netkobietyWszystkie działy
Prawo, odszkodowania, finanse, ubezpieczenia

Sprawa w sądzie a wyrok bez obecności zainteresowanego

16 odpowiedzi6 552 wyświetleniazałożony przez Olinka, 22.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PRAWO , ODSZKODOWANIA , FINANSE , UBEZPIECZENIA » Sprawa w sądzie a wyrok bez obecności zainteresowanego

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: Sprawa w sądzie a wyrok bez obecności zainteresowanego

Moja mama jest spadkobierczynią po zmarłym bracie. Brat był żonaty, ale nie miał dzieci. Pozostawił testament, co do którego padło podejrzenie, że został sfałszowany. Toczyła się sprawa o stwierdzenie nabycia spadku, połączona z rozpatrzeniem zasadności zarzutu o sfałszowanie testamentu. Moja mama była jedną z dwóch osób, które podważyły jego wiarygodność. Odbyły się dwie sprawy, na których mama była obecna, plus trzecia, na której jej obecność była zbędna, bo przesłuchiwano tylko powołanego w charakterze świadka notariusza. Sędzina od razu jednak poinformowała, że będzie jeszcze co najmniej jedna rozprawa, na którą mama powinna się stawić. Mama spokojnie czekała, niemniej trwało to na tyle długo, że dwa dni temu zadzwoniła do sądu z pytaniem o ten termin. Cóż się okazało? Pani w sądzie przekazała, że ta rozprawa odbyła się w kwietniu, mało tego, właśnie wtedy sąd wydał swoją decyzję.

I tu moje pytanie: czy mama, jako strona zainteresowana, powinna być o tej rozprawie poinformowana i jeśli tak, to kto miał dopełnić tego obowiązku?
Jak wspomniałam, na sprawie zapadł wyrok, na tę chwilę już się uprawomocnił, co jest równoznaczne z tym, że minął termin złożenia możliwego odwołania. Czy jest to standardowa procedura, że nie informuje się zainteresowanych o ostatecznej decyzji sądu?

Dla uściślenia dodam, że stroną wnioskującą o stwierdzenie nabycia spadku była żona zmarłego (i to ona pośrednio była/jest podejrzana o sfałszowanie testamentu), być może dlatego informację o terminach kolejnych rozpraw wysyłała jej kancelaria adwokacka. W zaistniałej sytuacji dla nich rzecz jasna było na rękę, aby na ostatniej rozprawie nikt już się nie pojawił, a tym bardziej nie odwoływał od postanowienia sądu. 

Z góry bardzo dziękuję za rzetelne odpowiedzi. Co prawda tych informacji mogłabym poszukać w sieci, ale być może po drodze pojawią się kolejne pytania, a ponadto ktoś jeszcze - teraz lub w przyszłości - skorzysta.

2

Odp: Sprawa w sądzie a wyrok bez obecności zainteresowanego

Z tego co mi wiadomo sąd ma obowiązek poinformowania pełnomocników każdej strony (tj. adwokatów), więc albo zawinił sąd, który nie przekazał informacji, albo adwokat. Jeśli wyrok w jakiś sposób przyniósł szkodę Twojej mamie może ona pozwać daną osobę za niedopełnienie obowiązków.
A tak na przyszłość - warto wcześniej pytać o terminy rozpraw, jeśli sprawa jest dla nas ważna.

3 Ostatnio edytowany przez luc (2014-07-22 12:44:22)

Odp: Sprawa w sądzie a wyrok bez obecności zainteresowanego
Olinka napisał/a:

I tu moje pytanie: czy mama, jako zainteresowana strona, powinna być o tej rozprawie poinformowana i jeśli tak, to kto miał dopełnić tego obowiązku?
Jak wspomniałam, na sprawie zapadł wyrok, na tę chwilę już się uprawomocnił, co jest równoznaczne z tym, że minął termin złożenia możliwego odwołania. Czy jest to standardowa procedura, że nie informuje się zainteresowanych o ostatecznej decyzji sądu?

być może dlatego informację o terminach kolejnych rozpraw wysyłała jej kancelaria adwokacka. W zaistniałej sytuacji dla nich rzecz jasna było na rękę, aby na ostatniej rozprawie nikt już się nie pojawił, a tym bardziej nie odwoływał od postanowienia sądu.

Czy Twoja mama miała pełnomocnika? Jeżeli tak, to sąd miał obowiązek zawiadomić pełnomocnika, a nie mamę.
Jeżeli pełnomocnika nie miała, to sąd miał obowiązek ją zawiadomić.
Oczywiście, że jest to obowiązek sądu, a nie strony przeciwnej, która chętnie by skorzystała z nieobecności przeciwnika wink
Mogło być tak, że zawiadomienie do mamy zostało wysłane, mama nie odebrała (mogło jej nie być) i o ile było prawidłowo awizowane, to sąd mógł przyjąć prawidłowość doręczenia. Najlepiej to ustalić w aktach sprawy.
Jeżeli byłyby jakieś nieprawidłowości, to mimo, że zapadło już postanowienie końcowe, to jest kilka możliwości, można np. wnosić o wznowienie postępowania, o przywrócenie terminu do wniesienia skargi kasacyjnej (wszystko zależy od powodów zaskarżenia). Ale im szybciej, tym lepiej, bo do dokonania tych czynności zastrzeżone są terminy.

Na marginesie tylko. Jeżeli był przesłuchiwany notariusz, to przypuszczam, że chodziło o testament w formie aktu notarialnego?
Taki testament trudno sfałszować, a w każdym razie, trudno jest to udowodnić.

4

Odp: Sprawa w sądzie a wyrok bez obecności zainteresowanego

Witam, mojego kolegi żona złożyła pozew o rozwód w Polsce (obydwoje mieszkają w niemczech, lecz osobno), na jego adres niemiecki przyszło pismo, że taki wniosek został złożony, lecz sprawa na tym etapie zostaje zamknięta z braku adresu jego żony. Czyli sama złożyła pozew, jego niemiecki adres podała dokładnie, a sama swojego, chociażby polskiego adresu, nie podała. Czy można tą sytuację jakoś rozwiązac? Dodam, że on nie zna jej niemieckiego adresu, jedynie firmę, w której pracuje oraz polski adres. Jest jakiś stosowny przykład pisma na to?
Z gory dziekuje za odpowiedz.
Pozdrawiam

5

Odp: Sprawa w sądzie a wyrok bez obecności zainteresowanego

Bardzo dziękuję za odpowiedzi.

MadCarrot, oczywiście, że powinno się pilnować kolejnych terminów, w tym w razie potrzeby dodatkowo pytać. Tutaj jednak wszystko działało prawidłowo, dlatego mama jakby z założenia uznała, niestety błędnie, że tak będzie do końca.

Luc, mama niestety nie miała pełnomocnika. O pierwszych dwóch rozprawach informował ją pełnomocnik ciotki, czyli żony zmarłego wujka. Nigdy sąd. O terminie trzeciej została poinformowana przez sędzinę podczas drugiej rozprawy, na termin czwartej miała czekać.

Testament został spisany odręcznie w obecności świadków (ta sprawa też jest mocno wątpliwa i sporna) i to jeden z nich dokonał tej czynności, wola wujka rzekomo została przekazana ustnie, na pewno nie było przy tym notariusza ani tym bardziej nie on ją spisywał.   

Sprawa z notariuszem wygląda następująco, choć całość jest jeszcze bardziej skomplikowana: wujek miał nowotwór, był w trakcie leczenia i nic nie wskazywało na to, że tak szybko umrze. Mało tego, on żył nadzieją i nie zależało mu na uregulowaniu spraw majątkowych, tym bardziej, że pomiędzy nim a żoną sytuacja była - delikatnie mówiąc - napięta. Dodam do tego, że ciotka jest zachłanną, bezkompromisową osobą, część ich wspólnego majątku już wcześniej udało jej się przepisać na siebie. Wujek był postawiony pod ścianą (prowadzi działalność), więc się zgodził, niemniej był zdruzgotany postawą żony.
Dużo poszlak wskazuje na to, że testament spisała osoba trzecia już po śmierci wujka, który zmarł w nocy, nagle. Ciotka zeznała, że w poniedziałek wujek miał udać się do notariusza celem spisania testamentu, notariusz miał więc potwierdzić sam fakt oraz zeznać czy wujek się z nim kontaktował, a jeśli tak, to jak przebiegała rozmowa, w jakim był stanie, jaka była jego wola. Tutaj jednak nie wiemy co zostało powiedziane.

Wujek miał siostrę bliźniaczkę, od zawsze byli ze sobą blisko, jej zdaniem nie było mowy o tym, aby wolą brata miało być przekazanie wszystkiego żonie. Jest jeszcze kłamstwo, które wyszło w trakcie - osoba rzekomo spisująca ostatnią wolę nie stawiła się na przesłuchanie, wysyłając pismo jakoby przebywała w tym terminie za granicą. Za granicą nie była. Z relacji bliźniaczki wynika, że wujek spokojnie testament mógł tego dnia podpisać (rozmawiała z nim tego samego dnia, zaledwie kilka godzin wcześniej), a jednak podpisu nie ma, bo (o zgrozo!) jego stan zdrowia mu na to nie pozwalał.

Przykre to wszystko jest bardzo. Mamie i wspomnianej siostrze bliźniaczce zupełnie nie chodzi o pieniądze, ale o sprawiedliwość. To jest ich brat, żona wraz z własną, najbliższą rodziną, wielokrotnie go krzywdziła, upokarzała, czasem wręcz nie wpuszczała do domu, nie dopuszczała do wspólnych finansów. Doprawdy dziwny był to związek.

6

Odp: Sprawa w sądzie a wyrok bez obecności zainteresowanego
Olinka napisał/a:

Luc, mama niestety nie miała pełnomocnika. O pierwszych dwóch rozprawach informował ją pełnomocnik ciotki, czyli żony zmarłego wujka. Nigdy sąd. O terminie trzeciej została poinformowana przez sędzinę podczas drugiej rozprawy, na termin czwartej miała czekać.

Trochę to dziwne, ale być może wszystko było w porządku. Jeżeli mama na rozprawy przychodziła, to sąd nie musiał badać w jaki sposób została zawiadomiona. Natomiast w razie niestawiennictwa strony, sąd ma obowiązek sprawdzić czy została zawiadomiona prawidłowo (przychodzić nie musi, ale o rozprawie musi być zawiadomiona). Inaczej postępowanie jest dotknięte nieważnością. Tu jest punkt zaczepienia (jeżeli rzeczywiście nie było prawidłowego zawiadomienia - pisałam wcześniej jak to się mogło stać).
Bez sprawdzenia akt, to jest jednak gdybanie. Jeżeli Wam zależy, to dobrze byłoby żeby do akt zajrzał prawnik (może być w sprawie jakaś nieprawidłowość, ale nie musi).

Czyli testament nie był notarialny. W takim razie było wiele możliwości jego wzruszenia.

7 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-07-22 17:09:06)

Odp: Sprawa w sądzie a wyrok bez obecności zainteresowanego
Olinka napisał/a:

Moja mama jest spadkobierczynią po zmarłym bracie.

Z czego ów fakt wynika?
Bo ustawowo to po mężu dziedziczy żona. W razie braku testamentu - połowę (prócz żony) skarb państwa. Więc skąd wniosek, że mama (siostra zmarłego)? No chyba, że cos się zmieniło a ja to "przegapiłam"... co jest możliwe.
W jakim więc charakterze figuruje mama w pozwie, jeśli w ogóle?
Owszem wszystko jest dziwne: "Oświadczenie spadkodawcy spisuje się w protokole z podaniem daty jego sporządzenia. Protokół odczytuje się spadkodawcy w obecności świadków. Protokół powinien być podpisany przez:
        spadkodawcę,
        osobę, wobec której wola została oświadczona,
        świadków.
W przypadku gdy spadkodawca nie może podpisać protokołu, należy to zaznaczyć w protokole oraz wskazać przyczyny braku podpisu"
CZEMU na Boga w tak ważnej sprawie nie sięgnięto po pomoc prawną????
1. Wszak można ją uzyskać NAWET bezpłatnie!
2. Teraz to już tylko wnikliwie w sądzie zapoznać się z aktami (uzasadnieniem wyroku) i abarot sięgnąć po W/W !!!

8

Odp: Sprawa w sądzie a wyrok bez obecności zainteresowanego
Anhedonia napisał/a:

Z czego ów fakt wynika?

A jakie to ma znaczenie dla zadanego przeze mnie pytania? wink Przeczytaj, proszę, co napisałam powyżej.

Anhedonia napisał/a:

Bo ustawowo to po mężu dziedziczy żona. W razie braku testamentu - połowę (prócz żony) skarb państwa. Więc skąd wniosek, że mama (siostra zmarłego)? No chyba, że cos się zmieniło a ja to "przegapiłam"... co jest możliwe.

Absolutnie nie i to akurat było kwestią bezsporną. Poza tym była to sprawa o stwierdzenie nabycia spadku, na którą mama została po prostu wezwana. Wniosek spisywał pełnomocnik ciotki. Wysłuchano wszystkich wezwanych, po czym w wyniku zeznań poddano w wątpliwość wiarygodność testamentu. Dalej to sąd zajął się jego badaniem.

"Gdy spadkodawca nie pozostawił zstępnych (dzieci, wnuków), dziedziczenie ustawowe następuje na podstawie innej reguły. Do spadku powołany jest małżonek zmarłego oraz jego rodzice. Udział spadkowy każdego rodzica, który dziedziczy wraz z małżonkiem, wynosi 1/4 całości spadku. Jeśli jednak ojcostwo rodzica nie zostało ustalone, udział spadkowy matki zmarłego dziedziczącej z jego małżonkiem wynosi połowę spadku. W braku zstępnych i małżonka spadkodawcy cały spadek przypada jego rodzicom w częściach równych.

Jeżeli jedno z rodziców nie dożyło śmierci spadkodawcy, wówczas udział spadkowy przypadający temu rodzicowi (np. 1/4 udziału w spadku) przypada nie małżonkowi, ale w równych częściach rodzeństwu spadkodawcy (przy dwójce rodzeństwa byłoby to więc po 1/8). Gdyby się tak zdarzyło, że którekolwiek z rodzeństwa spadkodawcy nie dożyło otwarcia spadku, ale pozostawiło po sobie zstępnych, wówczas udział spadkowy, który by mu przypadał, przyznaje się tym zstępnym. Podział tego udziału następuje według zasad, które dotyczą podziału między dalszych zstępnych spadkodawcy." (źródło: gofin.pl)

Jak widzisz nic tu nie ma o skarbie państwa, to jeszcze nie ten moment. Skarb państwa przejmuje majątek zmarłego dopiero w chwili, gdy nie ma żadnego ze spadkobierców z mocy prawa, czyli zstępnych, rodziców, rodzeństwa i tak dalej. Dodam, że rodzice wujka od dawna nie żyją.

Anhedonia napisał/a:

CZEMU na Boga w tak ważnej sprawie nie sięgnięto po pomoc prawną????

A gdzie ja coś takiego napisałam, że nie sięgnięto? wink Mama do pewnego momentu korzystała z usług prawnika, potem z niego zrezygnowała ze względu na ogromne koszty - za poprowadzenie sprawy życzył sobie ponad 20 tys. złotych. Dla niej gra nie była warta świeczki, tym bardziej, że nie potrafił zagwarantować jej ostatecznego wyniku.

Wszystko było pod kontrolą, zaskoczona została wyłącznie na sam koniec.

9 Ostatnio edytowany przez luc (2014-07-22 18:20:32)

Odp: Sprawa w sądzie a wyrok bez obecności zainteresowanego
Anhedonia napisał/a:
Olinka napisał/a:

Moja mama jest spadkobierczynią po zmarłym bracie.

Z czego ów fakt wynika?
Bo ustawowo to po mężu dziedziczy żona. W razie braku testamentu - połowę (prócz żony) skarb państwa. Więc skąd wniosek, że mama (siostra zmarłego)? No chyba, że cos się zmieniło a ja to "przegapiłam"... co jest możliwe.

Z przepisów o dziedziczeniu ustawowym. Olinka napisała, że mama jest spadkobierczynią, bo zapewne miała na myśli dziedziczenie ustawowe. Jeżeli spadkodawca nie miał dzieci, to do dziedziczenia dochodzą (wspólnie z małżonkiem) inni krewni (jest kolejność powołania do dziedziczenia, a także różne są ich udziały w zależności od tego kto z kim dziedziczy).).
Skarb Państwa (a przed nim gmina) nie dziedziczy ustawowo z małżonkiem. Jeżeli jest tylko małżonek (nie ma innych osób), to małżonek dziedziczy całość.
Te podmioty - gmina lub Skarb Państwa (tzn. jeden z nich) dziedziczą gdy nie ma małżonka, krewnych (bardzo różnych w zależności od tego, jaka jest kolejność powołania do dziedziczenia).

Ostatnio zmieniały się pewne zasady, ale nie w tym zakresie (m.in. doprecyzowano wysokość udziałów spadkowych, znacznie  rozszerzono krąg dziedziczących - dodano jako spadkobierców - m.in. dziadków i ich zstępnych). Rodzeństwo zawsze było w kręgu spadkobierców ustawowych, gdy spadkodawca nie miał dzieci (oczywiście w odpowiedniej kolejności).

10 Ostatnio edytowany przez ayka (2014-07-22 18:25:00)

Odp: Sprawa w sądzie a wyrok bez obecności zainteresowanego

Po pierwsze: z góry przepraszam za upierdliwość, ale muszę to podkreslić: sędzina to może być co najwyżej żona sędziego. Kobieta na stanowisku sędziego nazywa się sędzia, nie sędzina.

Przyłączam się również do stanowiska jednego z przedmówców: szoruj do prawnika!
Przede wszystkim radząc się na forach internetowych można sobie niezłej biedy napytać.
A z czego to wynika?
A no między innymi z tego, że osoby nie parające się zawodem prawniczym w życiu codziennym bardzo czesto mylą podstawową terminologię procesową, co - mam wrażenie - również Tobie Olinko się zdarzyło. Osoba biegła w procedurze cywilnej zapewne szybko złapała by istotę problemu, ale biegłość w cywilu nie jest znowu cechą często spotykaną.

Jeśli chodzi o działkę, jaką jest prawo, to terminologia (ok, może niekoniecznie dotyczaca nazewnictwa zawodów prawniczych) jest szalenie istotna, stąd też bez dokładnego określenia co się w sprawie podziało i w jakim trybie radzenie na forum to trochę jak wróżenie z fusów, więcej mozna zaszkodzic, niż pomóc niekiedy. Procedura wygląda nieco inaczej, jesli toczy się w trybie procesowym/nieprocesowym, w pierwszej albo drugiej instancji, jeśli zapada wyrok albo postanowienie, jeśli sprawa toczy się trybem szczególnym albo w trybie odrębnym.

Abstrahując natomiast od powyższego: popieram również przedmówców odnośnie tego, że bez oględzin akt ani rusz! Trzeba sprawdzić poprawność doręczenia zawiadomienia o wyznaczeniu terminu posiedzenia, i w zależności od wyniku ustaleń można decydować o dalszych krokach. Wnioskuję z opisu, że uprawomocniło się orzeczenie pierwszej instancji, więc skarga kasacyjna chyba (pisze chyba, bo kpc jest pełne niespodzianek) odpada - w tej drodze zaskarża się orzeczenia drugiej intancji. Można się zastanowić nad skargą o wznowienie postępowania z powodu nieważności (termin - 3 miesiące).


Jeżeli chodzi o wyrok, to może zapaść pod nieobecność stron, zaś poza przypadkami, gdy strona jest pozbawiona wolności a nie ma pełnomocnika - odpis wyroku doręcza się na wniosek, złożony w odpowiednim terminie od ogłoszenia, jeśli dobrze pamiętam chyba tygodniowym.

Zaznaczam, że nie jestem cywilistą i moich słów nie należy utożsamiać z wyrocznią.

11

Odp: Sprawa w sądzie a wyrok bez obecności zainteresowanego

Ayko, nie zrozum mnie źle, ale ja pytałam wyłącznie o to czy sąd lub jakiś pełnomocnik miał obowiązek powiadomić mamę o terminie ostatniej rozprawy oraz czy ktoś powinien powiadomić ją o ostatecznym wyniku sprawy. To nie ja jestem tutaj stroną. Gdybym była, to zapewniam, że postąpiłabym zupełnie inaczej. Nie zależy mi także, aby od razu ogarnąć całą terminologię i przepisy prawa smile. Przy czym oczywiście bardzo dziękuję za pomoc.

Powiem tak - do pewnego momentu mamie pomagałam, dwukrotnie byłam z nią u prawnika, służyłam swoją osobą i poradą (raczej zdroworozsądkową), ale że ona była "mądrzejsza", to się ze sprawy delikatnie wycofałam. Wyszło, jak wyszło i trochę mi jej w tym wszystkim szkoda, ale po raz drugi nie mam zamiaru się w to angażować. Zresztą koszty są tutaj niewspółmierne do ewentualnych korzyści, mamie chodziło głównie o poczucie sprawiedliwości, razem z siostrą podeszły do sprawy ambicjonalnie. Chyba nawet za bardzo.

Dziękuję też za zwrócenie uwagi. Na pewno już nigdy więcej nie użyję terminu "sędzina" smile.

12

Odp: Sprawa w sądzie a wyrok bez obecności zainteresowanego

Jeśli była nieobecna na poprzednim terminie, to reguła jest taka:

Art. 149. § 1. Posiedzenia sądowe wyznacza przewodniczący z urzędu, ilekroć wymaga tego stan sprawy.
§ 2. O posiedzeniach jawnych zawiadamia się strony i osoby zainteresowane przez wezwanie lub ogłoszenie podczas posiedzenia. Stronie nieobecnej na posiedzeniu jawnym należy zawsze doręczyć wezwanie na następne posiedzenie. Wezwanie powinno być doręczone co najmniej na tydzień przed posiedzeniem. W wypadkach pilnych termin ten może być skrócony do trzech dni.

Sąd na kazdym terminie powinien sprawdzić, czy strony zostały prawidłowo zawiadomione. Stwierdzenie wadliwości doręczenia skutkuje odroczeniem rozprawy (art. 214 § 1).

Skutkiem pominięcia nieprawidłowości w doręczeniu wezwania może być podniesienie zarzutów apelacyjnych (art. 368) lub nieważność postępowania (art. 379 pkt 5).

ALE! znalazlam orzeczenie, które rzecze tak:

W wypadku odroczenia terminu ogłoszenia wyroku (art. 326 § 1 k.p.c.) lub postanowienia rozstrzygającego co do istoty sprawy w postępowaniu nieprocesowym (art. 516 i 13 § 2 w związku z art. 326 § 1 k.p.c.) sąd nie ma obowiązku zawiadomienia przez wezwanie (art. 149 § 2 k.p.c.) o tym terminie strony (uczestnika) nieobecnej(ego) na rozprawie (posiedzeniu) także wtedy, gdy termin ogłoszenia orzeczenia został ponownie odroczony.

Wynika z tego, że na dwoje babka wróżyła. Czy termin, na którym mama była nieobecna, był już terminem, kiedy miało zapaść rozstrzygnięcie?

13

Odp: Sprawa w sądzie a wyrok bez obecności zainteresowanego
ayka napisał/a:

Czy termin, na którym mama była nieobecna, był już terminem, kiedy miało zapaść rozstrzygnięcie?

Dziękuję za odpowiedź.

Nie mieszkam z mamą, dlatego dopiero dziś miałam możliwość dopytać. Mama twierdzi, że na rozprawie, która była ostatnią z jej udziałem, nikt nie informował, kiedy zapadnie rozstrzygnięcie. Można więc przypuszczać, że wówczas jeszcze nie przewidywano, że będzie nią ta, kiedy nie miała obowiązku/potrzeby się stawić.

Dopiero dziś także doprecyzowała (choć to może ja coś pomyliłam, ale nie wydaje się, żeby było to specjalnie istotne), że obecna była na trzech, nie dwóch, rozprawach, na czwartej przesłuchiwano notariusza, a na piątej sąd ogłosił swoją decyzję. 

Kolejna kwestia - okazuje się (mama poprzednio wprowadziła mnie w błąd, a dziś sama przejrzałam dokumenty, które ma w domu), że tylko pierwsze wezwanie zostało wysłane przez kancelarię adwokacką ciotki, wszystkie następne wysyłał już przedstawiciel sądu.

14 Ostatnio edytowany przez luc (2014-07-23 21:00:09)

Odp: Sprawa w sądzie a wyrok bez obecności zainteresowanego
Olinka napisał/a:

na rozprawie, która była ostatnią z jej udziałem, nikt nie informował, kiedy zapadnie rozstrzygnięcie.

Sąd nie informuje kiedy zapadnie rozstrzygnięcie, bo tego do końca pewnym być nie można.
Tylko wtedy, gdy sąd zamknie rozprawę i odroczy ogłoszenie orzeczenia, można być w miarę pewnym, że wtedy ono zapadnie.
Piszę "w miarę pewnym", bo nawet wtedy to nie jest 100% pewne, bowiem sąd może otworzyć zamkniętą rozprawę i dalej procedować.
Innymi słowy - sąd ma obowiązek zawiadamiać strony o każdej rozprawie, ale strona musi dbać o swoje interesy. Jeżeli nie przyjdzie na rozprawę (bo jej stawiennictwo nie jest konieczne), to musi się liczyć z tym, że zostanie wydane orzeczenie końcowe i się dowiadywać.
Wygląda na to, że Twoja mama trochę nie dopilnowała.

15

Odp: Sprawa w sądzie a wyrok bez obecności zainteresowanego
luc napisał/a:

Sąd nie informuje kiedy zapadnie rozstrzygnięcie, bo tego do końca pewnym być nie można.

Tak przypuszczałam, bo nawet mi, laikowi, wydaje się to logiczne, ale zapytana starałam się odpowiedzieć jak najprecyzyjniej wink.

luc napisał/a:

Wygląda na to, że Twoja mama trochę nie dopilnowała.

Trochę tak, to na pewno. Z drugiej strony sprawa toczyła się 300 km od miejsca jej zamieszkania, godziny poranne rozpraw dodatkowo wymagały od niej wyjazdu dnia poprzedniego i nocowania poza domem. Za to istotnie mogła zadzwonić, zapytać, byłaby ze wszystkim na bieżąco. Teraz niestety mleko już się rozlało.

16

Odp: Sprawa w sądzie a wyrok bez obecności zainteresowanego

Witam wszystkich.

Jestem nowa na tym forum ale mam może i małe doświadczenie z prawem ale jednak.


wezwania na rozprawę myślę, że zawinił ten cały "aj post" (nie wiem jak to się pisze). Oni wygrali przetarg na dostarczanie urzędowych pism, a nie Urząd Pocztowy i mnóstwo podobnych przypadków było.

Ludzie nie dostawali wezwań, wyroków i innych bardzo ważnych dokumentów lub otrzymywali je za późno.

Zawsze jest możliwość przejrzenia akt sprawy w których musi być informacja na temat wysłania wezwania lub informacja z jakich przyczyn wezwanie takie nie zostało nadane.



Myślę, że choć troszkę przydatne.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PRAWO , ODSZKODOWANIA , FINANSE , UBEZPIECZENIA » Sprawa w sądzie a wyrok bez obecności zainteresowanego

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026