Witam.
Otóż wolałabym poradzić się swojej mamy, ale WIEM, że ona za wszelką cenę będzie chciała mi wybić ten hm 'plan' z głowy..
Najchętniej swoją córeczkę zamknęła w domu i nie pozwoliła dorosnąć.
robi mi się słabo na myśl, że mam jej powiedzieć....
Mam pytanie dotyczące: po ilu tyg/miesiącach/latach zamieszkaliście z chłopakiem? Czy żałujecie, że tak wcześnie/ późno zrobiłyście taki krok???
Otóż mam 21 lat, chłopak 23. Spotykamy się od stycznia, myślę, że zdążyliśmy się poznać, motylki w brzuchu - były/są... Ale to jest troszkę przereklamowane moim zdaniem. Chłopak od lipca - na 3 miesiące wyjeżdża do szkoły uczyć się, ja wyjeżdżam do pracy za granicę... postanowiłam już na początku roku, że przeprowadzam się do akademika. Wiadomo łatwiej ze znalezieniem pracy itp (mieszkam 25 km od miasta, muszę codziennie dojeżdzać).
Jednak od miesiąca Zaczęliśmy myśleć, aby po wakacjach i naszych powrotach zamieszkać razem w jednym pokoju. Ja będę wtedy na 3 roku studiów, on już będzie kończył magisterkę. Także, żadne z nas dzieci. i co najważniejsze... myślałam, że On jest nie do przełamania, na początku żadnych uczuć nic... pierwszy raz wiedziałam kogoś tak zamkniętego w sobie, myślę, że przez to, że miał problemy w domu. Ale stało sie. W końcu się uzewnętrznił, i tak KOCHAMY SIĘ - otwarcie:).
Tylko właśnie, bardzo tego chcę. Ale przez moich rodziców, nie przechodzi mi przez myśl, powiedzenia tego im. Chociaż bardzo by mi pomogło mamy wsparcie, bo chce spróbować dorosłości. Znaleźć pracę, utrzymywać się sama. mam jakąś barierę, której nie mogę w sobie przełamać- chociaż młodsi ode mnie wyjechali na studia do innych miast, są bez rodziców, ze swoim partnerem itd...
niby póki nie spróbujesz nigdy nie dowiesz się czy było warto, tylko bez wsparcie rodziców - ciężko, chociaż mam chłopaka. Ale wiadomo są lepsze i gorsze chwilę..