Witam.
Jestem tutaj, ponieważ czuje potrzebę opisania swoich problemów ludziom którzy mnie nie znają, jednoczesne dlatego ze potrzebuje pomocy, rady, wsparcia, ponieważ nie każdy ma możliwość opowiedzenia o swoich problemach najbliższym...
Mam 20 lat i nigdy sie nie zakochałam, przez moje życie przewijali sie mężczyźni ale z żadnym z nich nie potrafiłam byc. Były to krótkie znajomosci (góra 2 miesiące). Od ponad 4 miesięcy nie rozmawiam z żadnym chłopakiem. Czuje sie strasznie samotna, patrząc na moje koleżanki które sa szczęśliwe, zakochane...a ja ? Ja jestem wrakiem, uwazam ze sa ode mnie lepsze. przeNie wychodzę z domu, nie mam pracy, bo 5 moich rozmów kwalifikacyjnych zakończyło sie fiaskiem. Nie mam pasji, zaczelam cwiczyc ale robilam to tylko przez 2 tygonie,po prostu poddalam sie.. Uważam siebie za życiowego nieudacznika, boje sie ludzi. .Brak checi do życia, bo tak mozna to nazwać, zaczęło sie pod koniec 3 klasy technikum, 4 kl ledwo przeżyłam (jeden chlopak bardzo mi dokuczal, nabijal sie ze mnie z kolegami, ja robilam sie czerwona a wszyscy sie ze mnie smiali, czesto plaklam) jestem spokojna osoba, wielokrotnie byłam poniżania w szkole przez rówieśników (zmienialam szkole z tego powodu), w1,2 klasie w nowej szkole było dobrze, dopiero tak jak to opisalam, koszmar rozpoczal sie w 4. Ale wczesniej nawet poznałam tam chłopaka z którym coś mnie połączyło, prawie byliśmy razem, pózniej chciał wszystko naprawić i często do mnie pisał ale 3 mce temu musiał wyjechać i nie mam z nim kontaktu, ale teraz wiem ze i tak nie jest to chlopak dla mnie.W miedzyczasie w szkole poznałam jeszcze jednego chłopaka, napierw dobrze sie z nim dogadywalam ale pozniej było coraz gorzej...(to ten ktory mi douczal) a jak skonczylismy szkole pisał do mnie, chciał sie spotykać ale chodziło mu tylko o seks...a moze pisal przy kolegach zeby znowu sie ze mnie posmiac? niestety tego nie wiem, do spotkań nie doszło oczywiście, ostatnio napisał zapytał co u mnie i tyle. Jest w nim coś co mnie do niego ciągnie, ale mimo tego nie pisze do niego. I to by było na tyle jeżeli chodzi o moich 'chłopaków', rozumiem to ze jeszcze jestem młoda i wszystko przede mną ale czasem nie chce mi sie żyć... Podejrzewam u siebie depresję, nie wychodzę z domu, nawet jak ktoś mnie zaprasza odmawiam, najgorsze sa noce, płacze i mam koszmary, rano nie chce mi sie mawet wstac z lozka.Kiedys dbalam o siebie, malowalam sie i fajnie ubieralam, teraz wystarczą mi spiete wlosy, t-shirt i jeansy...kiedys cieszylam sie z byle głupstwa a teraz ? Nie cieszy mnie nawet to ze zdałam mature. Nie ide w tym roku na studia, pochodzę z małego miasteczka i na studia musiałbym wyjechać do dużego miasta które jest kilkaset km od domu, chciałabym zrobic to za rok ale niewiem czy sie odwaze, mam niskie poczucie własnej wartości, dlatego ciagle myśle ze z chłopakiem było by mi lepiej, bo ktos by mnie wspieral, z kims moglabym rozmawiac, dla kogos po prostu ladne wygladac,nie tak jak teraz...ponadto moj ojciec jest alkoholikiem, od kiedy pamietam rodzice sie kłócili, nawet bili, często zaniedbywali mnie i moje rodzeństwo... Ciezko mi cieszyć sie życiem, moze przesadzam, bo 'jestem jeszcze gówniara i nic nie przeżyłam' ale chciałam sie gdzieś wyżalić.. Moze wy jako ludzie którzy mnie nie znają powiecie mi jak na początku mojego dorosłego życia mam sobie z tym wszystkim poradzić...?
Podobne tematy
Witam
Smutna ta Twoja historia. Trochę Ciebie rozumiem bo z natury też jestem spokojny i nieśmiały z czym walczę cały czas.
Nie masz przyjaciół, koleżanek? Kogoś z kim możesz wyjść, robić coś? Nie możesz zamykać się w sobie. Daj się namówić na jakieś wyjście a może będzie fajnie:-) Może poznasz kogoś nowego.
Zacznij na nowo cieszyć się z małych rzeczy, głupot.
Jesteś jeszcze młodą osobą i na wszystko przyjdzie czas.
3 2014-07-27 20:58:09 Ostatnio edytowany przez Suzan_444 (2014-07-27 21:00:19)
Witaj.
Nieznajomy ma rację. Postaraj się jka najczęściej wychodzić z innymi ludźmi czy to do miasta czy ogólnie na wspólne wypady. Teraz ciężko znaleźć odpowiedniego partnera - jeśli może Cię to pocieszyć to powiem Ci, że ja jestem troszkę starsza od Ciebie i też nikogo na razie nie mam. Ale nie zamartwiam się tym- jesteśmy młode. Cieszmy się tym
.
Zwróć uwagę na małe rzeczy - to one w wielu sprawach nadają sens życiu ![]()
PS. Jeśli czujesz się naprawdę źle psychicznie, to może pomyśl o psychoterapeucie. Na pewno może pomóc w lepszym rozumieniu pewnych spraw ![]()
4 2014-07-27 21:11:42 Ostatnio edytowany przez Wiktoria94. (2014-07-27 21:12:06)
Mam kuzynke prawie codziennie ja odwiedzam. Moja przyjaciółka sie do mnie nie odzywa, ma swoje sprawy, inne koleżanki maja chłopaków. Chciałabym jeszcze powiedzieć o tym dlaczego boje sie ludzi, a dlatego ze mam traume ze szkoły, jak mówiłam ale tez dlatego ze wiele osób mnie odbagywalo/obgaduje, to mnie strasznie mnie dołuje, bo co ja im zrobiłam ? Mam wrażenie ze ludzie traktują mnie jak śmiecia, jak kompletne zero. Nie potrafię sie tym nie przyjmować, sama zaczynam tak siebie postrzegac...
Suzan_444 dziękuję :-)
Co to za przyjaciółka co nie ma czasu:-( Można zrozumieć że ma swoje spawy ale może napisz do niej czy zadzwoń czy spotka się pogadać...powinna znaleźć chociaż odrobinę czasu.
6 2014-07-27 21:26:24 Ostatnio edytowany przez Wiktoria94. (2014-07-27 21:27:03)
Szkoda gadać. Po prostu jest taka osoba która woli internetowych znajomych (chłopaków, poznanych przez gadu-gadu), pisząc z paroma na raz. Ja zawsze pytam co u niej, ona nigdy nie napisała pierwsza, NIGDY. Teraz nie mam z nią kontaktu.
Dlaczego Ty masz czuć się gorsza bo miałaś kolegów, którzy zachowywali się jak Gestapo?
To Gestapo są tymi złymi, ty byłaś tą dobrą. Nie mogłaś z nimi wygrać bo mieli przewagę ale to, że Cię zgnębili w żaden sposób nie obniża Twojej wartości.
Jak chcesz, zapraszam na pw, możemy popisać czasem ku pokrzepieniu serc ![]()
Bardzo chętnie
. Tylko ze jestem tutaj nowa więc nie orientuje sie w jaki sposób to zrobić.
Klikasz "e-mail" pod moim licznikiem postów ![]()