Witam Drogie Panie choć i Panów pewnie też tu jest spora grupka ![]()
Po kolei...
Mam 26 lat i po 4 latach związku z kobietą którą na prawdę bardzo kocham dowiedziałem się że nie możemy być już dalej razem...
Pierwszy rok naszego związku to była bajka, wiecznie razem, wspólne wypady, motyle w brzuchu, po prostu byliśmy dla siebie wszystkim
Wszystko co złe zaczeło sie 2013. Ona zawsze mówiła że chce trzech rzeczy: ślubu, mieszkania i dziecka. Więc powiedziałem sobie tak: Wspólne mieszkanie? - nie moge odejść z rodzinnego domu i zostawić siostry i mamy same sobie a nie zarobie na to by utrzymać i dom i mieszkanie. Ślub? jestem jeszcze młody, zarobie na wesele i za 2 lata możemy załozyc obrączki, Dziecko? najpierw wspólne mieszkanie, potem ślub i wtedy na dziecko przyjdzie czas. Z biegiem czasu psuło się między nami, ona nie widziała by szło to w dobrym kierunku, ja wciągnięty w wir pracy, kłótnie o byle co... W październiku postanowiłem że rok 2014 to będzie NASZ rok! że muszę coś w końcu zrobić z Naszym życiem. Zamówiłem ekipę by wyremontowała dla nas dwa pokoje byśmy w końcu zamieszkali razem i by ona zobaczyła że staram się dla niej, dla nas. Ucieszyła się, projektowała jak chce by to wyglądało itp. W tym czasie poszła do nowej pracy z której wracała bardzo późno co jeszcze bardziej ograniczyło Nasze widywanie się. Remont się skończył w styczniu, chciałem by się wprowadziła do mnie bo w końcu zrobiłem to dla niej i wtedy do akcji wkroczyła główna postać tej całej historii a mianowicie jej ojciec. Ona od zawsze słuchała się go w każdej kwestii, córeczka tatusia w 100%. Powiedziała mi że ciężko jej będzie mieszkać w domu który nie jest jej, że nie będzie się czuła jak u siebie mieszkając z moją mamą i siostrą mimo że je bardzo lubi. Mówiła też że jak to będzie wyglądać że zamieszkamy razem a nie jesteśmy nawet zaręczeni. Postanowiłem więc zrobić kolejny krok - zaręczyny. Kupiłem pierścionek i chciałem go dac w walentynki lecz dwa dni przed strasznie się pokłóciliśmy i uznałem że nie jest to dobry moment, w walentynki spotkaliśmy się i pogodziliśmy, wtedy żałowałem że się nie wziąłem tego pierścionka ze sobą. Mijały kolejne tygodnie, ona i ja wiecznie w pracy. Ojciec co raz bardziej bruździł w naszym związku, pojawiały sie teksty że zachowujemy sie jak małżeństwo z 30 letnim stażem a nie jak młodzi ludzie - i tu miał racje. Ona widziała ze ojciec co raz miej akceptuje ten związek. Kolejną próbą zaręczyn była Nasza 4 rocznica, chciałem ją zabrać do pałacu i tam się oświadczyć - ten wyjazd to miała być niespodzianka lecz kolejny raz się nie udało. Postanowiła że na weekend majowy pojedzie z rodzicami do zakopanego. Nie wytrzymałem tego że oddalamy się tak bardzo i zadzwoniłem by przyjechała do mnie jak wróci. Gdy przyjechała przedstawiłem sytuacje że albo staramy sie we dwoje albo czas się rozstać i zgadnijcie co wybrała? Pozbierała swoje rzeczy a ja jak palant nawet jej nie próbowałem zatrzymać. Po nieprzespanej nocy zadzwoniłem do niej i powiedziałem że nie moge bez niej żyć, że jest dla mnie wszystkim. Spotkaliśmy się tego samego dnia, ona zapytała czy możemy dać sobie jeszcze jedną szanse bo mnie bardzo kocha, ja się oczywiście zgodziłem się. Ku mojemu zdziwieniu wieczorem tego samego dnia zadzwoniła i powiedziała żebyśmy sobie jednak dali czas. Nie wiedziałem co myśleć, rano mówi że mnie kocha a wieczorem chce dac sobie czas... Starałem się o nią co raz mocniej, zamówiłem kosz ze 100 różami, okleiłem jej samochód w serca, zrobiłem ramkę z wspólnymi zdjęciami, wręczyłem wielkie pluszowe serce, nagrałem dla niej nawet płyte z moją deklaracją że jest kobietą mojego życia - na to wszystko ona odpowiedziała że czemu nie mogło tak być wcześniej, że teraz nie naprawie wszystkiego w miesiąc i cały czas jakieś teksty o dawaniu sobie czasu. Żeby się z nią spotkać musiałem wymyślać różne preteksty bo ona sama nie zaproponowała żadnego spotkania. W międzyczasie zwolniła się z pracy, tata szybko jej znalazł zajęcie a mianowicie wdrożył ją w jego pasje czyli skoki ze spadochronem, spodobało jej się to a ja schodziłem na co raz większy margines mimo że starałem się co raz bardziej, po czasie powiedziała że tam ucieka przed mną i myśleniu o tym wszystkim. Poprosiłem by się w końcu opowiedziała czy chce być ze mną czy nie. Byłem przygotowany że nic z tego nie będzie ale łudziłem się cały czas, wziąłem nawet ze sobą ten pierścionek zaręczynowy i na odchodne położyłem go na stoliku. Po tygodniu od rozstania zadzwoniła do mnie i pytała co u mnie, ze po naszym rozstaniu nie mogla dojść do siebie, że śpi w tym pierścionku. Gdy chciałem spotkać się z jej ojcem to powiedziała bym jej tego nie robił bo będzie miała przerąbane. Spotkalismy sie jeszcze pare razy, opowiadała co u niej ale gdy tylko zapytałem dlaczego mnie już nic chce momentalnie pojawiły się u niej łzy i zmiana tematu. Poprosiłem siostrę by się z nią spotkała i wybadała co i jak. Mojej siostrze powiedziała to czego mi nie była w stanie powiedzieć, coś w stylu:kocha mnie ale ojciec powiedział że jak nam nie wyjdzie to ona już nie ma powrotu. Gdy spotkała się z moją mamą to płakała i kolejny raz mówiła że mnie kocha. Raz przypadkowo trafiłem na nią z ojcem w galerii, przywitałem się z nim i zostałem z nią na chwile, uśmiechała się, pocałowała mnie i powiedziała że ładnie wyglądam ale że musi już iść bo tata będzie miał pretensje. Ostatnio jej rodzice wyjechali na tydzień na wakacje, miałem nadzieje ze może jak ich nie będzie to się ze mną spotka lecz nie miło się rozczarowałem. Pojechała na tydzień do koleżanki z tych skoków spadochronowych, byłem tak wkurzony że chciałem jechać do niej ale powiedziała bym nie robił scen. Później napisała że jak wróci to porozmawiamy na spokojnie ale ja się już nie odezwałem, nie mamy kontaktu już od 2 tygodni, napisałem jej wczoraj smsa: co się stało z ta kobietą którą tak bardzo kocham? bez odzewu...
Podsumowując: Popełniłem mase błędów, zaniedbywałem związek ale kocham tak mocno że nie potrafię spać w naszym łóżku, gdziekolwiek jestem wszystko mi się z nią kojarzy, schudłem już 7kg, starałbym się dla niej w dalszym ciągu ale to nie przynosi żadnych efektów. Wiem że też mnie kocha ale nie jest w stanie sprzeciwić się ojcu, ma nowych znajomych i zajęcie które zabija jej czas.
co dalej robić? i czy w ogóle można coś jeszcze zrobić?