Witam wszystkie Panie czytające mój wątek....
A więc od początku...
Mam 40 lat i jestem tzw.starym kawalerem (haha,jak ja nienawidzę tego określenia)...Nigdy nie byłem w związku małżeńskim i chyba nie chcę już być (tutaj kłania się moja zasada "nigdy nie mów nigdy").
Za to byłem w dwóch długich związkach jednym 9 letnim a drugim 4 .
W dłuższym związku zostałem po 9 latach wspólnego życia brutalnie zdradzony,bardzo trudno było mi podnieść z kolan po tym fakcie...ale się udało.
Potem poznałem kobietę która była po tzw. przejściach....Na początku było nawet super,zaangażowałem się ....po około 2 latach wspólnego mieszkania ze sobą zauważyłem,że jestem inwigilowany
...zorientowałem się,że przegląda moje komórki (firmową i prywatną),wyszło też na jaw,że w moim laptopie zainstalowany jest program szpiegujący
...to był ciężki okres,ale po szczerej rozmowie wybaczyłem jej (mówiła,że trudno jej zaufać bo były ją długo zdradzał,ok...myślę i tak nie miałem nic do ukrycia).
Po jakiś dwóch latach od tego momentu zmieniłem pracę w której miałem i mam kontakt z bardzo dużą ilością kobiet...No i zaczęło się od nowa
nachodzenie mnie w pracy,wyliczanie mi czasu dojazdu do domu (nie daj boże abym spóźnił się z 15 minut),ponowne przeglądanie komórki itd itp.
Nie wytrzymałem..wyprowadziłem się..od tamtej pory minęło pół roku...Znów poznałem kobietę,zaczynam się ponownie angażować...chociaż tym razem powiedziałem sobie,że żadnego mieszkania razem przez najbliższy rok....Planujemy teraz wakacje razem...
Jest tylko jeden mały problem : nie umiem jej zaufać
, zauważyłem że boję się kolejnego związku,seks,rozmowy,nasze spotkania są na naprawdę fajnym poziomie..a jednak mam blokadę...ona mówi,że jej na mnie zależy...że tęskni za mną jak się nie widzimy...że myśli o mnie często...a ja w to nie umiem uwierzyć
...Poprostu czuję strach
, przed kolejnym zawodem,przed kolejnymi planami na życie które być może się nigdy nie spełnią
.
Widzę oczyma wyobraźni jak mnie zdradza...ładnie to jest chore.
Jak sądzicie czy ja będę kiedyś umiał komuś jeszcze zaufać ? Tak bardzo chciałbym stworzyć zdrowy i kochający się związek...a z drugiej strony ten pieprzony strach:( .
Czy jest ktoś w stanie mi coś doradzić ? A może powinienem być sam i skupić się na pracy,rozbudowie firmy ? I przyjąć zasadę,że co ma być to będzie...
Przez te problemy to nie umiem nawet spać ostatnio.