Witam, mam 19 lat. Jestem ze swoim chłopakiem 2 lata. To właśnie on rozkochał mnie w sobie. Od zawsze bałam się miłości aż w końcu uległam. Pierwsza miłość. Początkowo było cudownie, starał się jak nikt inny. Taka prawdziwa, romantyczna miłość. Wyjechał na studia i przed nami był rok rozłąki. Ciężko było przetrwać, niekończące się kłótnie i niezrozumienie ale daliśmy radę choć troszkę odsunęliśmy się od siebie ale wciąż walczyliśmy. Nastał czas wakacji, czułam ,że zmienił się w zachowaniu. Gdy go potrzebuje często nie było go przy mnie. Ciągle męczyła mnie myśl ,że ja nie byłam tą pierwszą jakim on był dla mnie. Wciąż wspominałam o niej. Aż w końcu pękł. Powiedział mi całą prawdę. Była to jego miłość młodzieńcza. Przez nią nie mógł spać, nie mógł jeść. Byli ze sobą rok. W końcu ona odrzuciła go i wybrała innego. Przez pewien czas próbował pozbierać się. Poznał mnie i zaczął o mnie walczyć ale wtedy nagle ona próbowała odnowić kontakt. Spotykał się ze mną i z nią. Pokłócili się miesiąc przed byciem razem ze mną. Teraz zdaje sobie sprawę jakby chciał się mną wyleczyć. Nie wiem teraz do końca jak to było. Po 2 latach mówiąc ,że kocha mnie jak nikt inny w jeden dzień zastanawia się czy kocha. Pojawiła się znów w jego życiu i powiedziała ,że czuje coś do niego ale on tym razem też nie wie co czuje. Tak na prawdę wiem ,że jest niedojrzały bo tak się nie robi. Przez pewien czas nie wiedział nic, chciałam od niego odejść choć było to bardzo trudne. Ale teraz powiedział ,że chce wszystko naprawić i żebym nie skreślała nas. Twierdzi ,że się pogubił. Nie wiem teraz co mam myśleć, co mam robić, zgodzić się czy iść dalej bez niego przez życie... pomóżcie.
Podobne tematy
To przykre ale on do niej wróci jeśli ona tylko mu pozwoli.
Ale właśnie teraz ona wyznała mu uczucia ,że chce z nim być ale on się zastanawiał i doszedł do wniosku ,że się pogubił i chce do mnie wrócić. Nie wiem co ja mam wgl o tym wszystkim myśleć.
Unikaj proszę skrótów w stylu "wgl", to forum dorosłych ludzi a nie gimnazjum.
Spytaj go, czy jest pewien czy posprzątał tamtą ze swojego umysłu, jak tak to daj mu szansę. Zresztą sama tego chcesz.
Kasiu bardzo mi przykro, że stałaś się przysłowiowym klinem. Takim plastrem na zbolałą duszę. Bo wiesz co się robi z takim plastrem jak już nie jest potrzebny? Choć do niego tez możemy się przyzwyczaić, bo kojarzy nam się z czymś co pozwala nam się uleczyć. Tylko czy ty chcesz byś kimś takim? Żyć w trójkącie i codziennie zadawać sobie pytania: czy dziś o niej myślał, czy wciąż coś do niej czuje? To zabija. I rani. I nie pozwala budować czegoś pięknego. No chyba że lubisz takie życie? On nie był do końca z tobą uczciwy, a to nie wróży nic dobrego na przyszłość.
6 2014-07-19 21:54:51 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2014-07-19 21:56:24)
A czy to nie tak wgl Dr. Jekyll and Mr. Hyde ? (patrz wątek: jak pokazać, że mi zależy na nim? przez magdus15 )
Ach te młodzieńcze abrewiacje...
Czy jeśli wybaczę to nadal będzie mnie tak boleć? Znajomi i rodzina próbują mi mówić o nim źle i potrafię go znienawidzić ale kiedy jedna osoba spróbuje go zrozumieć ta nadzieja wciąż wraca. Czy można pogubić się w miłości? Co prawda to nie była zdrada ale najbardziej boli to ,że zwątpił.
Kasiu bardzo mi przykro, że stałaś się przysłowiowym klinem. Takim plastrem na zbolałą duszę. Bo wiesz co się robi z takim plastrem jak już nie jest potrzebny? Choć do niego tez możemy się przyzwyczaić, bo kojarzy nam się z czymś co pozwala nam się uleczyć. Tylko czy ty chcesz byś kimś takim? Żyć w trójkącie i codziennie zadawać sobie pytania: czy dziś o niej myślał, czy wciąż coś do niej czuje? To zabija. I rani. I nie pozwala budować czegoś pięknego. No chyba że lubisz takie życie? On nie był do końca z tobą uczciwy, a to nie wróży nic dobrego na przyszłość.
... i właśnie taka jest Twoja rzeczywistość Autorko...