Nie zgadzam się z tym kompletnie...spotkałam się z tym że jest dokładnie odwrotnie. Z ładnymi (ale tymi naprawdę ładnymi) dziewczynami inne dziewczyny nie chcą się przyjaźnić, zazdroszczą im. W pracy - jeśli rekrutuje ładną dziewczynę kobieta, to jeżeli ma do wyboru ładną kandydatkę i brzydszą (obie o tych samych referencjach) to jeżeli nie jest to praca typu stewardessa czy inna wymagająca m.in. ładnej buzi, to wybierają te brzydsze. Po co? By nie było obok nich kogoś, od kogo czułyby się brzydsze.
I kto powiedział, że ładnemu jest łatwiej?
Nieprawda! Prawda jest taka, że to dziewczyny o przeciętnej urodzie mają większe "branie", bo do nich nie boją się podejść mężczyźni, a te naprawdę urodziwe ich onieśmielają. Ile znamy historii pięknych osób a samotnych, ba, skarżących się, że wcale nie mają tabunów adoratorów (choć sądząc po wyglądzie, powinny).
Według mnie najłatwiej w życiu jest nie ładnemu, a po prostu przeciętnemu (oczywiście oprócz przeciętnego wyglądu trzeba mieć talent i umiejętności, ale mówimy teraz o samej stronie fizycznej). Osoba przeciętna z wyglądu jest preferowana bardziej niż urodziwa czy ... nazwijmy to po imieniu...nieładna, bo nie odraża, a zarazem nie wpędza w kompleksy. Smutne trochę. Ale wg mnie to właśnie jest stan faktyczny.
Jakie są Wasze spostrzeżenia na ten temat?