Witajcie !
Jestem całkiem nowa więc nie jestem pewna czy mój problem znajduje sie w dobrym dziale ![]()
Drogie Panie... Jestem z pewnym niesamowitym mężczyzną od pół roku.
Nie mam do Niego żadnych zarzutów, natomiast do siebie - a i owszem.
Nagle po tzw. trzech "miodowych miesiącach" związku zaczęłam potrzebowac "więcej i więcej". I nie wystarcza mi to, ze raz dziennie mowi mi "tęsknie" / "myślę", on stara się zrozumieć, że ja potrzebuje dużo miłości, ale mam wrażenie (chyba jestem tego pewna) że już zaczynają go męczyć moje słowa "a czemu nie napisałeś tak i tak "... Przestałam jakby doceniać Jego starania i moje wymagania jakoś dziwnie kolosalnie urosły. Chciałabym to zmienić i znów doceniać Jego starania, dostrzegać to co dla mnie robi a przede wszystkim uwierzyć w to, że mnie pokochał. Miewam tak, ze jak przez telefon usłyszę Jego głos a nie jest on radosny automatycznie robię się smutna i zdołowana!!! (nawiasem mówiąc- wszystkie owe problemy znikają gdy sie widzimy...)
Uważam, ze moje zachowanie jest wynikiem mojej przeszłości gdzie miałam partnera agresywnego alkoholika przez trzy lata.
Obecny partner jest 100% innym mężczyzną niz tamten. Ale jakby moje problemy przeniosły się z tamtego na tego (odstęp czasu między jednym a drugim mężczyzna trwał 2 lata !!!)
Mam nadzieje, że udalo mi się zawrzeć to o co mi chodzi w tych chaotycznych kilku myślach.
Bardzo was proszę o pomoc. Obecnie ustaliłam z nim, że trzy dni nie będziemy się kontaktować, ponieważ pragnę zmienic podejście. I załączyć tak zwanego "antywirusa" by wyplewić to głupie myslenie. Niejako potrzebuje pomocy co robić ![]()
Jesli macie dodatkowe pytania, chetnie coś wyjaśnie bo nie umiem tak dokładnie opisać problemu.
Podobne tematy
Jesteś "ćpunem uczuciowym"
ponieważ poprzedni związek Cię bardzo doświadczył, to w tym próbujesz sobie "odbić" lata męki i braku miłości.
Dobrze, że sama widzisz, że coś jest nie halo w Twoim zachowaniu
Cóż można zrobić? Zaufać i odpuścić, to raz. Dwa, zająć się czymś interesującym, zapełniony czas nie pozwala nam na snucie głupot i ogranicza je do minimum. Postaraj się odkleić od swojego faceta, zacząć dostrzegać pozytywy w spędzaniu czasu sama ze sobą. Popracuj też nad miłością do samej siebie ![]()
Możesz to zrobić sama, powoli, spokojnie i bez nerwów. Jeśli jednak w pewnym momencie poczujesz, że sytuacja Cię przerasta, a problem narasta to nie wahaj się i zgłoś się do psychologa, który Cię wyprostuje ![]()
Panna-masz zadatki na kobietę-bluszcza. To nie jest dobre dla związku. Połową sukcesu jest to,że zdajesz Sobie sprawę jaka jesteś.
Masz dwa wyjścia:albo praca nad Sobą,albo facet Cię pożegna.
Trzymam kciuki za powodzenie związku.
Uff... padły ciężkie słowa. Uzależniona od uczuć, kobieta bluszcz. Koniecznie muszę to zmienić. Powiem wam, że nawet mnie samą męczy moje zachowanie i "histerie" które odstawiam i za kazdym razem baaardzo ich żałuje. Dlatego natychmiast chce to zmienić.
Tylko jak ?
Bo już wiemy ze na pewno trzeba COŚ z tym zrobić. Przydałoby mi się w chwilach histerii myśleć logicznie a nie kierowac się emocjami i głupimi podszeptami mojego serducha. Jak to zrobić ? Macie może jakieś metody ?
I co racja to racja, ze jeśli jestem zajeta (a przeważnie tak jest) to mniej się na tym skupiam. jak za duzo myślę - to nie wychodzi z tego nic dobrego.
Naprawdę jak najszybciej pomóżcie bo nie chce tego biedaka zameczyć swoją osobą ![]()
Uff... padły ciężkie słowa. Uzależniona od uczuć, kobieta bluszcz. Koniecznie muszę to zmienić. Powiem wam, że nawet mnie samą męczy moje zachowanie i "histerie" które odstawiam i za kazdym razem baaardzo ich żałuje. Dlatego natychmiast chce to zmienić.
Tylko jak ?
Bo już wiemy ze na pewno trzeba COŚ z tym zrobić. Przydałoby mi się w chwilach histerii myśleć logicznie a nie kierowac się emocjami i głupimi podszeptami mojego serducha. Jak to zrobić ? Macie może jakieś metody ?
I co racja to racja, ze jeśli jestem zajeta (a przeważnie tak jest) to mniej się na tym skupiam. jak za duzo myślę - to nie wychodzi z tego nic dobrego.
Naprawdę jak najszybciej pomóżcie bo nie chce tego biedaka zameczyć swoją osobą
Zobacz, co Ty robisz, nawet na forum
Od niego oczekujesz wilekiej, rosnącej miłości i ciągłej adoracji, aby być szczęśliwą. Od nas oczekujesz, ze podamy Ci skuteczne rady, które sprawią, ze zmienisz się cudownie o 180* i będziesz się dobrze czuła.
Od wszystkich naokoło oczekujesz, że uczynią Cię szczęśliwą i spełnioną, tylko od samej siebie, nie.
Sama się zastanów, co zmienić. Pomyśl w jakich sytuacjach najbardziej Ci odbija. Zrób rachunek sumienia. Oczywiście, ze wszystkie te sytuacje możesz opisywać, możemy depatować nad nimi i doradzać, ale ostatecznie i tak SAMA musisz się z tym wszystkim uporać.
Zacznij może od wypisania tych najgorszych Twoich odpałów i napisaniu w jakich sytuacjach miały miejsce.
Ojejku... Czuje się skarcona. Ale zapewne słusznie. Teo - dzięki. Przyjże się temu co napisałaś. Może rzeczywiście od wszystkich czegoś oczekuje a sama nic w tym kierunku nie robię.
Były sytuacje w których sobie poradziłam tłumacząc sobie na "zimno" ze przecież to moje wymysły. I udało się.
A najgorsza sytuacja... hmmm. To chyba ostatnie dni. Gdzie robie bzdurną i dziecinną wyliczankę. Aż mi wstyd o tym pisać...
On wyjechał na cały dzień z takimi naszymi znajomymi. Ja nie dałam rady, ale się cieszyłam, że On skorzysta. No i była tam tez jego mama. No i w ciagu dnia kilkakrotnie pisałam do niego, że tęsknie (4 razy
). On odpisywał (pomimo iz byli bardzo zajęci bo zwiedzali coś, na jakims obiedzie byli itp.) Odpisywał ale nie tak jak ja oczekiwałam (i tu mi jest pierwszy raz bardzo wstyd). Odpisywał zdawkowo, co robia i tyle. Jego mama (która tez tam była) napisała mi jednego smsa, że brakuje mnie tam i że tęskni... No więc ja jak głupia pod koniec dnia uczepiłam się (tu mi drugi raz baardzo wstyd) że jego mama napisała, że tęskni a on zamiast opisywać mi co robią mógł napisac że myśli....
Chyba jedna z moich najgłupszych akcji. Wstyd mi okropnie !!!
Z perspektywy czasu żałuje i wiem, ze głupote zrobiłam. Ale jakby czasami coś jest silniejsze ode mnie... Wczoraj po całym dniu napisałam mu smsa "Czy ja Cię nudzę ?"... Wstyd. On mi wyjasnił wszystko i znów wyszło na to, ze po raz kolejny wpadłam w durna histerie nie opartą na rzeczywistości... ;/
7 2014-06-20 13:11:10 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-20 13:12:13)
Mam kontakt ostatnio z takim samym typem dziewczyny. Co rusz wątpliwości, niedowartościowanie, zazdrość. Nie da się tego wytrzymać i na nic nawet tłumaczenia by przystopowała, by zaufała, by nie wymagała ciągłego utwierdzenia, że jest najwazniejsza na swiecie. Tak się nie da. Związek Cie z tego nie wyleczy. I ciagle te wahania nastrojów, jedno słowo nie po myśli i już analiza i już smutek, foch, pytania czemu on sie nie domysla i takie tam...
No to pieknie... Jak dobrze, że tutaj napisałam. Rośnie we mnie przekonanie by na siłe coś zmienić i wejdzie mi to w krew.
Naprawdę bardzo dziękuję. Im mocniejsze słowa tym bardziej mnie to uświadamia, że musze natychmiast sie przeobrazić z tych niepewności...
Ojejku... Czuje się skarcona. Ale zapewne słusznie. Teo - dzięki. Przyjże się temu co napisałaś. Może rzeczywiście od wszystkich czegoś oczekuje a sama nic w tym kierunku nie robię.
Były sytuacje w których sobie poradziłam tłumacząc sobie na "zimno" ze przecież to moje wymysły. I udało się.
A najgorsza sytuacja... hmmm. To chyba ostatnie dni. Gdzie robie bzdurną i dziecinną wyliczankę. Aż mi wstyd o tym pisać...
On wyjechał na cały dzień z takimi naszymi znajomymi. Ja nie dałam rady, ale się cieszyłam, że On skorzysta. No i była tam tez jego mama. No i w ciagu dnia kilkakrotnie pisałam do niego, że tęsknie (4 razy). On odpisywał (pomimo iz byli bardzo zajęci bo zwiedzali coś, na jakims obiedzie byli itp.) Odpisywał ale nie tak jak ja oczekiwałam (i tu mi jest pierwszy raz bardzo wstyd). Odpisywał zdawkowo, co robia i tyle. Jego mama (która tez tam była) napisała mi jednego smsa, że brakuje mnie tam i że tęskni... No więc ja jak głupia pod koniec dnia uczepiłam się (tu mi drugi raz baardzo wstyd) że jego mama napisała, że tęskni a on zamiast opisywać mi co robią mógł napisac że myśli....
Chyba jedna z moich najgłupszych akcji. Wstyd mi okropnie !!!
Z perspektywy czasu żałuje i wiem, ze głupote zrobiłam. Ale jakby czasami coś jest silniejsze ode mnie... Wczoraj po całym dniu napisałam mu smsa "Czy ja Cię nudzę ?"... Wstyd. On mi wyjasnił wszystko i znów wyszło na to, ze po raz kolejny wpadłam w durna histerie nie opartą na rzeczywistości... ;/
No ok, faktycznie wydziwiasz straszliwie, ale chociaż Ci wstyd i jak emocje opadną to widzisz swoją głupotę.
Co możesz zrobić teraz, tak na szybko? Spotkać się z chłopakiem i zwyczajnie powiedzieć mu, ze wiesz, że przesadziłaś, nie ma usprawiedliwienia na Twoje "opętanie", jest Ci strasznie wstyd i przeprasza go bardzo.
Treściwie i konkretnie. Potem już do tego NIE wracaj, nie przepraszaj co 5 min, nie graj ofiary. Raz, porządnie i koniec. Pokaż mu, że widzisz swoje błędy, ale nie roztrząsaj tego.
Kolejną rzeczą, którą możesz zrobić, to zaangażowanie Twojego chłopaka w Twoją naprawę. Powiedz mu, że masz z tym problem, ale to jest TWÓJ problem i zaczynasz pracę nad sobą. Jego prosisz jedynie o to, że jak w jego mniemaniu przesadzisz, albo staniesz się upierdliwie nieznośna to on będzie rzucał jakieś hasło np: Królewna Ci się włączyła. To będzie znak dla Ciebie, aby powiedzieć sobie STOP, ochłonąć i się ogarnąć. Co nie oznacza oczywiście, ze masz zrzucić całą odpowiedzialność na chłopaka i sama na to uwagi nie zwracać i użyać sobie do woli, dopóki on nie wypowie hasła! To ma być dla Ciebie taki hamulec i pomoc w naprawianiu siebie.
Widzisz, te smsy i jego zdawkowe odpowiedzi i treść nie taka jakiej oczekiwałaś to jest efekt Twojej nudy tylko i wyłącznie. Siedzisz i się nudzisz, więc piszesz do niego, bo się nudzisz. Ponieważ sie nudzisz bardzo to zaczynasz oczekiwać odpowiednich odpowiedzi, bo zaczynasz oczekiwać, że on poprawi Ci magicznie humor, bo Ci się nudzi. Ponieważ on jest czymś zajęty, Ty strzelasz podświadomego focha, ze on się nie nudzi i jeszcze Cię "olewa".
PRZESTAŃ oczekiwać, że on zacznie zachowywać się, pisać i reagować tak jak TY sobie to wymyśliłaś i tak jak TY tego oczekujesz. On się zachowuje tak jak ON. Tak jak się ON danego dnia czuje, co robi i w jakiej jest formie. Traktuj go jak oddzielną, niezależną jednostkę, którą jest, z własnym rozumem i własnym prawem do SWOICH reakcji.
10 2014-06-20 18:07:45 Ostatnio edytowany przez Panna_Maja (2014-06-20 18:09:43)
Teo - po pierwsze jestem ogromnie wdzięczna za tak rzeczowa i konkretną podpowiedź i wskazanie drogi w moim problemie.
Po pierwsze- na szczęście na bierząco go przepraszałam za moje akcje i tak naprawdę po moich "opętaniach" (ładnie to nazwałaś
) właściwie od razu mi wstyd i dostrzegam swój błąd. Raczej jestem osobą dobrze zorientowaną na swoje zachowania i emocje, także wiem skąd mogą wynikać itp... jedyne czego czasem nie potrafię - to znaleźć jakiegoś sposobu. Po prostu łatwiej jest doradzać komuś niż samej sobie.
Po drugie- bardzo dobry pomysł z hasłem "Królewna Ci się włączyła". Z pewnością go o to poproszę. Choć wolałabym tego nie słyszeć bo pewnie wtedy zadziała jak płachta na byka, ale jeśli teraz zmienie nastawienie to z pewnością przyjdzie mi to łatwiej przyjąć.
Po trzecie- te akcje które opisuje nie sa codziennością. Zdarzają się od ostatnich kilku dni a ja po prostu nie chce by problem się rozwinął. Najlepiej wykorzenić go zanim rozkwitnie. Więc i ja i On mamy swoje życie. I muszę pamiętać (tak jak napisałaś) o jego odrębności.
Po czwarte- muszę zapamiętac, wypisać na kartce nad łózkiem, w telefonie na dzien dobry - że On nie będzie zachowywał sie tak jak ja bym tego chciała, czy tak jak ja sobie to wyobrażam. Czas przestac zachowywac się jak zdziwaczała stara panna z naleciałościami.
Baardzo mocno dziekuję. Jeśli jeszcze cos komuś się nasunie - bardzo chętnie przyjmę wszelkie uwagi. (jakaż pokora przeze mnie przemawia
)
Dziewczyno,to że miewasz złe wspomnienia po poprzednim związku,nie oznacza,że musisz się zachowywać jak tamten partner,bo sama zauważyłaś, że zachowanie Twoje daje wiele do życzenia,wreszcie doprowadzisz do tego, że ten 100 % lepszy człowiek będzie miał Twojego zachowania do dziurki w nosie i.... zostaniesz sama. Nikt nie wytrzyma takiej nagonki,jaką Ty serwujesz swojemu facetowi,to raz a dwa nikt normalny nie mówi co 5 minut,że kogoś kocha jak też rozmawiając z Tobą telefonicznie nie musi ćwierkać jak skowronek,bo on zapewne też miewa swoje problemy,ale stara się je ukrywać przed Tobą, bo znając Ciebie wywierciłabyś mu w brzuchu dziurę,ręczę Ci, że jeszcze trochę,a jak się nie zmienisz on będzie miał tego dosyć.
Może zgłoś się po pomoc do psychologa.
13 2014-06-21 05:57:00 Ostatnio edytowany przez ego82 (2014-06-21 05:57:26)
Pewnie była pijana, jak nie, to rzeczywiście, zgłoś się do specjalisty, zanim będziesz na poważnie cierpieć. W takim przypadku, to raczej nieuniknione.