To długa i w sumie smutna historia. Bo wszystko się tak naprawdę zepsuło przez ciąg niedopowiedzeń i nieporozumień.
Byliśmy razem krótko. Za wcześnie zamieszkaliśmy razem, dużo spraw się nałożyło, były kłótnie. Rozstaliśmy się. Po miesiącu spotkaliśmy się znowu. On mnie zaczepiał, zapraszał, było widać, że czegoś ciągle chce. Ale ja wtedy udawałam obojętność, nie chciałam przyznać, że ciągle mi zależy. Chyba go do siebie zniechęciłam. Później spotkaliśmy się na imprezie - i tutaj zepsułam wszystko po całości ;/ Na jego oczach całowałam się z innym..
Była taka sytuacja, ze ten facet - nazwijmy go K, mnie podrywał. Ale do pewnego momentu nic złego nie robiliśmy, rozmawialiśmy, tańczyliśmy.
Później podeszłam do M (mojego ex) i go pocałowałam. On to odwzajemnił, a potem chciał zawołać K i coś mu tam powiedzieć. Ja powiedziałam, żeby go nie wołał. Zapytałam potem, czy coś mu wcześniej mówił. On odpowiedział, że tak, że może ze mną spróbować i zobaczy jaka dla niego będę - dopiero potem przyznał, że to było tylko "pro forma". Po tym tekście poczułam się odrzucona, poczułam, że mu nie zależy i.. poszłam odreagować. Poszłam się bawić z K, całą imprezę tańczyliśmy i na koniec (wypiłam trochę piw, choć to żadne usprawiedliwienie) się całowaliśmy..
Potem, jak już na spokojnie sobie uświadomiłam, co się stało.. Jak widziałam jaki ex był smutny, napisałam mu jak go kocham.
Wyjaśniłam, że to nic dla mnie nie znaczyło, że chciałam tylko, żeby był zazdrosny. On myślał, że na całowaniu się nie skończyło.
Zapewniłam go, że do niczego więcej nie doszło. Uwierzył mi. Ale.. w międzyczasie K powiedział mu, że ze mną spał..
M nic mi o tym nie powiedział, traktował mnie ozięble, myślałam, że chodzi tylko o tą imprezę. Zaczęliśmy się od siebie oddalać, a ja zaczęłam się zbliżać do K. K działał jak podwójny agent, mówił ex "rózne rzeczy" o mnie, a mi "różne rzeczy" na temat ex.
Nie było to do końca nieprawdą, bo eks zaczął kręcić (a potem sypiać) z taką jedną, jak jeszcze coś tam kombinował ze mną. Wściekłam się na ex ... i wpadłam w ramiona K. Potem dopiero się dowiedziałam, że cały czas K okłamywał ex, że z nim sypiam.
Jak w końcu dowiedziałam się prawdy, próbowałam gadać z ex, wszystko mu wyjaśnić.. On uważa, że go oszukałam, bo napisałam, ze go kocham, a potem bardzo szybko zaczęłam być z innym. W międzyczasie niestety był z kimś, na kim bardzo mu zależało, ale już z nią nie jest, rzuciła go. Wiem, że nie przestałam mu się podobać, że nadal jest zazdrosny, ale chyba nie zależy mu na tyle, żeby spróbować po raz kolejny. Odpuściłabym, ale go strasznie kocham, jak nikogo wczesniej.
Jest jeszcze cień szansy?