Witam.
Dzisiaj będąc u koleżanki z moim synkiem z przerażeniem zobaczyłam, jak bardzo młody boi się psa. Rozpłakał się histerycznie łącznie z trzęsiawką. Nie chcę, żeby tak było. Widziałam prędze, że dziecko mi za zwierzakami nie przepada, klatkę ze świnką morską u mojej siostry omijał wielkim łukiem, ale nie przyłożyłam do tego większej wagi.
Teraz chcę to zmienić. Pomyślałam o kocie, ale jednak, mimo że nie trzeba kotów wyprowadzać na spacery i może sobie kociak w domu siedzieć, bez większego 'halo', to jednak drapanie i indywidualizm kotów sprawił, że zrezygnowałam.
Pies natomiast to problem ze względu na czas jaki spędzam poza domem. Byłby sam ok 10 godzin, a to jednak trochę dużo jak na psiaka, który musi być wyprowadzany, poza tym spacery. Wychowuję synka sama, więc nie bardzo mogę sobie pozwolić na wyskoczenie z domu z psiakiem, a nie chcę wyskakiwać tylko przed klatkę na szybkie siku, bo to będzie dla zwierzaka męczące.
Pozostają zwierzaki w klatkach typu chomik (który odpada na wstępie, bo ich zwyczajnie nie lubię), świnka morska, królik.
A może jakieś inne coś?
A może jednak piętnaście miesięcy to za wcześnie na zwierzaka?
A z drugiej strony, chcę, żeby w domu było coś, co od maleńkości będzie uczyło dziecko obowiązku, żeby jak podrośnie mógł mieć psa.
Pomocy...
Podobne tematy
Sama nie wiem kochana. Rozumiem dlaczego chcesz zwierzaka i masz dobre powody.
Ja bym jednak nie brala zwierzaka w Twojej sytuacji, uwazam ,ze zwierze na tym bedzie cierpiec.
Moze poczekac, az synek troche podrosnie. Tak do np 6 lat?
Moja rodzina tak wziela zwierzaka i pozniej biednego zwierzaka sie pozbyla, bo zamiast nauki dla dwojki malych dzieci to mieli dwa razy wiecej zajecia.
Z jednej strony masz rację, bo faktycznie w tygodniu ja w pracy, a młody w żłobku, ale z drugiej, taki królik, aż tak bardzo absorbujący, wrócimy do domu i będzie czas na obowiązki, a w weekendy sprzątanie klatki i tego typu rzeczy. W ciągu dnia taki klatkowy zwierzak raczej śpi. No ale z drugiej strony, jak młody się przekona i przestanie bać, to może się zaciekawić uszami królika i co wtedy? A może rybka na początek?
4 2014-06-23 18:34:37 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-06-23 18:40:45)
Co jak się zainteresuje uszami królika? To samo co kiedy się zainteresuje uchem koleżanki z placu zabaw - tłumaczysz, że nie wolno, bo to boli.
Ale skoro ty spędzasz 10 godzin poza domem to jest to ryzykowna decyzja.
Ja bym obstawiała kota - owszem, kot drapie, ale bez przesady - moja córka wychowała się z kotem i psem i nigdy jakoś wyjątkowo ranna nie byla. Wystarczy nauczyć kotka bawić się wędką (takim patykiem z zabawką na sznurku) żeby rąk nie atakował i po sprawie.
miałam królika powiem szczerze że odradzam,dlatego ze królik to nie zwierzątko które można sobie zamknąć w klatce na cały czas
on musi się też wybiegać,puscisz po mieszkaniu to trzeba pilnować żeby nie pogryzł kabli,mebli itd
dodam że królik samiec cóż robi smrodek jak dojrzeje ![]()
dla 15 miesięcznego dziecka się nie nadaje
teraz mam świnkę morską i 3 latka który wcale nie jest nią zainteresowany
w dodatku to zwinne zwierzątko w akwarium siedzi grzecznie ale na wolnosci ciężko ją złapać
jesli już koniecznie chcesz mieć zwierzatko to moze faktycznie od rybek zacznij
ale jakie by nie było to i tak będzie to spory obowiązek
Rybki to nie taki zly pomysl! Njlepiej poczytac o opiece nad nimi wczesniej jednak, bo ludzie czesto nie rozumieja jak sie trzeba zajmowac zwierzakiem zanim kupia. Wsadza w akwarium i mysla ze to wszystko.
A co do weekendowego sprzatania klatki krolika, to niestety ale to prawie codziennie trzeba sprzatac bo zapach i zwierzakowi nie fajnie w sikach siedziec.
Iceni ma racje co do tlumaczenia dziecku. Trzeba tlumaczyc od malego zeby nie krzywdzic i nie zaczepiac i nie draznic.
Swoja droga kiedy ja bylam trzylatkiem nie lubilam psa ani zadnego wlochatego zwierzaka. To samo moj kuzyn, psa palcem nie dotknal bo zaczynal histeryzowac.
Mysle, ze ja balam sie kudlatych rzeczy, bo maskotek kudlatych tez nie lubilam.
Nie uważam, że dziecko jest za małe na zwierzaka. Futrzany przyjaciel wspaniale uczy malucha obowiązkowości, a przede wszystkim empatii. Już półroczniak jest w stanie zrozumieć, że szarpanie za uszy/walenie po nosie boli i tak nie wolno.
Ale w Twojej sytuacji, Makrauchenia, NA RAZIE bym nie brała żadnego zwierzęcia DO DOMU. Co, jak się okaże, że synek będzie się tak bardzo bał tego króliczka, że nie da się nawet namówić na wejście do pokoju ze zwierzakiem? Masz wyłączone jedno pomieszczenie, wiecznie płaczące i trzęsące się dziecko uwieszone Twojej nogi i zero czasu na obowiązki domowe, a co dopiero okołokrólicze. Że już nie wspomnę o tym, że króliki dość kiepsko znoszą hałasy i możesz skończyć z dwoma przerażonymi stworzonkami ![]()
Polecam Ci zacząć od krótkich, ale regularnych wizyt tam, gdzie można oswajać się z różnymi zwierzakami. Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale jakieś mini zoo? Stadnina z kucykami? Palmiarnia z rybkami? Sklep zoologiczny? Znajomi z psami i kotami? I dopiero jak synek przestanie wpadać w histerie i drgawki, kupuj/adoptuj coś do domu.
Dziękuję.
Pomogłyście mi podjąć decyzję ![]()
Póki co zaniecham pomysłu przygarniania zwierzaka do domu, ale będziemy się starać gdzieś oswajać. A jak podrośnie to pojedziemy do schroniska po psiaka, albo kociaka ![]()
Jeszcze jedno (przepraszam, że tak się rozgadałam, ale akurat w tym temacie mam sporo do powiedzenia - mam małe dziecko i 135 kg psów
) - jeśli zdecydujesz się na psa, to nie bierz szczeniaka. I, jeśli mogę Ci doradzić, psa dla dziecka lepiej wybierać z pomocą jakiejś kumatej koordynatorki adopcji, niż samemu ze schroniska.
Nie wiem czego się mogę spodziewać jeśli chodzi o moje miasto ![]()
A czemu nie szczeniaka? Boję sie trochę, że starszy psiak może niezaakceptować dziecka, jeśli nie miało z nim do czynienia od początku, a taki szczeniak jeśli jest od małego chowany z dzieckiem, to chyba jednak się lepiej moze dostosować? Źle myślę?
Ja szczerze mowiac zwykle wogole nie popieram polaczenia dziecko + zwierze. Do mojego domu zadne dziecko nie wejdzie (moje koty nie lubia halasu, zamieszania i zawracania gitary )
A co do adoptowania doroslego psa, mozna adoptowac psa z fundacji i takich miejsc, gdzie oni znaja charakter tego psa wiec beda wiedzieli jak ten pies reaguje takze na dzieci.
Tez uwazam , ze lepiej dorosly pies.
Bo ze szczeniakiem i małym dzieckiem się usr..., znaczy, za dużo roboty będziesz miała
Przyuczanie szczenięcia do czystości to czasem kilkanaście wyjść na dwór, że o zbieraniu sików, kupy i wymiocin (szczeniaki lubią zjadać własne kupy, a potem nimi wymiotować) z każdego kąta w mieszkaniu nie wspomnę. Ty gotujesz obiad, szczeniak sra, a dziecko w to włazi/wrzuca zabawki
No i szczeniaki mają tę rozkoszną manierę podgryzania wszystkiego, co się da. Chrzanić meble, ale jak Ci piesek zacznie ostrymi jak igiełki ząbkami łapać dziecko za rączki, skakać na nie z radości i przewracać, to strach synka szybko powróci i utrwali się na amen.
Najlepszy by był moim zdaniem pies dwuletni, jeszcze młody, a już rozsądny. Do tego, jeśli zdecydujesz się na adopcję, dobiorą Ci specjalnie takiego pieska, który miał kontakt z dziećmi i je lubi. A kontakt pies-dziecko niewiele ma wspólnego z długością "znajomości"
, na moim przykładzie mogę Ci powiedzieć, że najbardziej przywiązany do mojej córki był pies, którego adoptowaliśmy, jak miał 8 lat. Parówki se z pyska dawał małej łakomczusze wydzierać ![]()
Ja szczerze mowiac zwykle wogole nie popieram polaczenia dziecko + zwierze.
pierwsza myśl "Znowu stuknięta matka, która swoje dziecko chce pod kloszem w sterylnych warunkach wychowywać"
Do mojego domu zadne dziecko nie wejdzie (moje koty nie lubia halasu, zamieszania i zawracania gitary )
Wybuch śmiechu, który na szczęście nie obudził mojej progenitury.
Nie wiem czy w moim mieście jest jakaś fundacja zajmująca się adopcją zwierzaków. Wiem że jest schronisko. Więc teraz tak: jak z fundacji to dorosły, a jak ze schroniska to szczeniak?
Mysle, ze zeby miec zwierze przy dziecku to jest dobry pomysl, ale nie czesto dziala, bo rodzice maja zle podejscie.
Zwierze dla nich jest 'dla dziecka' w sensie doslownym, a nie jest czlonkiem rodziny , ktory ma byc traktowany z szacunkiem.
W sensie dzieciak moze zwierzakowi nadepnac na ogon a zwierzak jest karcony jak ugryzie czy podrapie w obronie.
Sa bardzo fajne artykuly na temat o ktorym mowa, z radami jak sprawic zeby to wszystko dzialalo razem i bylo doswiadczeniem dobrym dla wszystkich
A z drugiej strony wypowiada się stuknięta psiara, która biedne dziecko z ogromnymi potworami trzyma ![]()
Z fundacji dorosły lub, w ostateczności, ze schroniska dorosły. Szczeniaka odradzam. Schronisko przy strachliwym dziecku zresztą też.
Babo, Twój post powstawał w podobnym czasie co mój i go nie doczytałam
(wredny komp miał na dodatek czelność się rozładować) Masz rację, nie pomyślałam o tych kupkach i innych "przyjemnościach"
Nina, z domu wyniosłam ogólnie pojęty szacunek: do ludzi, zwierząt, pracy i pieniędzy; też mnie drażni kiedy biedny zwierzak cierpi, bo dzieciak wyładowuje na nim swoje frustracje, a rodzice przymykają na to oko. Zwierzak zawsze będzie członkiem rodziny.
Stąd też moja potrzeba zasięgnięcia tutaj rady. To nie jest zakup mebla, który można przestawiać z kąta w kąt, a jak się okaże, że nie pasuje to wystawić do piwnicy ![]()
Bardzo mnie cieszy, ze sa rodzice ktorzy wychowuja swoje dzieci na osoby ktore szanuja zwierzeta i ludzi i wogole otoczenie, takie cos jest teraz bardzo cenne.
Ja jestem czyms podobnym do czarownicy z ksiazki Roalda Dahla jesli chodzi o dzieci.
Czasem sama sie z tego smieje.
Znam fajne i madre dzieci ale i tak nie lubie byc z nimi w jednym pomieszczeniu dluzej niz kilka minut.
Ale wcześniej piszesz, że dziecko spędza dziesięć godzin dziennie w żłobku, plus dojazd/dojście do domu, jakieś zakupy po drodze itp, to daje około jedenaście godzin samotności zwierzaka w domu...
To jak Ty chcesz w takich warunkach trzymać psa? Który przez te jedenaście godzin powinien ze dwa razy wyjść na siku...?
Dodatkowo pies ze schroniska może sądzić, że gdy wychodzisz z domu, to opuszczasz go na zawsze. I wtedy brudzi, szkodzi, gryzie buty, meble.
Ale wcześniej piszesz, że dziecko spędza dziesięć godzin dziennie w żłobku, plus dojazd/dojście do domu, jakieś zakupy po drodze itp, to daje około jedenaście godzin samotności zwierzaka w domu...
Żłobek mam pod domem, więc 10 godzin to dziesięć godzin w moim wypadku.
Właśnie dlatego wolałam zapytać, poradzić się. Otworzyłyście mi oczy na sprawy, których nie wzięłam pod uwagę rozważając pomysł zwierzaka w domu
A pomysł to był impuls po reakcji dziecka na psa u koleżanki ![]()
bbasia napisał/a:Ale wcześniej piszesz, że dziecko spędza dziesięć godzin dziennie w żłobku, plus dojazd/dojście do domu, jakieś zakupy po drodze itp, to daje około jedenaście godzin samotności zwierzaka w domu...
Żłobek mam pod domem, więc 10 godzin to dziesięć godzin w moim wypadku.
Właśnie dlatego wolałam zapytać, poradzić się. Otworzyłyście mi oczy na sprawy, których nie wzięłam pod uwagę rozważając pomysł zwierzaka w domuA pomysł to był impuls po reakcji dziecka na psa u koleżanki
Zdecydowanie psa odradzam
Jak po 10 godzinach pracy zamierzasz piswięcic czas dla psa ?
On wymaga spacerow,qybiegania sie
Jeszcze latem to pół biedy,ale zimą ?
Jestes sama,wyobrazasz sobie za kazdym razem ciągnąc dziecko aby pies sie zalatwil ?
Zastanow sie zanim podejmiesz decyzję ![]()
Ja mialam juz 2 psy,kota,rybki,chomika,krolika,teraz swinkę
Najmniej problemu bylo chyba z chomikiem i swinką
Jednak niezaleznie jakie to zwierzątko to jednak obowiązek
Zdaję sobie z tego doskonale sprawę, dlatego pierwszą myślą był kot. Zdaję sobie sprawę, że zwierzak to odpowiedzialność. Zdaję sobie sprawę, że moja dziesięciogodzinna nieobecność w domu to duży minus. Zdaję sobie też sprawę, że jeśli czegoś robić nie będę, to mój rozrabiaka nadal na widok psa będzie wpadał w histerię. Dlatego pytam, czytam, wyciągam wnioski
Zwierzak na razie idzie na dalszy plan.
Narazie zapoznaj go ze zwierzątkami na odległosc
Oswajaj powoli,i moze poczekaj az dziecko samo wspomni o zwierzaku
Jak zdradzisz miasto, to chętnie podpowiem Ci, czy i co ciekawego macie w okolicy, żeby synek mógł się oswoić ze zwierzętami ![]()
To nie prawda, że kotu jest wszystko jedno czy siedzi sam w domu czy z człowiekiem.
Kot jest wbrew obiegowej opinii bardzo towarzyskim zwierzakiem. Jeżeli już mają siedzieć długo w domu same, to chyba lepiej wziąć od razu dwa.
Poza tym koty tez nie tolerują czasem brudnej kuwety. I jeżeli nie jest sprzątniętą od razu po załatwieniu się, to do zanieczyszczonego piasku robić nie będą. Zrobią koło kuwety, lub złośliwie w innych niespodziewanych miejscach jak na przykład buty lub łózko właściciela ![]()
miałam królika powiem szczerze że odradzam,dlatego ze królik to nie zwierzątko które można sobie zamknąć w klatce na cały czas
on musi się też wybiegać,puscisz po mieszkaniu to trzeba pilnować żeby nie pogryzł kabli,mebli itd
dodam że królik samiec cóż robi smrodek jak dojrzeje
dla 15 miesięcznego dziecka się nie nadaje
W związku z tym, że od dwóch lat mam w domu króliczka miniaturkę, to może przybliżę ten temat. U nas wybór padł na królika z racji szukania kompromisu, czyli w zamian za psa albo kota - bo nie trzeba wyprowadzać na spacery, nie szczeka i kiedy nie możemy mieć go na oku (czyli kiedy śpimy lub nikogo nie ma w domu), to bez problemu można futrzaka zamknąć w klatce. Mój króliczek jest najsłodszym i najmilszym stworzeniem, jakie można sobie wymarzyć, moim zdaniem idealnie nadaje się dla dziecka (sprawdzone), ale zdecydowanie nie jest zwierzęciem klatkowym, w klatce wyłącznie śpi. Jest zwierzątkiem bardzo czystym, za to czystości wokół siebie trzeba go cierpliwie nauczyć - kilka tygodni trwa zanim zacznie załatwiać się do kuwety, a są takie egzemplarze, które nigdy tej umiejętności nie posiądą, przy czym wiele tutaj zależy od rasy.
Królik jest też zwierzątkiem bardzo towarzyskim, które potrzebuje bardzo dużo czułości i uwagi ze strony opiekuna, w przeciwnym razie czuje się odtrącony i zwyczajnie cierpi. Za to kochany w cudowny sposób potrafi odwdzięczyć się dokładnie tym samym. Miłość króliczka jest doprawdy niezwykła
.
Czy jest szkodnikiem? Owszem, ale przy odrobinie chęci można nad tym zapanować, choćby zabezpieczając kable i uważając, aby rzeczy, które mogłyby zostać pogryzione, nie pozostawiać w zasięgu ząbków. Ja w każdym razie jestem mile zaskoczona, że tych szkód nie jest tak wiele, jak się potocznie twierdzi.
Reasumując - jeśli nie jesteś w stanie poświęcić króliczkowi wystarczającej ilości czasu, to go unieszczęśliwisz, a kiedy będzie nieszczęśliwy, to Twój synek raczej nie zyska takiego przyjaciela, jakiego chciałabyś mu ofiarować.
26 2014-06-24 09:22:15 Ostatnio edytowany przez Eileen (2014-06-24 09:28:47)
Jest jedno zwierzę, które spokojnie mogłabyś mieć.
Teraz mam 2 koty, ale wcześniej miałam... 2 żółwie stepowe. Nie ma chyba mniej kłopotliwego zwierzęcia. Można je zostawiać same na długo, byle miały wodę i coś do jedzenia. Moje namiętnie jadły sałatę (której nie powinny...). Jak były małe, to im trzeba było jabłko podtykać, ale szybko zaczęły jeść same. Tyle że nie można tym ich karmić za często. Minus to taki, że dziecko się nie pobawi z nimi tak, jak z futrzakiem. Plusów w tym przypadku byłoby sporo - mogłyby zostawać same na cały dzień, z opieki - dać jeść i sprzątnąć czasem terrarium. Nie zrobią dziecku krzywdy w żaden sposób, najwyżej się schowają w skorupie. No i generalnie mało kłopotliwe, moje miały duże szklane terrarium + lampkę przy jednej ściance, przy której się mogły wygrzewać. Jak jest ciepło, można wziąć na trawę i takie tam. No ale chociaż były słodkie, to jednak nie to samo, co futrzak. Z nimi jednak samo "przełamywanie" się dziecka powinno być proste, bo one same nic nie zrobią. ;p
Spójrz koleżanko -- nawet nie masz tego zwierzaka jeszcze a już tyle czasu się nim zajmujesz. DAruj sobie. DZiecko dorośnie i nauczy się, że pies nie gryzie.
28 2014-06-24 18:37:52 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2014-06-24 18:40:15)
Ty pisałaś to na trzeźwo???
Się uśmiałam powiem szczerze ![]()
Po pierwsze - żadne "dla" dzieciaka. Kur..ica mnie bierze jak rodzice kupują zwierzątko, a dzieciak a w spokoju je sobie męczy. Nawet starszym dzieciom głupoty do łba przychodzą. A co tu dopiero 15 miesięczny szkrab. Na pewno w tym wieku nie nauczy się odpowiedzialności.
Druga sprawa zwierzę to nie zabawka. Chcesz je mieć tylko po to, żeby twój synek się ich nie bał? Zwierzeciu trzeba poświęcać czas, trzeba byc świadomym wszystkich konsekwencji które się z tym wiążą, np takich to, że jesli zachoruje czeka nas wizyta u weterynarza. Nie należy też zapominać o uwzględnieniu posiadania zwierzęcia przy układaniu wakacyjnych planów.
Pomyślałam o kocie, ale jednak, mimo że nie trzeba kotów wyprowadzać na spacery i może sobie kociak w domu siedzieć, bez większego 'halo', to jednak drapanie i indywidualizm kotów sprawił, że zrezygnowałam.
Widać, że chyba niewiele miałaś w życiu do czynienia ze zwierzakami, albo po prostu trafiałaś na źle ułożone egzemplarze. Koty drapią, psy gryzą .. Jak życ
Powiem Ci, że bez powodu tego nie robią. Jeśli człowiek nie umie wychować zwierzęcia to tak właśnie jest. Indywidualizm? G...o prawda. Koty wbrew pozorom są strasznie wrażliwe, jak ktoś już wcześniej pisał. I bardzo przywiązują się do ludzi.
U mnie w domu odkąd pamiętam nie było momentu żebyśmy nie mieli zwierzaków. Obecnie mam dwa duże psy i kota. Kot jest ciapowaty i szczerze chyba nawet nie umie drapać. No chyba że z kolan spada to pazury wbije. Psy pomimo tego że to dwa duże bydlaki też nigdy nie pogryzły ani żadnego człowieka, ani zwierzęcia nawet.
Tylko widzisz u mnie w domu zarówno rodzice jak i ja lubimy zwierzaki. Są traktowane jak "członkowie rodziny" a nie chwilowe kaprysy.
29 2014-06-24 18:43:41 Ostatnio edytowany przez Klaudyna59 (2014-06-24 18:48:36)
Odradzam psa, kotka czy każde inne zwierzę, nie masz warunków na traktowanie zwierzęcia jako członka rodziny, każde zwierzę bierzesz na wiele lat, a w domu nie ma Ciebie 10 godzin a żaden zwierzak tego nie wytrzyma, bo nawet nie mówiąc o kałużach kilku i kupkach w różnych kątach to dochodzą do tego zniszczenia, mebli, ścian czy dywanów. A przecież każdy z ludzi choruje, a więc gdy zachorujesz np. na grypę czy dziecko to nie wyprowadzisz pieska? moim zdaniem najlepszy pomysł to są wizyty z dzieckiem u znajomych którzy mają zwierzęta jeśli w Twojej miejscowości nie ma Zoo lub schroniska dla zwierząt. Kuwete kotka również trzeba często czyscic jak i akwarium z rybkami, jest sporo pracy przy rybkach i radzę Ci najpierw poczytać na temat zajmowania się każdym zwierzęciem które chcesz mieć. To nie jest dobry pomysł jeśli jest się samotna matką bo czas nie jest z gumy i zawsze będzie Ci go brakowało mając zwierze a każdemu zwierzakowi należy się troska i opieka jak również sporo czasu mu poświęconego. Dobrze ze nie podjęłaś pochopnie decyzji. Schroniska bardzo potrzebują karmy, leków i innych niezbędnych artykułów dla zwierząt, więc jakbyś odwiedziła jakieś i zasponsorowała od czasu do czasu to byłoby to z pożytkiem dla wszystkich. Pozdrawiam.
Tytuł generalnie nietrafiony.Zwierzę kupujesz przede wszystkim dla tego kto sprosta obowiązkom wobec niego.A piętnastomiesięczniak nie sprosta- to jasne.Jesli Ty także- odpuść.Kup wtedy gdy dziecko będzie starsze,gdy będzie chciało zwierzaka i będzie potrafiło się nim zaopiekować.
Po pierwsze - żadne "dla" dzieciaka. Kur..ica mnie bierze jak rodzice kupują zwierzątko, a dzieciak a w spokoju je sobie męczy. Nawet starszym dzieciom głupoty do łba przychodzą. A co tu dopiero 15 miesięczny szkrab. Na pewno w tym wieku nie nauczy się odpowiedzialności.
Dziecko w tym wieku może nauczyć się bardzo wielu rzeczy, pod warunkiem, że się je wychowuje, a nie traktuje jak przygłupa, który nic nie rozumie. To tak tylko na marginesie, abstrahując od dyskusji, bo mnie bierze to, co Ciebie bierze
, jak się wychodzi z założenia, że dziecko i zwierzak = męczenie tego drugiego.
Bardzo dziękuję za wszystkie rady, ale drogie Panie i Panowie, proponuję przeczytać coś więcej niż tylko mój pierwszy wpis, a może wtedy zaoszczędzilibyście mi tylu słów krytyk.
Pozdrawiam.