netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(

23 odpowiedzi3 055 wyświetleńzałożony przez Angela24, 27.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1

Temat: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(

Witam wszystkich, musze komus to napisac bo chyba nie dam sobie rady sama a nie mam zadnych przyjaciol.
Napisze tak dość w skrócie. Mieszkam obok sąsiadów alkoholikow, ćpunów, takich prawdziwych meliniarzy, co weekend z 50 osob tam się zjezdza takiej patologii i zawsze burdy, policja itd. niestety do czasu wyprowadzki jeszcze pare miesięcy musimy przezyc. No i  doszło do tego ze pojawil tam się jakiś nowy psychol niby kochanek sąsiadki ( młodzi sa tam wszyscy około 30stki) która ma meza, my nigdy nie utrzymywaliśmy z nimi kontaktu ewentualnie do takich dwóch normalniejszych odpowiadaliśmy dzień dobry no i wczoraj przezylam cos strasznego. Po 22 drugiej slysze ze ktoś wszedł na ganek i puka w srodkowe drzwi (te już w domu) mój partner od razu wstal i poszedł i slysze ze ten wlasnie koles sąsiadki mowi : te ***** masz problem? dawaj wyjdz ( oczywiście jakiś naspany z piwem i w majtkach stal) zaraz to załatwimy, mój facet mowi wyjdz z mojego domu , a on dawaj cioto, wtedy ja wyszłam patrze a pod furtką stoi około 10 osob wypitych jakies male kórewny  tez wszyscy nas wyzywali mnie od ku**ew, szmat ze dostane i mój tez, oczywiście nawet nie pytałam o co chodzi bo bylam wystraszona, ale wkroczyłam przed mojego który stal i mowie proszę oposcic moja posesje bo zadzwonię na police i ten koles mnie opluł, pokazal mi srodkowy palec i chciał isc na podworze, zaczol mnie przedżeźniac jak 5cio latek wzielam telefon, to wtedy poszedł w strone bramki i jeszcze chwile tam stali nawyzywali bluzgali do tej pory nie wiem o co chodzi... No i najważniejsze... Mój partner był tak wsciekly ze mnie wyzywali, baliśmy się o synka ich było tam kilkunastu i bardzo to przezyl ze NIE ZEREAGOWAŁ, tlumaczylam mu ze jakby dal się sprowokować to inni by przeskoczyli nasz plotek i byłoby pozamiatane, żeby myslal o synku ze z patologia się nie dyskutuje, i nie zaczyna. Nie spal cala noc przed chwila polozyl się do luzka, jest mi go szkoda, on się tym zadreczal cala noc, nie może przezyc ze mu nie dal w zeby i ze go odciagnelam, mój partner czuje się nikim w tej chwili( sam mi to powiedział) i pytal czemu go odciagnelam, no po prostu widziałam jak mój stal i piesci zaciska z nerwow, oboje byliśmy w szoku o co chodzi i co się dzieje..

I moje pytanie brzmi jak mam mojemu partnerowi pomoc? jak ja mam z nim rozmawiać ze to żadna ujma na honorze ze tego kolesia nie spral?  dodam jeszcze ze mój mezczyzna jest bardzo silny ma ogromne rozbite rece ( jest mechnikiem) i widziałam wtedy ze tak się wsciekl ze chyba by tego kolesia zabil sad i dlatego wkroczyłam... tlumacze mu ze ma rodzine nas żeby się już nie przejmowal ( z policja załatwione już) ale on itak siedzi i tak mieli w glowie i myśli a on jest z takich twardych ludzi introwertyków, i zawsze był taki ze sobie " nie da" ale nigdy nie mielismy przez 5 lat takiej sytuacji jak ta wczorajsza... Pomozcie jak ja mam z nim rozmawiać żeby mu było lzej? tez bardzo to przezywam:(

2

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(

Witaj. Przejdzie mu, emocje opadną, muszą, nie będzie przecież żył na "pełnym gazie". W końcu ochłonie i wtedy z nim porozmawiaj. Sytuacja była straszna i ciężko się opanować, ale to co zrobiłaś było bardzo rozsądne i Twój partner na pewno to zrozumie.
  Możesz powiedzieć mu, że własnie taka postawą i tym, że nie dał sie sprowokować obronił Twój honor i Waszą rodzinę, że zachował się jak FACET.

3

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(

Uu to teraz obicie mordy to nie zachowanie jak facet?
Nie no racja, ale ten nie wykorzystany agresor w momencie obrony terenu może nieźle popalić w głowie.

4

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(

No sorry - chyba należy JEDNAK przede wszystkim ocenić w sytuacji zagrożenia wszystkie "za i przeciw"?
A że przemoc rodzi przemoc - to BYŁABY ESKALACJA!
Niech rozum wyprzedza emocje, szczególnie w niebezpieczeństwie.
Moim zdaniem postąpiłaś rozsądnie i nie masz czego się kajać. Jak tego nie zrozumie... pozwolę sobie nie kończyć zdania.

5

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(

Ja ja poprzednicy uwazam, ze zrobilas wszystko co moglas najlepszego. Mogloby sie stac cos o wiele gorszego niz wyzwiska. Cala rodzina moglaby cierpiec. Wykazalas duzo rozsadku. Ja mysle, ze kiedy emocje troche opadna Twoj maz tez to zrozumie. Caly czas badz przy nim i powtarzaj ze jest dla ciebie i waszego synka wazny.
Uzmysłów mu co mogloby sie stac. Czasem trzeba pomyslec zanim cokolwiek sie zrobi. I to bardzo dobrze, ze powstrzymal sie, nie dał sie sprowokowac.

6

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(

Popieram przedmowcow. Twoj facet polamalby ryje mendom a odpowiadalby za ludzi. Dlatego dobrze zrobilas. On to zrozumie potem.

7

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(

Poza tym inne zagrożenia. Przyłożyłby kolesiowi, tamten ćpun miałby jakieś paskudne chorubsko... jego krew na rękach twojego partnera, który jako mechanik może mieć na rękach mikrourazy i zakażenie gotowe. Wtedy już wasz synek też nie jest bezpieczny.
Bardzo rozsądnie... twój partner po prostu nie rozkręcił agresji. A to duża sztuka - bo w emocjach człowiek nie panuje nad sobą i robi głupoty.
Niestety u nas nie ameryka i dupy komuś odstrzelic nie można za to, że wszedł "rozejrzeć" się na czyjejś posesji.

8 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-07-28 09:14:44)

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(

Lepiej wyjsc nie mogło.Bez przemocy,bez krwii a sprawa załatwiona.Partner powinien sie cieszyc.Ah ta męska duma.Emocje opadną i mu przejdzie a Ty bądz taka jak zawsze dla niego

9

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(

W tym wszystkim chodzi o to ze mojego faceta bardzo ciężko wyprowadzić z równowagi, nauczony jest od dziecka ze musial znosic w ciszy wszystkie wybryki jego ojca alkoholika. No ale wracając do tematu to od 2 dni ciagle o tym mowi ze jak go spodka samego to tamten będzie jadl przez rurke do końca zycia, tak ja mu tlumacze że to nie ma sensu, widze ze on rozumie ale chodzi spiety.
W tamtej chwili myslalam tylko o synku w pokoju, ze to ludzie upośledzeni i wszystkiego się można spodziewać. Ale faktycznie jak ten koles oplul mi koszulke mój się zatrząsł ale ja go blokowalam i dobrze ze ten koles wyszedł bo nie wiem jakby się to skonczylo..

Tez macie takich sąsiadów imprezowiczów-meliniazy czy tylko ja mam takiego pecha?:(

10

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(
thepass napisał/a:

Uu to teraz obicie mordy to nie zachowanie jak facet?
Nie no racja, ale ten nie wykorzystany agresor w momencie obrony terenu może nieźle popalić w głowie.

No i o to się martwię najbardziej bo wiem ze jak mnie nie będzie a on go spodka gdzies samego to będzie bardzo źle....

11 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2014-07-28 12:55:49)

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(

Ze strony widzenia męskiego punktu.

Angela , osobiście uważam że Twój partner powinien zareagować. Mało tego Ty stanęłaś w jego obroni a to on ma bronić Was to jest wewnętrzna ujma. Bluzgali , wyzywali a on nic nie zrobił. Poniosła Cię wyobraźnia i tyle.
Po pierwsze jeśli jest tak silny jak mówisz pierwsze uderzenie zakończyłoby zabawę a tamten padłby. Z reguły tak bywa. Jeśłi Ćpał to oczywiście takim no trzeba przeważnie aż go unicestwi się.
W momencie gdyby ten padł reszta zastanawia się by nie być w tej samej sytuacji to oni się wtedy by przestraszyli co to za wariat że rzuca się widząc tyle osób.

Ale zakładając Twoją wersję wyobrażenia on podejmując wyzwanie oni by mu skopali tyłek , masz możliwość dzwonienia po policję , nawet jeśli by dostał na honorze by mu nie ujęło. W końcu gęba nie szklanka.

Ja bardzo lubię tępić agresorów , wręcz daje mi to duża przyjemność widząc agresora bezradnego , on też by się lepiej poczuł wygrał nie wygrał ale wiedziałby że podjął wyzwanie. Osobiście pomagaj mu następnym razem ale broń boże nie chroń go czy nie stawaj przed nim i tu popełniłaś błąd.

Facetowi pewnie może przejść , tu nie chodzi o tych idiotów a właśnie o Ciebie.

Teraz jest moda na to żeby w 5 atakować jednego niestety , ale wiem po sobie że często w przypadku reagowania zdecydowanego 1 dostaje reszta się zastanawia lub daruje sobie. Rzadko kiedy podejmują wyzwanie , chodź miałem też taki przypadek. Tylko nigdy nie wiadomo na kogo się trafi , ja sobie poradziłem. Ale w moim przypadku od nastu lat ćwiczę różne sztuki walki. Mniejsza o to wygrałby czy przegrał spełniłby swoją rolę i stanął w obronie Twojej czy też rodziny.

Samiec chroni samicę i dzieci , natury nie zmienisz. Dlatego walczy sam ze sobą.

Angela24 napisał/a:
thepass napisał/a:

Uu to teraz obicie mordy to nie zachowanie jak facet?
Nie no racja, ale ten nie wykorzystany agresor w momencie obrony terenu może nieźle popalić w głowie.

No i o to się martwię najbardziej bo wiem ze jak mnie nie będzie a on go spodka gdzies samego to będzie bardzo źle....

Niech spotka i zrobi to co powinien zrobić od razu. Poczuje się dużo lepiej.

12 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2014-07-28 13:08:46)

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(

W kwestii prawnej jak to wygląda:

zakładając że tamten by oberwał i wezwał policje.

Po pierwsze to Wasza posiadłość jak opisałaś , więc oni w targneli obrona uzasadniona. Nawet na ulicy wystarczy mieć świadków że się bronił nie atakował. Więc nie ma co panikować przed prawem.

Ja mam gorszą sytuacje bo sztuki walki są traktowane jak użycie ciała jako broni ( grozi więzienie ). A używam tylko w obronie własnej. Interwencje Policji miałem trafiłem na takich którzy zrozumieli i uznali że nic nie widzieli. W przypadku sprawy świadkowie , a sama wtedy byś była świadkiem.

Kolejną sprawą przemawiającą za to że było ich kilku , on sam. Więc sprawa na miejscu zostałaby oddalona/umorzona mimo że tamten byłby uszkodzony , poobijany etc. Mało tego przeważnie Policja wtedy udaje że nie widzi po zapoznaniu z sytuacją by nie robić dalszych problemów a sprawca/sprawcy dostał/dostali nauczkę.

13

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(
alienekpl napisał/a:

Ze strony widzenia męskiego punktu.

Angela , osobiście uważam że Twój partner powinien zareagować. Mało tego Ty stanęłaś w jego obroni a to on ma bronić Was to jest wewnętrzna ujma. Bluzgali , wyzywali a on nic nie zrobił. Poniosła Cię wyobraźnia i tyle.
Po pierwsze jeśli jest tak silny jak mówisz pierwsze uderzenie zakończyłoby zabawę a tamten padłby. Z reguły tak bywa. Jeśłi Ćpał to oczywiście takim no trzeba przeważnie aż go unicestwi się.
W momencie gdyby ten padł reszta zastanawia się by nie być w tej samej sytuacji to oni się wtedy by przestraszyli co to za wariat że rzuca się widząc tyle osób.

Ale zakładając Twoją wersję wyobrażenia on podejmując wyzwanie oni by mu skopali tyłek , masz możliwość dzwonienia po policję , nawet jeśli by dostał na honorze by mu nie ujęło. W końcu gęba nie szklanka.

Ja bardzo lubię tępić agresorów , wręcz daje mi to duża przyjemność widząc agresora bezradnego , on też by się lepiej poczuł wygrał nie wygrał ale wiedziałby że podjął wyzwanie. Osobiście pomagaj mu następnym razem ale broń boże nie chroń go czy nie stawaj przed nim i tu popełniłaś błąd.

Facetowi pewnie może przejść , tu nie chodzi o tych idiotów a właśnie o Ciebie.

Teraz jest moda na to żeby w 5 atakować jednego niestety , ale wiem po sobie że często w przypadku reagowania zdecydowanego 1 dostaje reszta się zastanawia lub daruje sobie. Rzadko kiedy podejmują wyzwanie , chodź miałem też taki przypadek. Tylko nigdy nie wiadomo na kogo się trafi , ja sobie poradziłem. Ale w moim przypadku od nastu lat ćwiczę różne sztuki walki. Mniejsza o to wygrałby czy przegrał spełniłby swoją rolę i stanął w obronie Twojej czy też rodziny.

Samiec chroni samicę i dzieci , natury nie zmienisz. Dlatego walczy sam ze sobą.

Angela24 napisał/a:
thepass napisał/a:

Uu to teraz obicie mordy to nie zachowanie jak facet?
Nie no racja, ale ten nie wykorzystany agresor w momencie obrony terenu może nieźle popalić w głowie.

No i o to się martwię najbardziej bo wiem ze jak mnie nie będzie a on go spodka gdzies samego to będzie bardzo źle....

Niech spotka i zrobi to co powinien zrobić od razu. Poczuje się dużo lepiej.

No widzisz on wlasnie tak się czuje , on nie jest jakiś wstydliwy czy cos tylko po prostu nas zamurowało, nikogo nie spodziewaliśmy się była sobota wieczor odpoczywaliśmy a tu nagle banda Naćpanych meliniazy. I wcale nie chciałam stawac przed mojego ale jakos ja zawsze jestem szybsza w sensie gadania, zobaczyłam co się dzieje od razu szlam na tego kolesia i grizilam policja tak to było, a do tego nie wiadomo czy jakiegoś syfa nie maja  a mój facet ma pocięte rece od śrób, karoserii i innych części, nie wiadomo czy czegos nie złapie.
Na razie wygląda to tak ze już 2 dzień z domu nie wychodzą i sa bardzo cicho, nie otwierają nikomu. ale nastanie weekend znowu się zjada koledzy ćpuni i co wtedy? miałam nadzieje ze będziemy zyc spokojnie nie jesteśmy konfliktowi, ale jak cos jest nie tak to zawsze wolalismy np. sąsiada ze ma np. sciszyc muzyke . Mój facet w zyciu tylko 2 razy się bil i to jeszcze zanim byliśmy razem nie jest agresorem ale tez nie cicha myszka ale jak wychodzil ten koles z podwórza to się darli : wiedziałem ze ciota, pedal itd. ...

14 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2014-07-28 14:43:48)

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(
Angela24 napisał/a:
alienekpl napisał/a:

Ze strony widzenia męskiego punktu.

Angela , osobiście uważam że Twój partner powinien zareagować. Mało tego Ty stanęłaś w jego obroni a to on ma bronić Was to jest wewnętrzna ujma. Bluzgali , wyzywali a on nic nie zrobił. Poniosła Cię wyobraźnia i tyle.
Po pierwsze jeśli jest tak silny jak mówisz pierwsze uderzenie zakończyłoby zabawę a tamten padłby. Z reguły tak bywa. Jeśłi Ćpał to oczywiście takim no trzeba przeważnie aż go unicestwi się.
W momencie gdyby ten padł reszta zastanawia się by nie być w tej samej sytuacji to oni się wtedy by przestraszyli co to za wariat że rzuca się widząc tyle osób.

Ale zakładając Twoją wersję wyobrażenia on podejmując wyzwanie oni by mu skopali tyłek , masz możliwość dzwonienia po policję , nawet jeśli by dostał na honorze by mu nie ujęło. W końcu gęba nie szklanka.

Ja bardzo lubię tępić agresorów , wręcz daje mi to duża przyjemność widząc agresora bezradnego , on też by się lepiej poczuł wygrał nie wygrał ale wiedziałby że podjął wyzwanie. Osobiście pomagaj mu następnym razem ale broń boże nie chroń go czy nie stawaj przed nim i tu popełniłaś błąd.

Facetowi pewnie może przejść , tu nie chodzi o tych idiotów a właśnie o Ciebie.

Teraz jest moda na to żeby w 5 atakować jednego niestety , ale wiem po sobie że często w przypadku reagowania zdecydowanego 1 dostaje reszta się zastanawia lub daruje sobie. Rzadko kiedy podejmują wyzwanie , chodź miałem też taki przypadek. Tylko nigdy nie wiadomo na kogo się trafi , ja sobie poradziłem. Ale w moim przypadku od nastu lat ćwiczę różne sztuki walki. Mniejsza o to wygrałby czy przegrał spełniłby swoją rolę i stanął w obronie Twojej czy też rodziny.

Samiec chroni samicę i dzieci , natury nie zmienisz. Dlatego walczy sam ze sobą.

Angela24 napisał/a:

No i o to się martwię najbardziej bo wiem ze jak mnie nie będzie a on go spodka gdzies samego to będzie bardzo źle....

Niech spotka i zrobi to co powinien zrobić od razu. Poczuje się dużo lepiej.

No widzisz on wlasnie tak się czuje , on nie jest jakiś wstydliwy czy cos tylko po prostu nas zamurowało, nikogo nie spodziewaliśmy się była sobota wieczor odpoczywaliśmy a tu nagle banda Naćpanych meliniazy. I wcale nie chciałam stawac przed mojego ale jakos ja zawsze jestem szybsza w sensie gadania, zobaczyłam co się dzieje od razu szlam na tego kolesia i grizilam policja tak to było, a do tego nie wiadomo czy jakiegoś syfa nie maja  a mój facet ma pocięte rece od śrób, karoserii i innych części, nie wiadomo czy czegos nie złapie.
Na razie wygląda to tak ze już 2 dzień z domu nie wychodzą i sa bardzo cicho, nie otwierają nikomu. ale nastanie weekend znowu się zjada koledzy ćpuni i co wtedy? miałam nadzieje ze będziemy zyc spokojnie nie jesteśmy konfliktowi, ale jak cos jest nie tak to zawsze wolalismy np. sąsiada ze ma np. sciszyc muzyke . Mój facet w zyciu tylko 2 razy się bil i to jeszcze zanim byliśmy razem nie jest agresorem ale tez nie cicha myszka ale jak wychodzil ten koles z podwórza to się darli : wiedziałem ze ciota, pedal itd. ...

Jeśli chcesz mieć tak cały czas to ok niech nic nie robi a tamci myślą że się boi bo tak to wygląda. Jeśli chcesz zmian to będzie musiał zareagować.

W takich walkach ulicznych dużo znaczy psychika , jeśli ktoś daje się zahuczyć wystraszy się bo wyobraźnia robi swoje to już jest przegrany. Taką sytuacje Ty stworzyłaś mimo może tego nie chciałaś. Facet którego broni kobieta to "cipa" brutalnie mówiąc. Tak on wygląda obecnie w oczach tych ćpunów.

Nie ma ludzi którzy się nie boją , po prostu nie ma. Ale w przypadku starcia najpierw wyczuwana jest właśnie owa psychika czy się boi na sam widok czy też nie. Możliwe że nawet by do starcia nie doszło gdyby się postawił , a nawet jeśli by doszło i przegrał miałby szacunek i zarazem spokój. A chyba tego byś chciała prawda?

Przy ćpunach , pijakach etc co myślą że są Bogami trzeba wyrobić sobie szacunek , szacunek wyrabiasz właśnie przez nastawienie , ewentualne starcia.

Mówisz że bił się tylko dwa razy w życiu , ok. Ale ma siłę na pewno dużo większą niż przeciętny facet jeśli ćwiczy a z tego co wnioskuje z innych tematów jest dobrze zbudowany , ćwiczy etc. Wierz mi że jest silniejszy niż sam sobie z tego sprawę zdaje smile Dlatego osoba która nie ćwiczy nie powinna być dla niego żadnym problemem.

O agresorach też nie wiesz czy walczyli. Przeważnie bywa tak że w grupie czują się mocniejsi , a wierz mi 99% populacji męskiej nie potrafi walczyć. Więc w jego przypadku decyduje siła i celne uderzenia to wszystko.

Doczytałem się również że waży 60 - parę kg , podpowiem Ci , ja też waże 60 parę kg , same mięśnie bez tkanki tłuszczowej. Pozory naprawdę często mylą. W moim przypadku po pierwszych uderzeniach byłem sam zdziwiony faceci masywni po 100 kg , a ledwo się utrzymywali na nogach. Tak więc ja sam jestem dowodem że waga nie ma żadnego znaczenia.

Gdyby coś się działo i wyszłoby tak że naprawdę by mu coś groziło a Ty byś to wyczuła wtedy dopiero wzywaj policje , pogotowie co tam trzeba , ale sam będzie czuł że wypełnił swój obowiązek.

Mam nadzieję że pomogłem.

15 Ostatnio edytowany przez alienekpl (2014-07-28 14:57:40)

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(

Jeszcze jedno , jest taka możliwość że któryś wyjmie nóż etc. Są też i tacy , broń boże z gołymi rękami niech się nie rzuca na nóż nie umiejąc walczyć , najlepiej wtedy złapać jakieś przedłużenie ręki , rurka czy cokolwiek co ma pod ręką i starać się ogłuszyć uważając na cięcia agresora , nie ma co zgrywać wtedy bohatera ja sam z rękoma gołymi bym się nie rzucił na agresora z nożem , lepiej wtedy uciec interweniować z policją , chyba żebym nie miał już innego wyjścia. Jeśli ruszy z gołymi rękami na agresora zdecydowanego to go potnie. Trzeba też myśleć, myślenie to również podstawa w walkach daje często sporą przewagę , agresor działa pod wpływem emocji.

Osobiście nie trafiłem na takiego co by ryzykował atakując nożem ( wiezienie ma gwarantowane )

Tak więc trzeba też uważać.

16

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(

Pomogłaś mu podjąć właściwą decyzję, jakby sklepał tamtego gościa to mogłoby być źle, faktycznie. Ale z drugiej strony nie wiesz, może koleś by po prostu się wyniósł i zabrał ekipę. Ludzie z patologii często mają jakiś taki dziwaczny kodeks moralny, że jednak pewnych zasad przestrzegają... no w każdym razie najbezpieczniej byłoby sklepać tych ludzi tylko ostatniego dnia przed wyprowadzką i tylko, jeśli facet mógłby z całą pewnością powiedzieć, że załatwi wszystkich big_smile

17

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(
alienekpl napisał/a:

Jeśli chcesz mieć tak cały czas to ok niech nic nie robi a tamci myślą że się boi bo tak to wygląda. Jeśli chcesz zmian to będzie musiał zareagować.

W takich walkach ulicznych dużo znaczy psychika , jeśli ktoś daje się zahuczyć wystraszy się bo wyobraźnia robi swoje to już jest przegrany. Taką sytuacje Ty stworzyłaś mimo może tego nie chciałaś. Facet którego broni kobieta to "cipa" brutalnie mówiąc. Tak on wygląda obecnie w oczach tych ćpunów.

Nie ma ludzi którzy się nie boją , po prostu nie ma. Ale w przypadku starcia najpierw wyczuwana jest właśnie owa psychika czy się boi na sam widok czy też nie. Możliwe że nawet by do starcia nie doszło gdyby się postawił , a nawet jeśli by doszło i przegrał miałby szacunek i zarazem spokój. A chyba tego byś chciała prawda?

Przy ćpunach , pijakach etc co myślą że są Bogami trzeba wyrobić sobie szacunek , szacunek wyrabiasz właśnie przez nastawienie , ewentualne starcia.

Mówisz że bił się tylko dwa razy w życiu , ok. Ale ma siłę na pewno dużo większą niż przeciętny facet jeśli ćwiczy a z tego co wnioskuje z innych tematów jest dobrze zbudowany , ćwiczy etc. Wierz mi że jest silniejszy niż sam sobie z tego sprawę zdaje smile Dlatego osoba która nie ćwiczy nie powinna być dla niego żadnym problemem.

O agresorach też nie wiesz czy walczyli. Przeważnie bywa tak że w grupie czują się mocniejsi , a wierz mi 99% populacji męskiej nie potrafi walczyć. Więc w jego przypadku decyduje siła i celne uderzenia to wszystko.

Doczytałem się również że waży 60 - parę kg , podpowiem Ci , ja też waże 60 parę kg , same mięśnie bez tkanki tłuszczowej. Pozory naprawdę często mylą. W moim przypadku po pierwszych uderzeniach byłem sam zdziwiony faceci masywni po 100 kg , a ledwo się utrzymywali na nogach. Tak więc ja sam jestem dowodem że waga nie ma żadnego znaczenia.

Gdyby coś się działo i wyszłoby tak że naprawdę by mu coś groziło a Ty byś to wyczuła wtedy dopiero wzywaj policje , pogotowie co tam trzeba , ale sam będzie czuł że wypełnił swój obowiązek.

Mam nadzieję że pomogłem.

Dzieki za te słowa! dokładnie tak jak piszesz, mój wazy 60 pare kg i tez zerowa tkanka tłuszczowa , od dziecka zapierniczal w gospodarce u rodzicow, ciezka charowka, teraz jest mechanikiem ale wiadomo i drzewo musi na zime zrobić sam, porąbać, do tego codziennie cwiczy  ostatnio zauwazylam ze podciąga się na drążku częściej niż zawsze to robil chyba cos mu w glowie swita, bo on chciałby wygladac na większego. Jak robi pompki kaze mi na nim być na plecach, albo łapac jego nogi jak się podnosina drążku.
A co do tego kolesia co przyszedł to wiemy o nim tyle ze już go na wsi pare razy wywieźli gołego do lasu inni ludzie a on wraca jak robocop bije się go a on ciagle wstaje chyba jest taki przećpany ze bolu nie czuje, nie wiem. Otworzyles mi oczy wiesz, więcej chyba nie będę tak interweniować. Ja wiem ze wszyscy tu pisza ze dobrze zrobiłam i racja wiem ale jak patrze na mojego jak siedzi i myśli, chodzi po podwórzu czeka sam na zaczepke chociaż jedna, wraca z pracy i zwiekszyl ilość cwiczen. Wczoraj wieczorem zaprosil kolegow do nas i z każdym się silowal na reke, polozyl wszystkich, choć mieli w bicepsie dwa razy więcej niż mój no ale wiadomo ze tłuszcz tez. ehh nie wiem czy to ma znaczenie..

18

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(

Jak faceci się zaczynają szarpać, wyzywać itp, to kobieta ma uciekać do domu i siedzieć cicho...
Zawsze i wszędzie.Co byś nie zrobiła - w dobrej wierze- tylko spieprzysz sprawę, a i szansa że oberwiesz jest niepotrzebnie duża.

19

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(
pitagoras napisał/a:

Jak faceci się zaczynają szarpać, wyzywać itp, to kobieta ma uciekać do domu i siedzieć cicho...
Zawsze i wszędzie.Co byś nie zrobiła - w dobrej wierze- tylko spieprzysz sprawę, a i szansa że oberwiesz jest niepotrzebnie duża.

No ja wiem ale oni nawet nie zaczeli się jeszcze wyzywac ani nikt nikogo nie dotknol, jakos uslyszalam ze cos za długo przeciąga się niepotrzebna konwersacja i poszlam tam i od razu zaczelam wyganiać tego buraka ehhh co za ludzie popaprani zyja na tym swiecie...

20

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(
Angela24 napisał/a:

i poszlam tam i od razu zaczelam wyganiać tego buraka ehhh co za ludzie popaprani zyja na tym swiecie...

No i właśnie- polazłaś nie wiadomo po jaką cholerę...On zapewne zaczął Cię wyzywać, co w Twoim facecie wytworzyło wewnętrzny imperatyw do stanięcia w Twojej obronie...
Normalnie by się powyzywali i w spokoju rozeszli...
Problem z bijatykami jest takie, że za wszelką cenę należy unikać awantur na swoim terenie z przyjezdnymi, bo oni wiedzą gdzie mieszkasz a Ty nie wiesz gdzie oni...
I niezależnie od wyniku przegrywasz, bo oni wrócą i szyby powybijają....
ehh, było minęło, nic się nie martw.Trochę frustracji z racji bycia cipolem facetowi nie zaszkodzi, teraz będzie się bardziej wczuwał:)

21

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(
pitagoras napisał/a:
Angela24 napisał/a:

i poszlam tam i od razu zaczelam wyganiać tego buraka ehhh co za ludzie popaprani zyja na tym swiecie...

No i właśnie- polazłaś nie wiadomo po jaką cholerę...On zapewne zaczął Cię wyzywać, co w Twoim facecie wytworzyło wewnętrzny imperatyw do stanięcia w Twojej obronie...
Normalnie by się powyzywali i w spokoju rozeszli...
Problem z bijatykami jest takie, że za wszelką cenę należy unikać awantur na swoim terenie z przyjezdnymi, bo oni wiedzą gdzie mieszkasz a Ty nie wiesz gdzie oni...
I niezależnie od wyniku przegrywasz, bo oni wrócą i szyby powybijają....
ehh, było minęło, nic się nie martw.Trochę frustracji z racji bycia cipolem facetowi nie zaszkodzi, teraz będzie się bardziej wczuwał:)

No martwic się będę bo mój od 5 rano do 22 pracuje i praktycznie jestem zdana tylko na siebie i jeszcze synka pilnuje, no i się martwię po prostu.
No i dobra może zle ze polazłam.

22

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(
Angela24 napisał/a:
pitagoras napisał/a:
Angela24 napisał/a:

i poszlam tam i od razu zaczelam wyganiać tego buraka ehhh co za ludzie popaprani zyja na tym swiecie...

No i właśnie- polazłaś nie wiadomo po jaką cholerę...On zapewne zaczął Cię wyzywać, co w Twoim facecie wytworzyło wewnętrzny imperatyw do stanięcia w Twojej obronie...
Normalnie by się powyzywali i w spokoju rozeszli...
Problem z bijatykami jest takie, że za wszelką cenę należy unikać awantur na swoim terenie z przyjezdnymi, bo oni wiedzą gdzie mieszkasz a Ty nie wiesz gdzie oni...
I niezależnie od wyniku przegrywasz, bo oni wrócą i szyby powybijają....
ehh, było minęło, nic się nie martw.Trochę frustracji z racji bycia cipolem facetowi nie zaszkodzi, teraz będzie się bardziej wczuwał:)

No martwic się będę bo mój od 5 rano do 22 pracuje i praktycznie jestem zdana tylko na siebie i jeszcze synka pilnuje, no i się martwię po prostu.
No i dobra może zle ze polazłam.

To że sprawdziłaś nic strasznego , jak Ciebie wyzywali miał motywacje. A motywacja daje dużo :) Żle że go po prostu hamowałaś w stylu "nie rób tego" etc.

Zawsze powinnaś być w pobliżu gdyby przegrał czy np z 5 sobie nie radził. Dopiero wtedy interweniujesz np Policją.

Na przyszłość będziesz wiedziała. No to jest silny , ja tak samo ćwiczę z ciężarem swojej dziewczyny.

To nie jest jakaś mafia czy coś która nie ma nic do stracenia , gdyby nie mieli to i tak by próbowali w 5. Oni też się boją :) bo nigdy nie wiadomo jak to się może zakończyć. Pamiętaj Facet oczekuje wsparcia kiedy jest w potrzebie psychicznego  , bliskości itp od Ciebie , nie obrony.

Możesz też w ten sposób zrobić jakby doszło do starcia on broniąc was , a Ty wzywasz Policję. Na pewno za złe nie będzie Ci tego miał , ale robisz to nie gadasz , nie straszysz tylko jak coś się dzieje dzwonisz. Za nim przyjadą a tamci nie będą wiedzieć mija około 10-15 min w zależności gdzie są. On ma czas na wykazanie się , a tamci nie toż że poobijani to jeszcze problemy prawne. Rozegraj to dobrze na przyszłość.

Dobrego Faceta dobrałaś , gratuluje.

23

Odp: Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(

Rozmawiałam z nim wczoraj i doszliśmy do ciekawego wyjaśnienia, okazało się ze ja zawsze go chamuje a nawet nie zdaje sobie sprawy np. jak nam facet znienacka wyjechal z podpozadkowanej i prawie byśmy w niego sypnęli mój się wsciekl ale trzymałam go żeby nie wychodzil to tylko nawyzywał i pogrozil jeszcze innym razem ktoś nas po hamsku zaczepial, kazałam mu się nie odwracac i jeszcze kilka sytuacji, powiedział zebym już go nie chamowala i się nie martwila bo nie jest glupi. Ja wiem o tym dlatego go wybrałam na ojca moich dzieci:-) jest bardzo dobrym człowiekiem, ale tez nie daje sobie w kasze dmuchac, a i jak zapytałam czemu nic nie powiedział jak mnie wyzywali, to mowil ze nawet nie pamięta tylko ze gotowal się w srodku a ja go wtedy trzymałam:/

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Straszna sytuacja a reakcja mojego partnera:-(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026