netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

61 odpowiedzi16 747 wyświetleńzałożony przez wczesna, 17.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 62 ]

1

Temat: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Cześć. Jestem tu od marca ubiegłego roku, czyli za niedługo stuknie mi półtora roku, od kiedy z nim nie jestem. Odcięłam się od niego, mimo że chciał kontaktu. Mieszkamy w innych miastach, przeprowadziłam się, zaczęłam nowe życie. Nic tu mi się z nim nie kojarzy. Mam fajną pracę, którą lubię, prawdziwych przyjaciół, którzy są tu na miejscu, normalną, zdrową i kochającą rodzinę. Zawsze co najmniej kilku adoratorów, którzy chcieliby czegoś więcej. Czasem pozwalam sobie nawet na mały flirt. Mam pasje. Odżywiam się zdrowo. Uprawiam sporty. Czasem nawet ekstremalne. Jestem szczupła, zgrabna, zadbana. Bardzo dużo podróżuję. Wychodzę, bawię się, spotykam z ludźmi. Czasem, kiedy mam ochotę, zostaję w domu, żeby poczytać książkę. Przygarnęłam kota. Spełniam marzenia.

Dlaczego nie mogę zapomnieć? Dlaczego wciąż o nim myślę? Nie przebiega mi przez głowę "czasem", jest w niej niemalże bez przerwy. Każda wolna chwila to myśl o nim, rozmowa z nim, wyobrażenie jego twarzy, zapachu. Dlaczego po takim czasie wciąż myślę, że kocham, chociaż przecież tyle złego się wydarzyło? Boli mnie serce, czasem jeszcze płaczę. Dlaczego nie mogę się uwolnić?...

Powiedzcie mi, co robię źle. Przecież podeszłam do rozstania książkowo. Już dawno powinno być dobrze... a ja wciąż jestem nieszczęśliwa.

2

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Widocznie chcesz dalej z nim być lub nadal masz niskie poczucie własnej wartości.

3

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Jedno i drugie jest prawdą. Mocno tą moją wartość w moich oczach obniżył, pracuję nad tym ciężko i stawiam sobie ciągle nowe wyzwania, żeby udowodnić sobie, że jestem naprawdę spoko i sobie radzę. No ale inni faceci mi nie podchodzą, miałam tyle okazji... i nie umiałam. Nadal nie umiem. Nadal czuję, że to jego chcę. Ale nic nie mogę z tym zrobić, bo to nie byłoby dla mnie dobre, za daleko zaszłam, żeby znów się wpieprzyć w to jego bagienko. Nie wiem już, co robić, naprawdę nie wiem co więcej mogę.

4

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

wczesna co było powodem zerwania?

5

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Stwierdził, że to nie to, że jesteśmy zbyt podobni, że "to nie miłość, tylko uzależnienie".
Nie wiem dokładnie co było powodem, ale przyjęłam oczywiste wytłumaczenie w tym względzie - nie kochał, więc odszedł.
Każde inne wytłumaczenie pewnie wynika właśnie z tego. Że nie kochał.

No to - powiedziałby każdy mądry - skoro nie kocha, to olej to, znajdziesz takiego, który pokocha. Teorię znam, odpuściłam, odcięłam się, uciekłam wręcz, czym mocno go zdenerwowałam, nie zrozumiał mojego wyboru, żeby przestać się w ogóle znać. Trudno, ja wpadałam w depresję i paranoje, kiedy mogłam z nim porozmawiać, ale on już nie był mój. Usunęłam się więc z jego życia, chciałam też usunąć jego z mojego. Nie da się no, mam wrażenie że zapuścił takie korzenie, że chyba tylko z sercem je wyrwać. Ha, ha, ależ to sztampowe. No ale co zrobię, tak czuję. Walczyłam z tym - tylko się męczyłam, więc stwierdziłam, że przestanę się spinać, zaakceptuję to co czuję, aż w końcu to niedokarmiane uczucie samo zdechnie. A żyje i ma się dobrze.

6

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Witaj Wczesna smile)

my jestesmy z teg osamego 'rzutu' na forum smile)

Ciesze sie ze tyle pozytywnych rzeczy u Ciebie, ze tak pieknie sobie poradzilas.

Wlasnie - mam wrazeneie ze skupaisz sie na tej jednej negatywnej rzeczy - no ze jeszcze  ciagle myslisz o nim. Ok, takei sa fakty, ale wszystkie inne pozytywne fakty - wyminailas jednym tchem, jakby t owszystko bylo takie oczywiste.

NIE JEST. to wszystko co zrobilas/ robisz dla siebie to naprawde wiele i uwierz, ze wiele kobiet nie dochodzi do takiego etapu ta kszybko albo nawet i wcale. To wszystko ,te ksiazkowe sprawy jak piszesz, na pewn ozrobily swoje i pomogly. A to ze mimo wszystko Ci go brakuje? Nie wiem, nie odpwoiem Ci na to bo sama mam czasem podobnie. Tylko ze ja nie mysle o nim ciagle, bez przerwy, nie pamietam juz jego zapachu, tego co robilismy razem. Czasem  po prostu wracam do tego wszystiego jeszcze, mysle ze bez sensu ze to wszystko sie wydarzylo.

Nawiasem mowiac - wczoraj byl u mnie po poczte. 20 minutowa rozmowa - jakby nigdy nic, tematu rozwodu nikt nie porusza. Tez nie rozumiem dlaczego. Widzisz, to czego ja sie nauczylam przez ten rok ponad to to, ze nie od razu a czasem moze i wcale jestem w stanie wszystko zrozumiec. Nie wiem dlaczego wciaz tesknisz.... moze sama sie tak nakrecasz myslac o tym... czest onaprawde powtarzajac sobie cos, sami sobie rkzywde robimy. Ja przez dlug iczas po prostu myslala mze co bym nei czula, nie moge z nim byc, nie moge myslec o nim pozytywnie i jakos tak naprawde teraz uwazam.

w kazdym razie fajnie ze sie odezwalas smile) poza tym - mysle ze po prostu jednak jeszcze czas Wczesna.

Przyponij mi tylko ile byliscie razem i czy byliscie malzentwem ? (chyba nie? )

pozdrowionka

7

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Wczesna czyli on chciał kontaktu nie dlatego, że zrozumiał, że cie jednak kocha, tylko dlatego, że możecie pomimo zerwania zostać kumplami? A ty chciałaś albo wszystko albo nic?
Nie wiem czy pozostawanie w koleżeńskich relacjach to dobry pomysł. Bo dla ciebie by to było rozdrapywanie ran. Być koleżanką dla kogoś kogo się kocha nie za fajne, no nie?
Twoja decyzja o tym, żeby odciąć się na 100% wydaje się być w tej sytuacji najlepsza. Bo każdy reaguje na zerwanie inaczej.
Szkoda tylko, że żyjąc wspomnieniami marnujesz swój czas, w którym mogłabyś poznać kogoś kto odwzajemnił by twoje uczucia.

Czy chciałabyś żyć z kimś kto nie darzy cię uczuciem? Dla kogoś dla którego jesteś jak to określiłaś "uzależnieniem"? Czy dałabyś radę kochać za dwóch mając nadzieję, że to wystarczy?

8 Ostatnio edytowany przez wczesna (2014-06-17 14:36:28)

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Cześć, kiedysbylam smile Tak, jesteśmy z tego samego czasu tu i długo się zastanawiałam, czy zakładać ten wątek, bo jednak jestem chyba jednym z tych beznadziejnych przypadków, które nie powinny się tu pojawiać po takim czasie, żeby nie siać defetyzmu wink Powinnam tu wpadać i ćwierkać jak to sobie super poukładałam życie, żeby dawać ludziom nadzieję i wsparcie, a tu bęc - dół i smuteczki big_smile

Nie bylismy małżeństwem, byliśmy razem niecałe dwa lata. Mam za sobą dłuższe związki, tym bardziej nie rozumiem, dlaczego tak się go trzymam. Za chwilę będzie tak, że dłużej nie jesteśmy razem niż trwał ten cały pożal się Boże związek. Nie mamy dzieci ani wspólnych zobowiązań, no idealnie po prostu, tylko wstać, otrzepać rączki, iść pohasać po łące i cieszyć się wolnością. A tu dupa.

Myślę tak jak Ty - że jak długo będę myśleć, że już nic z tego i że go nie chcę, to tak będzie i mi się polepszy. No ok, wiem, że nic z tego już by być nie mogło, wiem, że nie mogę do niego wrócić, wiem, że to byłoby dla mnie złe. Wiem, że to zamknięta przeszłość. Tyle dał czas. A czekam, aż będzie mi z tym dobrze i lekko. I czekam... I czekam. I nic.

Wiem, że mogę być z siebie dumna, naprawdę widzę, że pruję przez życie i czerpię z niego garściami. Widzę to. Widzę też, jak reagują na mnie faceci.

Czas, mówisz?... No, z tym to się pogodziłam, jak mówiłam - czekam. Ale zdecydowałam się tu napisać, żeby może to z siebie wywalić, może mi ktoś postawi jakąś diagnozę, albo mnie przeanalizuje i pokaże, w którym miejscu robię uniki i sama sobie robię pod górę.

Pozdrawiam Cię. Czytam Cię czasami i między innymi dlatego czuję, że stoję w miejscu - bo wszyscy tak pięknie pozamykali drzwi i klapki w głowach, a u mnie ciągle przeciąg.

9

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Aniaa34 - on chciał kontaktu, bo przecież możemy być przyjaciółmi. Nie dlatego, że nie mógł beze mnie żyć. A przynajmniej nie w ten sposób, w który ja bym tego pragnęła. Nie udźwignęłabym tego, więc odcięłam się, z rzadka tylko odpowiadałam na jego wiadomości - jednym słowem, zdaniem, podziękowaniem za życzenia. Tylko widzisz... minął już rok, od kiedy się odcięłam. I gdzie jestem? Z powrotem tu. Heh.

Nie dałabym rady kochać za dwóch, dlatego nie mogę z nim być. Pewnie mogłabym z nim być, gdybym się postarała. Tylko ja już nie chcę się starać, nie chcę wysilać się, żeby on mnie kochał, chcę, żeby ktoś kochał mnie sam z siebie, bez moich zabiegów i chuchania i lęku. On tak nie robił, więc ja nie chcę takiego związku. To już wiem. I wolę być z kimś, kto mnie naprawdę kocha. Tylko... ja kocham wciąż jego. A tych, co kochają mnie, trochę jakby nie zauważam.

Jeszcze nie czas? sad

10

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Wczesna no ale wlasnie nie rozumiem dlaczego Ty czy inni uwazaja ze inni to pozamykali drzwi a ze Ty niby nie. A kto taki pozamykal tak na maksa drzwi?? Wlasnie jest dokladnie na odwrot i to sprawia ze ja wiem, mysle, ze to ze czuje tak a nie ianzcej to normalne. Ze wlasnie malo kto, malo tkroa z nas, nawet p orok uczy poltrej juz totalnie nei pamieta o tym co sie wydarzylo.

Wszystkei dziewczyny, ktore poznalam na forum, lacznie ze mna sama, wciaz jeszcze mysla, mniej lub wiecej, tez czesto tesknia, tez nie sa do konca pogodzone. Wiec? To chyba nornmalne.

Nienormalne byloby zeby czuc to wszystko i nic poza tym. Ciagle tym zyc. A roznia jest kiedy czujesz mase innych - pozytywnych emocji - cieszysz sie zyciem, robisz, korzystasz - tak jak sama napisalas - no a przy okazji, gdzies z boku, jest jeszcze troche smutkow.

Takze glowa do gory, bedzie dobrze, musi byc i tyle.

11

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Dziękuję Ci kiedysbylam, świadomość, że to jakoś mieści się w granicach normy, trochę mi chyba pomaga.

12

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Wczesna- tak jak mowie - trzeba byc dla siebei chyba troche mniej krytycznym, nie karcic w glowie za kazde, nie wiem, pomyslenie o nich, o przeszlosci itd.

Ja? JA jestem w zwiazku od prawie pol roku, jest coraz lepiej, choc oczywiscie nie wiem co bedzie z tego, ale na frum zagladam praktycznie codziennie (choc nie pisze juz prawie w ogole), a pozwo rozwodowego tez nie chce sama skladac. No i dlaczego? nie wiem do konca. Bo nie jestem jeszcze gotowa? nie wiem, daje sobei prawo do pewnych, innych emocji, niz kiedys. Nie chce skaldac pozowu - to nei bede, mam gdzies co ktos pomysli, do tego jestem w zwiazku - no i co z tego? jestem szczera z nim, wie o wszystkim, poki co nie naciska, rozumie, nie okalmuje go bo z jeszcze mezem poza dwoma 'spotkaniami' w przecagu 8 miesiecy, nei laczy mnie nic, wiec mysle ze jest ok. A co bedzie ,czas pokaze. Moze wyluzuj troszke po prostu.....

13

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.
wczesna napisał/a:

No to - powiedziałby każdy mądry - skoro nie kocha, to olej to, znajdziesz takiego, który pokocha.

Czasem myślę, ze to farmazony, może potrzebujesz więcej czasu. Gratulację jak w przeciągu półtora roku się rozwinęłaś super dla Ciebie, może zapisz się na jakiś język?

Najważniejszą inwestycją jest ta w Siebie.

14

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Dziękuję za pochwałę, ASOS, to miłe co mi tu piszecie, to jednak była dobra decyzja, żeby założyć swój wątek smile Uspokajacie mnie. Dziękuję, bo ja jestem dla siebie bardzo krytyczna i dużo więcej od siebie wymagam niż kiedyś, stawiam poprzeczki coraz wyżej. Może to wynik tego, co napisał the pass - niskiego poczucia własnej wartości, przez co wiecznie muszę sobie coś udowadniać... Nie wiem.

Na język bym chciała, ale przysięgam, że nie mam już na razie czasu smile Ale mam to na liście "to do" wink Może jesienią, jak się trochę uspokoi w pracy.

Dużo od siebie wymagam... Może zbyt wiele, nie wiem. Myślałam po prostu, że to samo przejdzie, niecierpliwa jestem. Surowa dla siebie.

15

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Myślę, że trafnie oceniłaś swoje podejście do siebie. Jesteś surowa.

Nie możesz zapomnieć, bo wyidealizowałaś jego obraz. Przecież gdyby to był idealny mężczyzna, nie zostawiłby Cię w ten sposób.

Łatwo się mówi, a życie życiem.

16

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.
wczesna napisał/a:

Dziękuję za pochwałę, ASOS, to miłe co mi tu piszecie, to jednak była dobra decyzja, żeby założyć swój wątek smile Uspokajacie mnie. Dziękuję, bo ja jestem dla siebie bardzo krytyczna i dużo więcej od siebie wymagam niż kiedyś, stawiam poprzeczki coraz wyżej. Może to wynik tego, co napisał the pass - niskiego poczucia własnej wartości, przez co wiecznie muszę sobie coś udowadniać... Nie wiem.

Na język bym chciała, ale przysięgam, że nie mam już na razie czasu smile Ale mam to na liście "to do" wink Może jesienią, jak się trochę uspokoi w pracy.

Dużo od siebie wymagam... Może zbyt wiele, nie wiem. Myślałam po prostu, że to samo przejdzie, niecierpliwa jestem. Surowa dla siebie.

Ja Cię w pełni rozumiem, sama mam relatywnie niskie poczucie wartości, w które wpędził mnie ojciec, nigdy nie byłam wystarczająco ładna, wystarczająco mądra, inteligentna, moje sukcesy nigdy nie były wystarczające, a ja walczyłam sama ze Sobą o jakąkolwiek pochwałę z jego ust - doczekałam się, al dopiero po 20 roku życia i to mocno wymuszoną.

Chciałabym wyników od razu zwłaszcza w językach, zaczęłam włoski i się na siebie wściekam, bo mi zwroty hiszpańskie wchodzą, ale wiem, że to kwestia samozaparcia.

Pamiętaj też o ładowaniu akumulatorów - ja tak robię poprzez masaż i chodzenie na manicure co dwa tygodnie.

Teraz muszę wreszcie znaleźć czas na siłownie, ale dla chcącego. smile

Moim minusem jest to, że jak zaczynam się zakochiwać to zapominam o sobie i potrafię odwoływać zajęcia z języka lub coś by tylko być z facetem.

17

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

sluuu - idealny nie był, wiedziałam to wtedy i wiem teraz. Bardzo mnie skrzywdził, nie tylko samym odejściem, ale tym jak zachowywał się przed, a nawet i po rozstaniu. Nie wiem, za co go kocham, kiedyś wymieniłabym to jednym tchem, dziś już nie mogłabym tego szczerze powiedzieć. Ponad rok przemyśleń i analiz "dlaczego" zrobił swoje. Podobno człowieka poznaje się po tym, jak kończy związki... No, to on nie dał się poznać od najlepszej strony. Możliwe, że tak dał mi w kość bo sam jest depresyjny i ma poczucie własnej wartości dużo poniżej jakiejkolwiek normy.

No nie jest idealny. Może stąd problem... bo ja wiedziałam, że nie jest, ludzi także surowo oceniam, a jemu umiałam to wybaczyć. Zrozumieć, chcieć, rozmawiać o tym. Miałam chęć pracy nad sobą i nad związkiem. Tak sobie wymyśliłam, że to właśnie przez ilość pracy, jaką wpakowałam w ten związek, nie tyle poświęcenia, co zaangażowania i woli - to przez to tak trudno mi z niego wyjść emocjonalnie. Same koszty, zero nagrody. I ten ból, cholera, nie wiem. Może za bardzo się zapędzam w tej domorosłej psychologii, ale długo usiłowałam zrozumieć i szukałam, głęboko szukałam. A wnioski o kant d..py - bo nic nie wiadomo na pewno.

ASOS - to źle robisz, nie można zatracić się w facecie, bo jak odchodzi to świat się wali.
Chociaż ja niby się nie zatraciłam - a się jednak i tak zawalił wink

Chyba masz rację sluuu, jak teraz o tym myślę - gdybym go sobie nie wyidealizowała, to pewnie już dawno miałabym go gdzieś.
Tylko jak odidealizować człowieka, kiedy ja WIEM bez cienia wątpliwości, że nie był idealny i umiem po tym czasie wyliczyć miejsca, gdzie zabolało, to, czym zranił i jak głęboko to sięgnęło? To przeczy idei idealizacji big_smile Bo ja WIEM. To i tak idealizuję?

18

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Pojawia się jeszcze problem podświadomości.
Mimo, że od strony świadomości wszystko jest dla Ciebie zrozumiałe.

19

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Z podświadomością walczyć jeszcze nie próbowałam... Nie potrafię chyba. Jak?

20 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2014-06-17 16:45:55)

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.
wczesna napisał/a:

Walczyłam z tym - tylko się męczyłam, więc stwierdziłam, że przestanę się spinać, zaakceptuję to co czuję, aż w końcu to niedokarmiane uczucie samo zdechnie. A żyje i ma się dobrze.

Potrzebujesz więcej czasu. To uczucie niedokarmiane zdechnie, wierz mi. Tylko że czasem zajmuje to wiele lat. U mnie trwało to 4 lata, wielokrotnie dłużej niż nasze bycie razem. Ale chodzi o to, że te emocje były takie intensywne. I ten ślad strasznie długo tkwił we mnie, poza tym ja też miałam sporadyczne kontakty z nim w tym okresie.
Według mnie taka przedłużona żałoba wiąże się z tym, że się nie pogodziłaś, z tym że  pomimo twojego tak dużego zaangażowania on z was zrezygnował. Ja przez wiele lat miałam taką fantazję, że ex odkryje, że  jednak jestem miłością jego życia i będziemy żyli długo i szczęśliwie.Niby wiedziałam, że to bezsensu i że już jesteśmy innymi ludźmi,ale nadal tak sobie marzyłam.:D hehheh

W każdym razie, z autopsji potwierdzam, że powiedzenie "czas leczy rany" ma swoje zastosowanie. Tylko czasem nie wiadomo jak długi musi być ten czas. To jest też jakiś proces neurologiczny, że te dobre wspomnienia o kimś po prostu blakną. Przestajesz pamiętać ton jego głosu, zapach, przestajesz kultywować dobre wspomnienia. A kiedy to tak mocno zblaknie zaczynają ci się podobać inne osoby i znów się zakochujesz... smile

21 Ostatnio edytowany przez alpengold (2014-06-17 21:05:01)

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.
wczesna napisał/a:

Jestem szczupła, zgrabna, zadbana.
.

i skromna:D

22

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Milosc to kwestia decyzji. Jesli chcemy, to będziemy kochać. Wszystko zalezy od tego na co nakierowujemy mysli. Jesli kierujesz na "tak", chce jego i liczę na powrót, to tak będzie do konca zycia. Bedziesz pielegnowac mysli o nim i nigdy sie nie zatrą. Za to inni, duzo lepsi faceci będą z góry oceniani jako gorsi, bo nie będziesz się chciała sie w nich zakochać. To nie ich wina, to nie wina niedopasowania itd tylko wina tego, że Ty po prostu chcesz kochać jednego i to tego, który Cie odrzucił.

Nie chce zle wrozyc, ale często jest tak, że jesli mamy taki schemat myslowy (w niskim poczuciu wlasnej wartosci) to bedziemy gonić za kims kto nas odrzuci i jeszcze ta wartosc zanizy. Czyli jesli pojawiłby się nowy facet w Twoim zyciu, pokazałby się z dobrej strony, choc minimalnie byscie sie przywiazali do siebie, a jednoczesnie by Ciebie zepchnął w dół (powiedzmy, że zgnoił) to emocje ruszą w jego stronę. Oby tak nie było, bo to naprawde kwestia tylko tego co masz w głowie. Sama siebie blokujesz i uzalezniasz wartosc od człowieka, który jest NA NIE. Pomysl tylko, ze Ty tez w tym momencie jestes 'na nie' dla tych wszystkich poza nim.

23

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Nie czytając niczego, zadam Ci pytanie: Nie możesz zapomnieć, czy NIE CHCESZ zapomnieć?
bo to różnica.

24

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

nie przeczytałam wszystkich postów...
myślę sobie tak...że czasami zdarza nam się taka miłość życia, ale z różnych powodów nie można być razem....ale to zostaje w nas i nic, nigdy tego nie zmieni, nie ma co z tym walczyć...
może to idealistyczne podejście, ale uważam, że trzeba to zaakceptować, nie rozpamiętywać i żyć dalej...poznawać nowych ludzi...cieszyć się tym co jest....
taka pewność uczuć przychodzi tylko raz w życiu...
cieszyć się, że dane było poznać...

25

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.
wczesna napisał/a:

sluuu - idealny nie był, wiedziałam to wtedy i wiem teraz. Bardzo mnie skrzywdził, nie tylko samym odejściem, ale tym jak zachowywał się przed, a nawet i po rozstaniu. Nie wiem, za co go kocham, kiedyś wymieniłabym to jednym tchem, dziś już nie mogłabym tego szczerze powiedzieć. Ponad rok przemyśleń i analiz "dlaczego" zrobił swoje. Podobno człowieka poznaje się po tym, jak kończy związki... No, to on nie dał się poznać od najlepszej strony. Możliwe, że tak dał mi w kość bo sam jest depresyjny i ma poczucie własnej wartości dużo poniżej jakiejkolwiek normy.

No nie jest idealny. Może stąd problem... bo ja wiedziałam, że nie jest, ludzi także surowo oceniam, a jemu umiałam to wybaczyć. Zrozumieć, chcieć, rozmawiać o tym. Miałam chęć pracy nad sobą i nad związkiem. Tak sobie wymyśliłam, że to właśnie przez ilość pracy, jaką wpakowałam w ten związek, nie tyle poświęcenia, co zaangażowania i woli - to przez to tak trudno mi z niego wyjść emocjonalnie. Same koszty, zero nagrody. I ten ból, cholera, nie wiem. Może za bardzo się zapędzam w tej domorosłej psychologii, ale długo usiłowałam zrozumieć i szukałam, głęboko szukałam. A wnioski o kant d..py - bo nic nie wiadomo na pewno.

ASOS - to źle robisz, nie można zatracić się w facecie, bo jak odchodzi to świat się wali.
Chociaż ja niby się nie zatraciłam - a się jednak i tak zawalił wink

Chyba masz rację sluuu, jak teraz o tym myślę - gdybym go sobie nie wyidealizowała, to pewnie już dawno miałabym go gdzieś.
Tylko jak odidealizować człowieka, kiedy ja WIEM bez cienia wątpliwości, że nie był idealny i umiem po tym czasie wyliczyć miejsca, gdzie zabolało, to, czym zranił i jak głęboko to sięgnęło? To przeczy idei idealizacji big_smile Bo ja WIEM. To i tak idealizuję?

Jakby czytała opis o moim byłym, tylko moj były zrzucił całą winę na swoją eks (mają razem dziecko i nierozwiązaną sprawę rozwodową) pozabierał swoje zabawki, oczywiście wpierw jak to jego wyprowadzka nie jest rozstaniem, po 2 dniach napisał mi, jak to on nie może być w żadnym związku do póki się nie rozwiedzie, ale możemy być znajomymi, nie dość, że się nie odzywa, to jeszcze nie chce mi oddać, mojej własności.

Wiesz ja nigdy nie pozwalam by świat mi się zawalił, a do tego mam boskie koleżanki, które dbają o moją formę psychiczną.

26

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Kochane dołączam do waszego grona. 1,5 roku i po mimo moich sukcesów, super wyglądu, grona adoratorów, ja wciąż kocham byłego.. Dokładnie mam taką samą historię jak ty wczesna. Wszystko mam, a jednak jestem jakaś nieszczęśliwa ! Otacza mnie grono super przyjaciół, co prawda dopiero studiuję, ale idzie mi na studiach świetnie, nawet za rok szykuje się mój zawodowy przełom w życiu bo mam możliwość wyjazdu za granicę do bardzo dobrze prosperującej pracy, a teraz mam świetne praktyki. Na nic mi nie brakuje, mam kochaną rodzinę, wręcz cudowną, dbam o siebie wewnętrznie i zewnętrznie i wiem, że nie jeden facet się za mną ogląda. Bardzo często wychodzę za znajomymi, przyznam, że świetnie się bawię i kogoś poznaje, ale to nic na dłuższą metę. Niestety, ale cały czas w mojej głowie, marzeniach jest on. Po co mi to?! Chociaż mogę stwierdzić, że już mnie "nie blokuje" bo się z tym pogodziłam, ale jednak trudno spotkać kogoś lepszego od niego. Pozostała jeszcze jedna we mnie zła rzecz i jest to głupie, ale czasem jak sobie kupuję jakieś szpilki, czy ciuchy to przelatują my takie myśli, że na pewno w tym bym mu się strasznie podobała, albo jak coś chce zrobić to z myślą o nim. Damn it! Chciałabym już o nim zapomnieć, wreszcie go wymazać, przestać go w myślach przywoływać, ale niestety jest to silniejsze ode mnie. Codziennie zakopuje to uczucie, ale i tak do niego wracam.. Pociesza mnie jedno, że teraz mój stan psychiczny jest o wiele lepszy niż kilka miesięcy temu. Że daje radę znów żyć i na pewno jestem wreszcie spokojniejsza, nawet w sercu pojawiła się nadzieją, że w krotce będę szczęśliwa. Czekam na te "uleczenie" i wiem, że po tym wszystkim i mnie spotka coś dobrego.
I wy też dziewczynki miejcie w sobie nadzieję, że przyjdą i te lepsze chwile bo Bóg każdego cierpliwego wynagradza.

27

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Lepszy? A w czym tak konkretnie on jest lepszy? Jak dla mnie to po prostu wywołał pewne emocje, które na Ciebie zadziałały, a nie że był lepszy. Jesli ludzie by sie dobierali pod względem "lepszości" to nie mogliby sie w ogole wiązać. Na każdym kroku ktoś ma pewne cechy lepsze, gorsze, lub bardziej oryginalne, więc zaleznie od potrzeby w danej minucie moglibysmy miec kogos innego...

28

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.
thepass napisał/a:

Nie chce zle wrozyc, ale często jest tak, że jesli mamy taki schemat myslowy (w niskim poczuciu wlasnej wartosci) to bedziemy gonić za kims kto nas odrzuci i jeszcze ta wartosc zanizy. Czyli jesli pojawiłby się nowy facet w Twoim zyciu, pokazałby się z dobrej strony, choc minimalnie byscie sie przywiazali do siebie, a jednoczesnie by Ciebie zepchnął w dół (powiedzmy, że zgnoił) to emocje ruszą w jego stronę.

Powiem Ci the pass, że mocno mnie tym zmartwiłeś... Nie umiem na 100 procent powiedzieć, że mnie to nie dotyczy. Nieciekawie to wszystko wygląda... Próbowałam sobie odpowiedzieć na pytanie, czy ja we wszystkim, co robię, podjęłam tę decyzję. Tu także odpowiadam Teo. Decyzja. Nie wiem, czy ją podjęłam. Czyli pewnie nie podjęłam. Czyli pewnie tu jest odpowiedź na pytania, które zadałam w pierwszym poście. Psiakrew.

JAK podjąć decyzję? Ja wiem, jaka ona powinna być, i myślałam, że skoro się odcięłam, to już ją podjęłam. Ale najwyraźniej nie! Wiszę sobie tak... W rozkroku stoję. Możecie się śmiać, ale naprawdę tego nie widziałam smile Ale przecież nie da się powiedzieć sobie "już, ołwer". Psychika tak nie działa. Nie umiem ze sobą rozmawiać.

Szarlotkanagoraco, dziękuję. "Potrzebujesz więcej czasu" przewija się tu najczęściej... Nie daję sobie czasu, karcę się, a powinnam bardziej sama siebie przytulić i pozwolić sobie na te emocje.

alpengold - no cóż, rzeczy które wymieniłam, można dosyć obiektywnie ocenić wink Jestem szczupła, figurę mam niczego sobie. Dlaczego się z tego nie cieszyć, nie chwalić się tym? smile Ciężko na to pracuję, ćwiczę, dbam o siebie. To z moimi emocjami jest problem, tu akurat nie mam się czym szczycić. Dlatego tu wpadłam, żeby mi ktoś pomógł je jakoś poukładać.

ciemna - no to witam, chyba mamy podobnie smile Może nas tu naprostują big_smile

29

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Nikt tego w nas nie naprostuje wczeszna. Musimy swoje przeżyć, aby potem coś docenić, przetrwać ten trudny czas, żeby móc potem wypościć głośno powietrze i powiedzieć w obecności innego faceta: "Tak Kochanie, to jest to, czekałam tak długo i jestem najszczęśliwsza przy Tobie". I choćby mam czekań na co kolejne półtora roku, to trudno, tak zrobię, nie będę sprzeciwiać się losowi, a w końcu spotkam na drodze kogoś, komu powiem ze łzami jak odmienił moje życie. Teraz najwyraźniej musimy zrobić karierę, utrwalić przyjaźnie bo jak jest facet to nie ma się czasu na wszystko, chyba sama to wiesz. Z dnia na dzień wydaje mi się, że łatwiej jest z tym żyć, czasami wraca to jak bumerang i rycze jak głupia, ale pomalutku mam to gdzieś, coraz mniej to przeżywam i idę dalej, dalej ku nowej drodze.

30

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

hej ponoc mowi sie ze na stara miłość najlepsza jest nowa miłość skoro masz jak napisałaś adoratorów to moze sprobuj zwiazac sie tak w powazny związek i zakochać sie na nowo.powodzenia ;]

31

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.
sylwia1988 napisał/a:

hej ponoc mowi sie ze na stara miłość najlepsza jest nowa miłość skoro masz jak napisałaś adoratorów to moze sprobuj zwiazac sie tak w powazny związek i zakochać sie na nowo.powodzenia ;]

Może i tak, ale jak się nie może otworzyć serca na nikogo nowego.

32

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Nie może albo nie chce. Wszystko siedzi w psychice...

33

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Kochani, życie jest takie dziwne, muszę się Wam do czegoś przyznać, jeśli chcę szczerze i uczciwie kontynuować ten wątek i prosić o pomoc w poukładaniu siebie. Kiedysbylam, głównie Tobie to mówię, bo coś już wiesz.

W dniu, w którym założyłam ten wątek, napisał do mnie i poprosił o spotkanie. Chichot losu trochę. Nie godziłam się na to, wczoraj jednak zadzwonił spod mojego domu, nie wiem skąd wiedział, gdzie teraz mieszkam.

Spotkaliśmy się, porozmawialiśmy na spokojnie, pierwszy raz od dawna bez rzucania w siebie błotem i nożami. O tym co u nas, o przeszłości. Powiedziałam mu wszystko, co bolało, opowiedziałam o tym, co najbardziej zraniło. Bardzo płakał i chyba po raz pierwszy szczerze przeprosił. Jest w terapii, układa mu się naprawdę nieźle. Mi też. Niby fajnie, niby łagodnie, tylko taki straszny żal, tak to wszystko niesprawiedliwe, złość na los, na życie? że nie może być po prostu dobrze, że tyle trzeba wycierpieć, a nagrody brak i nie wiadomo czy kiedyś te nauki, które mi przynosi, będzie można wykorzystać w szczęśliwym związku. Nie wiem, czy dobrze się stało że się spotkaliśmy, wiem że nadal go kocham. Wiem też, że on mnie raczej nie... On chciałby kontaktu, źle mu że nic nie wie o mnie, wytłumaczyłam dokładnie dlaczego nie możemy się po prostu znać. Nie chciałam grać, udawać, powiedziałam, że po prostu zbyt wiele się stało i ja nie potrafię. Też jest zły na życie, też nie może zrozumieć. I tak już zostanie. Podaliśmy sobie ręce, pożegnaliśmy się miło. Położyłam się spać uśmiechnięta. A teraz leżę i patrzę w sufit i tak bardzo, tak bardzo mam żal do świata.

Żałuję, że stanął na mojej drodze, wolałabym go nienawidzić, albo nie znać. A nie kochać, kiedy jest, jak jest.

Przytulcie mnie, albo kopnijcie, jeśli uważacie, że to był błąd. Ja chyba uważam, że nie był, ale pewnie nie myślę dziś jasno.

34

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Wczesna, ja ekspertem zadnym nie jestem, sama jeszcze czesto - gest osie motam we wlasnych odczuciach i emocjach.

CZy blad? Nie wiem. Spotkalas sie - stalo sie juz, nie ma sensu sie zastanawiac czy blad czy nieblad. Bardziej - co zrobic z wiedza ktora masz po spotkaniu?

Kochasz go ? a moze tak jak ja swojego jm? Tez mysle czasem ze jeszcze go kocham, ale chyab tylko dlatego bo on nie kocha mnie.... bo to on mnie zostawil, nie chcial itd i nadal zdania nie zmienil. Czesto naprawde mysle ze gdyby teraz to on tak chcial, to ja nagle moglabym jednak juz nie chciec. Moze jest jakos podobnie u Ciebie? Skoro zylas sobei rok, kupe osiagnelas i tak naprawde do przetrwania potrzebny Ci nie jest.

No a jesli kochasz naprawde.... no ale piszesz ze on nie. To wlasnie najgorsze i najbardziej niebezpeiczne. No bo niby piszesz ze wiesz ze koniec, ze sie nie da, ze na spokojnie pogadacie.... no ale koniec koncow o co Ci chodzi? Jesli go kochasz to logiczne ze chcialabys zeby on kochal Ciebie, chcia lz Toba byc i wtedy na pewno (po mimo watpliwosci) zdecydowalabys sie sprobowac. Piszesz ze to neimozliwe - a no dlaczego ? Glownie bo wiesz ze on nie chce.

No i teraz. Co z tym zrobisz? no takei sa fakty. Nie chce to juz nie bedzie chcial. Uwazam ze nic nowego nie wyniknie - chyba ze postanwoisz sie krzywdzic i bedziesz utrzymywala z nim 'kolezenski' kontakt przez jakis czas, az wrocisz na poczatek drogi prawie, z rykiem, no ze jednak tak sie nie da. Nie da sie. Wiec generalnie, moim zdaniem powinnas sie utwierdzic w czyms co juz wiedzialas - ze nie jestescie i nie bedziecie razem, bo niezalezeni juz od powodow, on tego nie chce.

Zmotywowac sie i zyc dalej, a czas Ci bedzie pomagal . (pod warunkeim ze nie bedziesz miala z nim kontaktu)

35

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Tak tak, kiedysbylam, ja jemu powiedziałam że nic się nie zmieni i że nadal nie będziemy utrzymywać kontaktu. Nie wiem, czy mi lżej - mam łzy w oczach, ale chociaż nic sobie nie roję ani nie wyobrażam, jestem nawet zadowolona z tego, że sam z własnej woli przywoływał konkretne sytuacje i za nie przepraszał. Czuję że zrozumiał, to może jest jakaś forma zadośćuczynienia i przyniesie kiedyś ulgę...
W każdym razie nie ma możliwości, żebyśmy się zakumplowali, ja nie planuję nic zmieniać i prosiłam go o to samo.
Niezadowolony, ale przystał na to. Znów cisza i od czasu do czasu życzenia na urodziny.

36 Ostatnio edytowany przez ASOS (2014-06-20 08:58:25)

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.
duszyczka napisał/a:

Nie może albo nie chce. Wszystko siedzi w psychice...

Ja nie potrafię, po prostu boje się, że ktoś bardzo szybko w podobny sposób mnie zrani, a ja naprawdę łatwo przywiązuję się do ludzi, a większość niestety mnie tylko rozczarowuje i rani.


wczesna - powiedz mi, jak dzisiaj czujesz się po tym spotkaniu. Przynajmniej podoba mi się, że wiesz, że to jest dla Ciebie złe.

37

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.
wczesna napisał/a:

Tak tak, kiedysbylam, ja jemu powiedziałam że nic się nie zmieni i że nadal nie będziemy utrzymywać kontaktu. Nie wiem, czy mi lżej - mam łzy w oczach, ale chociaż nic sobie nie roję ani nie wyobrażam, jestem nawet zadowolona z tego, że sam z własnej woli przywoływał konkretne sytuacje i za nie przepraszał. Czuję że zrozumiał, to może jest jakaś forma zadośćuczynienia i przyniesie kiedyś ulgę...
W każdym razie nie ma możliwości, żebyśmy się zakumplowali, ja nie planuję nic zmieniać i prosiłam go o to samo.
Niezadowolony, ale przystał na to. Znów cisza i od czasu do czasu życzenia na urodziny.

Ta rozmowa przyda Ci się na przyszłość, ponieważ zmusi Cię do nie utrzymywania w sobie żalu.

Teraz leżysz i patrzysz w sufit, ponieważ podświadomie wiesz, że to już definitywny koniec. WSZYSTKO zostało powiedziane, zostałaś słusznie i szczerze przeproszona. Czas powoli zamknąć drzwi.

38

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Tak jest, Teo.

ASOS - ostatnie dni to dla mnie męczarnia, nie mogę więc powiedzieć Ci obiektywnie, czy coś mi to pomogło. Na ten moment jest mi bardzo ciężko, ale wiem też, że to za każdym razem tak jest przy jakimkolwiek kontakcie, a co dopiero spotkaniu. Na razie cierpię.

39

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.
wczesna napisał/a:

Tak jest, Teo.

ASOS - ostatnie dni to dla mnie męczarnia, nie mogę więc powiedzieć Ci obiektywnie, czy coś mi to pomogło. Na ten moment jest mi bardzo ciężko, ale wiem też, że to za każdym razem tak jest przy jakimkolwiek kontakcie, a co dopiero spotkaniu. Na razie cierpię.

Ale Teo ma rację przynajmniej masz to zamknięcie, które niektóre dziewczyny niestety nie mogą mieć. Ja szczerze chciałabym móc wyrzucić co czuję mu prosto w twarz, że mnie rozczarował, że jest gówniarzem, że... tylko tego nie będę mieć.

40

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Po co wywalać. Bez sensu wywalać z siebie, jeśli on nie ma potrzeby tego wysłuchać. Jeszcze być sobie pogorszyła.

41

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.
ASOS napisał/a:
wczesna napisał/a:

Tak jest, Teo.

ASOS - ostatnie dni to dla mnie męczarnia, nie mogę więc powiedzieć Ci obiektywnie, czy coś mi to pomogło. Na ten moment jest mi bardzo ciężko, ale wiem też, że to za każdym razem tak jest przy jakimkolwiek kontakcie, a co dopiero spotkaniu. Na razie cierpię.

Ale Teo ma rację przynajmniej masz to zamknięcie, które niektóre dziewczyny niestety nie mogą mieć. Ja szczerze chciałabym móc wyrzucić co czuję mu prosto w twarz, że mnie rozczarował, że jest gówniarzem, że... tylko tego nie będę mieć.

Czemu nie możesz? Wyjechał za daleką granicę? Stracił rozum? Umarł?

42

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Teo, ja może za mądra ostatnio to nie jestem, ale mi się wydaje, że takie wyrzucenie z siebie otwarcie i to jemu co ona myśli i jak bardzo źle myśli to nie jest dobry pomysł. Po co to mówić człowiekowi, który nie dość, że nie jest tym zainteresowany, to jeszcze pewnie go to nie obejdzie?... Lepiej sobie samemu wnioski na przyszłość wyciągnąć, albo list napisać i do szuflady go schować. Tak ja myślę. U mnie trzeba było tyle czasu, żeby on zajarzył i chciał wysłuchać co ja myślę. Gdyby nie chciał, to bym po prostu to zostawiła na papierze, czy tam w kompie, bo ja taki list napisałam. Dla siebie, żeby z siebie wywalić. Nie przypuszczałam, że on będzie chciał to wiedzieć. Chciał - czyli wypowiedzenie tego na głos miało sens. Bo może kiedyś i jemu pomoże w życiu, może już nie popełni takich błędów, nie porani kogoś innego. Odniesie jakiś skutek. A nie spłynie w rynsztok...

43

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Nadal tu jestem.

Jestem osobą uzależnioną. Nauczyłam się funkcjonować i idzie mi to dobrze, wszystko w normie, trochę samotnie, ale co zrobić. Praca, porządki, dom, przyjaciele, hobby, wszystko gra. Ale jestem nadal uzależniona. Pomóżcie, spójrzcie proszę z dystansu, pomóżcie mi tego dystansu nabrać i obejrzeć to z boku.

Rozmawiałam. Potem z nim nie rozmawiałam. Nie odzywałam się rok. Potem przestałam nawet na odezwania się z jego strony reagować. Nic, cisza. Było mi z tym źle, nic nie pomogło. Odezwał się, spotkaliśmy się, przeprosił, "zamknęłam" temat, poinformowałam, że znajomości kontynuować nie będziemy, ok. Odchorowałam, nadal nie pomogło. Po kilku miesiącach znów się spotkaliśmy - pomogło na moment, było miło, jakby zelżało to wszystko, więc pomyślałam, że może ok, może już się naobrażałam, naboczyłam, pokazałam jaka to jestem super dzielna, doprowadziłam go do łez, to może ułóżmy jakoś to normalnie żeby móc się na ulicy ze sobą przywitać a nie omijać łukiem. Jak dorośli. Podchwycił, zaczął odzywać się kilka razy w tygodniu z pierdołami.  A to o przepis, a to o pomoc zawodową, a to co u mnie. Znów pogorszyło, bo przecież nie wierzę, że by mnie chciał. JA BYM GO NIE CHCIAŁA, nie ufam mu nic a nic, więc ochłodziłam te zabiegi, odpowiadałam zdawkowo, tak jak był miły i było mi z tym ciężko, tak teraz odepchnięty stał się podobnie oschły i jest jeszcze ciężej.

Ewidentnie się zgubiłam. Widzę, że dalej tkwię w czymś chorym, starałam się radzić sobie obserwując siebie, to z czym JA czuję się dobrze, posuwałam się do kroków drastycznych i w jedną, i w drugą stronę - i nic.

Tak, uprzedzam pytania - czekam w kolejce na terapię, na NFZ długo się czeka, ale chcę sobie naprawić ten durny łeb.

Czy ktoś mógłby mi powiedzieć, co ja robię, dlaczego to się dzieje, co jest ze mną nie tak, że wciąż nie umiem się uwolnić od człowieka, że wciąż zależy mi na człowieku, który mnie tak źle traktował? Czy ktoś mógłby mi powiedzieć, co także i z nim jest nie tak?

Tak jak mówiłam - mam fajne życie i ogólnie nie jest źle, ale dopóki nie uwolnię się od tego fragmentu przeszłości, nie ułożę sobie życia, widzę to.

Ściskam wszystkich z mojego "rzutu" smile kiedysbylam, hop hop! smile

P.S. Wstyd mi, że to piszę. To też chyba o czymś niedobrym świadczy. Wstyd mi, że nie wpadam jak meteoryt tu do Was opowiadając, jak to durna byłam, na oczy przejrzałam i teraz jestem mądrą zdrową kobietą. No nie jestem i długo mi coś schodzi.

44

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Coś musi być na rzeczy, że nie chcesz zapomnieć. Jakiś rodzaj kary dla siebie, albo pęd do samounicestwienia. Pisałaś coś o sportach ekstremalnych. Z reguły jest tak, że sporty ekstremalne, podwyższonego ryzyka uprawiają osoby z pociągiem do śmierci z niskim poczuciem własnej wartości (tak proszę państwa, na zewnątrz bohater, w środku mała zakompleksiona dziewczynka/chłopiec szukający poklasku na zewnątrz, żeby móc się dowartościować w tym obrazie siebie).

Musisz chcieć zdać sobie z tego sprawę, że masz takie ciąguty, CHCIEĆ zamknąć ten etap życia i pójść dalej. Terapia sama w sobie nic nie zmieni. Dobrze, też o tym wiesz smile.

To co pomaga na pewno:
1. Zrobienie listy pt. "Mam do ciebie żal o..."  i wypisanie swoich żali do byłego. Czytanie tej listy każdego dnia!
2. Zrobienie listy pt. "Moje warunki" - to jest lista teoretyczna warunków (w zasadzie systemu wartości), pod jakimi przyjęłabyś swojego delikwenta jeszcze raz do swojego życia. W większości wypadków, te warunki nie są w stanie spełnić nasi ex, dlatego tak wiele ludzi uświadamia sobie wtedy, jak taki związek nie ma sensu, a partner im nie odpowiada i nie chcą z nim iść dalej przez życie. Czytane co dziennie!

45

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Dokładnie tak.
To co Cię autorko "trzyma" to ogromne poczucie winy i przekonanie, że to Ty okazałaś się "nie taka jak trzeba", nie wystarczająco dobra żeby utrzymać tego (skądinąd zwyczajnego zapewne) faceta przy sobie.

Dlatego teraz, w ramach "pokuty" realizujesz schemat autodestrukcji i pielęgnowania depresji, w którą sama się takim myśleniem wpędziłaś.

Trzymasz się tych wspomnień, bo przyzwyczaiłaś swój mózg do tego, że 'to właśnie była miłość', co stawia całą resztę potencjalnych relacji w jednym wielkim kontraście i wykrzywia ci perspektywę do tego stopnia, że wszystko pozostałe (znajomości, inni faceci) wydaja się mało autentyczni i prawdziwi w porównaniu z tym, co było. Czyli robisz założenia z góry, po czym udajesz sama przed sobą zdziwienie rezultatem, o który tak naprawdę podświadomie ci chodzi.  Taki paradoks.

dopóki nie uświadomisz sobie faktu, że to jak myślisz o tym co było i idealizacja tamtego faceta wynika z Twojej decyzji, dalej będziesz się czuła bezradna, tak jakby ktoś na ciebie rzucił "urok", opętał. Podczas gdy to nic innego jak twój własny wybór żeby zainwestowac emocje w kogoś o takim a nie innym profilu psychologicznym.

46

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Czeeeeesc Wczesna smile)

ja tez tu nadal jestem hehe smile)

Ja nie wiem co Ci napisac madrego. Jakie sa pwoody tego, ze wciaz myslisz - ja tez mysle i tez nie wiem po co i dlaczego o swim jm. Moze wlasnie dlatego ze jeszcze nie mamy rozwodu, choc nie wiem czy az tak wiele w mojej glowie to zmieni.

Co do Ciebie to jedyne co mi przychodzi do glowy to ze mimo wszystko mieliscie kontakt - tak iczy siaki, ale byl. I to bylo bez sensu i przez to, ciezko zebys miala tak naprawde wystartowac na nowo. Tak mi sie wydaje. Mi bez praktycznie zadnego kontatku a i tak zmory wracaja czasem...

nie wiem, miedzy czasie poczekaj na ta jakas terapie, a noz Ci cos pomoze, a znim po prostu upewnilabym sie ze jednak zamykam to raz na zawsze.

JA juz tak zrobilam - fizycznie nie mamy zadnego kontaktu juz od wielu miesiecy, poza kilkoma smsami, nawet nie telefonami, a po rozwodzie no to nie bedzie juz zupelnie powodow do kontaktu i wierze ze po prostu kiedys to wszystko minie tak zupelnie.

47

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Czesc.Sama bardzo bym chciala znac na to Twoje pytanie odpowiedz.Ze mna jest podobnie-odcielam sie na 1,5 roku-nie pytalam znajomych o niego,jak dzwonil-nie odbieralam,bo nie chcialam byc poduszka do wyplakania.Zrobil mi wiele zla.Po tak dlugiej przerwie jednak chcialam mu dac szanse-powrot byl nieudany....Wydarzylo sie cos,po czym wiadomo,ze juz z nim nie bede.Mija prawie miesiac.Wracaja mysli o nom,obawiam sie,ze to sie nie skonczy nigdy-tyle razy probowalam sie od niego uwolnic...Zycze Ci duzo sily.Odezwij sie jak u ciebie dalej to wyglada.pzdr.

48

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

kiedysbylam - czy Ty tu kochana jeszcze jesteś?
Bo tu wróciłam i to z konkretem, cho na moment smile

On podjął decyzję, rzucił wszystko, przeprowadził się do mojego miasta i zapowiedział, że będzie mi udowadniał, że chce być ze mną na stałe. 2,5 roku minęło. Jestem przerażona.

49

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.
wczesna napisał/a:

On podjął decyzję, rzucił wszystko, przeprowadził się do mojego miasta i zapowiedział, że będzie mi udowadniał, że chce być ze mną na stałe. 2,5 roku minęło. Jestem przerażona.

Nie dziwota, że jesteś przerażona. Niczego sobie przez te 2 lata nie poukładałaś, stałaś w miejscu wypatrując go i czekając na niego, a teraz Twoje 'marzenie' się spełniło i jedyne co wiesz to to, że znów ma cię w swojej kontroli.. przykre. Kolejne lata uzależnienia.

50

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Cześć,  wtrące się.
Mija 2,5 roku a Ty nadal kochasz?
Tyle czasu a On rzuca wszystko?
Puk puk kto tam?
To ja miłość.

Rzuć się na żywioł, co Ci szkodzi. Gorzej juz i tak nie będzie.

51

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

ostatnie pożegnanie na wideo

No własnie..puk, puk kto tam?
- To ja, dziewan, facet, który na wszystkie sytuacje rozstaniowe patrzy pod kątem własnych projekcji i tego, jaki scenariusz najchętniej by sam zobaczył u siebie.


Wspaniała porada. Leć autorko, leć.. "nie masz nic do stracenia", leć jak ćma w ogień do swojego uzależnienia, to na pewno miłość..

Jak czytam takie porady kolesi, którzy leża na wycieraczkach u swoich eksi to ręce opadają.

52

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Znam podobna historie ;d zeszli sie po 2 latach a teraz sa naprawde szczesliwi. Nie dziwie sie, ze sie boisz bo jednak mieliscie juz swoje 5 min ale przez ten czas wiele sie w Was rowniez zmienilo wiec moze byc tak, ze musicie poznac sie na nowo.
Zycze szczescia! wink

53

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.
wczesna napisał/a:

kiedysbylam - czy Ty tu kochana jeszcze jesteś?
Bo tu wróciłam i to z konkretem, cho na moment smile

On podjął decyzję, rzucił wszystko, przeprowadził się do mojego miasta i zapowiedział, że będzie mi udowadniał, że chce być ze mną na stałe. 2,5 roku minęło. Jestem przerażona.

Przerażona czym?
I co czujesz poza przerażeniem? Czego od niego teraz chcesz?

54

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.
Elle88 napisał/a:

ostatnie pożegnanie na wideo

No własnie..puk, puk kto tam?
- To ja, dziewan, facet, który na wszystkie sytuacje rozstaniowe patrzy pod kątem własnych projekcji i tego, jaki scenariusz najchętniej by sam zobaczył u siebie.


Wspaniała porada. Leć autorko, leć.. "nie masz nic do stracenia", leć jak ćma w ogień do swojego uzależnienia, to na pewno miłość..

Jak czytam takie porady kolesi, którzy leża na wycieraczkach u swoich eksi to ręce opadają.

Autorka sama zdecyduje co dla niej lepsze i czego potrzebuje.
Jak nie udało się zapomnieć to może trzeba teraz odwrócić wahadelko i spróbować innej metody?

Elle ja nigdzie nie leżę, raczej wygodnie siedzę i obserwuje otaczający mnie krajobraz.
A jak tam w Twoim związku wink?

55

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

A jak tam w Twoim związku wink?

No tak, bo chodzi o to by być w związku, za wszelką cenę. I tak, wiem, czytałam, udowadniałeś to w swoim wątku. Także nie podyskutujemy, bo nieco inaczej do tego podchodzę. Peace smile

56

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

And love ofkors.
big_smile

57

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.
Elle88 napisał/a:

A jak tam w Twoim związku wink?

No tak, bo chodzi o to by być w związku, za wszelką cenę. I tak, wiem, czytałam, udowadniałeś to w swoim wątku. Także nie podyskutujemy, bo nieco inaczej do tego podchodzę. Peace smile

Czemu? I gdzież to ja napisałem że związek ponad wszystko? Ja jestem za "wolnościom i godnościom osobistom" smile
czyli tylko za prawdziwą miłością,  może wpływ komedii romantycznych wink
Natomiast Twoja postawa jest szalenie interesująca,  znasz się na psychologii i .........

58

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

znasz się na psychologii i .........

.. i pomimo tego nie jestę w związku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! yikes <olaboga>



Chyba - cytując poetę -"umieram" ;P

pondro

59

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.
Elle88 napisał/a:

znasz się na psychologii i .........

.. i pomimo tego nie jestę w związku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! yikes <olaboga>



Chyba - cytując poetę -"umieram" ;P

pondro

E tam w związku,  na co komu związek jak ma forum i może się tu porealizować wink
A tak poważnie, bez uszczypliwosci to ja Cię bardzo cenię, piszesz ładnym , starannym językiem, nawet z humorem czasami=)

60

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Bo skoro już mam się realizować na Forum to niech to będzie chociaż starannie i ładnie <3

A humor mam raczej dość wredny i wisielczy - i tak się bardzo pilnuję big_smile

61

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.
Elle88 napisał/a:

Bo skoro już mam się realizować na Forum to niech to będzie chociaż starannie i ładnie <3

A humor mam raczej dość wredny i wisielczy - i tak się bardzo pilnuję big_smile

Jak Ja ale spoko nie żałuj sobie, nie ma co tłumic w sobie bo ponoć żółć wątrobę zatruwa wink
Czasem trzeba się wyrwać z okowów poprawności politycznej  i wybuchnąć.

62 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-05-28 22:05:51)

Odp: Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.
wczesna napisał/a:

Mam fajną pracę, którą lubię, prawdziwych przyjaciół, którzy są tu na miejscu, normalną, zdrową i kochającą rodzinę. Zawsze co najmniej kilku adoratorów, którzy chcieliby czegoś więcej. Czasem pozwalam sobie nawet na mały flirt. Mam pasje. Odżywiam się zdrowo. Uprawiam sporty. Czasem nawet ekstremalne. Jestem szczupła, zgrabna, zadbana. Bardzo dużo podróżuję. Wychodzę, bawię się, spotykam z ludźmi. Czasem, kiedy mam ochotę, zostaję w domu, żeby poczytać książkę. Przygarnęłam kota. Spełniam marzenia.

Może to tylko mylne wrażenie, zła interpretacja (i jeśli tak jest, to z góry Cię przepraszam) ale kiedy czytam Twoje słowa, wydaje mi się, że wszystko to, co uważasz za walor znajduje się jakby ?na zewnątrz? Ciebie. W Twoim otoczeniu, a nie w Twojej Istocie. Że Twoje pasje, aparycja, ciekawa praca, styl życia, a nawet ocalony od bezdomności zwierzak, nie przenikają Cię, nie wzbogacają, nie konstytuują Twojego JA.

Z tak napisanych słów można w jakiejś siódmej warstwie wyczytać także i to, że w związku z tym, iż posiadasz tak wiele, że jesteś tak atrakcyjną Osobą, coś Ci się chyba powinno od życia należeć. A może Twojego żalu, rozczarowania, może zdumienia, że skoro ?spełniasz? wszelkie ?warunki? uznawane przez ten świat za wartość, to nie otrzymujesz czegoś w zamian?
Nie cieszy Cię w związku z tym to, co masz, bo patrzysz na wszystko jak na barwną układankę, której ciągle brakuje jednego elementu?

Bywa tak, że ludzie spędzają życie na budowaniu zewnętrznych konstrukcji, pewnego rodzaju ?rusztowań? takich jak: wykształcenie, pozycja zawodowa i towarzyska, sport, diety, podróże, (czasem relaksanty: alkohol, clubbing, przygodne kontakty, etc). Dbają o to nawet do przesady, a mimo tych "rusztowań", nie budują nic wewnątrz siebie. Wiesz? takich fundamentów, które okażą się trwałe, nośne i będą służyć do różnych celów w życiu.


wczesna napisał/a:

Dlaczego nie mogę zapomnieć? Dlaczego wciąż o nim myślę? Nie przebiega mi przez głowę "czasem", jest w niej niemalże bez przerwy. Każda wolna chwila to myśl o nim, rozmowa z nim, wyobrażenie jego twarzy, zapachu. Dlaczego po takim czasie wciąż myślę, że kocham, chociaż przecież tyle złego się wydarzyło? Boli mnie serce, czasem jeszcze płaczę. Dlaczego nie mogę się uwolnić?...

Powiedzcie mi, co robię źle. Przecież podeszłam do rozstania książkowo. Już dawno powinno być dobrze... a ja wciąż jestem nieszczęśliwa.

Odpowiedzi na te pytania nie ma poza Tobą, Wczesna. One są w Tobie.
Jesteś inteligentna, refleksyjna i wrażliwa. Pewnie cierpisz na jakąś postać przewlekłego smutku, któremu udało się Tobą zawładnąć. Z melancholii, depresji niełatwo się wykaraskać, ale jest to możliwe. Farmakologia to też tylko ?rusztowanie?. Pozwala na kilka godzin nieprzerwanego snu i wypełnianie najprostszych życiowych i zawodowych czynności. Jednak to tylko prowizorka?

Spróbuj, proszę, zamienić wszystkie zdania pytające, na zdania oznajmujące w tym fragmencie tekstu Twojego wpisu. Postawisz sobie wtedy trafną diagnozę stanu, w którym się znajdujesz. Nie będziesz wówczas szukać odpowiedzi, ale uświadomisz sobie, co Ci jest i dasz sobie szansę na stwierdzenie, że tak jest z Tobą teraz, ale kiedyś, 4 lata temu lub w przyszłości wcale tak nie było i wcale być nie musi...

Posty [ 62 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie umiem, no nie potrafię zapomnieć.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026