Dziewczyny powiedzcie mi dlaczego dla faceta kobieta jest taka marna istota? Dlaczego taki facet mysli ze jak zerwie kwiatka to wszystko naprawi?
Opowiem Wam od poczatku.
Znamy sie juz 4 lata. Dla niektorych toego nie nazwe. Dla mnie to malo dla innych wiele lat tak jak dla mnie. Poczatki sa piekne jak zawsze. Po czasie sie pieprzy? Zawsze. Co z tego ze udajemy ze jest ok. Bo ja inaczej tego nie odbieram. Przyjemnie jak zdarzaja sie tzw. spontany, ale czemu ich jest tak malo? Czemu taka po prostu nie moze byc rzeczywistosc tylko zdarzaja sie ulotne chwile?
Nasz zwiazek przeszedl wiele prob. Znalazlam sobie bezrobotnego faceta ktory przez caly nasz zwiazek praktycznie nie pracowal a zarabia tylko na tzw przekretach roznego typu i rodzaju, legalnych i nielegalnych.
Zdradzilam go. Nie powiem ze nie. Zrobilam to z jego wlasnym bratem. Nie bylo seksu ale i tak bylato zdrada. Lubie starszych mezczyzn a ze wtedy jego brat zrobil na mnie wrazenie to inna sprawa. Ale udalo nam sie to wszystko polaczyc i jakos sie pozbieralismy i jestesmy razem do tej pory.
Pozniej on zdradzil mnie. Cos zaczelo sie pieprzyc w naszym zwiazku i znalazl sobie inna. Tak sprytnie to ukrywal ze nawet nie macie pojecia. Ja i tak odkrylam cala prawde. Znow wrocilismy do siebie. Po tym wszystkim obiecal ze bedzie inaczej ze bedziemy ze soba rozmawiac ze mam mu powoli zaczac ufac i ze odbuduje to co spieprzyl. Jego zdaniem zdradzil mnie dlatego ze przestalam na niego zwracac uwage. Pewnie cos w tym jest. Tylko po co mam rozmawiac z kims kto uznaje moje argumenty za smieszne czy nie majace sensu.
Jak juz mowilam zakochalam sie w bezrobotnym facecie. Nie przeszkadzalo mi to bo potrafil zawsze cos skombinowac i sie kulalo. Nawet nie przeszkadzalo mi jego codzienne picie ani nic.
Dziewczyny ale ja juz mam dosc. Po prostu mam dosyc. Nie wytrzymuje juz tego codziennego chlania, tego ze prze*** moja wyplate na picie a do mnie ma pretensje ze sobie sok kupie. Ja nie pamietam kiedy kupilam sobie bluzke jakas fajna czy buty. Buty kupuje za maks 50 zl i to jak juz mi sie poprzednie popsuja calkowicie. Zawsze uwazalam ze mam w czym chodzic ze nie bede wydawac pieniedzy niepotrzebnie na bluzke bo wiem ze ich nie mam.
Zawsze potrafil mnie tak przekrecic ze wszystko wychodzi na jego i to ja jestem ta zla i mu na nic nie pozwalam.
Wspominalam ze jestem w ciazy? Jestem w 7 miesiacu. W 5 mnie zdradzil. Nie wiem ale nie dotarlo to do mnie albo staram sie tego nie dopuszczac do siebie.
Wiem ze nie jestem idealna. Jestem w ciazy pale fajke za fajka. Z drugiej strony mysle stale o tym maluszku ktory kopie mnie w dzien czy w nocy. Ale co z tego ze ja o nim mysle skoro ja nie mam za co mu kupic lozeczka bo moj prze*** kase na chlanie albo na kupowanie jakis pierdol ktore "kiedys sie moze przydadza" jak np narzedzia ktorych ma juz mnostwo.
Moja wina jest w tym ze mu na to wszystko pozwalam. Chce zeby sie cieszyl ze ma cos dla siebie i nie jest to stare i zepsute. Z drugiej strony on mnie tak przekreca ze chocbym nie wiem jak nie chciala mu czegos kupic to sie tak obrazi ze na koncu mu to kupie chociazby dla swietego spokoju.
Ma swoje zalety jak kazdy. jest np bogiem seksu co sobie chwale. I nie jestem z nim tylko dlatego ze jest dobry w lozku.
Kocham go jak jakas walnieta i oddalabym mu wszystko ale czasami tego strasznie zaluje.
Mogłabym pisac i pisac.
Opisze Wam jeszcze dzisiejsza sytuacje i na razie koniec juz na dzisiaj nerwow. Potrzebuje troche wsparcia czy jakiej kolwiek slownej pomocy bo ja juz sobie nie radze za slaba jestem na to wszystko. Cala ciaze albo placze albo mam mine smutnego leniwca. Az boje sie pomyslec jakie to dziecko skrzywione sie urodzi.
Dzisiejsza sytuacja..
Wracamy z Gdanska bo bylismy troche odpoczac. Po drodze do domu umowil juz sie z kumplem na piwko. Nic nie mowilam bo przeciez jedno piwko czy dwa to nic strasznego a ja sie na spokojnie wypakuje. Pozniej przyszedl i mowi ze moze pijechalibysmy w plener ja za kierwnica wolna jazda i wypili by sobie z kumplem po piwku potem odwozimy znajomego do domku. Nie przeszkadzalo mi to lubie czasami wyjechac sobie samochodzem jechac 20km/h przez las i patrzec na drzewa. Ale bardzo sie pomylilam. On szukal losia do prowadzenia. Caly czas grala glosno muzyka i ani slowa ze mna nie zamienili tylko szeptali sobie przez ramie. Wracamy do domu a moj facet sie mnie pyta czy nie bylabym zla jakby poszedl sie "dobic" bo sie sytuacja zmienila. Bo kumpla chce dziewczyna rzucic i on musi posiedziec z kolega zeby ten sie odluzowal. Co sie stalo? Poczul smak piwka a ze sie nie dopil to trzeba jeszcze. Kumpel sie nie liczy tylko fakt ze jest z kim wypic. Mowie mu ze przeciez rozmawialismy ze wraca do domu idzie ze mna spac ze mialo byc inaczej. Jego zdaniem moje argumenty typu nie bo nie sa bezsensowne i on i tak pojdzie. To po co pyta sie mnie o zdanie po co udaje kochajacego mezczyzne ktory troszczy sie o swoja kobiete i jej zdanie?
Dziewczyny po co to wszystko.. Ja juz nie mam sily mam dosc klotni i walczenia z tym wszystkim. Nie mam nawet dokad uciec. Chociaz moze uciekalabym i ze sto razy nawet jak mialabym gdzie to zawsze bede wracac do tego syfu. Chyba lubie zyc w gownie za przeproszeniem.
Moglabym pisac i pisac. Dzisiaj ogarnia mnie chaos i moja wypowiedz tez jest strasznie chaotyczna. Dzieje sie tak dlatego ze nawet majac problem nie mam o nim z kim porozmawiac kompletnie nie mam z kim. Dla mojego faceta liczy sie jego zdanie, jak powiem cos ja i nawet to zaargumentuje nie bedzie to mialo dla niego zadnego znaczenia bo on mysli inaczej i ma byc po jego zawsze.
Opieprzcie mnie, dajcie troche wsparcia, cokolwiek bylebym zaczela jakos z tym wszystkim walczyc i sobie radzic.
Mam nadzieje ze nie raz sie jeszcze odezwe i chcialabym zeby to byly juz pozytywne posty, ale nie wiem czy bede mogla na to liczyc.
Pozdrowionka
Podobne tematy
Po pierwsze, przestań jarać w ciąży, pal licho Twoje zdrowie, ale szkodzisz nie tylko sobie.
Cała reszta to tylko Twoje niepotrzebne ustępstwa, więc czemu się dziwisz? Masz to na co się godzisz, proste jak drut...
Chociaz moze uciekalabym i ze sto razy nawet jak mialabym gdzie to zawsze bede wracac do tego syfu. Chyba lubie zyc w gownie za przeproszeniem.
Chyba czas najwyższy się zdecydować.
Albo chcesz, albo nadal siedzisz w syfie.
P.S. Jak rzucisz fajki to w skali miesiąca będzie na łóżeczko.
Ogarnij się i wyluzuj. Masz to, co chcesz. Obyś nie żałowała kiedyś tej chorej "miłości".
Dobrali się dobrze, nieodpowiedzialni totalnie... naprawde chociazbys o to dziecko zadbała, jak juz o siebie nie umiesz.
Podziękuj facetowi .Bo jeśli jest bogim w łóźku to nie długo znowu Cię zaciąźy...
Bez niego dasz sobie radę- zostaniesz z nim będzie coraz gorzej.Wiem o czym piszę!