Dwa tygodnie temu napisałam o mojej zdradzie....
Dzięki Wam - zrozumiałam jaką byłam głupią gęsią.Wasze dosadne wypowiedzi rozjasniły mi całą sytuację,
że facet z którym zdradzałam męża przez tyle miesięcy bawił się mną. Jest mi wstyd ,że tak późno doszłam do tego wniosku.Wykorzystywał to ,że mi na nim zależało i robił ze mną co chciał. Czuję się brudna, zdeptana za własnym przyzwoleniem.Straciłam szacunek do samej siebie ...ile warte było uczucie do tego dupka jeżeli po dwóch tygodniach mam w sobie tylko żal. Kim jest facet , który kochał się ze mną przez trzy lata - regularnie , a pózniej doprowadził do zatrudnienia żony w tej samej firmie, w której razem pracujemy- i dba o to ,żeby miała jak najlepsze warunki pracy.Kim ja teraz jestem ??? Wypieprzoną szmatą!!!!Jak byłam głupia ,przecież przez ostatni rok nie było żadnych pocałunków, dotykania ,czułości - tylko opuszczenie spodni... co za wstyd i żenada .Powoli dojdę do siebie-najgorsze jest to ,że sama doprowadziłam do takiej sytuacji w poszukiwaniu jakiegoś uczucia ,które nigdy nie istniało.
...nie warto zdradzać....
dziękuję Wam.
Podobne tematy
Piękny post. Mam nadzieję, że wiele dziewczyn go przeczyta i nie popełni tego błędu ![]()
Spróbuj sobie wybaczyć. Robiłaś źle, ale widać, że tego żałujesz i wątpię abyś kiedyś tak samo jeszcze postąpiła. Czasem uczymy się na błędach, mimo że to boli.
Może pomyśl o zmianie pracy jeśli masz taką możliwość?
A ja tu widzę nie żal za zdradzanie męża (o dziwo ani razu o nim nie wspomniałaś), a żal, że zostałaś wystawiona przez kochanka, robisz z siebie ofiare? To coś na zasadzie "nie żałuję, że ukradłem, żałuję, że idę do więzienia", nie widzę w najmniejszym stopniu Twojej skruchy w stosunku do osób, które skrzywdziłaś: męża i żony kochanka, widzę tylko rozżalenie bo kochanek Cię kopnął w zad. Nie jest mi Ciebie szkoda i to nie dzięki nam sobie uświadomiłaś, że zdrada jest zła. Ba, Ty sobie w ogóle tego nie uświadomiłaś, przyszłaś się tylko pożalić, że kochaś Cię olał i otworzyłaś oczy dlatego, że to zrobił, a nie dlatego, że ktokolwiek z forum Ci coś uświadomił.
A ja tu widzę nie żal za zdradzanie męża (o dziwo ani razu o nim nie wspomniałaś), a żal, że zostałaś wystawiona przez kochanka, robisz z siebie ofiare? To coś na zasadzie "nie żałuję, że ukradłem, żałuję, że idę do więzienia", nie widzę w najmniejszym stopniu Twojej skruchy w stosunku do osób, które skrzywdziłaś: męża i żony kochanka, widzę tylko rozżalenie bo kochanek Cię kopnął w zad. Nie jest mi Ciebie szkoda i to nie dzięki nam sobie uświadomiłaś, że zdrada jest zła. Ba, Ty sobie w ogóle tego nie uświadomiłaś, przyszłaś się tylko pożalić, że kochaś Cię olał i otworzyłaś oczy dlatego, że to zrobił, a nie dlatego, że ktokolwiek z forum Ci coś uświadomił.
Piękny post, popieram w 1000%. jak się zdradza to nie powinno się tego żałować. Ja zdradziłam i nie żałuje, nie jestem ofiarą, ani "katem". Facet sam sobie na to zasłużył swoim zachowaniem.
Inaczej jest w sytuacji, gdy żona/ mąż sa mil, kochani, zgodni i niby wszystko jest ok, a ta druga strona jednak zdradza, ot tak bo ma taki kaprys. tutaj nie wiem czy autorka miała kaprys- jezeli tak to powinna żałować, że ZDRADZIŁA CUDOWNEGO FACETA, a nie tak jak wyżej "kochanek kopnął ją w zad". Natomiast jeżeli facet sobie na to zasłużył, to nie powina czuć wstydu, ale też nie powinna emocjonalnie podchodzić do sytuacji z kochaniekm, ot, autorka miała ochotę zdradzić, kochanek też. Idiotyzmem jest angażowanie się w układ z kochankiem- bo to nie jest związek. Jak człowiek chce się zaangażować w coś nowego, to nie powinien zdradzać, tylko się rozstać i dopiero potem mieszać uczucia w nowe relacje.
A ja tu widzę nie żal za zdradzanie męża (o dziwo ani razu o nim nie wspomniałaś), a żal, że zostałaś wystawiona przez kochanka, robisz z siebie ofiare? To coś na zasadzie "nie żałuję, że ukradłem, żałuję, że idę do więzienia", nie widzę w najmniejszym stopniu Twojej skruchy w stosunku do osób, które skrzywdziłaś: męża i żony kochanka, widzę tylko rozżalenie bo kochanek Cię kopnął w zad. Nie jest mi Ciebie szkoda i to nie dzięki nam sobie uświadomiłaś, że zdrada jest zła. Ba, Ty sobie w ogóle tego nie uświadomiłaś, przyszłaś się tylko pożalić, że kochaś Cię olał i otworzyłaś oczy dlatego, że to zrobił, a nie dlatego, że ktokolwiek z forum Ci coś uświadomił.
Zgadzam sie w 100%. Po prostu kopnal Cie w zadek i odczuwasz strate, ale to nie jest "żal za grzechy".
Le0na napisał/a:A ja tu widzę nie żal za zdradzanie męża (o dziwo ani razu o nim nie wspomniałaś), a żal, że zostałaś wystawiona przez kochanka, robisz z siebie ofiare? To coś na zasadzie "nie żałuję, że ukradłem, żałuję, że idę do więzienia", nie widzę w najmniejszym stopniu Twojej skruchy w stosunku do osób, które skrzywdziłaś: męża i żony kochanka, widzę tylko rozżalenie bo kochanek Cię kopnął w zad. Nie jest mi Ciebie szkoda i to nie dzięki nam sobie uświadomiłaś, że zdrada jest zła. Ba, Ty sobie w ogóle tego nie uświadomiłaś, przyszłaś się tylko pożalić, że kochaś Cię olał i otworzyłaś oczy dlatego, że to zrobił, a nie dlatego, że ktokolwiek z forum Ci coś uświadomił.
Zgadzam sie w 100%. Po prostu kopnal Cie w zadek i odczuwasz strate, ale to nie jest "żal za grzechy".
I ja się z tym zgodzę.
Pomyśl, idziesz już w dobrym kierunku , ...ale to jeszcze nie to.
Pamiętam Twój watek. Dobrze, ze to pojęłaś, lepiej późno niż wcale, przynajmniej pozbyłaś się złudnych nadziei a i zal kiedyś minie.
Zaznaczam ,że mąż nie jest aniołkiem...ma swoje na sumieniu.A dla mnie to nie była chęć zemsty czy typowe skoki w bok.
Myślałam ,że między mną a tym facetem jest jakieś uczucie . Jednak dopiero po tak długim czasie widzę jak bardzo się myliłam... i to nie on kopnął mnie w zadek tylko ja go. I nie użalam się nad sobą - tylko przestrzegam inne kobiety!
I nawet gdybym była wolna i samotna a on wtej samej sytuacji co obecnie(żona i dziecko) nigdy nie zmusiłabym go do odejścia od rodziny.
persilek -- nie ma sensu ostrzegać innych przed zdradą, bo sama byś takich ostrzeżeń nie słuchała. Nawet jak seks był mechaniczny to i tak odnosiłaś z tego korzyść, bo nie byłaś gwałcona. Było, minęło, skończyło się. Tak to jest z romansami -- pękają i się rozpadają w pył, w niebyt. A małżeńśtwa gniją.
....dzisiaj, przed chwilą kiedy mijaliśmy się na schodach złapał mnie za rękę i usiłował zaciągnąć do toalety...przecież dwa tygodnie temu oświadczyłam ,że nie ma doprowadzać do takich sytuacji...widział ,że się zdenerwowałam i zapytał ,czy to z jego powodu- powiedzaiłam ,że ma tak zakuty łeb ,że do tej pory nic nie zrozumiał więc po co się zbliża i ,że ja już mam dość!!!!
....wróciłam do swojej pracy , a on wyszedł bez słowa....chyba zacznę szukać nowej pracy po 10 latach w jednej firmie- nowy etat pewnie wyjdzie mi na dobre>>>>>
Tak przeważnie kończą się romanse w pracy
Tak przeważnie kończą się wszelakie romanse ![]()
Banan ma rację "nie ma sensu ostrzegać innych przed zdradą, bo sama byś takich ostrzeżeń nie słuchała"
Goń pateflona na kilometr od siebie i nigdy nie popełnij drugi raz tego błędu !!!
Jak chcesz to zmień pracę, ale nie rób tego z powodu romansu.
Nie rozumiem -- do zdradzania trzeba być twardym, wiedzieć co się robi, wiedzieć że coś może pęknąć i się skończyć. Romanse kończą się błyskawicznie, a małżeństwa gniją od środka. Wasz romans się posypał, a Ty chcesz z tego powodu pracę zmieniać? Dlaczego? Bo spotkasz go na korytarzu? Bo obrazicie się na siebie?
Jak byłaś twarda na tyle, aby p*przyć się w biurze to weźże się kobieto pozbieraj i nie panikuj, nie załamuj się, nie podkopuj swojego poczucia wartości. Mówisz jestem "wyp*przoną szmatą" -- tak się składa, że wcale ja tego tak nie widzę -- jesteś kobietą, która dla swojego dobra, podejmując autonomiczne decyzje, uprawiała seks w biurze. Ale romans się skończył i trzeba żyć dalej. Facet przekierował swoje działanie na inną kobietę (żonę) i już nie jest między Wami tak fajnie jak było.
Strasznie siebie wyniszczacie... on szarpie Cię za rękę, Ty się obrażasz, mówisz mu niemiłe rzeczy... Echhhh.... Gdybyście nawzajem przestali się krzywdzić to Wam obojgu byłoby łatwiej.
A ja tu widzę nie żal za zdradzanie męża (o dziwo ani razu o nim nie wspomniałaś), a żal, że zostałaś wystawiona przez kochanka, robisz z siebie ofiare? To coś na zasadzie "nie żałuję, że ukradłem, żałuję, że idę do więzienia", nie widzę w najmniejszym stopniu Twojej skruchy w stosunku do osób, które skrzywdziłaś: męża i żony kochanka, widzę tylko rozżalenie bo kochanek Cię kopnął w zad. Nie jest mi Ciebie szkoda i to nie dzięki nam sobie uświadomiłaś, że zdrada jest zła. Ba, Ty sobie w ogóle tego nie uświadomiłaś, przyszłaś się tylko pożalić, że kochaś Cię olał i otworzyłaś oczy dlatego, że to zrobił, a nie dlatego, że ktokolwiek z forum Ci coś uświadomił.
Podpisuję się pod tym. Żałujesz chyba tylko siebie. Mąż wie o zdradzie? Bo najbardziej to skrzywdziłaś jego...
Tak to juź jest pchać się z butami w czyjeś źycie.Ale jest to prawdziwie perfidny facet-nie ma szacunku ani do ciebie ani swojej źony.Źonie współczuje bardziej.
Ciekawe ile "głupich gęsi "ma jeszcze na boku...
Na moje oko póki co ani mąż zdradzany, ani żona zdradzana wcale nie ucierpieli. Może są tak samo szczęśliwi (nieszczęśliwi) jak parę lat temu...
17 2013-02-01 09:17:45 Ostatnio edytowany przez persilek (2013-02-01 10:38:45)
W zeszłym tygodniu próbował trzykrotnie raz nawet z użyciem siły...pewnie jego żona nie mogła go zaspokoić.
W tym tygodniu nie rozmawiamy tylko służbowo.
Staram się udzielać w małżeństwie - czasami jest fajnie - ale mojemu mężowi chodzi głównie o seks a rozmowa i wspólne spędzanie czasu to zbędne rzeczy.
A ile Ty masz lat, że zakochalas sie w takim smieciu, który siła próbuje Cię przeleciec ? I to w miejscu pracu !
A ile Ty masz lat? a kim TY jestes? jeju do diabła a co to za pytania.. ? Grunt,że pojęła o co w tym wszystkim kaman.. poźno to późno.. Przejechała sie i podejrzewam,że drugi raz takiej głupoty nie zrobi... Stało sie .. mimo przestróg, ostrzeżeń..rad.. zrobila co chciala.. Według mnie najważniejsze ze zrozumiala.
ale co zrozumiała ?? Chyba jedynie to, że kochanek ma ją gdzieś ![]()
...wydawało mi się ,że łączyło nas jakieś uczucie to trwało zbyt długo ...ale pomyliłam się.
Mam nadzieje,że zrozumiala jak takie historie wlasnie się konczą.. do czego prowadzi taki romans.. taka krzywda.... ona tez pocierpi i zmądrzeje..
To ze kochanek ma ja gdzies i mial to oczywste i to tez dobrze ze pojęła.. ale to co ONA sama teraz czuje bedzie chyba naj;lepsza lekcją.. obyyyyy..
23 2013-02-01 13:20:24 Ostatnio edytowany przez persilek (2013-02-01 14:45:34)
Doszłam do wniosku ,że kobiety i mężczyźni to dwa różne gatunki.
Regularne "uprawianie seksu" z tym samym osobnikiem dla Panów to zawsze będzie zaspokojenie potrzeby biologicznej a Panie chcąc nie chcąc podejdą do tej czynności zbyt emocjonalnie i odbiorą te notoryczne zdarzenie jako dowód na uczuciowe zaangażownie
Pokaż ten wątek mężowi do poczytania.Ciekawe jaka będzie Jego reakcja.
PS.Zapewne i tak nie przyznasz się mężowi bo sorry ale Jesteś tchórzem i tyle.
...wydawało mi się ,że łączyło nas jakieś uczucie to trwało zbyt długo ...ale pomyliłam się.
Pewnie się mylisz. Może nie była to miłość, motylki w brzuchu, zauroczenie, ale na pewno nie byłaś mu obojętna. Znam to: jak facet się nie angażuje w 100% to od razu znaczy, że mu nie zależy. To fałszywy trop.
persilek napisał/a:...wydawało mi się ,że łączyło nas jakieś uczucie to trwało zbyt długo ...ale pomyliłam się.
Pewnie się mylisz. Może nie była to miłość, motylki w brzuchu, zauroczenie, ale na pewno nie byłaś mu obojętna. Znam to: jak facet się nie angażuje w 100% to od razu znaczy, że mu nie zależy. To fałszywy trop.
....jestem już trochę wyciszona i spojrzałam na to wszystko bez emocji. Rozmawiamy ze sobą. Teraz widzę ,że on podszedł do tej sytuacji prawidłowo ,to ja się wyłamałam. Przecież nigdy nie chcieliśmy zostawić swoich partnerów
Dwa tygodnie temu napisałam o mojej zdradzie....
Dzięki Wam - zrozumiałam jaką byłam głupią gęsią.Wasze dosadne wypowiedzi rozjasniły mi całą sytuację,
że facet z którym zdradzałam męża przez tyle miesięcy bawił się mną. Jest mi wstyd ,że tak późno doszłam do tego wniosku.Wykorzystywał to ,że mi na nim zależało i robił ze mną co chciał. Czuję się brudna, zdeptana za własnym przyzwoleniem.Straciłam szacunek do samej siebie ...ile warte było uczucie do tego dupka jeżeli po dwóch tygodniach mam w sobie tylko żal. Kim jest facet , który kochał się ze mną przez trzy lata - regularnie , a pózniej doprowadził do zatrudnienia żony w tej samej firmie, w której razem pracujemy- i dba o to ,żeby miała jak najlepsze warunki pracy.Kim ja teraz jestem ??? Wypieprzoną szmatą!!!!Jak byłam głupia ,przecież przez ostatni rok nie było żadnych pocałunków, dotykania ,czułości - tylko opuszczenie spodni... co za wstyd i żenada .Powoli dojdę do siebie-najgorsze jest to ,że sama doprowadziłam do takiej sytuacji w poszukiwaniu jakiegoś uczucia ,które nigdy nie istniało.
...nie warto zdradzać....
dziękuję Wam.
Dobrze że się zreflektowałaś. Przyznać się do błędu i uderzyć w pierś po popełnionym błędzie bywa bardzo trudno. Trzymam kciuki za Ciebie, by Ci się wszystko poukładało.
"Teraz widzę ,że on podszedł do tej sytuacji prawidłowo ,to ja się wyłamałam. Przecież nigdy nie chcieliśmy zostawić swoich partnerów" - nie rozumiem.
To po co zaczynaliście romans ?
Just for fun ?
29 2013-02-08 16:49:11 Ostatnio edytowany przez ban (2013-02-08 16:51:24)
....jestem już trochę wyciszona i spojrzałam na to wszystko bez emocji. Rozmawiamy ze sobą. Teraz widzę ,że on podszedł do tej sytuacji prawidłowo ,to ja się wyłamałam. Przecież nigdy nie chcieliśmy zostawić swoich partnerów
Ja też to tak widzę... w małżeństwach kiepsko, bawiliście się na boku, nikt nie chciał rozwodu, mogliście się nawet zakochać w sobie, albo tylko trochę zauroczyć... a potem trach -- ktoś się załamał, brak komunikacji i szlag trafił cały romans.
Regularne "uprawianie seksu" z tym samym osobnikiem dla Panów to zawsze będzie zaspokojenie potrzeby biologicznej
Nie sądzę. To jest jakaś stała relacja... Dla zaspokojenia można iść do prostytutki.
a Panie chcąc nie chcąc podejdą do tej czynności zbyt emocjonalnie i odbiorą te notoryczne zdarzenie jako dowód na uczuciowe zaangażownie
Może było ze strony kochanka uczuciowe zaangażowanie, co nie znaczy że kochał całym sercem, albo że chciał z Tobą spędzić resztę życia.
...po zakończonym romansie wiedzie mi się "super". Z pracy nie zrezygnowałam w dzisiejszych czasach trudno o dobrą posadkę. Bylego kochanka widzę codziennie i często jest tak ,że :" tęsknię za nim ..." ale częściej odpycham od siebie to uczucie i myśli o nim...i wtedy moją obroną jest to ,że jestem w stosunku do niego gburowatą ,wredną małpą.Jednego dnia powiedział ,że nie mam się tak zachowywać bo jemu też jest ciężko ale najgorsze mamy za sobą ...." mamy za sobą ?!" co to znaczy w jego wydaniu ? To dlaczego w tym tygodniu powiedział ,że nie może sobie poradzić ,że chciałby być przy mnie i dlaczego tak długo się męczymy bez siebie?!
Co do naprawiania małżeństwa > odnoszę "spektakularne " sukcesy! Mąż po dwutygodniowym urlopie z kolegami ma więcej pretensji niż zwykle , sporadycznie rozmawiamy ale tylko o finansach i jedno co robimy razem to sypiamy bo , on bez seksu nie ma humoru i wpada w depresję...ostatnio w czasie imprezki u znajomych po degustacji alkoholowej "ulotnił się"... a zaraz za nim jakaś młoda laseczka...a ja rycerka od naprawy stosunków małżeńskich udałam się na miejsce ich schadzki ze znajomym w roli świadka...w porę- bo doszło tylko do macanek i pocałunków, a pewnie liczyli na więcej. Potem rozmawialiśmy- mowił,że nic nie pamięta...Po takich numerkach - wstyd mi zato ,że ja też zdradzałam ale jednocześnie tęsknię za nim...tym gościem z pracy...
Jednym słowem mówiąc dobraliście się z mężem. Z resztą jakby mnie żona zdradziła to też bym nie czuł skrupułów.
Poza tym jak już wcześniej ktoś ładnie wspomniał, TY nie żałujesz zdrady męża tylko że tej zdrady nie możesz kontynuować.
Więc przestań się ośmieszać i pisać jak ci źle bo z moich obserwacji wynika że nikt na tym forum zdrady nie toleruje. Zwłaszcza jak się jej nie żałuje.
To mąż nigdy nie miał wyrzutów sumienia ,że mnie zdradza.....
...i przepraszam ,ż e w y p o w i a d a m się na forum... Czy to jest zabronione?!
Mazar - jeżeli nie tolerujesz zdrady to dlaczego o niej czytasz?
Czytam o tym bo czasami lubię zejść na ziemię i przypomnieć sobie o takich kobietach jak ty.
Forum jest dla każdego i ja ci nigdzie nie zabroniłem na nim pisać. Napisałem tylko żebyś się nie ośmieszała z próbą wybielenia siebie. Nie wiem, może napisz jakie masz motylki w brzuchu na widok kochanka, trochę bardziej lajtowy temat, wykażesz się erudycją, kto wie, może jakiś wiersz sklecisz.
Motylki w brzuchu miałam gdy byłam w Twoim wieku....i to na widok mojego męża.
Jednak nie wszystkie małżeństwa są takie czyste i pełne dozgonnej miłości i uwierz mi ,że w naszym przypadku
to nie ja zawiniłam -
No ale napisałaś w poprzednim temacie ( na temat 3 letniej zdrady ) że zdradziłaś już rok po ślubie. Ja nie oceniam kto zawinił w waszym związku. Nie mam do tego prawa bo są dwie wersje - twoja i męża. Nie mi oceniać. Ja po prostu czytam, że źle Ci jak mąż zdradza ale tęsknisz za kochankiem. No i czego oczekujesz? jakiejś wypowiedzi ( bo chyba po wypowiedzi założyłaś ten wątek ). Z perspektywy czytelnika takiego jak ja nie wyglądasz wcale lepiej niż mąż. Dlatego napisałem że się dobraliście. A poza tym to czym się sugerujesz pisząc mi jak małżeństwa wyglądają? Sugerujesz się wiekiem czy liczbą postów? Myślisz że ja żyje na marsie, czy na koszt rodziców? Przeżyłem trochę i potrafię ocenić sytuację. Domyślam się że są również młodsi ode mnie którzy mogą się " pochwalić " obserwacjami takich sytuacji i większym doświadczeniem niż ty czy ja. Więc jeśli chcesz zmieniać świat to zacznij od siebie.
Masz rację tylko ja zdradziłam bo szukałam prawdziwego uczucia ,którego nie mam w domu
Ja nie będę robił za terapeutę bo się na tym nie znam. Czujesz się winna zdrady ale wcześniej pisałaś że tęsknisz za kochankiem, jeszcze wcześniej piszesz że czujesz się brudna że dałaś się tak wykorzystywać. To jak to jest bo nie kumam? Czujesz się winna ale byś to kontynuowała? Sprzeczne informacje...
Masz rację tylko ja zdradziłam bo szukałam prawdziwego uczucia ,którego nie mam w domu
zdradziłaś, bo chciałaś
bo poszłaś na łatwiznę
bo lekcewazyłaś uczucia swojego męża
bo miałas go w nosie'
bo myslałas tylko o sobie'
bo kłamałaś, oszukiwałaś
bo nie chciało ci się życ uczciwie