netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

49 odpowiedzi11 485 wyświetleńzałożony przez kris30, 28.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

1

Temat: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Witam Panie

Pozwoliłem sobie zadać pytanie żeby poznać punkt widzenia kobiet... Historia jakich wiele, nie pierwsza i nie ostatnia z tego typu relacji uczuciowych.

Zaczęło się półtora roku temu, pierwsze spotkanie, później drugie i trzecie, fascynacja. Ona mężatka z dzieckiem mieszkająca z mężem, ja od pół roku nie mieszkałem już z żoną, również jestem ojcem. Ona rok po ślubie zaczęła spotykać się z innymi mężczyznami, zdradzała swojego męża, trzy miesiące przed momentem kiedy się poznaliśmy mąż dowiedział się o zdradzie...zaczęły się awantury, kłótnie, nienawiść itp. itd. i wtedy pojawiłem się ja...

Ze spotkania na spotkanie coraz bardziej się angażowałem, jej praca i sytuacja w domu sprawiały że spotykaliśmy się coraz częściej, spędzała ze mną więcej czasu niż z mężem z którym się mijała, uczucia były coraz bardziej gorace, wisiało w powietrzu że ona chce mi coś powiedzieć a ja jej.. w końcu te słowa padły "Kocham Cię" oprócz tego wiele innych słów z jej strony jak i z mojej. Usłyszałem że dla mnie była by gotowa go zostawić, że jestem inny jak dotychczasowi faceci, że wyjątkowy, ja nie byłem dłużny i też powiedziałem że chciałbym z nią być. Z uwagi na jej sytację zawodową jak i to że nie mamy po 16 lat do takiej decyzji należy dojrzeć, ale cały czas utrzymywała że chce być ze mną, pytałem czy jest pewna bo jeśli nie to bez sensu żebym się angażował... oczywiście potwierdzała. Miłość kwitła, spędzone ze sobą długie wieczory, czesem dwa razy w tygodniu, czasem codziennie przez cały tydzień. Jak się nie widzieliśmy to smsy, telefony, nie zważała na męża pisała do mnie przy nim, potrafiła nawet zadzwonić jak mieli imprezę żeby chociaż na chwilę mnie usłyszeć...miłość aż wrzała, wyznania, przytulanie, cudowny seks i rosnące zaangażowanie, oprócz tego cierpienie jak tylko mieliśmy mniejszy kontakt bo tak również bywało, na początku starała się mnie pocieszać, wyciągać z kiepskiego nastroju, po jakimś czasie zaczęła się złościć że narzekam na to że jak jest z mężem to czasem milczy - byłbym w stanie to zrozumieć tylko w momencie kiedy ja odwiedzałem syna a co za tym idzie była czasem przy tym obecna moja żona i zamilkłem na chwilę to miała wielkie pretensje do mnie....tak więc oczekiwała że ja będę akceptował jej obecność przy mężu i wiążące się z tym ograniczenia a jednocześnie nie akceptowała jakichkolwiek ograniczeń w kontaktach ze mna. Mimo tych niedogodności miłość kwitła a sprzyjające warunki sprawiały że zaangażowanie rosło.

Po 7-8 miesiącach naszego związku zaczęło się dziać źle, w jej pracy zaszły zmiany, teraz już nie mijała się z mężem za to nie mogła spotykać się zbyt często ze mną, a jeśli się spotkaliśmy to na bardzo krótko, zaczęła mniej pisać, zaczęliśmy mniej rozmawiać, z tygodnia na tydzień wybranka mego serca stygła, teraz już nie pisała przy mężu, nie dzwoniła jak wyszedł do sklepu żeby mnie na chwilę usłyszeć...ja widząc to zacząłem zadawać pytania co się dzieje? czy się wypaliło to co czuła? Utrzymywała że nie, że nadal mnie kocha, że nadal chce ze mną być itd. jednocześnie widziałem że zbliża się do męża, nie jest jej już wszystko jedno czy ją złapie, czy zauważy że do kogoś pisze, teraz starała się o zachowanie pozorów że jest dobrą żoną, jednocześnie spotykala się ze mną, był seks, rozmowy, ale nasza relacja była coraz płytsza, nie było tej głębi, wszystko wydawało mi się powierzchowne...moje pytania zaczęły ją irytować, zacząłem mieć pretensję, że czuję się ignorowany, olewany, ze widzę że mąż i małżeństwo stało się dla niej ważniejsze, zapewniała że tak nie jest a jednocześnie jej czyny mówiły co innego. Kilka razy usłyszałem od niej że powinniśmy to zakończyć skoro tak cierpię, że ona mnie kocha i nie chce patrzeć jak z jej powodu cierpię, oczywiście ja nie dopuszczałem do tego i wszystko trwało dalej, ona dalej utrzymywała że chce ze mną być...w międzyczasie jej mąż odziedziczył mieszkanie, początkowo utrzymywała że nie zamierza się tam wyprowadzać, nie ma takiej opcji a nasze stosunki dalej się ochładzały...potem okazało się że zaczeli remontować mieszkanie, dość poważny generalny remont na który musieli wziąść kredyt.... moje pytanie jak to jest że mówisz mi że chcesz ze mną być a podejmujesz jakies kroki wspólnie z mężem budując waszą przyszłość, remont mieszkania, kredyt, przeprowadzka....mówiąc o przyszłości nie uwzględniasz mnie... snuła jakieś plany, opowiadała mi o nich ale one dotyczyły życia z mężem...w odpowiedzi dowiedziałem się że już kiedyś mieli tam mieszkać ale jakoś inaczej wyszło i to nic nie zmienia w naszych relacjach a ona nadal chce być ze mną kiedyś w przyszłości ....zaczęła już nawet rzucać terminami żebym jej dał czas do Listopada....mówiła jedno a jej czyny zupełnie coś innego, wkońcu po moich ciągłych pytaniach, nerwowych weekendach kiedy już w ogóle nie mieliśmy kontaktu wymogłem na niej odpowiedź jak to jest naprawdę bo mówi jedno a robi coś innego...no i usłyszałem że jednak nie jest pewna czy chce ze mną być...i to jakbym dostał w pysk bo potwierdziła to co czułem...po jakimś czasie postanowiłem że to zakończymy bo ja się nie nadaje do dzielenia się nią z mężem , usłyszałem że ona sobie tego nie wyobraża, że nie potrafi żyć bezemnie itp. itd. wiele różnych rzeczy które sprawiły że nie zniknąłem z jej życia, po tym wydarzeniu około dwa tygodnie gorącego uczucia i znów ochłodzenie, po jakimś czasie ona na zwolnieniu lekarskim znów wsólny tydzień gorący i namiętny pełen wyznań i znów ochłodzenie. W Październiku wszystko na ostrzu noża, najpierw mówi mi że mnie kocha a za chwilę że nie widujemy się zbyt często (raz na 3 tyg.) bo ona jest tym wszystkim przemęczona,musi odpocząć kombinowaniem żeby mąż się nie dowiedział, moimi pretensjami, tym że robie jej wyrzuty po każdym weekendzie kiedy nie mamy kontaktu...znów poczułem się jakbym dostał w mordę. Drugi tekst jakoś w trakcie rozmowy o tym czy sypia z mężem - nie sypiam z nim bo źle mnie traktuje...tu też poczułem się urażony że to jedyny powód, ja nie mam znaczenia...po tych tekstach obraziłem się, zamilkłem, następnego dnia mnie pyta dlaczego milczałem. odpowiadam dlaczego i mówię żeby się odezwała jak jej przejdzie zmęczenie skoro tak mnie kocha że jest zbyt przemęczona żeby się ze mną spotkać, myślałem że ją to ruszy a ona walnęła focha za to że ja się obraziłem o te słowa...i co? Po dwóch dniach to ja pierwszy się odezwałem...czyżby jej nie zależało? pogadaliśmy ona znów dostała zwolnienie 3tyg wyjasnilismy sobie wiele rzeczy, wytłumaczyła mi że przez ostatnie 6 miesięcy  nasze spotkania wyglądały tak jakby zalezało mi tylko na seksie...w sumię jak się tak głębiej nad tym zastanowiłem to rzeczywiście tak było... czułem się jak frajer przyjezdzając jak ona kiwnie palcem a nie mogąc się spotkać jak ja tego chce, wiec za każdym razem dążyłem do tego zebysmy wyladowali w łóżku, było tak zawsze , czasem w ciągu dwóch godzin dwa razy seks i niewiele rozmów...nie wiem po co to robiłem, być może by poczuć się lepiej? żeby nie czuć się jak zakochany osioł który mimo że kobieta buduje swoją przyszłość z mężem nie ma honoru i nadal za nią biega? Nie mam pojęcia. Grunt że widziałem też swoją winę w tym jaki miałem do niej stosunek i jej tłumaczenie że tak się zachowywała bo ja taki byłem do mnie trafiło, jednocześnie ja jej wytłumaczyłem dlaczego ja tak się zachowuje, ze mi na niej zależy i ja kocham a wyglądało to tak z mojej strony bo ja też miałem wrazenie że ona chce się tylko dobrze pobawić, pogadać a ja tym moim całym kochaniem robie z siebie frajera i pcham się tam gdzie mnie nie chcą....grunt że chyba do niej trafiło....kolejny rozkwit tej znajomości...zrobiło się niemal jak na początku jak się poznaliśmy, zachowywała się zupełnie inaczej, zakochana, stęskniona, smsy w każdej chwili już, jakoś dawała radę mimo że mąż w domu, spotkania dwa trzy razy w tygodniu, całe dnie bo była na zwolnieniu, pewnego dnia usłyszałem tekst że chciała by mieć dziecko ze mną... Kilka dni temu miała jakies poważne spięcie z mężem, zaczęła na niego bardzo narzekać...w mojej głowie od razu pytanie narzeka na niego, jest jej tak źle, dlaczego z nim jest skoro ja jestem taki cudowny? ale nie zapytałem o to, poprosiłem o radę, żeby mi podpowiedziała czego mi brakuje, żebym mógł skorzystać z tego w przyszłości, żebym mógł być lepszym człowiekiem bo skoro jest z mężem to pewnie nie dorastam mu do pięt....powiedziała że on nie dorasta mi do pięt, ale nie jest ze mną bo się boi, tego ze rodzina się od niej odwróci, że mogą zrobić tak ze zabiorą jej dziecko, to samo powiedziała mi wcześniej ale w innym kontekście...zakończyłem temat nie drążąc dalej ale chyba jednocześnie zacząłem się łudzić, że powinienem jej pomóc, dac poczucie bezpieczeństwa i może wtedy od niego odejdzie..

Spotkaliśmy się wczoraj, niestety już miałem ją odwozić kiedy zadzwonił jej mąż, oszukała że jest w sklepie i stwierdził że jest za cicho jak na sklep, nie uwierzył jej...bardzo się zestresowała, znów się głupio poczułem widząc jak jej zależy na mężu i na tym żeby było dobrze między nimi. Odwiozłem ją, na dowidzenia powiedziała że już się dziś nie odezwie bo musi położyć telefon na widoku żeby mąż nie miał podejrzeń bo będzie na pewno obserwowana.... dziś też życzy mi dobrej nocy o godz 17... ja pytam czy wracamy do punktu wyjścia i znów będzie tak jak było? Ona na to że przykro jej ale przez jakiś czas tak musi być, że jej przykro i przeprasza i cisza....


Ciekawe czy ktoś dotrwał do końca? Itak nie sposób opisac wszystkich szczegółów, wszystkich wydarzeń i tak po krótce to wygląda...co sadzicie o tym wszystkim? Czy ze mną coś nie tak? Czy ja oczekuje zbyt wiele czy ona się mną bawi? Czy może powinienem definitywnie zniknąć i nie wchodzić komuś w życie z butami? Jej mąż kiedyś był obojętny, mogła robic różne rzeczy, on albo nie widział, albo udawał że nie widzi, teraz bardziej ją kontroluje bardziej patrzy jej na ręce, po części ją rozumiem że może być zmęczona bo ryzyko jest spore skoro on obserwuje...stres, dużo do stracenia. Nie wiem, czasem ją usprawiedliwiam a czasem obwiniam.

co zrobić?

2

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Gdyby Cię naprawdę kochała, to nie patrzyłaby na zdanie rodziny, tylko po prostu z Tobą była. Jeżeli ważniejsza jest dla niej opinia innych niż stworzenie związku z kimś, na kim jej zależy, to... coś słabo jej zależy.
Nie zrozumiałam też jednego - Ty nadal jesteś z żoną? Może (chociaż wątpię) obawia się, że zostawi męża, a Ty uznasz jednak, że nie chcesz rezygnować ze swojego małżeństwa?
Mimo wszystko pierwsza opcja wydaje mi się bardziej prawdopodobna.

3

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Nie jestem z żoną od dwóch lat, pół roku po rozstaniu z żoną poznałem ją i zaczęliśmy się spotykać. Myślałem też o tym że być może się boi bo ja mam dość mocne zasady, dopóki mieszkałem z żoną mimo że było tragicznie między nami to nie spotykałem się z innymi kobietami, dopiero jak się rozstaliśmy i minęło pół roku to cokolwiek zacząłem...wiele razy rozmawialiśmy i ona wie że ja bym nie tolerował takich zachowań jakie toleruje jej mąż, wie że zwracam uwagę na szcegóły, on jakby był otumaniony nie widzi rzeczy oczywistych, być może daje jej to poczucie bezpieczeństwa a jeśli była by ze mną i tez by jej się odmieniło i chciała by szukać to było by jej ciężko przy mnie a nawet jeśli by się udało to jak bym się dowiedział to nie poszło by jej tak łatwo jak z mężem...może tego też się boi a może nic do mnie nie czuje i bawi się mną

4

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE
kris30 napisał/a:

on jakby był otumaniony nie widzi rzeczy oczywistych, być może daje jej to poczucie bezpieczeństwa a jeśli była by ze mną i tez by jej się odmieniło i chciała by szukać to było by jej ciężko przy mnie a nawet jeśli by się udało to jak bym się dowiedział to nie poszło by jej tak łatwo jak z mężem...może tego też się boi a może nic do mnie nie czuje i bawi się mną

No to nawet jeśli to pierwsze, to chyba też nie za ciekawie? Znaczy, być z kimś kto rozważa ewentualny koniec uczuć i możliwości skoków w bok? Pomijając już, że nie wyobrażam sobie kochać kogoś i jednocześnie zastanawiać się nad tym, jaką bym miała szansę go zdradzić w przyszłości.

5

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

to moje gdybanie, wiesz jak to jest? jak coś nie jest dla ciebie do końca jasne to rozważasz różne scenariusze, jedne mniej a drugie bardziej prawdziwe, najłatwiej było by mówić wprost, jasno i klarownie albo czarne albo białe a tu odcienie szarości od czerni az do białości...a ja nie nadążam nie potrafię tego zrozumieć

6

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Ty poprostu jestes dla niej odskocznia.Poczytaj watki o kochankach jest tutaj tego mnostwo. Ona go nie zostawi i bedzie mydlic Ci oczy bo tamto bo sramto itd...

7

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE
Luna33 napisał/a:

Ty poprostu jestes dla niej odskocznia.Poczytaj watki o kochankach jest tutaj tego mnostwo. Ona go nie zostawi i bedzie mydlic Ci oczy bo tamto bo sramto itd...

Chyba tak jest a ja sam się łudzę, szukam wytłumaczeń, usprawiedliwiam ją i naginam rzeczywistość tak żeby jeszcze wytrzymać, żeby to trwało...niestety nie potrafię się tak zdystansować żeby to była czysto relacja łóżkowa i żeby jej mąż przestał mi przeszkadzać. Coś takiego wchodziło by tylko w grę gdybym miał wyznaczony cel, że za jakiś czas go zostawi a na razie nie może ok to mogę przecierpieć jakiś czas, ale jak to jest wielka niewiadoma...a może raczej wiadoma bo większość mi mówi że jestem odskocznią tylko ja się z tym pogodzić nie potrafię. Grunt że nie chce cierpieć jeśli moja cierpliwość ma nigdy nie zostać wynagrodzona tym że będzie tylko moja

8

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Sam pomysl logicznie, ona wziela kredyt z mezem, remontuja sobie gniazdko, gdzie Ty w tym wszytskim jestes? Nikt nie chce cierpiec ale serwujesz sobie to na wlasne zyczenie. Czlowiek zakochany patrzy inaczej na rzeczywistosc i tak jak napisales naginasz ja, przesuwasz granice i ludzisz sie a ona Cie zwodzi a Ty slepo jej wierzysz. Odseparuj sie od niej, zyj swoim zyciem a ona swoim.Jesli jest jej tak zle to po jaka cholere z nim jest, no pomysl? Co bys potadzil swojemu przyjacielowi jesli bylby na Twoim miejscu i siedzial teraz kolo Ciebie opowiadajac ta historie?

9

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Chyba żeby się ewakuowal bo nic z tego nie będzie i to strata czasu i brniecie w bagno, tylko ja mam klapki na oczach

10

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Wierze Ci ze masz klapki na oczach, serce plata ci figle a rozum podpowiada cos innego.
Moze postaw ja pod sciana i niech wybiera. ale zaloze sie ze wybierze meza a to przeciez Ciebie tak kocha??

11

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Wtedy bedziesz mial czarno na bialym jak wyglada jej milosc i pozostanie Ci to tylko przelknac i zyc dalej z dala od niej.

12

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Chyba nie mam innego wyjścia

13

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

jeśli ona nie potrafi podjąć decyzji ty to zrób przecież nie można wiecznie za kim czekać masz jedno życie

14

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Jak wiadomo na co się czeka to można jakiś czas poczekać, w tym przypadku raz zachowywała się jakbym miał na co czekać a za zupełnie odwrotnie, teraz są słowa jaki to jestem cudowny w porównaniu do jej męża, że ze mną jest tylko szczęśliwa itp. itd. a jednocześnie jej czyny czyli np. to że za chwile przeprowadza się z mężem mówią zupełnie co innego....że raczej nie jestem przez nią uwzględniany w przyszłości w jej życiu chyba że jako zakochany głupek który przybiegnie na kiwnięcie palcem jak Pani zechce się dowartościować i dostać to czego mąż jej nie daje...

15

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Stare,a mądre przysłowie mówi : NIE ZBUDUJESZ SZCZEŚCIA NA NIESZCZĘŚCIU INNYCH.
Sprawdziłam i tak jest!!!

< u mnie postawiliśmy wszystko na miłość, zakończyłam związek i zaczęłam drugi, no ale były bardzo cierpiał i to wpłynęło na nową relację>

16

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Ale co z tego, że ona mówi to czy tamto? Ta kobieta od lat prowadzi podwójną grę - jest mistrzynią w mówieniu tego, co akurat pytający chce usłyszeć by mogła osiągnąć swój cel. Jeżeli trwasz w związku z nią dlatego, że masz nadzieję, że jej na tobie zależy to będzie ci wmawiać, ze jesteś dla niej najważniejszy na świecie. To przecież oczywiste.

17 Ostatnio edytowany przez kenobi (2013-11-29 12:16:04)

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Jesteś jej kochankiem. Ona ma męża. Wspólne chwile, to kradzione chwile, wyrwane z czasu, kiedy nikt nie widzi, kiedy nikt nie wie. Tak musi zostać, bo inaczej zniszczysz coś -- albo romans albo małżeńśtwo, albo jedno i drugie.

Nie będziecie razem żyć. Nie będziecie się często widywać. Jak zakcohanie minie, to nie ?edzie 50 smsów dziennie ani tajnych telefonów.

Jest tylko jedno dobre wyjście: kochajcie się, spotykajcie, nie niszczcie małżeńśtwa. Ona nie będzie twoja, nie będziecie razem żyć. Ale to nie znaczy, że będziecie sobie obcy. Możecie być całkiem blisko siebie.

Jako mąż mógłbyś strzelać fochy, mieć pretensje i wymagania. Jako kochanek niestety nie... ona nie jest z Tobą związana, więc fochy i nieuprzejmości tylko powodują, że ona się od Ciebie odsuwa.

18

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE
kenobi napisał/a:

Jako mąż mógłbyś strzelać fochy, mieć pretensje i wymagania. Jako kochanek niestety nie... ona nie jest z Tobą związana, więc fochy i nieuprzejmości tylko powodują, że ona się od Ciebie odsuwa.

Zgadzam się, tylko czasem mnie zastanawia o co jej chodzi bo ja nie powinienem się o nic czepiać przecież jestem tylko kochankiem a ona strzela fochy na każdym kroku, dla niej idealny układ jest taki że mąż jest wytłumaczeniem na wszystko i nie mogę zbyt wiele oczekiwać natomiast ona oczekuje całkowitego oddania bo wie że nie jestem z żoną..

19 Ostatnio edytowany przez Eileen (2013-11-29 13:10:22)

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Zazwyczaj takie wątki piszą kobiety, jak widać u mężczyzn jest podobnie.
Co z tego, że ona powie, że kocha Ciebie, skoro jest z mężem?
Co z tego, że powie, że tęskni, skoro więcej czasu z nim spędza?
Co z tego, że powie, że nie wyobraża sobie życia bez Ciebie, skoro to z mężem to życie nawet już nie planuje, ale buduje?
Ja też Ci mogę napisać, że Cię kocham i tęsknię, tylko co z tego? Zupełnie nic.

20

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Sam sobie nagrabiles to masz .
Szukales kogos pewnego w kim da sie polozyc jakies uczucia moze na dluzej a ona na starcie chciala przezyc to wszystko na szybko z kochankiem.
Jakbys mial jeszcze kogos to bys sie tak nie zaangazowal emocjonalnie.
Zastanow sie czy po prostu masz taka potrzebe zeby w kims te swoje uczucia polozyc czy chodzi konkretnie o nia jako osobe.
Bo jak po prostu masz taki okres ze sie lepisz i jeszcze jestes samotny to poczujesz to do kazdej ktora sie napatoczy.
Nie oceniaj jej tez tak bezkrytycznie skad wiesz czy zamisst meza nie dzwonil kolejny kochanek a ona miala swiety spokoj od ciebie na wieczor.

21

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

wiesz, kris- ja się nauczyłam, że trudno dawać ludziom jednoznaczne rady, co mają zrobić, bo takie decyzje należy podejmować i tak samemu. jeśli czujesz, ze nie jest szczera wobec ciebie, że woli męża  - masz odpwoiedz. jesli czujesz, ze warto walczcyc- masz odpowiedz.

22

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Zgadzam się, tylko czasem mnie zastanawia o co jej chodzi bo ja nie powinienem się o nic czepiać przecież jestem tylko kochankiem a ona strzela fochy na każdym kroku, dla niej idealny układ jest taki że mąż jest wytłumaczeniem na wszystko i nie mogę zbyt wiele oczekiwać natomiast ona oczekuje całkowitego oddania bo wie że nie jestem z żoną..

Acha! No to się dobraliście świetnie... Ty robisz jej fochy, a ona Tobie. Rozliczacie się kto bardziej się angażuje. W małżeńśtwie można się szarpać, ale w romansie? Szkoda nerwów.

Moja propozycja -- nie bądź na każdej jej zawołanie, albo raczej rób to na co masz ochotę. Jeśli nie masz ochoty się z nią spotkać, to odmów spotkania. Jeśli ona nie ma ochoty, to to uszanuj. Jak oboje będziecie w danym momencie chcieli się widziec, to wtedy będzie fajne spotkanie.

23

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Laska ewidentnie Cie zwodzi, moje zdanie jest takie ze jak by chciała z Toba być to już dawno by była.
Przykro to pisać, ale jesteś dla niej tylko odskocznia a jak się znudzisz to pojdziesz w odstawkę. Daj sobie spokoj i poszukaj osoby która nie będziesz musial się "dzielic" bo to jest chore.

24

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Ale na co Ty czekasz? Bo ja nie rozumiem... Że jej się odwidzi? Zmieni? stwierdzi, że Ty i tylko Ty i rozwód już, natyczhmiast? Jakby tak było, to juz dawno byłaby po rozwodzie smile

25

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE
Teo napisał/a:

Ale na co Ty czekasz? Bo ja nie rozumiem... Że jej się odwidzi? Zmieni? stwierdzi, że Ty i tylko Ty i rozwód już, natyczhmiast? Jakby tak było, to juz dawno byłaby po rozwodzie smile

Chyba na to aż ktoś mnie kopnie w d..e żebym się w końcu obudził bo uczucie sprawia że chyba tracę instynkt samozachowawczy...

26

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE
kenobi napisał/a:

Moja propozycja -- nie bądź na każdej jej zawołanie, albo raczej rób to na co masz ochotę. Jeśli nie masz ochoty się z nią spotkać, to odmów spotkania. Jeśli ona nie ma ochoty, to to uszanuj. Jak oboje będziecie w danym momencie chcieli się widziec, to wtedy będzie fajne spotkanie.

Dzięki za wartościowe rady, chyba jedyna droga to się ogarnąć i zacząć traktować ten romans rzeczywiście jako romans... a jeśli mi się to nie uda to zakończyć temat i zająć się czymś innym

27

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE
kris30 napisał/a:
Teo napisał/a:

Ale na co Ty czekasz? Bo ja nie rozumiem... Że jej się odwidzi? Zmieni? stwierdzi, że Ty i tylko Ty i rozwód już, natyczhmiast? Jakby tak było, to juz dawno byłaby po rozwodzie smile

Chyba na to aż ktoś mnie kopnie w d..e żebym się w końcu obudził bo uczucie sprawia że chyba tracę instynkt samozachowawczy...

Sam się kopnij. Siedzisz i czekasz na zbawienie, że ona zadecyduje, albo że ktoś kopnie Cię w tyłek. Innymi słowy, niech sprawę rozwiąże ktoś inny, a nie Ty.
Pozbieraj resztki godności, powiedz swojej kochance, że dziękujesz jej za spędzony czas i życzysz udanego małżeństwa i do widzenia! Jeśli natomiast ona sobie życia bez Ciebie nie wyobraża, to powiedz, że owszem, chcesz ją widzieć, ale dopiero wtedy jak przedstawi Ci dokumenty potwierdzające, że jest rozwódką.
Krótka piłka. Szanuj się.

28

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE
Teo napisał/a:
kris30 napisał/a:
Teo napisał/a:

Ale na co Ty czekasz? Bo ja nie rozumiem... Że jej się odwidzi? Zmieni? stwierdzi, że Ty i tylko Ty i rozwód już, natyczhmiast? Jakby tak było, to juz dawno byłaby po rozwodzie smile

Chyba na to aż ktoś mnie kopnie w d..e żebym się w końcu obudził bo uczucie sprawia że chyba tracę instynkt samozachowawczy...

Sam się kopnij. Siedzisz i czekasz na zbawienie, że ona zadecyduje, albo że ktoś kopnie Cię w tyłek. Innymi słowy, niech sprawę rozwiąże ktoś inny, a nie Ty.
Pozbieraj resztki godności, powiedz swojej kochance, że dziękujesz jej za spędzony czas i życzysz udanego małżeństwa i do widzenia! Jeśli natomiast ona sobie życia bez Ciebie nie wyobraża, to powiedz, że owszem, chcesz ją widzieć, ale dopiero wtedy jak przedstawi Ci dokumenty potwierdzające, że jest rozwódką.
Krótka piłka. Szanuj się.

Niestety masz rację

29

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE
kris30 napisał/a:
Teo napisał/a:
kris30 napisał/a:

Chyba na to aż ktoś mnie kopnie w d..e żebym się w końcu obudził bo uczucie sprawia że chyba tracę instynkt samozachowawczy...

Sam się kopnij. Siedzisz i czekasz na zbawienie, że ona zadecyduje, albo że ktoś kopnie Cię w tyłek. Innymi słowy, niech sprawę rozwiąże ktoś inny, a nie Ty.
Pozbieraj resztki godności, powiedz swojej kochance, że dziękujesz jej za spędzony czas i życzysz udanego małżeństwa i do widzenia! Jeśli natomiast ona sobie życia bez Ciebie nie wyobraża, to powiedz, że owszem, chcesz ją widzieć, ale dopiero wtedy jak przedstawi Ci dokumenty potwierdzające, że jest rozwódką.
Krótka piłka. Szanuj się.

Niestety masz rację

Tylko co z tego, tak? smile

30

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE
Teo napisał/a:
kris30 napisał/a:
Teo napisał/a:

Sam się kopnij. Siedzisz i czekasz na zbawienie, że ona zadecyduje, albo że ktoś kopnie Cię w tyłek. Innymi słowy, niech sprawę rozwiąże ktoś inny, a nie Ty.
Pozbieraj resztki godności, powiedz swojej kochance, że dziękujesz jej za spędzony czas i życzysz udanego małżeństwa i do widzenia! Jeśli natomiast ona sobie życia bez Ciebie nie wyobraża, to powiedz, że owszem, chcesz ją widzieć, ale dopiero wtedy jak przedstawi Ci dokumenty potwierdzające, że jest rozwódką.
Krótka piłka. Szanuj się.

Niestety masz rację

Tylko co z tego, tak? smile

hmmm co z tego? Tak jak wcześniej napisałem są dwie opcje...albo nabrać dystansu i zrozumieć że jestem odskocznią i tak samo zacząć traktować ją co będzie ciężkie albo niemożliwe bo jestem zaangażowany uczuciowo, albo rzeczywiście zachować resztki godności i powiedzieć do widzenia idąc dalej przez życie - i to chyba najlepsze rozwiązanie...

31

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE
kris30 napisał/a:
Teo napisał/a:
kris30 napisał/a:

Niestety masz rację

Tylko co z tego, tak? smile

hmmm co z tego? Tak jak wcześniej napisałem są dwie opcje...albo nabrać dystansu i zrozumieć że jestem odskocznią i tak samo zacząć traktować ją co będzie ciężkie albo niemożliwe bo jestem zaangażowany uczuciowo, albo rzeczywiście zachować resztki godności i powiedzieć do widzenia idąc dalej przez życie - i to chyba najlepsze rozwiązanie...

Nie ma 2 opcji, bo pierwsza nie wyjdzie, sam to stwierdziłes. Jest tylko jedna.

32

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Taki układ identycznie wygląda  z drugiej strony, sama byłam kochanką męża byłam samotna jak ty i miałam podobne dylematy w końcu wyszło że byłam odskocznią i odeszła.
Odejdź ale nie mści się bo zło do ciebie wróci w postaci karmy.

33

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE
Jenka napisał/a:

zło do ciebie wróci w postaci karmy.

...dla psów

34

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE
Jenka napisał/a:

Taki układ identycznie wygląda  z drugiej strony, sama byłam kochanką męża byłam samotna jak ty i miałam podobne dylematy w końcu wyszło że byłam odskocznią i odeszła.
Odejdź ale nie mści się bo zło do ciebie wróci w postaci karmy.

A za co mam się mścić? Niech żyje tak jak chce

35

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Ta kobieta nie traktuje Cię poważnie. Jak ktoś już wyżej napisał - mówi to, co dana osoba chce usłyszeć.
Na dobrą sprawę nawet nie wiesz, jak wygląda jej małżeństwo - skąd ta pewność, że im się aż tak nie układa? Może sprzedaje Ci dobre historyjki, byś nadal przy niej trwał? Nie sądzisz, że gdyby między nimi było aż tak źle, budowaliby wspólną przyszłość? Ten facet byłby aż tak głupi? Nie sądzę.
Ona nie chce, by mąż się dowiedział nie dlatego, że boi się o reakcję rodziny, a dlatego, że po prostu jest jej na rękę posiadanie dwóch zakochanych w niej facetów.
Gdyby było inaczej, określiłaby się co do tego i dokonała najnormalniej w świecie wyboru.

Nie kocha Cię. Nie kocha także męża. Kocha tylko i wyłącznie siebie oraz swoją wygodę. Manipuluje Tobą i przez chwilę daje Ci odczuć, że jesteś dla niej ważny po to, by mieć spokój na kolejne dni, kiedy się od Ciebie odsuwa, a Ty po raz kolejny zastanawiasz, co jest nie tak.

Ta kobieta potrzebuje - chorobliwie wręcz - uwagi. Wynika to z jej zazdrości i obrażania się, kiedy jej nie odpisywałeś. Ma siebie za pępek świata. Chce mieć i męża i kochanka, bo uważa, że jej się to należy. Kosztem uczuć Twoich i jej męża.

Na Twoim miejscu podziękowałabym jej za wspólnie spędzone chwile i zakończyła wcielanie się w roli psa na zawołanie. Wystarczy, że gwizdnie, a Ty leżysz u jej stóp... Zasługujesz na o wiele więcej, naprawdę.

36

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Ehhh dlaczego wy macie racje....

37

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE
kris30 napisał/a:

Ehhh dlaczego wy macie racje....

No bo Ty jej nie masz smile Sprawa jest jawna i oczywista tylko musisz to w końcu dostrzec smile

38

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE
Teo napisał/a:
kris30 napisał/a:

Ehhh dlaczego wy macie racje....

No bo Ty jej nie masz smile Sprawa jest jawna i oczywista tylko musisz to w końcu dostrzec smile

wiem, to uczucie mnie mentalnie wykastrowało...

39

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Co można pomyśleć o mężczyźnie który odszedł od żony bo ta go poniżała, nie kochała, zdradzała przez wiele lat. Znosił to z powodu córki. Córka jest dorosła, ma 26 lat. Poznałam go 6 lat temu. Od tamtej pory oświadczał mi się wiele razy...  żonie zostawił wszystko, dwa mieszkania i dom na wsi... Przez kilka miesięcy mieszkał w biurze, w tym czasie wybdował mały domek na wsi. Twierdzi, że budował go dla nas... Ja nie chcę wiązać się z żonatym facetem, a on twierdzi, że rozwiedzie się jak przyjdzie pora. Ta pora nie nadchodzi od 6 lat. Wczoraj powiedziałam żegnaj... Bardzo boli, już wcześniej odchodziłam, ale zawsze wracałam, tym razem pozstanowiłam nie wracać... Jest na każde zawołanie żony... Czy powinnam o nim zapomnieć?

40

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

nie wiem czy zapomniec sie da , napewno nie wracaj tak jak poprzednio ,bo nie potraktuje nigdy twoich grozb powaznie , 6 lat to chyba wystarczajacy okres zeby sie poukladac , jesli bycie ta druga bez rozwodu z zona nie odpowiada tobie ,to daj sobie spokoj albo sie z tym pogodz

41

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE
wife napisał/a:

Co można pomyśleć o mężczyźnie który odszedł od żony bo ta go poniżała, nie kochała, zdradzała przez wiele lat. Znosił to z powodu córki. Córka jest dorosła, ma 26 lat. Poznałam go 6 lat temu. Od tamtej pory oświadczał mi się wiele razy...  żonie zostawił wszystko, dwa mieszkania i dom na wsi... Przez kilka miesięcy mieszkał w biurze, w tym czasie wybdował mały domek na wsi. Twierdzi, że budował go dla nas... Ja nie chcę wiązać się z żonatym facetem, a on twierdzi, że rozwiedzie się jak przyjdzie pora. Ta pora nie nadchodzi od 6 lat. Wczoraj powiedziałam żegnaj... Bardzo boli, już wcześniej odchodziłam, ale zawsze wracałam, tym razem pozstanowiłam nie wracać... Jest na każde zawołanie żony... Czy powinnam o nim zapomnieć?

Przede wszystkim powinnaś założyć swój wątek a nie wchodzić tu ze swoją historią w kris30.
Dwa.
Za błędy się płaci. Ty już marnujesz 6 rok.
Dla mężczyzny, który kocha nie ma rzeczy niemożliwych.

42

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Niestety codzień dostaje potwierdzenie tego ze macie rację, dlaczego tak długo oczy mi się otwierały....

43

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

powrót po jakimś czasie...historia ma ciąg dalszy jakże burzliwy... Otóż oczywiście nie uwolniłem się od mężatki , spotkania trwały dalej, w styczniu jeszcze raz pokazała że jestem dla niej nikim...pękłem i zakończyłem to ale nie na długo, ona się do mnie mocno dobijała, ja tęskniłem, brakowało mi jej, spędzania wspólnie czasu, seksu, kontaktów, nastąpił znów wielki powrót - wszystko się odmieniło, było jak na początku znajomości, jak bym dopiero ją poznał, od 20 stycznia zupełnie inna kobieta, zupełnie inne relacje, ja byłem chłodny jak za starych dobrych czasów, zmieniłem mieszkanie, znalazłem świetną pracę, obracam się teraz więcej między ludźmi, mam kontakty z kobietami, bywam w różnych miejscach a dla niej z tego powodu mam mniej czasu, widziałem że dzięki temu ona bardziej o mnie zabiega, stara się - bajka...tylko wczoraj pewna informacja sprawiła że przewartościowałem całkowicie swój pogląd na związki...otóż jak się poznalismy to wersja była taka że mąż był zły i ona po roku od ślubu zaczęła go zdradzać...teraz z luźnej rozmowy wyszło na jaw że spała z pewnym mężczyzną gdzie wcześniej utrzymywała że absolutnie nie...drążyłem dalej, zadawałem podchwytliwe pytania no i się prawda wylała na mnie jak wiadro pomyi - moja ukochana zdradzała męża już zanim wzięła z nim ślub - miała około 15 partnerów w tym czasie (początkowo twierdziła że nie liczyła po dłuższej rozmowie 15 a nie zdziwił bym się jak było ich 30...) - zdradzała faceta za czasów spotykania się, zdradzała go za czasów narzeczeństwa, wzieła z n nim ślub i zdradzała go po ślubie...jej obraz w mojej głowie legł w gruzach - to już nie ta Ania która miała złego męza i sie pogubiła - teraz to zimna suka która wzięła sobie frajera jako opiekuna i dawcę dachu nad głową oraz ciepłej miski, a facetowi zniszczyła życię, jest dla niej zły, jest hamski i ja krzywdzi, słyszałem rozmowy ale ja mu się teraz nie dziwię....tłumaczy się ze nie powiedziała mi wczesniej bo sie zakochała i bała się że nie bede się z nią spotykał... pomijam liczbę partnerów, chodzi o to że zmienia to całkowicie jej obraz, jest zupełnie inną osobą to popierwsze a po drugie skłamała, a ja kłamstwa nie trawię...teraz to bardzo boli, mam ochotę się zemscić, potraktować ją jak szmatę, przespać się z jej koleżanką albo dac jej mężowi takie informacje żeby wkońcu nauczyła się rozumu...tylko czy zemsta przyniesie mi ulgę? może pomoże jej mężowi

44

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

kris30 Ty się przede wszystkim zbadaj....czy jakiegoś syfu nie masz skoro Twoja Oblubienica ma taki przebieg...

45

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

ehhhh co kieruje takimi kobietami?

46 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-04-01 14:23:26)

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

wiesz ..... najgorsze jest to że cię okłamała, i robiła z siebie ofiarę losu , z jakim to rzekomo mężem-tyranem  żyje, jaki to on jest zły, okrutny, niedobry. Takie gadki są typowe dla kochanek.
A prawda jest całkiem odwrotna.
Ma się dobrze, jest po prostu wygodna, żyje jak w bajce, w domu mąż pewnie i z obiadkiem czeka, a kochanka do bzykania też ma. Lubi po prostu flirtować i zmieniać facetów jak skarpetki. Ciągle romansować, i pewnie nie jesteś jedynym którym takie kity pociskała.
Czym się kierowała ? Może wysokie libido, a poza tym lubi ciągłe emocje, które daje jej romans, adrenalinka, wiesz... coś tego typu jak zakazany owoc, który najlepiej smakuje.
Czy przyniesie ci ulgę jak powiesz jej mężowi - pewnie na chwile tak, ale co jak ci mąż nie uwierzy albo jej wybaczy?

47

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE
Luna33 napisał/a:

Ty poprostu jestes dla niej odskocznia.Poczytaj watki o kochankach jest tutaj tego mnostwo. Ona go nie zostawi i bedzie mydlic Ci oczy bo tamto bo sramto itd...

Jak miło że chociaż raz zdrada i mąż dopadła faceta.
Dziwnie się to czyta tak z drugiej strony.
Ale gratuluje że zamknąłeś sprawy z żoną zanim zdecydowałeś się na nowy związek, mało kto ma jaja w takiej sytuacji.
Sorry ale naprawdę większość to zdradzane żony.


Niestety zostałeś wykorzystany, przeczytaj na spokojnie co napisałeś, i jeszcze raz, i jeszcze raz.
Przezywamy zdradzane żony to regularnie.

48

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE
kris30 napisał/a:

ehhhh co kieruje takimi kobietami?

Ech co kieruje, kłamiącymi zdradzającymi...
Nie tylko kobiety kłamią, kłamią i faceci.
Kłamie ta osoba co oszukuje.
Ty przecież nie kłamałeś.
JA nie kłamię, inne dziewczyny z forum nie kłamią.

Kłamstwo zawsze na jaw wychodzi.

49 Ostatnio edytowany przez Mały_Książe (2014-04-05 07:22:54)

Odp: Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE
kris30 napisał/a:

ehhhh co kieruje takimi kobietami?

Dokładnie to samo co mężczyznami, wchodzącymi w romans z mężatkami...

Jak można łudzić się, że kobieta która zdradzała swego męża... dla nas będzie idealną partnerką i nie będzie kontynuować swej praktyki ?

Teraz jedynie co Ci doradzę, to odcięcie się od tej kobiety... aha i zrób pełen pakiet badań, bo może się okazać, że po za sexem dostałeś coś w gratisie.

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Łatwiej być kochankiem niż mężem? NIE

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026