ostatnio wyczytałam ,że odnaleziono geny ,które odpowiadają za to,że ludzie zdradzają. Dla mnie to przerażające ,że jakieś tkanki, komórki, kwasy, leukocyty i Bóg wie co jeszcze mają decydować o tym, kogo kochamy ,jak długo i przed kim ewentualnie mamy rozkładać nogi czy ściągać spodnie.....

bo przecież jest jeszcze coś takiego jak moralność , wolna wola, samoświadomość, które powinny być ponad wszystko , a jednak nie zawsze są.....Może rzeczywiście miłość to TYLKO i wyłącznie reakcja chemiczna ....

Tez takie nowosci ze swiata nauki i techniki slyszalem. i tak sie zastanawiam, czy czasem od natloku eksperymentow, obciazenia czasem durnymi badaniami, to tym naukowcom rozumek ne spadl do poziomu potocznego krocza???
Nasze sie jeszcze trzymaja na kregoslupie moralnym jak widac. I o dziwo dla wielu piewcow urobku w/w naukowcow, to nad wyraz dobrze sie maja...
Jak ta technika potrafi zaskakiwac? nawet tych uczonych...

21

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Zdrada zabiła we mnie wiarę w prawdziwą miłość aż po grób .Nie czuję już tej wyjątkowości .Życie toczy się dalej ,ale mimo ,że minęło dwa lata to nadal boli .
Mimo ,że przeprasza i mówi że mnie kocha ja zastanawiam się czy przyjdzie czas ,że znowu poczuję się trędowata i to nie chodzi o to czy znowu mnie zdradzi bo chyba zrozumiał co zrobił ale chodzi o moje emocje .

22

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Ja straciłem całę swoje poukładane życie,nie mogę się odnaleść,jestem gdzieś w zawieszeniu gdzieś obok swojego ja swojego życia.straciłem wszystkie swoje wartości w które wierzyłem.Gdy składałem przysięge przed ołtarzem wiedziałem co robię słowa przysięgi mają dla mnie wielkie znaczenie.Może to banalne ale taki jestem.Teraz z każdym dniem staczam się w dół,każda minuta,godzina boli jak diabli,wiem że robie żle ale ja nie widzę światełka w tunelu.jestem tym gatunkiem człowieka na wyginięciu,romantykiem...I zdrada,brak czułości,miłości i ciepła osoby której kocham nad życie,doprowadziło mnie nad przepaść.wiem że osoby które patrzą na to trzeżwo powiedzą że trzeba czasu.Ale czas nie leczy,czas zabliżnia.wyłączając serce i myśląc tyko rozumem to wiem,że moja żona nie jest warta moich łez,mojego cierpienia i miłości.tylko jak żyć jak codziennie mam mniej sił,zwłaszcza że wróciła,ale nie do mnie tylko do domu.Nie mam sił...

23

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

No i co?Tak bedziesz trwał?Będziesz-do czasu.Aż serce przestanie krwawić.
A potem to już z górki-z każdym dniem lepiej.
Czego Ci życzę.

24

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

doones
Wiem, że czujesz się okropnie choć ja nie mogę mojej sytuacji do Twojej porównać bo nie jestem po ślubie ale serce i tak boli. Ale trzeba wierzyć, że będzie lepiej bo jeśli by miało nie być to mnóstwo ludzi na całym świecie po rozstaniach by popełniała samobójstwa lub wegetowała.. A mimo to układają sobie życie na nowo i znajdują nową i LEPSZĄ miłość. W to trzeba wierzyć. Ja też w to wierze trzymajmy się razem smile

25

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Ja myślałem że jestem śilny,ale nie jestem taki......Staczam się i mam nadzieje ż e dno mół przyjdzie jak najszybciej.Każdy swoje rozczarowanie przeżywa na swój sposób nie ma dwóch takich samych historii.

26

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Enda,
czy to znam ?
Dostrzegam pewna analogie.
Tak byl lojalny ( !!!!!!! ) bo :
nie opowiadal o mnie, o nas, o naszej rodzinie
nie wyznawal uczuc,
nie zalezalo mu,
nic nie obiecywal,
nie planowal przyszlosci.

zakochany byl tylko raz i nadal jest... oczywiscie we mnie ( ???? )

byl daleko od domu i sie pogubil...
a ze ona dawala ( !! ) to bral
traktowal jak zwykla suke...


I tu refleksja do tych wszystkich stukanych na boku - tacy WYJATKOWI jestescie smile

27

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Doones

Owszem nie ma i wiem, że teraz nie masz siły na nic i nic nie ma sensu. Ale zobaczysz po burzy zawsze wschodzi słońce;)

28

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
eine_gute_ehefrau napisał/a:

Enda,
czy to znam ?
Dostrzegam pewna analogie.
Tak byl lojalny ( !!!!!!! ) bo :
nie opowiadal o mnie, o nas, o naszej rodzinie
nie wyznawal uczuc,
nie zalezalo mu,
nic nie obiecywal,
nie planowal przyszlosci.

zakochany byl tylko raz i nadal jest... oczywiscie we mnie ( ???? )

byl daleko od domu i sie pogubil...
a ze ona dawala ( !! ) to bral
traktowal jak zwykla suke...


I tu refleksja do tych wszystkich stukanych na boku - tacy WYJATKOWI jestescie smile

ta sama historia i jeszcze jesteś w moim wieku

czyżby sobowtór?

29

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

hehhhh
i tez mam syna, cudwnego faceta.
Mam nadzieje ze nie pobladzi i modle sie aby nikt go nigdy tak nie skrzywdzil

30

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

ja niemamsił czekaćna słóńce

31

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

znajdzie się zobaczysz smile wychodz do ludzi nie siedz sam w domu i nie rozpamiętuj. Trudne to wiem ale przyspiesza gojenie smile

32

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Witam! Jestem facetem.. Zostałem ''zdradzony emocjonalnie'' przez serdeczną koleżankę! Jest mi bardzo ciężko. Mam ogromną prośbę . Nie wiem co tak naprawdę robić ! Powiedzieć jej że nie jest już dla mnie kimś szczególnym ? Nic nie mówić i czekać aż się domyśli sama ..?
Ona domyśla się już , ponieważ przestałem być wylewny i serdeczny. Po prostu przechodzę obok na chłodno. Uwierzcie mi że naprawdę nie zasłużyłem na taki koniec znajomości...Rozmowa z nią będzie dla mnie najtrudniejszym egzaminem w życiu..

33

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Jak boli zdrada?
okrutnie..za każdym razem jednak inaczej.. na temat tego bólu można pisać bez końca..

Odczułam ból fizyczny.. zmroziło mi krew w żyłach.. zesztywniałam.. miałam obawy, że coś się dzieje ze mną bardzo złego..
Pamiętam jak za jakiś czas opisałam ten stan psychiatrze.. ( bardzo potrzebowałam uspokajaczy w tabletkach) powiedział, że to normalna reakcja organizmu.. ból duszy tak ogromny, że atakuje ciało....

a potem? nastąpiło pranie mózgu.. jestem nic niewarta..przeżyłam z człowiekiem 16 lat.. i jestem bez znaczenia.. ja i nasze dzieci.. nasze plany, marzenia..przyszłość..

zwyczajne gruzy...

Do dziś mam lukę w pamięci... ja go naprawdę nie pamiętam. jego obecności w domu, w moim życiu. Wiem ,że był.. ale " nie widzę" go... jak cofam pamięć....

...............................mniej więcej.. to tego rodzaju ból..............

34

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Dzieki Malwina za ten opis.
Nabieram coraz wiekszej pewnosci ze nie ma takich slow ktore w pelni byly by w stanie opisac BOL po ZDRADZIE.
Dlatego mimo szczerych checi mam swiadomosc ze watek ten bedzie ulomny i niedoskonaly.

35

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
eine_gute_ehefrau napisał/a:

Dzieki Malwina za ten opis.
Nabieram coraz wiekszej pewnosci ze nie ma takich slow ktore w pelni byly by w stanie opisac BOL po ZDRADZIE.
Dlatego mimo szczerych checi mam swiadomosc ze watek ten bedzie ulomny i niedoskonaly.

on będzie ułomny i niedoskonały głownie dlatego, że ZADEN ZDRADZAJĄCY tu nie zajrzy...
każdy z nich ukłąda sobie w głowie odpowiednie wytłumaczenia i projekcje.
dopiero jak się sprawa rypnie to jest płącza, błaganie o szansę i lizanie ziemi, po której chodzimy
zdeczko za póxno, co nie?/

oni są jak weronika20 w wątku obok. klapki na oczach, własne racje i poczucie wygrania losu na loterii..
tylko najpierw trzeba sprawdzić, czy za losem idzie wygrana czy lanie w dupe.

36

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Ta weronika mnie przeraża.. jej tupet, jej pewność siebie... jej bezwzględność.. jej podłość..

To okropne jakie emocje we mnie wzbierają kiedy dociera do mnie, że takie panny chodzą po świecie.. bez skrupułów, ambicji i honoru.. bez własnej dumy............szok...

37

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Zdrada zabiera poczucie bezpieczeństwa, stabilności, zaufanie, lojalność, szczerość w relacji, spontaniczność, uczuciowość, beztroskę, radość .........................................
Ale zdradzający zabierając to wszystko nam, zabiera również sobie. Nie dajesz nie dostajesz. Jeśli "przed" wszystko było łatwe, bezwarunkowe to teraz juz nie jest.
Ktos tu na forum napisał, że uczucia jakie dominują po zdradzie to strach zdradzającego i żal zdradzonego. I to chyba prawda. Trudno budowac cos ze strachem, że się nie uda i  znowu zawali. I żalem, że nie będzie takie jak poprzednie.

38

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Nie "znam" weroniki, nie zagladalam do jej watku wiec sie nie odniose.
Co do zdrajcow, zagladaja, nie zadgladaja, pewnosci nie ma.
Pewne jest ze pisac tu nie beda nawet jesli sa.
Z poczuciem wygrania losu na lotrii masz racje, za pewne tak czuja, ale do czasu.
Ta lotria to takie kolo fortuny, po byciu na gorze i lapaniu pana boga za nogi staczaja sie w dol
a na dole wiadomo , zamiast motylkow i pachnacych kwiatkow zwykly obornik, smierdzace gowno,
w ktore niestety pociagaja nas za soba.
Mowie o tych zdrajcach ktorzy swojej zdrady zaluja, bo tacy tez sa.
O tych zdrajcach, ktorzy sa zdolni do refleksji.

Ale poza tym jest to watek dla wszystkich tak jak napisalam w pierwszym wpisie.
Jego cel - proba opisu tego co zdrada robi z czlowiekiem.

39

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
ewka123 napisał/a:

Zdrada zabiera poczucie bezpieczeństwa, stabilności, zaufanie, lojalność, szczerość w relacji, spontaniczność, uczuciowość, beztroskę, radość .........................................
Ale zdradzający zabierając to wszystko nam, zabiera również sobie. Nie dajesz nie dostajesz. Jeśli "przed" wszystko było łatwe, bezwarunkowe to teraz juz nie jest.
Ktos tu na forum napisał, że uczucia jakie dominują po zdradzie to strach zdradzającego i żal zdradzonego. I to chyba prawda. Trudno budowac cos ze strachem, że się nie uda i  znowu zawali. I żalem, że nie będzie takie jak poprzednie.

zatem na co liczymy zostajac...
czego spodziewac sie odchodzac...

Moze jest tak ze zdrada na zawsze nas kaleczy.
Moze trzeba pogodzic sie ze od teraz do konca bedziemy juz tylko emocjonalnymi kalekami.
Z kalectwa nie da sie przeciez cudownie wyzdrowiec.


Pieknie to Ewa wszystko ujelas w tych kilku slowach.
Przeczytalam o moim obecnym zyciu.
Widze tez jego strach i moj zal.
Tak wlasnie to wyglada.

40

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Ja bylam taka zona kochajaca za bardzo. Tylko on i dzieci liczyli sie dla mnie. Taka matka Polka.
Mam poczucie konca, chociaz nikt nie umarl. No wlasciwie umarlo nasze malzenstwo.
Kazde jego dotkniecie boli, bo wiem, ze ja tak dotykal. Minelo 2 lata i 3 miesiace, a ja nie moge sie pozbierac.
Chce wymazac to z pamieci bym mogla znowu pokochac go miloscia czysta. Ale nie da sie. Jeztesmy razem.praktycznie mam pewnosc, ze on tez cierpi i dotarlo do niego, co zniszczyl, ale jest teraz tylko moim towarzyszem. Powoli wracam do zywych, bo dlugo bylam w matni. Tlumacze sobie, ze zyc trzeba, bywaja gorsze nieszczescia..Jednak uczucie zostalo stlamszone. Jestem drazliwa. Kiedys przymykalam oko na niektore jego zachowania, teraz natychmiast wybucham, tak jakbym nie dawala mu zadnego marginesu bledu. Tesknie za spokojem, zrozumieniem, bezpieczenstwem. Czasami mysle: odegram sie, ale nie potrafilabym nawet dotknac obcego faceta poki jestesmy razem.

41 Ostatnio edytowany przez nikandra (2013-05-10 23:32:27)

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
Malwina69 napisał/a:

Ta weronika mnie przeraża.. jej tupet, jej pewność siebie... jej bezwzględność.. jej podłość..

To okropne jakie emocje we mnie wzbierają kiedy dociera do mnie, że takie panny chodzą po świecie.. bez skrupułów, ambicji i honoru.. bez własnej dumy............szok...

A czy Ty Malwina ,pomyślałaś że być może to w ogóle osoba podstawiona czyli tzw. troll internetowy?
Czytałam ten wątek, i nie tylko ten na tym forum...czasami odnoszę wrażenie że samo forum "zakłada" pewne tematy aby wzburzyć sensację.
Nie wydaje mi się aby człek w miarę logicznie myślący ,doświadczony w pewnym stopniu życiem,zachowujący wszelakie normy społeczne i kulturalne szedł tak w zaparte jeśli chodzi o głupotę...możliwe że się mylę,ale mam jednak wrażenie częste ..nabijania /nakręcania NAS forumowiczów w butelkę.
Nie chcę posuwać się zbyt dalej...ale jednak śledząc nie które "wydarzenia" forum tak odczuwam.

Weronika...no cóż smile wzbudza zainteresowanie i ogrom negatywnych reakcji swoim zachowaniem,czyż nie o to w tym wszystkim chodzi ? smile
Im większy bulwers tym większa popularność.

42 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-05-11 00:16:39)

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
nikandra napisał/a:

osoba podstawiona czyli tzw. troll internetowy?
Czytałam ten wątek, i nie tylko ten na tym forum...czasami odnoszę wrażenie że samo forum "zakłada" pewne tematy aby wzburzyć sensację.
Nie wydaje mi się aby człek w miarę logicznie myślący ,doświadczony w pewnym stopniu życiem,zachowujący wszelakie normy społeczne i kulturalne szedł tak w zaparte jeśli chodzi o głupotę...możliwe że się mylę,ale mam jednak wrażenie częste ..nabijania /nakręcania NAS forumowiczów w butelkę.
Nie chcę posuwać się zbyt dalej...ale jednak śledząc nie które "wydarzenia" forum tak odczuwam.

Weronika...no cóż smile wzbudza zainteresowanie i ogrom negatywnych reakcji swoim zachowaniem,czyż nie o to w tym wszystkim chodzi ? smile
Im większy bulwers tym większa popularność.

Nikandro, ja miałam i mam wrażenie, że może nie do końca troll, ale mocno ubarwiona historia, która w rzeczywistości może być mniej kolorowa, niż nam przedstawiono, dlatego miałam taką radochę smile

Z drugiej strony: miałam okazję kilka razy być naocznym świadkiem romansów i mam wrażenie, że osoby w nie wkręcone zachowują się jak na haju narkotykowym (zwłaszcza w momencie, gdy romans rozkwita) - mam tutaj na myśli zarówno zdradzającego jak i kochanka/kochankę. To taka alternatywna rzeczywistość, równoległy wymiar w którym nie obowiązują prawa przyjęte w naszej zwykłej codzienności. Nie trafiają żadne racjonalne argumenty, ludzie stają się  ślepi i głusi na oczywiste fakty - że strona zajęta tak naprawdę wcale nie chce się rozejść, że szuka rozrywki na boku.... Każdy, kto usiłuje wtedy ściągnąć delikwenta na ziemię staje się wrogiem nr 1... Moja koleżanka zdradziła męża 4 miesiące po ślubie z facetem poznanym w Internecie. Swojemu kochankowi wciskała dokładnie takie same kity, jakie opisuje np. Weronika20 - czyli że wcale ze sobą nie żyją, slub to pomyłka, ona szuka miłości itp. itp. Kochanek ślepo wierzył, a koleżanka radośnie wzięła z mężem kredyt na 20 lat na nowe mieszkanie...  Kiedy kochanek zaczął ją naciskać nagle stał się najgorszym wrogiem, dziewczyna robiła z niego dosłownie szmatę... sad

43

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
batszeba napisał/a:

mam wrażenie, że osoby w nie wkręcone zachowują się jak na haju narkotykowym (zwłaszcza w momencie, gdy romans rozkwita) - mam tutaj na myśli zarówno zdradzającego jak i kochanka/kochankę. To taka alternatywna rzeczywistość, równoległy wymiar w którym nie obowiązują prawa przyjęte w naszej zwykłej codzienności. Nie trafiają żadne racjonalne argumenty, ludzie stają się  ślepi i głusi na oczywiste fakty - że strona zajęta tak naprawdę wcale nie chce się rozejść, że szuka rozrywki na boku.... Każdy, kto usiłuje wtedy ściągnąć delikwenta na ziemię staje się wrogiem nr 1... (

zgadzam sie w 100% moj maz zyje wlasnie jakby w innym wymiarze. on sobie z tego nie zdaje sprawy, ale to co robi, co dla wszystkich innych ludzi dookola, ktorzy znaja nas, nasza sytuacje, jest po prostu chore, niedopomyslenia i nikt tego nie rozumie. Czyzby wszyscy sien aprawde mylili ze bylismy szczesliwi a on wie ze beze mnie bedzie mu lepiej? No tak mysli, bo jest wlasnie na haju, totalnie... a ja jako osoba ktora najabrdziej o niego walczyla, porobowala zmienic jego decyzje, zostalam wrogiem numer 1.

smak zdrady? nie wiem, chyba nie potrafie tego jeszcze zdefiniowac, ubrac w slowa. to jest taki rozrywajacy bol - juz nawet nie wiem czy fizyczny czy psychiczny, ze chcialabym sobie serce wyrwac zeby tego po prostu nie czuc...

44

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Ja po ostatniej zdradzie musze wybrac: ze albo ja nie jestem taka jaka on by chcial miec przy sobie, albo on to zwykly sk....syn.
Ktora wersje wybrac? Raz wybieram jedna, za chwile druga....i dobija mnie to.
Tak jak Doones nie mam sily, zeby zyc. Wegetuje tylko. Jeden dzien jest lepszy, nastepny jest gorszy. Kolejny jest tragiczny. Na tej hustawce jest ze mna moj(moj, nie moj???) maz, ktory nie laczy ze soba faktow. Dla niego moje humory biora sie stad, ze mam chora glowe. Absolutnie nie biora sie z jego zdrad.
Ja tez, tak jak Wy stracilam wiare w mezczyzn, w milosc, w malzenstwo. W zasadzie nawet nie moge sobie przypomniec, czy kiedys myslalam ze zycie jest fajne a milosc to cudowne uczucie? Nie moge juz w nic uwierzyc, bo nie zniose kolejnego ciosu. Po prostu sie boje.
A on jest zbyt slaby, zbyt egocentryczny i nie wie co to EMPATIA. Nawet nie probuje mnie zrozumiec. Chce, zebym byla mila i fajna i dowcipna i radosna. O  zgrozo!!!!  Nawet nie wiem, co z tym zrobic. Musze sie pewnie zmierzyc z tym, ze nam nie po drodze.
Mam za soba i naduzywanie alkoholu i probe odebrania sobie zycia. Wszystko po to, zeby juz nie bolalo. Nic nie pomoglo. Wiec juz nie robie glupot.
Nawet jesli od niego odejde niewiele sie zmieni. On mnie zlamal. I to wlasnie zdrada robi. Lamie ludzi.
Jak to zdrajcom wytlumaczyc?
Nie znamy sie, wiec nie wiecie jaka jestem. W pracy silna - w domu slaba. Gdzie prawdziwa?
Wiecie, nic mi nie pomaga, a tak bym chciala swiatelka w tunelu, tylko po to, zeby dalej zyc, a nie biernie wegetowac.

Eine Gute Frau  - wywolalas wilka z lasu. Ten watek spowoduje huragany i gradobicia sila uczuc tutaj skoncentrowanych :-0

45

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Witaj Miriamm
Wlasnie, jak im to wytlumaczyc. Chyba jedynie robiac to samo co oni. Tylko tak sa w stanie w pelni uswiadomic sobie co zrobili.
Ale nie kazdy tak potrafi, ja nie potrafie. Mam taki wewnetrzny hamulec, ktory na szczescie jest i chroni mnie przed utrata godnosci we wlasnym poczuciu.
Jedne z pierwszych slow jakie uslyszalam od M po tym jak powiedzial mi o zdradzie bylo : nie odwzajemniaj sie tym samym. Nie rob tego bo bedziesz zalowac ( w sensie moralnym ).
Nie polece na miasto i nie bede szukac zemsty na sile ale wiem ze jezeli zycie przyniesie fascynacje, zauroczenie, cokolwiek to juz pewnosci nie mam czy bede z tym walczyc tak jak do tej pory aby byc fer w stosunku do M, aby byc wierna zona (!).
Bo ja juz dzisiaj nic nie musze wzgledem niego. I to nie jest dobre, bo to nie tak ma byc bedac w zwiazku z drugim czlowiekiem. Brak pewnosci odbiera sile, jestem slaba i zagubiona. Nie mam odnosnika, wszystko jest zbyt wzgledne, rozchwiane, niestabilne.

Dokladnie Miriamm - ZLAMAL MNIE, dokladnie takich slow uzylam probujac powiedziec mu co mi zrobil.

O zdradzie dowiedzialam sie w tym samym czasie, kiedy wlasnie spelnialo sie jedno z najwiekszych marzen mojego zycia. Marzenie, na spelnienie ktorego bardzo dlugo czekalam. Zdrada ZABILA jakakolwiek zdolnosc odczuwania szczescia, radosci z tego faktu !!!!
Zagluszyla soba wszystko.
Tez nie mam sily do zycia bo to co mnie napedzalo zostalo zniszczone.
I zadaje sobie pytanie jak duzo czasu jeszcze zajmie mi odbudowanie siebie po tym wszystkim.
Gdzie siebie odnajde ? W malzenstwie, czy jednak poza nim ?
Jestem jak maly, samotny stateczek na pelnym, wzburzonym morzu.
I jestem juz tym zmeczona...

U Ciebie tych zdrad bylo wiecej niz jedna ( tak wyczytalam ze slow "po ostatniej zdradzie" )
Gdyby tak bylo u mnie decyzja juz dawno bylaby podjeta. Moze byloby latwiej - bylby jakis konkret w tym szambie.
Miriamm z tego co piszesz Twoj maz Cie nadal niszczy. Zniszczyl Cie zdrada i niszczy swoja postawa wobec braku zrozumienia na to co sie z Toba dzieje po.
Jak chcesz sie pozbierac przy nim po tym wszystkim skoro on Ciebie nie rozumie, nie rozumie tego co zrobil ????
U mnie kop w doope od razu by byl.
Bo o czym tu dalej rozmawiac ???
On oczekuje ze bedziesz usmiechnieta ???? Moze szczesliwa masz byc ????
No jesli tak to OK niech sie o to postara palant jeden ( sorry Miriamm )
Powiedz mu ze ma taka zone jak o nia dba. W mysl zasady : jak dbasz tak masz.

46

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

operacja, mam tak samo.
Mysle ze w kazdym Waszym poscie odnajduje duza czesc siebie.
To wszystko jest bardzo zbierzne, podobne pomimo iz drogi ktorymi doszlismy do tego stanu sa zupelnie rozne.

47

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Zdrada sprawia, że budujemy wokół siebie mur, emocjonalny mur. Ma nas chronic przed kolejnym zranieniem, kolejnym ciosem. Nie dopuszczamy do siebie innych. I wydaje mi się że nie chodzi tu tylko o ta druga połówkę. Jestesmy nieufni w ogóle.
W pewnym momencie zaczynamy się też zastanawiać " Czy ja go jeszcze kocham?" No własnie, nie czy on - zdradzający mnie kocha, tylko czy ja jego jeszcze kocham. I czasami odpowiedzi nas zaskakują. Czyż nie?

48

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

U mnie sprawa o tyle skomplikowana ze ja z natury jestem nieufna.
Kiedys mu zaufalam i oddalam dostep do siebie.
Co on z tym zrobil znajac mnie to juz inna historia.

Tak Ewa, on mowi ze kocha, a ja milcze i nie pytam glosno - ale czy ja kocham ciebie ?

I w calej przewrotnosci losu to oni dzisiaj bardziej chcieliby uslyszec ze ich kochamy.
Jest tak ?

49 Ostatnio edytowany przez bags (2013-05-13 15:39:55)

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
kiedysbylam napisał/a:
batszeba napisał/a:

mam wrażenie, że osoby w nie wkręcone zachowują się jak na haju narkotykowym (zwłaszcza w momencie, gdy romans rozkwita) - mam tutaj na myśli zarówno zdradzającego jak i kochanka/kochankę. To taka alternatywna rzeczywistość, równoległy wymiar w którym nie obowiązują prawa przyjęte w naszej zwykłej codzienności. Nie trafiają żadne racjonalne argumenty, ludzie stają się  ślepi i głusi na oczywiste fakty - że strona zajęta tak naprawdę wcale nie chce się rozejść, że szuka rozrywki na boku.... Każdy, kto usiłuje wtedy ściągnąć delikwenta na ziemię staje się wrogiem nr 1... (

zgadzam sie w 100% moj maz zyje wlasnie jakby w innym wymiarze. on sobie z tego nie zdaje sprawy, ale to co robi, co dla wszystkich innych ludzi dookola, ktorzy znaja nas, nasza sytuacje, jest po prostu chore, niedopomyslenia i nikt tego nie rozumie. Czyzby wszyscy sien aprawde mylili ze bylismy szczesliwi a on wie ze beze mnie bedzie mu lepiej? No tak mysli, bo jest wlasnie na haju, totalnie... a ja jako osoba ktora najabrdziej o niego walczyla, porobowala zmienic jego decyzje, zostalam wrogiem numer 1.

Nie sposob jest mi sie z tymi pogladami nie zgodzic, gdzie paradoksalnie podobny uklad przerobilem w zdradzie emocjonalnej majacej miejsce w moim toksycznym trojkacie malzenskim, o zgrozo nie bylo tam kochanki - poczatkowo - a najblizsza osoba z rodziny zony - jej matka a potem doszla wisienka na torcie w postaci tej fizycznej poza rodzinnej zdrady.
Tak jak Batszeba powiedziala, to te "fantastycznie samonakrecajace" sie związki są bardzo uzależniające, są jak narkotyk. Separacja partnera od kochanki - o ile do niej dojdzie, nawet poprzez czasowe rozstanie -  jest jak odwyk, a na odwyku brakuje im tego, co ich uzależniło od siebie. Ponadto przez cały okres trwania związku Ich życie było podporządkowane i zorganizowane wokół "szalejących" emocji Ichnego "partnera".
I chcac ich sciagnac na ziemie staje sie to kosmicznie trudnym zadaniem, bo wtedy brakuje im po prostu czynnika, który (paradoksalnie) nadawał ich życiu kierunek.

Wiec zadajac sobie pytanie jak oni maja teraz ten czas po ew. zejsciu na ziemie wykorzystac, by rozpoczeli swoje życie na nowo... we wlasciwym pierwotnie zwiazku? Pozostaje ono raczej bez odpowiedzi...

kiedysbylam napisał/a:

smak zdrady? nie wiem, chyba nie potrafie tego jeszcze zdefiniowac, ubrac w slowa. to jest taki rozrywajacy bol - juz nawet nie wiem czy fizyczny czy psychiczny, ze chcialabym sobie serce wyrwac zeby tego po prostu nie czuc...

Smak zdrady? gorycz czy slodycz??? Te kategorie jej rozpatrywania sa raczej jedynymi wlasciwymi.
Bo jedynie Nam pozostaje to gorycz po stracie niespelnionych nadziei i planow, a u nich poczatkowa fascynacja slodycza plynaca ze zdrady, przybierze z czasem o wiele gorszy smak goryczy niz ten Nasz obecny.
Tak mysle, tak sobie to wyobrazam i tego bym Wam i sobie zyczyl.

50

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Powiem krótko,życie po zdradzie już nie jest takie samo,już  ma inny smak i dalsze bycie ze zdrajcą czy też nie zmienia je nieodwracalnie. Każdy dzień o tym przypomina...

51

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Po prostu ciezko sie zyje, kiedy przed soba ma sie tylko w najlepszym wypadku szara rzeczywistos. Mozna tez miec przed soba czarna dooope - a wtedy jeszcze gorzej. Swiatelka w tunelu brak.
Wiadomo, ze pewnosci w zyciu nie ma w zadnej sprawie. Ale jest wielka roznica pomiedzy tym, ze nic w zyciu nie jest pewne, a tym, ze wszystko jest niepewne. Mam nadzieje, ze rozumiecie o co mi chodzi -  o zycie ze swiadomoscia ze cos MOZE sie zdazyc, a nie ze juz sie zdazylo i dlatego jest niepewnosc.
Zreszta, kiedy maz m i opowiada o znajomych biznesmanach, kazdy w zasadzie ma dzieci duze i male.
Duze, bo stara zona, male, bo nowa zona....
Nie ma bezpiecznego zycia. Nie ma nic pewnego. Chyba, ze sie taka pewnosc nosi w sobie, ale to malo kto ma, niestety.

Moj maz tez tego nie ma. Zdradza(ł) mnie, bo nawet mu do glowy nie przyjdzie, ze laska czegos od niego chce. On mysli, ze jest tak wspanialy i cudowny, ze ona leci na to cos cudownego co on w sobie ma.  Trzeba umiec realnie spojrzec na siebie, zeby sie ustrzec przed takimi sytuacjami.
Mnie by facet nie wcisnal kitu, ze jestem naj w kazdej sprawie, bo wiem dokladnie w czym jestem naj, a w czym nie. A poza tym, mam w domu lustro...niekulawa jestem ale bez przesady :-)

No tak...ale jaka z tego wszystkiego konkluzja? Nie chce wierzyc, ze nie ma nadziei, na pewno jest, ale jak w to uwierzyc?

52 Ostatnio edytowany przez lilka19 (2013-05-13 23:55:33)

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Nie wiem czy mogę się wypowiedzieć w tym temacie, bo mnie w pewien sposób dotknęła zdrada psychiczna. Ale jak boli? Hmm. minęło prawie 8 miesięcy, a ja nie umiem tak do końca, na 100% dojść do siebie. Ból fizyczny był, bóle pleców, klatki piersiowej, mięśni, brak apetytu, ból głowy, problemy ze snem. Psychicznie? Jedna wielka męcząca niepewność i strach. Wielki żal i poczucie niesprawiedliwości. Ukłucia niesmaku, kiedy wszystko sobie przypominam. Mam nadzieję,że z każdym dniem będzie co raz lepiej. Mimo, że czuję się już dobrze i na swój sposób jestem szczęśliwa, to wiem, że jeszcze długo będę do siebie dochodziła smile Bo to po prostu jest wyrwanie serca i wyrzucenie go do kosza. To jest pokazanie jak bardzo miało się gdzieś i nie szanowało drugiej osoby.

53 Ostatnio edytowany przez pati31 (2013-05-14 15:59:04)

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Zdrada prawie zawsze zmienia spojrzenie , na zycie, nie rzadko niszczy wiare w ludzi i to co w nas naiwne i czyste.
Takze Ci ktorzy planuja , niech sie dobrze zastanowia , dlaczego dali sobie prawo zniszczyc druga strone , bo zdradzanie to niszczenie drugiej strony , jest wolna smierc wszystkiego co w srodku piekne i czyste.......
Sama widze po sobie , bylam delikatna naiwna kobietka , po rozwodzie jestem twarda s...., i wszystko przez jednego pana , ktoremu wiecznie bylo malo .

54

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
Malwina69 napisał/a:

Ta weronika mnie przeraża.. jej tupet, jej pewność siebie... jej bezwzględność.. jej podłość..

To okropne jakie emocje we mnie wzbierają kiedy dociera do mnie, że takie panny chodzą po świecie.. bez skrupułów, ambicji i honoru.. bez własnej dumy............szok...

Kochanka zawsze mysli ze jest wyjatkowa, dlatego taka pewnosc panny Weroniki , do tego facet z pozycja to juz wogole dooopsko uroslo , niestety zmieni sie jej punkt widzenia , kiedy zmieni sie punkt siedzenia .

55

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
pati31 napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Ta weronika mnie przeraża.. jej tupet, jej pewność siebie... jej bezwzględność.. jej podłość..
To okropne jakie emocje we mnie wzbierają kiedy dociera do mnie, że takie panny chodzą po świecie.. bez skrupułów, ambicji i honoru.. bez własnej dumy............szok...

Kochanka zawsze mysli ze jest wyjatkowa, dlatego taka pewnosc panny Weroniki , do tego facet z pozycja to juz wogole dooopsko uroslo , niestety zmieni sie jej punkt widzenia , kiedy zmieni sie punkt siedzenia .

Nie ma ludzi idealnych i poniekad jak spod sztancy. Gdyby jednak tak bylo, to koniunktura zdrad tez by sie sama nie nakrecala i palala (nie)uzasadniona* zloscia wszem i wobec jak wspomniana wyzej pani Weronika.


* -niepotrzebne skreslic smile

56

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

A jak ma myslec kochanka? Jest lepsza, bo on wybiera ja.
Oklamuje zone i biegnie do kochanki. To dodaje skrzydel jak sadze.
Co z tego, ze na koniec wraca do zony. Moze niechetnie ale wraca.
Czasem maz sie zagubi u kochanki na 10 czy 20 lat. Wtedy chyba jest oczywiste, ze kochanka jest bardzo wazna naprawde. To wszystko jest dolujace i jakies beznadziejne.
Po to pewnie mamy wolna wole, zeby swiadomie wybierac., Ale faceci zadko kiedy korzystaja z wolnej woli. Silniejsza jest fujarka, ktora spiewa.....

57

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Macie jakis pomysl jak sobie z tym bolem poradzic ?????

Od dwoch dni mam przeokrotnego dola.
Czuje ze nigdy nie wybacze !!!!
Przygniotlo mnie do ziemi.
Chce czuc inaczej wiec czemu nie czuje ??????????????

58

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Jedyne co mozesz zrobic , to nie myslec, starac sie zajac soba , wiem , wiem ze to trudne mam to za soba , juz dawno , mimo ze rozwiodlam sie z mezem , czasami pytam sie dlaczego? , dlatego ze cycki male? mialam , bo niewiem o co chodzilo o innosc, o to ze ja taka , ona taka - i to byl blad, dzisisaj jestem wolna od tych mysli , jestem szczra wobec siebie samej , daje sobie prawo pomarudzic w dresach w wolny dzien. Moze cwiczenia fzyczne z racji zawodu wiem ze pozadne zmeczenie fizyczne daje upust stresujacym sytuacja , endorfiny wzrastaja , Ty zadwoowlna a meza bedzie skrecac ze odzywasz.

59

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Ja takiego sposobu szukam od dwoch lat.
Nie moge znalezc. Jedynie przyzwyczajam sie do zycia z mysla, ze malzenstwo nie jest cudowna rzecza.

Czasami poprostu zmuszam sie do normalnego zachowania, by dzieci myslaly, ze ich rodzina jest super.
Co dziwne, ja kocham mojego meza. Kocham go mimo zalu, bolu. Staram sie pokazac mu, ze jego starania bysmy odbudowali nasz zwiazek maja szanse powodzenia, ale tak naprawde w to watpie. Tak czesto dopada mnie przeogromny zal.
Ja zawsze mialam problem z samoocena, wiec teraz czuje sie tym bardziej nieatrakcyjna.
Odganiam te natretne mysli. Staram sie zmusic od odczuwania radosc z bliskosci z nim. Nie jest tak jak kiedys, ale bywa calkiem  niezle.

60

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Witam !

Piszę tutaj pierwszy raz, niektóre z Was znaja moją historię. Co na dzien dzisiejszy czuję po zdradzie mojego męża- powiem Wam szczerze, że nie wiem, chyba kompletnie nic, pustkę?Nie wiem jak mam to nazwać ale to mnie jakby "popsuło". Już nie jestem tą wiecznie uśmiechniętą dziewczyna, już nie umiem tego robić. Smutne ...

61

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
eine_gute_ehefrau napisał/a:

Macie jakis pomysl jak sobie z tym bolem poradzic ?????

Od dwoch dni mam przeokrotnego dola.
Czuje ze nigdy nie wybacze !!!!
Przygniotlo mnie do ziemi.
Chce czuc inaczej wiec czemu nie czuje ??????????????

To tak jak ja  Gute Frau co się dzieje nie mam kompletnie żadnego pomysłu. I powiem Ci jak by mi ktos powiedzial, że juz nigdy go nie zobaczę , niewiele by mnie to obchodziło. Wzruszyłabym ramionami i poszla dalej...

62

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
operacja napisał/a:

Ja takiego sposobu szukam od dwoch lat.
Nie moge znalezc. Jedynie przyzwyczajam sie do zycia z mysla, ze malzenstwo nie jest cudowna rzecza.

Czasami poprostu zmuszam sie do normalnego zachowania, by dzieci myslaly, ze ich rodzina jest super.
Co dziwne, ja kocham mojego meza. Kocham go mimo zalu, bolu. Staram sie pokazac mu, ze jego starania bysmy odbudowali nasz zwiazek maja szanse powodzenia, ale tak naprawde w to watpie. Tak czesto dopada mnie przeogromny zal.
Ja zawsze mialam problem z samoocena, wiec teraz czuje sie tym bardziej nieatrakcyjna.
Odganiam te natretne mysli. Staram sie zmusic od odczuwania radosc z bliskosci z nim. Nie jest tak jak kiedys, ale bywa calkiem  niezle.

Operacjo moze warto popracowac nad niska samoocena?
Moze kiedy ona wzrosnie spojrzenie na meza , sie zmieni ??
Mysle ze warto to przemyslec ,jesli chcesz pisz na maila wysle Ci plan cwiczen profesjonalany)))

63

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Pati zaraz wysle.
Zawsze myslalam o sobie nieatrakcyjna. Mysle, ze powodowalo to zazdrosc o meza i zbyt duza jego kontrole.
Chyba ta zdrada to byla taka chec ucieczki ode mnie, chociaz widze, ze nie dalo to mu tyle szczescia ile myslal, ze dostanie. Podbudowuje sie tym, ze mezowski skok w bok wyszedl na jaw, kiedy ja jeszcze nic nie wiedzialam. Czyli lalunia nie dala rady odciagnac go od nas, chociaz bardzo podobno chciala.
Pracuje nad soba, chce poczuc swoja wartosc, poczuc sie dobrze sama ze soba i pracuje nad tym, by moje relacje z mezem byly wlasciwie " nie trzymac go na smyczy ".

64

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Pati. Wyslalam

65

Odp: Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
operacja napisał/a:

Pati zaraz wysle.
Zawsze myslalam o sobie nieatrakcyjna. Mysle, ze powodowalo to zazdrosc o meza i zbyt duza jego kontrole.
Chyba ta zdrada to byla taka chec ucieczki ode mnie, chociaz widze, ze nie dalo to mu tyle szczescia ile myslal, ze dostanie. Podbudowuje sie tym, ze mezowski skok w bok wyszedl na jaw, kiedy ja jeszcze nic nie wiedzialam. Czyli lalunia nie dala rady odciagnac go od nas, chociaz bardzo podobno chciala.
Pracuje nad soba, chce poczuc swoja wartosc, poczuc sie dobrze sama ze soba i pracuje nad tym, by moje relacje z mezem byly wlasciwie " nie trzymac go na smyczy ".

Kochana jesli chcesz go zatrzymac , i odnowic zdrowa realcje , musisz , powatrzam musisz , poczuc swoja wartosc, miec cos swojego , jesli nie zaakceptujesz siebie nikt Cie nie zaakceptuje .
Maz , byc moze chcialby pewna siebie usmiechnieta kobietke , takze do dziela damy rade:))

Posty [ 1 do 65 z 181 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026