Nie lubię znajomych mojego faceta. Czuję się w ich towarzystwie jakoś niekomfortowo. Ostatnio byliśmy z jego znajomymi nad wodą byli jego trzej koledzy z żonami i tak wyszło że faceci coś robili a my we 4 siedziałyśmy i nie miałam z nimi nawet o czym gadać bo one sobie tam rozmawiały pomiędzy sobą o ciąży, książkach itp wogóle nie szło tematu z nimi znaleźć bo jak coś powiedziałam to czułam się jakaś ignorowana. Mają całkiem inny świat i są inne niż ja. Nie znam ich ale szczerze to nie polubiłam ich. Ich mężowie są ok mogłabym z nimi rozmawiać ale one to masakra. Myślałam, że nie wytrzymam tam aż mi się przysneło a później mój dziwnie na mnie patrzył. Mówiłam mu, że czułam się jak piąte koło u wozu to On tego nie rozumie bo mi mówił, że przecież zagadywały do mnie i wogóle, że to fajne dziewczyny a ja ich nie polubiłam i koniec. Zapraszają nas na grila i wogóle a ja nie chce mieć z nimi styczności bo wywołują u mnie jakieś negatywe emocje. Jak to wytłumaczyć facetowi? żeby nie było, że każdych jego znajomych na starcie skreślam. Lub, że się wstydze czy coś.
Podobne tematy
Daj sobie drugą, nawet i trzecią szansę. Bierz poprawkę na to, że one się długo znają, rozumieją w pół słowa, pewien dystans jest normalny, ale może do przełamania. Dla Twojego partnera wydaje się to być ważne, myślę, że warto się upewnić, że się nie dogadacie nim postawisz veto, że nie chcesz ich spotykać.
Zgadzam się z Vian. Nie musicie się uwielbiać, ale warto spróbować, nie wiem to pewnie było jedne z Waszych pierwszych spotkań jak nie pierwszych? Czasem źle kogoś ocenimy i takie pierwsze oceny są powierzchowne. Owszem, są takie niezależne od nas, bo coś tam sobie myślimy, podświadomie, ale czasem może się okazać, że jednak to całkiem fajna osoba i że złapiemy wspólny język. Dlatego ja też po jednym czy dwóch spotkań tak staram się nie oceniać, tzn robię to podświadomie, ale spotkam się potem jeszcze, bo może jeszcze zaskoczyć i wiem, że takie z miejsca opinie mogą być krzywdzące po prostu. Nie znacie się jeszcze, pewien dystans być może, jakaś wstydliwość, a nie oznacza ona przecież, że one mają Cię gdzieś. Dlatego na Twoim miejscu spróbowałabym jeszcze, może to być tylko Twoje wrażenie, a warto, bo może jednak być ok, a to znajomi Twojego faceta, więc może warto jeszcze dać szansę. Ja uważam, że tak ![]()
Też nie mam za bardzo klimatu z niektórymi ze znajomych mojego męża, ale ich toleruję tak jak on toleruje moich, choć z niektórymi sam z siebie na pewno by się nie zadawał. Znajomi twojego faceta to część jego życia na którą nie możesz się odwracać. Zresztą nigdy nie wiadomo czy w którymś momencie nie "zaskoczy" i nie znajdziesz z nimi wspólnego języka
Może macie i racje ale One są całkiem z innego światu. Jest duża różnica pomiędzy nami bo One są prawie 10 lat starsze. Inne wykształcenie, inne zainteresowania i jeszcze są w ciąży to mają o czym rozmawiać. A ja kompletnie nie wiem o czym z nimi rozmawiać. Chciałam ich jakoś zagadać przez całe spotkanie coś próbowałam mówić, o coś pytałam. Ale jak coś powiedziałam to nic się do mnie nie odzywały tylko pomiędzy sobą więc to troche ignorowanie mojej osoby. Też byście się tak poczuły na moim miejscu. A jak mnie ktoś ignoruje to podświadomie go skreślam bo nienawidzę być ignorowana.
Z tym ignorowaniem to rzeczywiście niefajnie
Napisałaś że ich mężowie są ok i mogłabyś z nimi gadać, więc może następnym razem zamiast nudzić się z dziewczynami, pogadaj z chłopakami i tyle. Jedno jest pewne, nie możesz strzelać fochów i unikać spotkań bo to się obróci przeciwko tobie
Właśnie o to ignorowanie chodzi głównie. Naprawde chciałam złapać z nimi język, ogólnie jestem nieśmiała ale próbowałam zagadywać ale co z tego. Przecież jakby chciały ze mną pogadać to spokojnie by się to wszystko rozkręciło bo jak ja coś powiedziałam to mogły to rozwinąc, o coś zapytać itp no ale nie bede im się narzucać.
Tyle, że Oni chcą na ryby jeździć i tam jest taka ławka co się tylko faceci zmieszczą a dziewczyny leżą na kocu i plotkują. Więc nie bede stała kilka godzin przy chłopakach bo dziwnie by to wygladało, jeszcze któraś by pomyślała, że podrywam jej faceta i co by wtedy było. Nie wiem czy ja jestem jakaś dziwna ale nie mogę złapać języka z jego znajomymi a chciałabym.
8 2014-07-11 08:51:48 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-07-11 08:53:02)
a po co wy kobiety jedziecie z nimi na ryby, nudzic się na kocu kilka godzin,
chyba tez bym z tymi kobietami nie dogadala się czy usnela:)
straszne nudziary chyba do tego niemile i kisza się w własnym sosie:)
to następnym razem idz do chlopakow i niech cie naucza łowic ryby, może rusza kobietki tyłki z zazdrości:)