Witam, to już mój kolejny temat na forum, ale cóż poradzić... Wszystko zaczęło się od rozstania, które już opisywałem. Czy jest możliwe żeby się uzależnić od kogoś? Od kogoś, kto nie ma żadnej wartości. Czy człowiek tego świadomy, człowiek który nie chce mieć nic wspólnego z taką osobą, może ulec własnym słabością wynikającą jedynie z sentymentu? Z sentymentu bycia pierwszym, w wielu sferach życia tamtej osoby. Może to uzależnienie od tego uczucia, może uzależnienie od seksu z nią, może wpojenie sobie pewnego kanonu, który sam sobie kreśliłem w głowie mając ją przed oczami, może strach przed byciem samotnym, a może wszystko naraz? Może to, że sobie ją niejako "wychowałem" i ustawiłem pod siebie tyle mi zabrało? Bo wydaje mi się, że jestem głupszy i niewiele wart. Czy to normalne, że brak mi jej najmniejszego gestu, nawet sposobu jakim oddycha ale z drugiej strony najchętniej wyjechałbym stąd jak najdalej w nadziei, że nigdy jej nie zobaczę? Czemu każda nowinka o niej, każdy nowy szczegół z jej życia, gdzieś tam zasłyszany, sprawia mi autentyczny ból? Skręca mi żołądek i serwuje niepohamowaną chęć wymiotowania - bo tak się czuję. Czy człowiek na człowieka może mieć wpływ jak "twardy" narkotyk. Bo oprócz tego, że ona ciągle siedzi mi w głowie, jej kwestie wypowiedziane wiele miesięcy temu, w całkiem zwykłych okolicznościach to jeszcze czuje się jak na odwyku. A jeśli to tylko ogromna dawka złości i rozczarowania? Czy to coś zmienia? Bo z obydwu sytuacji nie widzę wyjścia. Złość i gniew ulecą same? Z czasem? Czy odwyk też zadziała po czasie? Taki specyficzny odwyk, zupełnie jakby oddzielić narkomana pancerną szybą od narkotyku i liczyć, że się wyleczy.(chodzę z nią do klasy) Czy to czasem nie przyniesie ze sobą psychozy? Przecież ona nie jest jakaś wybitnie ładna, wybitnie bystra czy mądra. Daleko jej do dziewczyny, którą bym chciał. Lecz mimo tego coś w niej zauważyłem, byłą takim diamentem spośród zwykłych kamyczków. Jednak diament jest zimny i ma ostre krawędzie. Czy to, że życzę jej żeby wypierdoliła się na każdym życiowym zakręcie powinno mi pomóc? Chyba nie pomaga, bo rzeczywistość jest inna. Ma wszystko czego chce, ja na większość rzeczy pracowałem sam. I sporo jest takich dywagacji... poczucie niesprawiedliwości, jeszcze to. Do takiego stanu mnie doprowadziła.. a nie... zaraz, może ja sam się doprowadziłem. Uspokaja mnie tylko myślenie i planowanie przyszłości. Ale przecież nie można tak żyć, jest też teraźniejszość, która niesie za sobą... pustkę-nie ma w niej nic. Mam wspaniałych przyjaciół, czuję że na całe życie. Ale najgorsze jest to, że mnie to w ogóle nie rusza. Czas, który z nimi spędzam, wszystkie te zabawy są takie... szare. Wcześniej mówiąc kolokwialnie jarałem się każdym wyjściem, teraz wyjdę, napiję się, porozmawiam ale w głowie jest cały czas ona. Jak tasiemiec zabiera co najlepsze mimo, że jest w zupełnie innym miejscu. Mam plan.. chcę stąd uciec. Mam trochę odłożonych pieniędzy, zmienię szkołę przygotuję się do matury gdzie indziej. Pod Warszawą mieszka moja siostra. Wynajmę u niej na te kilka miesięcy mieszkanie. Zapiszę się gdzieś do liceum. I co dalej?
Przepraszam za styl. Same znaki zapytania i chaos, ale przepisałem tu swoje myśli, a w głowie też mam chaos. Chyba nie oczekuję od was nic. Musiałem się komuś wygadać...
Podobne tematy
Wiesz kolego nic z tobą nie jest nie tak
Bardzo przypominasz mi mnie
Też się tak zachowuje jak mi zależy, a raczej zależało... Twoja świadoma decyzja nie zmniejsza bólu, żalu... Jest go w tobie bardzo dużo... Mnie za pierwszym razem trzymało ponad rok... będąc po rozwodzie, z jej winy bo zdradzała, ciągle tęskniłem za tym co się skończyło... i wiesz to mija z czasem... uwierz w to ![]()
Najlepszym wyjściem jest prawdziwy odwyk... zerwanie kontaktu... odcięcie się... musisz pozwolić żeby życie toczyło się dalej ![]()
Tylko, że ciężko mi jest jej unikać, skoro chodzimy do tej samej klasy. Piszę w tym roku maturę więc nie chciałbym zmieniać szkoły. Ale możliwe, że będę do tego zmuszony... z drugiej strony ciężko będzie mi się uczyć gdy będę ją miał cały czas w głowie.
W Twoim wieku najlepszą opcją chyba byłoby klinowanie, nie byliście ze sobą x lat żebyś nie dał rady przy dużym wysiłku zmienić wektora Twojego uczucia ![]()
W Twoim wieku najlepszą opcją chyba byłoby klinowanie, nie byliście ze sobą x lat żebyś nie dał rady przy dużym wysiłku zmienić wektora Twojego uczucia
Co masz na myśli mówiac "klinowanie"?
On chyba ma na myśli znalezienie sobie innej dziewczyny jako klin
7 2014-07-20 20:08:28 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2014-07-20 20:10:49)
Odradzam kliny.
Szansa 50% na to że się uda.
50 % na to, że skrzywdzi siebie i wspomnianego "klina".
Z czego w przypadku osób wrażliwych i sentymentalnych zwiększa się prawdopodobieństwo tej drugiej opcji.
Fajny chłopak jesteś, brałabym ale za stara jestem
żartuje oczywiście
,
Masz teraz maturę, więc jakoś ten rok przeżyjesz. Potem zapewne studia więc okazja żeby wyjechać i rozpocząć zupełnie inne życie. A poza tym czas leczy rany. Tak tak, ten odwyk działa. Ważne tylko żebys nieświadomie nie "brał" po cichu działek, czyli nie interesował się zbytnio jej życiem i nią.
A wierz mi dużo ludzi właśnie wpada często w tego typu pułapki. Tak, nawet pomimo tego, że świetnie zdaja sobie sprawę z tego że coś wcale nie jest dla nich dobre i jest bez sensu a jednak.. tak uzalezniające.
Wyglądasz mi na mądrego fajnego chłopaka . Nie popsuj sie tylko! ![]()
Odradzam kliny.
Szansa 50% na to że się uda.
50 % na to, że skrzywdzi siebie i wspomnianego "klina".Z czego w przypadku osób wrażliwych i sentymentalnych zwiększa się prawdopodobieństwo tej drugiej opcji.
Fajny chłopak jesteś, brałabym ale za stara jestem
żartuje oczywiście
,
Masz teraz maturę, więc jakoś ten rok przeżyjesz. Potem zapewne studia więc okazja żeby wyjechać i rozpocząć zupełnie inne życie. A poza tym czas leczy rany. Tak tak, ten odwyk działa. Ważne tylko żebys nieświadomie nie "brał" po cichu działek, czyli nie interesował się zbytnio jej życiem i nią.
A wierz mi dużo ludzi właśnie wpada często w tego typu pułapki. Tak, nawet pomimo tego, że świetnie zdaja sobie sprawę z tego że coś wcale nie jest dla nich dobre i jest bez sensu a jednak.. tak uzalezniające.
Wyglądasz mi na mądrego fajnego chłopaka . Nie popsuj sie tylko!
Dzięki za słowa wsparcia
. Po prostu już sam nie wiem czy jestem "uzależniony", czy rozstania już takie są. Pierwsza dziewczyna i wiadomo, miałem nadzieję, że się to wszystko inaczej potoczy. A tu taki finał... daj pan spokój, jak w telenoweli ;D
Nie każdy tak ma... Jednak są tacy którzy mają jak Ty
Nie wiem czy Cię to pocieszy... ale każde następne rozstanie przychodzi łatwiej...
Tak, różne są rozstania i różni są ludzie. Kumple mnie wyciągnęli na Woodstock. Może coś odreaguję...
To witaj w moich stronach
do Kostrzyna ma jakieś 25 km ![]()
Oooo prosze ;D Ja niestety 500 km...
Pamietaj co nas nie zabije to nas wzmocni ![]()
Ja po swojej pierwszej miłości odreagowywałam długo za długo. No cóż ten typ tak ma ![]()
Ale kto wie... może dzięki temu jestem teraz tym kim jestem.
Wszystko jest po coś. I kiedyś zdasz sobie sprawę, że dobrze, że poszło tak a nie inaczej
Tylko nie odreaguj za bardzo na tym woodstocku ![]()
Pamietaj co nas nie zabije to nas wzmocni
Ja po swojej pierwszej miłości odreagowywałam długo za długo. No cóż ten typ tak maAle kto wie... może dzięki temu jestem teraz tym kim jestem.
Wszystko jest po coś. I kiedyś zdasz sobie sprawę, że dobrze, że poszło tak a nie inaczej![]()
Tylko nie odreaguj za bardzo na tym woodstocku
Wiem, że ze wszystkiego trzeba wyciągać wnioski. To taka podstawa do uniknięcia ewentualnych przyszłych potknięć ;D Nauczyłem się sporo. Co do Woodstocku, to spokojnie. Jestem człowiekiem z wysokim poziomem samokontroli ![]()
Pamietaj co nas nie zabije to nas wzmocni
Ja po swojej pierwszej miłości odreagowywałam długo za długo. No cóż ten typ tak maAle kto wie... może dzięki temu jestem teraz tym kim jestem.
Wszystko jest po coś. I kiedyś zdasz sobie sprawę, że dobrze, że poszło tak a nie inaczej
Prawda
z czasem wyciągniesz z tego lekcje
Ja też bardzo długo się z tym męczyłem
ale dzięki temu bardzo się zmieniłem ![]()
Oooo prosze ;D Ja niestety 500 km...
To kawałeczek masz ![]()
Zostaje nam podróż osławionymi Woodstockowymi pociagami ;D
Może nawet gdzieś się tam spotkamy
ten gościu obok to mogę być ja ![]()
Regularnie uczęszczasz na festiwal?
Odradzam kliny.
Szansa 50% na to że się uda.
50 % na to, że skrzywdzi siebie i wspomnianego "klina.
Jak jest niegotowy to niech się nie wiąże ale warto poznawać nowych ludzi, flirtować, to napełnia pozytywną energią. Na mnie po moich wcześniejszych związkach działało, po 5-letnim już nie chce działać ![]()
Bywam
jak nie mam nic lepszego do roboty
w tym roku jako że jestem singlem raczej mieć nie będę ![]()
ziemniaczana napisał/a:Odradzam kliny.
Szansa 50% na to że się uda.
50 % na to, że skrzywdzi siebie i wspomnianego "klina.Jak jest niegotowy to niech się nie wiąże ale warto poznawać nowych ludzi, flirtować, to napełnia pozytywną energią. Na mnie po moich wcześniejszych związkach działało, po 5-letnim już nie chce działać
Tzn. Poznałem jedną dziewczynę, całkiem ok się dogadujemy (też jest po rozstaniu), ale póki co jakiejś fali namiętności nie ma. Nie chce żeby to było takie wymuszone bo już teraz moglibyśmy być razem, ale nie ma to sensu. Spokojnie za dziewczynkami się rozglądam ![]()
22 2014-07-20 21:46:57 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2014-07-20 21:49:18)
MaciekM napisał/a:ziemniaczana napisał/a:Odradzam kliny.
Szansa 50% na to że się uda.
50 % na to, że skrzywdzi siebie i wspomnianego "klina.Jak jest niegotowy to niech się nie wiąże ale warto poznawać nowych ludzi, flirtować, to napełnia pozytywną energią. Na mnie po moich wcześniejszych związkach działało, po 5-letnim już nie chce działać
Tzn. Poznałem jedną dziewczynę, całkiem ok się dogadujemy (też jest po rozstaniu), ale póki co jakiejś fali namiętności nie ma. Nie chce żeby to było takie wymuszone bo już teraz moglibyśmy być razem, ale nie ma to sensu. Spokojnie za dziewczynkami się rozglądam
Może zamiast dziewczynek lepiej dziewczyn tudziez kobiet poszukaj
żeby cie o bycie tryniem nie posądzili hahah ![]()
Diagnoza cioci ziemniaczanej : sytuacja opanowana, bedzie zył ![]()
Barogrom napisał/a:MaciekM napisał/a:Jak jest niegotowy to niech się nie wiąże ale warto poznawać nowych ludzi, flirtować, to napełnia pozytywną energią. Na mnie po moich wcześniejszych związkach działało, po 5-letnim już nie chce działać
Tzn. Poznałem jedną dziewczynę, całkiem ok się dogadujemy (też jest po rozstaniu), ale póki co jakiejś fali namiętności nie ma. Nie chce żeby to było takie wymuszone bo już teraz moglibyśmy być razem, ale nie ma to sensu. Spokojnie za dziewczynkami się rozglądam
Może zamiast dziewczynek lepiej dziewczyn tudziez kobiet poszukaj
żeby cie o bycie tryniem nie posądzili hahah
Diagnoza cioci ziemniaczanej : sytuacja opanowana, bedzie zył
Ha racja ;D Przydałaby się dziewczyna w miarę dojrzała emocjonalnie, bo teraz wszechobecne "dziewczynki z ciałem kobiety" jak to ktoś ładnie powiedział. Chociaż znając mnie, będzie ok do następnego doła.