Witam . Od pewnego czasu w moim małżeństwie nurtuje mnie pewien problem , o ile wogóle można to tak nazwać . Bardzo proszę Was o pomoc . Jestem facetem , możliwe , że nie rozumiem do końca żony ...
Jesteśmy małżeństwem z dosyć długim stażem . Mam 38 lat , żona 39 , mamy trzynastoletnią córkę . Prowadzimy dosyć stabilne , spokojne życie . Oboje z małżonką mamy dobrą prace raczej jesteśmy dobrym małżeństwem . Wiadomo czasami zdarzają się lekkie kłótnie jak w każdym związku ... Żona jest piękną , atrakcyjną kobietą , zawsze jej to mówiłem , okazywałem uczucia , dlatego też jesteśmy uważani za "idealną " parę , może nawet wręcz za wyidealizowaną ...Jedynym problemem jest to , że żona od paru miesięcy , tygodni chodzi jakaś przygaszona , przygnębiona mam wrażenie , że wręcz nieszczęśliwa . Wszędzie szukałem już rozwiązania . Pierwszym przypuszczeniem był seks....ale tutaj nie znalazłem problemu . Dosyć często się kochamy , żona twierdzi , że jest jej dobrze , nie ma jakiejś większej monotoni . W łóżku żonie na twarzy pojawia się uśmiech , wtedy jest szczęśliwa ...ale pozatym rzadko można zobaczyć ją uśmiechniętą . Problemy w pracy ? Raczej nie ... Naprawdę nie wiem co robić . Boli mnie fakt , że żona jest nieszczęsliwa , może szukam dziury w całym , ale chciałbym by było jak dawniej . Próbowaliśmy rozmawiać , nic z tego nie wyszło . Myślałem nawet o zdradzie ze strony żony ...ale sam nie wiem .Co sądzicie ?