Witam.Moze ktos mi pomorze poniewaz znalazlem sie w dziwnej sytuacji.Ponad rok temu poznalem na jednym z portali internetowych taka dzieczyne ponad rok starsza od siebie.Z poczatku kontakt byl smsowy a po jakims czasie doszlo do spotkania oczywiscie bylo bardzo udane, potem ze wzgledu na jej prace i nauke to spotkania byly raz na 2 tyg. z poczatku byla mowa o przyjazni poniewaz bardzo jej na tym zalezalo z tego wzgledu ze nigdy nie miala prawdziwego przyjaciela a wlasnie takiego mnie uznala.Nie szukala zadnego zwiazku poniewaz bardzo sie sparzyla na wielu facetach.Oczywiscie z uplywem czasu nasza przyjazn sie rozwija coraz lepiej teraz raz w tygodniu spotykamy sie glownie u niej w domu do ktorego mnie zaprasza.Zapomnialem napisac ze ma 6 letniego synka z poprzedneigo zwiazku ktorego mialem okazje juz poznac ktory bardzo mnie polubil i ja zreszta go tez.Byla jedna wspolna wycieczka jednodniowa ktora byla bardzo udana.Ojciec tego dziecka niema z nim zadnego kontaktu praktycznie od jego urodzenia. Teraz mam problem taki ze uswiadomilem sobie ze sie w niej zakochalem i nie umiem sobie z tym poradzic nigdy wczesniej nie zalezalo mi na zadnej kobiecie jak na niej. Boje sie jej wyznac prawde bo niewiem jak ona nato zareaguje.Niechce robic niczego na sile bo neichce jej odstraszyc ani stracic ale wiem ze przyjdzie taki moment ze bede musial jej to powiedziec bo naprawde ciezko jest mi z tym zyc :-((.Popelnilem jeden wielki blad przez ktory moge wiele stracic albo i juz stracilem i jestem bardzo zly na samego siebie.Ten blad polegal na tym ze zanim sie znia spotkalem poraz 1-szy to pisalem duzo o swoim zyciu itd. bylo duzo negatywnych mysli np.ze mam pecha z kobietami ( bo taka prawda), ze nigdy w zyciu nie zakocham sie poniewaz za duzo w swoim zyciu nacierpialem sie itd co jest oczywista prawda, od kilku lat jestem sam poniewaz nie jestem wstanie sie zakochac ani zaufac pomimo ze wczesniej spotykalem sie z wieloma dziewczynami i nic z tego dobrego nie wychodzilo i dlatego postanowilem sie poddac i przestac juz szukac.Zapomnialem tez na poczatku przyjazni zapytac sie jej co bylo gdybym przypadkiem po jakims czasie zakochalbym sie w niej i ciekawe co by powiedziala. No i wlasnie gdyby nie ten blad ktory popelnilem to z pewnoscia moze byloby teraz innaczej, bo najpierw moglem zaryzykowac i spotkac sie znia i lepiej poznac a potem dopiero myslec a nie na odwrot.Echhh co za zycie :-((( zawsze musze popelniac jakies bledy :-((. Moze ona potrzebuje wiecej czasu bo musi nabrac wiecej domnie zaufania itd. Nigdy nie sadzilem ani nie spodziewalem sie tego po sobie ze akurat w niej sie zakocham pomimo ze do konca nie jest w moim guscie( troszke puszysta ale przymykam nato oko)ale coz ona jednak ma to cos z sobie co mnie przyciaga jak magnes :-)). Przekichane jest teraz zyc w takiej nie pewnosci z nadzieja ze moze cos z tej znajomosci wyjdzie na dobre.Jednak jestem w 100% pewny tego ze chce z nia byc poniewaz ma wspanialego synka z ktorym mam bardzo dobry kontakt:-).
Podobne tematy
Marcin, większość błędów można naprawić. Co do Twojego błędu, to jest takie powiedzenie że "tylko krowa nie zmienia poglądów". Życie człowieka ma to do siebie, że wciąż coś się w nim zmienia, zmieniają się też poglądy na życie, związki, zmieniają się priorytety. To całkowicie normalne i nikogo to nie powinno dziwić. Rozumiem jednak Twoje obawy. Ja na Twoim miejscu, po prostu byłabym przy niej. Dała bym jeszcze trochę czasu, jednak powinieneś być z nią szczery i szczerze mówić też o uczuciach. Kiedyś w końcu musisz podjąć temat waszej znajomości i tego jak ona się rozwinęła. Dla jej spokoju, zapewnij ją, że nie zrobisz niczego wbrew jej woli i że to jak będzie dalej zależy od was obojga. Nic na siłę.