Hej ![]()
Mam problem z nadmierna kontrola rodzicow, mam juz 23 lata wiec jestem dorosla, a moi rodzice sie ciagle o mnie martwia jak gdzies wychodze tzn dzwonia co prawda nie czesto ale jednak, jak wychodze gdzies ze znajomymi to czekaja na mnie az do powrotu mojego do domu....czy to jest normalne?
Podobne tematy
ja myślę, że nie ![]()
Wg. mnie, rodzice powinni mieć swoje życie, a Ty swoje, nawet jeśli mieszkacie pod wspólnym dachem.
Próbowałaś ich może uświadomić w tej kwestii?
3 2014-07-17 14:04:47 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-07-17 14:05:14)
dorosłośc to tysiąc złotych zarobionych na swoją dupę.
brzydkie, ale prawdziwe.
nie noc pod namiotem z chłopakiem, czy wekend za granicą.
Hej
Mam problem z nadmierna kontrola rodzicow, mam juz 23 lata wiec jestem dorosla, a moi rodzice sie ciagle o mnie martwia jak gdzies wychodze tzn dzwonia co prawda nie czesto ale jednak, jak wychodze gdzies ze znajomymi to czekaja na mnie az do powrotu mojego do domu....czy to jest normalne?
Że się martwią i dzwonią, to jest normalne. Normalne jest również, że na Ciebie czekają (może nie za zdrowe, ale raczej normalne). Jak dzwonią nie za często, to nie wiem, jaki masz problem.
Normalne nie jest, że jako osoba określające siebie jako "dorosła" mieszkasz z rodzicami i jesteś na ich utrzymaniu, a wymagasz, aby traktowali Cię jak zupełnie dorosłą ![]()
Rodzice zawsze się będą o Ciebie martwić
czy będziesz mieć 16 , 23 czy 30+ lat ja rzeczy rodzice nie byli tacy zaborczy musiałam z nimi na spokojnie porozmawiać i to dało rezultaty po prostu informowałam ich raz na jakiś czas sms-em że wszystko jest okej i wrócę do domu później dzięki czemu oni byli spokojniejsi ![]()
6 2014-07-17 16:40:45 Ostatnio edytowany przez cukierkowa22 (2014-07-17 16:42:47)
ale ja od nikogo nie wymagam zeby mnie traktowali jako zupelnie dorosla bo iem co to znaczy, ze trzeba przede wszystkim na siebie zarabiac zeby byc naprawde dorosla
tylko po prostu zapytalam
@kapsaicyna: ale moi tez nie sa zaborczy ![]()
ale ja od nikogo nie wymagam zeby mnie traktowali jako zupelnie dorosla bo iem co to znaczy, ze trzeba przede wszystkim na siebie zarabiac zeby byc naprawde dorosla
tylko po prostu zapytalam
@kapsaicyna: ale moi tez nie sa zaborczy
No to nie masz zupełnie problemu, więc nie wiem, po co ten wątek w ogóle...
Wiesz co wg mnie taką "kontrolę" tłumaczyć można miłością rodzicielską. Oczywiście wszystko ma swoje granice dopóki nie wybierają ci znajomych, pracy, studiów nie kontrolują Twoich wydatków to wszystko jest jak najbardziej ok.
I tak jak ktoś to napisał. Rodzice zawsze będą się o Ciebie martwić. Nie zależnie od wieku. Ja mam prawie 30 lat o zgrozo! i Tata też często do mnie dzwoni i często rozmawiamy na skype. I choć tata raczej nie chce się za bardzo mieszać w moje życie wiem że martwi się o mnie. Wiem że zawsze mogę na niego liczyć a on na mnie.
Oj się rozczuliłam troszeczkę.
Pytanie do Ciebie ty się nigdy o nich nie martwiłaś... Bo ja bardzo często biorąc również wiek mojego taty bardzo się o niego martwię. Jak jeszcze mieszkałam z tatą wystarczyło że ze sklepu nie wracał godzinę a ja już do niego dzwoniłam i niby żartobliwie ale pytałam się czy np. Piecze te bułki albo doi krowy samodzielnie żeby mleko uzyskać
Tak więc ciesz się że rodzice się o Ciebie martwią. Gorzej by było jakby mieli Ciebie gdzieś na całej linii.
A mam jeszcze jedno pytanie: myslicie ze w wieku 23 lat wypadaloby mieć chlopaka?
Ja jeszcze nie mam
Pogadaj o tym z rodzicami, żeby troszkę wyluzowali.Podkreśl to, że liczysz na ich zaufanie i nie chcesz ich zawieść i że nerwy o ciebie ich wykończą. To może trochę pomóc, ale pewnie i tak będą się martwić (chociaż może położę się spać zanim wrócisz
)
11 2014-07-18 21:03:59 Ostatnio edytowany przez PodPseudonimem (2014-07-18 21:16:31)
A mam jeszcze jedno pytanie: myslicie ze w wieku 23 lat wypadaloby mieć chlopaka?
Ja jeszcze nie mam
chyba powinno się mieć dlatego że spotkało się kogoś właściwego a nie dlatego że już wypada...
Jestem rok młodsza, moja mama wciąż mnie w jakiś sposób kontroluje. I uważam, że jest to całkiem normalne, bo skoro z nią nadal mieszkam, to ma coś do powiedzenia. Mogę wychodzić, imprezować, spać u chłopaka czy znajomych. Ale mam być o ustalonej porze lub dać znać, o której wrócę i czy w ogóle. Jak mnie nie ma - jest telefon i zapytanie, gdzie jestem i kiedy wrócę. Mam wielki luz, ale pewne reguły muszą być, szczególnie, że moja mama pracuje, a brat się uczy. I to dla mnie jest wystarczający powód, by nie wracać o 3:00 w nocy, jakby to było popołudnie.
Aktualnie jestem za granicą, sama zarabiam, sama się utrzymuję i nikt nie włazi mi w cztery litery. Bo jestem w jakiś sposób już samodzielna, więc decyduję, co, gdzie i kiedy.
Nie chcesz kontroli - do pracy, wynająć mieszkanie i żyć po swojemu. Trudno wykonać, ale dla chcącego nic trudnego. ;-)
A mam jeszcze jedno pytanie: myslicie ze w wieku 23 lat wypadaloby mieć chlopaka?
Ja jeszcze nie mam
Każdy ma swój czas, przynajmniej ja tak myślę. Nie jest to nic nienormalnego.
No w sumie tak ale wiadomo im pozniej tym trudniej....przynajmniej mnie sie tak wydaje. Wszyscy prawie moi znajomi sa albo w zwiazku albo juz zareczeni a ja sie z nikim nawet nie spotykam ![]()
Tak, to normalne, że się martwią.
Nie jest natomiast normalne, żeby 23-letnia dziewczyna nie miała ambicji do usamodzielnienia się.
ale ja mam ambicje do usamodzielnienia sie
przeciez nie powiedzialam ze ich nie mam ![]()
ale ja mam ambicje do usamodzielnienia sie
przeciez nie powiedzialam ze ich nie mam
Ale mówić, to może każdy. Gorzej zrobić. Masz ambicje? To dorośnij w swojej główce, wyprowadź się i żyj na własny rachunek. I wtedy rób sobie co tylko zechcesz. I kontrola rodziców przestanie przeszkadzać, bo w ogóle jej nie będzie.
To znowu ja
a co myslicie o takiej sytuacji. Mam juz te 23 lata i niby wszystko moge sama itd. jestem prawie samodzielna (prawie tzn ze jeszcze nie zarabiam) i moi rodzice a szczególnie tata mam wrażenie ze ciągle chce mi we wszystkim pomagac, z załatwianiem wszystkiego itd. Co o tym myślicie?
To PRAWIE robi wielką różnicę. Skoro nie zarabiasz, to nie jesteś samodzielna. Co rozumiesz przez tą "prawie samodzielność"? To, że umiesz się sama ubrać i uczesać? Dziecko z podstawówki też tyle potrafi.
Może faktycznie mają ku temu powody, żeby Cię w taki sposób traktować. W końcu to oni mieszkają z Tobą, a nie ktoś z forum...
To znowu ja
a co myslicie o takiej sytuacji. Mam juz te 23 lata i niby wszystko moge sama itd. jestem prawie samodzielna (prawie tzn ze jeszcze nie zarabiam) i moi rodzice a szczególnie tata mam wrażenie ze ciągle chce mi we wszystkim pomagac, z załatwianiem wszystkiego itd. Co o tym myślicie?
Powiedz tacie grzecznie, chcesz załatwiać wszystko sama, bo inaczej się nie nauczysz. Jeśli będziesz miała z czymś problem to na pewno do niego przyjdziesz i zapytasz o radę, ale dopóki sobie radzisz, to chciałabyś aby nie robił czegoś za Ciebie.
ja tylko nie rozumiem dlaczego mnie tak wszedzie kontroluja co, jak gdzie z kim i wszystko ogolnie chca wiedziec , a moja siostre ktora juz jest po slubie ma 34 lata nie pytaja sie jej jak gdzies wyjezdza czy wychodzi, z kim, gdzie i wgl? ![]()
ja tylko nie rozumiem dlaczego mnie tak wszedzie kontroluja co, jak gdzie z kim i wszystko ogolnie chca wiedziec , a moja siostre ktora juz jest po slubie ma 34 lata nie pytaja sie jej jak gdzies wyjezdza czy wychodzi, z kim, gdzie i wgl?
Bo Twoja siostra jest dorosła, ma swoją rodzinę, utrzymuje się sama i rodzice nie czują już potrzeby ciągłego pytania co i jak. Twoja siostra w ich oczach sobie radzi i poradzi, Ty, jak widać, nie, dalej jesteś dzieckiem.
to znowu ja
tym razem troche inny problem. chodzi o mojego tate. na studia sie wyprowadzam do innego miasta i wiadomo chce mi pomoc ale jezeli chodzi o wybor mieszkania to rozumiem chc mi pomoc i wgl wszystko zalatwic ale chyba troche za bardzo....mamy w tym miescie znajomych mojego taty i oni moga pomoc w zalatwieniu mieszkania no bo wiadomo znaja miasto i dzielnice, a ja nie....mysliscie ze przesadzam?
to znowu ja
tym razem troche inny problem. chodzi o mojego tate. na studia sie wyprowadzam do innego miasta i wiadomo chce mi pomoc ale jezeli chodzi o wybor mieszkania to rozumiem chc mi pomoc i wgl wszystko zalatwic ale chyba troche za bardzo....mamy w tym miescie znajomych mojego taty i oni moga pomoc w zalatwieniu mieszkania no bo wiadomo znaja miasto i dzielnice, a ja nie....mysliscie ze przesadzam?
Ale o co chodzi?
Wiesz co, ja się nie dziwię, że w koło Ciebie rodzice tak latają, skoro Ty z każdą głupotą lecisz i pytasz i nie wiesz co masz robić... Co Ty w ogóle masz za problem? Że ojciec chce Ci pomóc w wyborze mieszkania?! No to niech pomaga! A jak nie chcesz, żeby Ci pomagał, to mu to powiedz. Szczerze, to wyglądasz na strasznie bezradną i żeby nie powiedzieć sierotowatą osobę...