netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Życie z marudą? Nie, dziękuję!

24 odpowiedzi5 964 wyświetleniazałożony przez Olinka, 06.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Życie z marudą? Nie, dziękuję!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1

Temat: Życie z marudą? Nie, dziękuję!

Życie z malkontentem, czyli kimś, kto stale narzeka i niemal wszystko widzi w ciemnych barwach, a przy tym nieustannie doszukuje się problemów nawet tam, gdzie - obiektywnie patrząc - ich nie ma, jest niezwykle trudne i uciążliwe. Czarnowidztwo nie tylko męczy, ale też powoduje zniecierpliwienie, rozdrażnienie, złość, a nawet ?zaraża? osoby stale przebywające w otoczeniu marudy. Właśnie dlatego warto próbować to zmienić. 

Macie w swoim otoczeniu taką nieustającą marudę? Znaleźliście na nią jakiś skuteczny sposób? Czy w ogóle istnieje szansa, aby malkontenta zmienić w osobę pozytywnie nastawioną do życia?

2

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!

Mam taką osobę w pracy. Sposób na marudę to chyba nie słuchać jej. Nie wiem czy można zmienić marudę. Marudom zwykle się nudzi. Jeśli ich się czymś zajmie, zapominają o marudzeniu.
Mojej marudzie wszyscy się radzą, jakie ciasto upiec albo  co ugotować  na obiad. Chętnie  o tym rozmawia.

3

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!
Olinka napisał/a:

...Czy w ogóle istnieje szansa, aby malkontenta zmienić w osobę pozytywnie nastawioną do życia?

Zaraz, zaraz - co to znaczy ZMIENIĆ KOGOŚ?
Wbrew jego woli?
Chyba jakiś błąd w rozumowaniu miał miejsce... ZMIENIĆ można wyłącznie SIEBIE...

4

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!

Anhedonio maruda pozostanie marudą.  A zawsze można się postarać, żeby nie miała tematu do marudzenia:)

5

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!

RASOWA maruda ZAWSZE temat znajdzie...
a że marudzenie daje jej satysfakcję... bo TO wyróżnia ją z tłumu wink efekt gwarantowany

6

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!
Anhedonia napisał/a:

RASOWA maruda ZAWSZE temat znajdzie...
a że marudzenie daje jej satysfakcję... bo TO wyróżnia ją z tłumu wink efekt gwarantowany

Sama lubię czasem pomarudzić. Byle nie za dużo.
Najczęściej narzekam na pogodę. 

"Etatowe" marudy  już wcześniej ustalają plan marudzenia:) Anhedonio, masz rację, że dają im poczucie ważności.Ale nie zawsze tak bywa.

7

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!
Anhedonia napisał/a:

Zaraz, zaraz - co to znaczy ZMIENIĆ KOGOŚ?
Wbrew jego woli?
Chyba jakiś błąd w rozumowaniu miał miejsce... ZMIENIĆ można wyłącznie SIEBIE...

Oczywiście, że nie wbrew jego woli, ale istnieje cała masa sposobów i metod, które mogą wpływać na zachowanie drugiego człowieka. Etycznych i nieetycznych. Od rozmowy i prośby, poprzez ignorowanie aż do stosowania manipulacji, szantażu (także emocjonalnego) i perswazji. A to przecież tylko niektóre wink.

I tak jeśli maruda nie ma ochoty wybrać się z nami na wycieczkę, bo "jestem zmęczony", "będzie nudno", "przecież i tak nie ma słońca" można zachęcić, poprosić lub spróbować przekonać, że nie musimy się opalać, ale za to możemy pospacerować, pójść na lody, wypić w kafejce kawę. Możemy też wybrać się sami, pozostawiając marudę z jego czarnowidztwem. Taki malkontent najczęściej ma ochotę po prostu zwrócić na siebie uwagę, jeśli więc raz i drugi stwierdzi, że to nie przyniosło spodziewanego efektu, w zamian został zignorowany i popołudnie spędzi w samotności, to być może po jakimś czasie zmieni swoje postępowanie. Niestety tylko być może hmm.

8

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!

Mój mąż był swojego czasu okropną marudą. Wszystko na nie, wszystko be.
Dopiero jak zobaczył, że jestem troszkę wariatką i raczej pozytywnie podchodzę do życia to zmienił się i 'złapał pozytywnego bakcyla'. smile
Inaczej chyba nie bylibyśmy razem. tongue

9

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!

Do mnie marudy ciągną bardzo często wychodząc chyba z założenia, że z racji wykształcenia mam moralny obowiązek ich akceptować. Nie, nie muszę i nie przepadam za takimi osobami w swoim towarzystwie. Oczywiście rozróżniałabym marudę, co jest mało hurraoptymistyczny, ale ogólnie można z nim normalnie pogadać i coś porobić (z nimi faktycznie można dojść do ładu przy pomocy socjotechnik) i takich, którzy KAŻDĄ rozmowę sprowadzają do narzekania na swój nieszczęśliwy los i torpedowania KAŻDEGO pomysłu na jego poprawę. To zwykły wampiryzm emocjonalny - ofiara losu przelewa na nas swoje negatywne emocje przez co nasiąkamy nimi i robi sie nam gorzej.

Ogólnie ja od takich w miarę możliwości radziłabym się trzymać z daleka, ale jak się już nie da, to nie ma żadnego sensu dawać im rady jak poprawić swój los, a wynurzenia o tym jak im źle, są biedni i życie ich niesprawiedliwie potraktowało ucinać jak najszybciej w zarodku. Najprawdopodobniej maruda, która nie może traktować nas jak ręcznik na swoje nieszczęścia, sama odejdzie.

10

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!

Tacy ludzie też są przydatni...

W zespole warto mieć jedną osobę, która zawsze szuka dziury w całym, ale nie więcej niż jedną wink

11

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!

No to byłaby maruda typu 1-ego - trudno go zadowolić, ale to możliwe.

Marudy typu 2-ego, który ZAWSZE jest niezadowolony (a wierzcie mi, są takie osoby) nie da sie zadowolić. Może być niezadowolony tylko z jakiegoś aspektu swojego życia np. związku albo pracy, ale ZAWSZE spycha rozmowy na ten właśnie temat i nie ma ŻADNEJ opcji, żeby poprawił swój byt np. zmienił pracę albo związek. Ma przygotowaną litanię argumentów, dlaczego musi cierpieć. Dlatego osobiście sugerowałabym nie wdawać się w dyskusje, a ucinać od razu np. tekstami typu "wiesz, nie chcę rozmawiać o pracy" albo "niekomfortowo się czuję rozmawiając o szczegółach twojego związku".

12

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!

To jest przejaw niezdecydowania. Taka osoba wie czego nie chce, ale nigdy nie wiedziała czego tak naprawdę chce, więc zawsze jest niezadowolona.

Niezdecydowania połączonego z dziecięcym podejściem do zaspokajania potrzeb - oczekiwania, że zaspokoi je ktoś inny lub "samo się stanie".

Maruda to wieczne dziecko.

Tzn. im ktoś zaradniejszy, tym mniej marudzi wink

13

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!

OK smile zgadzam się z przedmówcami...
Wychodzi na to, że:
primo - osoby "wątpiące" wszak cenne - lecz czy NA PEWNO są akurat "marudy/malkontenci"???
secundo - "wampiry energetyczne" (mam wrażenie, że często starsze panie wink ? ) które poprawiają sobie samopoczucie, gdy swymi narzekaniami ujmą sił rozmówcom?
tertio - niepewni siebie i oczekujący, iż ktoś za nie podejmie decyzje... potrzebujący bodźca do podjęcia jakiegokolwiek ruchu.

To o którym typie mówimy, pytając "czy da się tę osobę zmienić"?
Więc następne brzmi - dla kogo chcemy robić tę "operację"... Dla niego czy dla samych siebie wink ?
Owszem "nacisk społeczny" i groźba alienacji czy ostracyzmu może zmienić ludzkie zachowania...

14 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2014-07-07 10:02:31)

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!

Fajny temat big_smile I..... jak na zawołanie czyli na pyt."Czy macie w swoim otoczeniu..." tak!! big_smile Jestem (nie)szczęśliwą posiadaczką koleżanki-megaMarudy, którą na własne życzenie karmiłam sądząc, że przechodzi kryzys życiowy i tylko potrzebuje chwilowego wsparcia i rady. A okazało się, że ona kocha marudzić, mówić stale źle o innych i się tym upajać.

15

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!

Ojej, ja to nie umiem się przed nimi bronić. Już myślę, że pokazałam takiej osobie co znaczy radość, a ona już widzi w tym problem. No masakra, a to ja mam stany depresyjne.

16

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!

Osobiście nie przepadam za marudami, bo na dłuższą metę jest to zwyczajnie męczące.

Anhedonia... wampiry energetyczne "zdarzają" się w różnym wieku, niestety. Potrafią wręcz rozmiłować się w narzekaniu i doszukiwaniu się tylko i wyłącznie negatywnych przesłanek w każdym zdarzeniu.

I raczej nie da się zmienić takiego marudera... czy oni w ogóle chcą zmian? Mówią, że tak ale negatywne nastawienie jest często nie do przejścia. Zdecydowanie wolę ludzi patrzących pozytywnie na świat... ja tam nie lubią ściągać swoich różowych okularów wink big_smile

17

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!

Ja niekoniecznie szukam wiecznych optymistów. Jak komuś jest źle, jest z jakiegoś powodu nieszczęśliwy, to czemu miałby to ukrywać? Ale z drugiej strony jak ktoś stale jest nieszczęśliwy, to logiczne byłoby zastanowić się, dlaczego i co z tym zrobić. Jak ktoś nic nie chce robić, tylko narzekać, a dodatkowo uważa, że czyimś obowiązkiem jest go słuchać, to pojawia się problem.

18

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!

Dla mnie jakby jasnym jest, że człowiek wiecznie marudzący i niezadowolony jest nieszczęśliwy. I chyba mówimy tu o przypadku, gdy maruda wcale nie chce niczego w swoim życiu zmienić, a zamarudzić innych.

19

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!

Właśnie - skąd pomysł, że osoba, która TYLKO w ten jeden jedyny sposób - będąc NAJnieszczęśliwszą w okolicy - może się wyróżnić - zechce się zmienić? Na grzyba jej ta zmiana wink ?
To jak hipochondria. Jedno szuka w sobie choroby, a to, które jest przedmiotem niniejszych rozważań, szuka nieszczęść wokół siebie... Aż w końcu je sobie "przyciągnie"

20

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!
Anhedonia napisał/a:

Więc następne brzmi - dla kogo chcemy robić tę "operację"... Dla niego czy dla samych siebie wink ?

Kilkukrotnie miałam do czynienia z osobami, które można nazwać wampirami energetycznymi. Po jakimś czasie byłam tak zmęczona przebywaniem w ich otoczeniu, słuchaniem "nie", "nie da się", "nie ma szans", "to się nie uda" z równoczesnym brakiem podejmowania jakichkolwiek prób zmiany zaistniałej sytuacji, że zwyczajnie te znajomości ucinałam. Niemniej w tych przypadkach mogłam sobie na to pozwolić, a pozwalałam tym chętniej, że skoro na toksycznej relacji w którymś momencie przestawało mi zależeć, to jej utrzymywanie nie miało dla mnie jakiegokolwiek sensu.
Na etapie interesowania się problemem, poświęcania własnego czasu i uwagi oraz podsuwania możliwych rozwiązań, mogę powiedzieć, że robiłam to dla marudy. Gdybym jednak z kimś takim przebywała na co dzień pod jednym dachem albo też codziennie była skazana na jego towarzystwo, to zmiana tego osobliwego podejścia do otaczającego świata, podniosłaby też moją własną jakość życia. Tutaj można więc powiedzieć, że próbowałabym to zrobić przede wszystkim dla samej siebie.

21

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!

A ja jestem w związku z malkontentem, takim typowym marudą. I co powiecie na to? smile

22

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!

Ja powiem 'i jeszcze go nie zabilas? '

23

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!

Czasami są momenty, że nóż mi się w kieszeni otwiera, bo potrafi swoją niezadowoloną miną zepsuć mi nastrój, ale trzymam kontrolę, żeby jeszcze bardziej go nie rozzłościć. To jest ciężki kawałek chleba i trzeba być na prawdę wytrwałym tworzyć związek z marudą. On zdaje sobie sprawę z tego jaki jest, ale nie zawsze udaje mu się to kontrolować.

24

Odp: Życie z marudą? Nie, dziękuję!

Marud nie znoszę i omijam wielkim łukiem, bo wysysają energię i dołują.

Ale żyję z prawdziwym panikarzem big_smile Takim co wymyśla tragiczne scenariusze w każdej podbramkowej sytuacji. Jedyne pocieszenie to to, że mu po godzinie czy dwóch przechodzi i zaczyna myśleć logicznie.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Życie z marudą? Nie, dziękuję!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026