netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

zerwij kwitek, wstaw do wazonu bez wody

8 odpowiedzi2 457 wyświetleńzałożony przez męska świnia, 19.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » zerwij kwitek, wstaw do wazonu bez wody

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: zerwij kwitek, wstaw do wazonu bez wody

Dzień dobry wszystkim. Jak widać po nicku jestem facetem. Szukałem tu odpowiedniego miejsca do wpisu, niech będzie, że to właśnie to miejsce. Pisząc to, co zamierzam, chyba nawet nie liczę i nie oczekuję konkretnych porad. Może to forma rozliczenia się ze samym sobą i usystematyzowania pewnych rzeczy.

Panią X. znam od jakiś 3miesiący (to znaczy znam z widzenia). Pracuje w sklepie jako ekspedientka a dodatkowo studiuje. Zawsze uśmiechnięta, pomocna, robiąca na prawdę dobre pierwsze wrażenie i tworząca w okół swojej osoby taką ciepłą atmosferę. Sam nie wiem czemu przyszło mi do głowy, żeby zaproponować Pani X. spotkanie. Z wyrazem zaskoczenia na twarzy zgodziła się i poszliśmy na piwo. Właściwie jej nie znałem, ona nie znała mnie, ale nie pamiętam jak dotąd tak otwartej rozmowy na rozmaite tematy przy pierwszym spotkaniu. Mówiłem jej to, czego jak dotąd nie powiedziałem swoim najbliższym znajomym. Zwyczajnie podoba mi się fizycznie. To w jaki sposób mówi, porusza się i uśmiecha. Spotkaliśmy się po raz drugi. Ponownie wielogodzinna rozmowa, aż do rana. Przy czym odważyłem się ją wtedy pocałować. Doszło prawie do czegoś poważniejszego ale zapanowałem nad tym i postanowiłem, że to ani miejsce ani pora. Zwyczajnie muszę przyznać, że X. jest słodka całą swoją osobą. Nie miała jak dotąd faceta. Czeka na "to coś", chce to poczuć. Ma swoją hierarchie wartości, swoje zdanie i poglądy, lubi ludzi. Nie potrafię tego zrozumieć, ale nie czuje się atrakcyjna. Nie wierzy, że jest w stanie zainteresować sobą faceta. Pod wpływem % otworzyła się jeszcze bardziej. Usłyszałem, że potrzebuje kogoś kto się nią zaopiekuje i wiem, że było to skierowane do mnie. Trafiło mnie to, podziałało na moje męskie ego i potrzebę bycia oparciem dla niej. Przyznałem jej, że zwyczajnie mi się podoba, że jest dla mnie "słodka", a takie kobiety lubię najbardziej, a do tego nie jest rozpieszczona czy jakaś zafiksowana. Jest taka normalna, a dzisiaj to jest już spory atut.

Jak dotąd to wszystko brzmi bardzo ok. No ale...ja kończę studia i zmieniam miejsce zamieszkania. Mam teraz dylematy bo za kilka tygodni już tu mnie nie będzie, a zwyczajnie wziąłem się za jej zdobywanie i podrywanie. Nie chce zrobić jej krzywdy i nie chce, żeby się we mnie zakochała, a z drugiej strony to właśnie tego drugiego chce. Wiem, że to niedojrzałe, spowodowane nagłymi emocjami. Nie idealizuje jej, bo widzę i pewne wady, cechy mniej pozytywne. Prawie jej nie znam, a zaczyna mnie interesować coraz bardziej. Może się mylę, ale to chyba na prawdę dobry człowiek, który nie chce jak sama mówi być nie wiadomo z kim, z kimś kto ma pieniądze, kto jest fizycznie atrakcyjny, chce być dla kogoś najważniejsza. Widzę, że się jej podobam, słyszę komplementy, dąży to tego aby mnie dotknąć, patrzy w oczy. Wiem, że mając więcej czasu pewnie coś by z tego było. Pani X. po cichutku zwraca uwagę na to, że to nie ma sensu ale znów się spotkaliśmy. Nie chce, ale z drugiej strony nie potrafi powiedzieć nie. Tak samo jak ja. Najchętniej spakowałbym ją razem ze swoimi rzeczami i zabrał ze sobą. Nie mogę jej przecież tego zaproponować, mieszkamy kawał drogi do siebie. Ona ma tu swoje życie. Praktycznie się nie znamy, a coś nas ku sobie ciągnie. W przypływie endorfin naszkicowałem jej portret (jeszcze nic tak dobrego nie wyszło z pod mojej ręki). Ołówki to moje hobby, a nawet nie mogę jej tego dać czy pokazać, bo boję się, że spowoduje to jeszcze większe pogłębienie tego wszystkiego. Dostałem zaproszenie na wesele, nie mam partnerki ale nie mogę jej tego zaproponować. To przecież sytuacja bez wyjścia, żadne rozwiązanie nie jest dobre. Chociaż najlepsze z nich, to chyba więcej jej sobą nie niepokoić. Jest taka delikatna, bezbronna, a ja wiedząc o tym nie powinienem tego wykorzystywać

2

Odp: zerwij kwitek, wstaw do wazonu bez wody

Nierozumiem? Dlaczego sytuacja bez wyjścia? Bo mieszkasz w innej miejscowości i będziecie do siebie mieli troche więcej kilometrów?

3 Ostatnio edytowany przez scarvive (2014-06-19 20:09:50)

Odp: zerwij kwitek, wstaw do wazonu bez wody

Też nie wiem czemu  miałoby nic z tego nie wyjść. Ja poznałam przyszłego męża w Zakopanem w schronisku podaczs majówki, ale mieszkałam i  studiowałam w  mieście X a on mieszkał i pracował w innym, oddalonym 400 km od mojego. Było to w 1997 roku, nie mieliśmy komórek, skype, facebooka, pisaliśmy do siebie listy, jeździliśmy do siebie pociagiem (7 godzin w jedną stronę z pzresiadką), oczywiści tel. stacjonarny. Po roku się do niego przeniosłam i pobraliśmy się, skończyłam studia i znalazłam pracę w jego rodzinnym mieście. Naprawdę, odleglość nic tu nie ma. Jeżeli chcecie być razem, dlaczego mielibyście nie utrzymywać kontaktu? A wyjście jakieś samo się pojawi po czasie. Ważne jest wasze uczucie, zaufanie i samozaparcie.

O, a z tym weselem to dobry start, mój brat też miał wesele, po dwóch spotkaniach zaprosiłam go na nie, przyjechał świetnie się bawiliśmy, i tak się zaczęło.

4

Odp: zerwij kwitek, wstaw do wazonu bez wody

Inne czasy i inni ludzie scarvive wink

5 Ostatnio edytowany przez scarvive (2014-06-19 23:16:26)

Odp: zerwij kwitek, wstaw do wazonu bez wody
paul napisał/a:

Inne czasy i inni ludzie scarvive wink

To co , że teraz to wszystko na tacy musi być podane? O nic nie da się zawalczyć , bo już przeciwności nie z tej ziemi. Zanim się dobrze poznali, już autor uznał, że nic z tego nie będzie, bo odległość... Autorze, jak jesteś zakochany i Ci na niej zależy to najpierw z nią pogadaj, jak ona to widzi. Ważne, aby uczucie było, to odległość zmaleje.
Ja wiedziałam, jak poznałam swojego faceta, że z rąk go nie wypuszczę, choćby mieszkał, niewiadomo gdzie.

6

Odp: zerwij kwitek, wstaw do wazonu bez wody

Ja też jeździłam do swojego ukochanego przez 2,5 roku pociągiem, co tydzień, po 1300km w dwie strony. Ja studiowałam, on już pracował. Poznaliśmy się w wakacje, od października zaczęłam już podróżować. Do tego codziennie rozmawialiśmy przez telefon. Oczywiście nie było komórek, ja na stacjonarnym w domu, on w budce telefonicznej... czy śnieg czy deszcz... dzwonił codziennie...

dziś, dzięki technice odległości się skracają

Także, autorze - odległość to nie wymówka!

7

Odp: zerwij kwitek, wstaw do wazonu bez wody

Odległość jest przekichana jeśli związek się dopiero zaczyna, bo to czas, kiedy zakochani chcą ze sobą spędzić każdą wolną chwilę, nacieszyć się sobą, "przedawkować" siebie. A takie dojazdy raz na dwa tygodnie na weekend to prędzej czy później się rozsypie.

Autorze, możesz spróbować, bo w sumie, co Wam szkodzi. Jeszcze pytanie, jaka to odległość jest? Bo jak się okaże, że 50 km...

8

Odp: zerwij kwitek, wstaw do wazonu bez wody

Stawiam na szczerą rozmowę.
Podobno ..."do odważnych świat należy"
Powodzenia!

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » zerwij kwitek, wstaw do wazonu bez wody

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026