Zerwaliśmy dopiero co. Nie minęły nawet dwa dni. Wydaje mi się, że dobrze się stało. Boli obie strony, ale czasem lepiej odpuścić, bo wiadomo w środku, że to nie to. Daliśmy sobie czas na zastanowienie jak się z tym czujemy. Jednak mnie martwi co innego... No właśnie, rozstaliśmy sie dopiero co, jeszcze wszystko ciepłe, a ja wznowiłam znajomość od razu ze starym znajomym, który kiedyś do mnie się zalecał. Jakoś w rozmowie pełnej żartów umówiliśmy się do kina, ot, tak po prostu dla odstresowania. Co jest ze mną nie tak? Czy nie za wcześnie na pocieszanie się w taki sposób? Rozmowa sama w sobie nie była by niczym złym. Ale ja pisałam w konkretnym celu...
Podobne tematy
Jaki związek taka żałoba po nim...
Ja wychodzę z założenia, że nie ma wznawiania znajomości "ot, tak po prostu". Związek który zakończyłaś to nie było to i zaczęłaś się spotykać z gościem, który Ci się podoba w taki czy inny sposób. Daruj sobie ex i skup się na sobie i na tym czego pragniesz.
Ps. jak to jest z kobietami? Czy wy tak zachowawczo i protekcjonalnie odnosicie się do związków bo się boicie odrzucenia? Mimo, że wiążecie nadzieje z jakimś facetem i tak będziecie sobie wmawiać, że to tylko "taka przelotna znajomość" dopóki on nie zrobi kroku? Bo odnoszę wrażenie, że to kobiety bardziej próbują maskować uczucia niż faceci emocje...
Ps. jak to jest z kobietami? Czy wy tak zachowawczo i protekcjonalnie odnosicie się do związków bo się boicie odrzucenia? Mimo, że wiążecie nadzieje z jakimś facetem i tak będziecie sobie wmawiać, że to tylko "taka przelotna znajomość" dopóki on nie zrobi kroku? Bo odnoszę wrażenie, że to kobiety bardziej próbują maskować uczucia niż faceci emocje...
To już zależy od kobiety, nie ma na to przepisu.
5 2014-06-20 07:58:22 Ostatnio edytowany przez littleladym (2014-06-20 08:00:02)
Masz racje, to nie było to. Bardzo mi szkoda przyjaźni jaką mieliśmy, bo była jedyna w swoim rodzaju. Wydaje mi się, że jak poskładamy się od nowa, to damy radę zostać choćby przyjaciółmi, myślę, że to będzie zdrowe. I uważam, że ten związek był bardzo wartościowy. Dlatego jestem na siebie bardzo zła,że zaraz zaczęłam szukać odskoczni. Może chodzi tylko o dobre słowo i wywołanie uśmiechu na mojej twarzy przez kogoś?
Byla_Narzeczona ma rację. Zależy. I zależy od związku też baaaaaardzo. Osobiście myślę, że gdybym wiedziała, że to ważne, to wyszłabym z inicjatywą. Osobiście sama boję się odrzucenia, ale do odważnych świat należy.
Zerwaliśmy dopiero co. Nie minęły nawet dwa dni. Wydaje mi się, że dobrze się stało. Boli obie strony, ale czasem lepiej odpuścić, bo wiadomo w środku, że to nie to. Daliśmy sobie czas na zastanowienie jak się z tym czujemy. Jednak mnie martwi co innego... No właśnie, rozstaliśmy sie dopiero co, jeszcze wszystko ciepłe, a ja wznowiłam znajomość od razu ze starym znajomym, który kiedyś do mnie się zalecał. Jakoś w rozmowie pełnej żartów umówiliśmy się do kina, ot, tak po prostu dla odstresowania. Co jest ze mną nie tak? Czy nie za wcześnie na pocieszanie się w taki sposób? Rozmowa sama w sobie nie była by niczym złym. Ale ja pisałam w konkretnym celu...
Kobieta która ledwo co zakończyła związek ( a właściwie go zawiesiła ) i od razu zaczyna się spotykać z innym ma nie po kolei w emocjach. Do tego jest bardzo niedojrzała. Nie będę przepraszał za dosadność, bo tak sądzę. Piszesz, że martwi Cię, że "wznowiłaś" znajomość. No to po jakiego czorta wznawiasz tą znajomość, jeśli czujesz niepokoje na tym tle? Daj sobie spokój na jakiś czas, zrób sobie przerwę od mężczyzn dopóki nie dojdziesz do ładu ze swoim własnym ja, bo będziesz się co chwila ładować w jakieś dziwne związki, a w konsekwencji możesz wracać na to forum bez końca. Taka dobra rada. I zastanów się, czego oczekujesz od życia, bo ślizgać się po partnerach to żaden wyczyn, a proceder krzywdę Tobie może wyrządzić przy tym naprawdę ogromną.
Dziękuje za dosadność. Czasem ktoś musi dać mi kopa w tyłek, żebym potrafiła podjąć odpowiednie decyzję. Zapychanie nowej samotności starymi znajomymi jest nie w porządku, zarówno w stosunku do mojego "ja" jak i starego znajomego. Ciężko jest mi się pogodzić, że straciłam osobę prawie idealną z mojego życia. A życie nadziejami, że jak oboje się poskładamy, to zrozumiemy swoje błędy jest bardzo złe i mało konstruktywne.