czuję się wyczerpana. wiem, że na wszystko potrzeba czasu, by dojść do siebie itp., z jednej strony przeraża mnie myśl o samotniczym życiu, ale z drugiej... nie zaufam już nikomu. nie potrafię, każdego faceta widzę jako kogoś kto wykorzysta i zostawi...
słusznie? tacy jesteście?