netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Chyba straciłam osobę którą kocham (?)

11 odpowiedzi1 501 wyświetleńzałożony przez drzema, 15.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Chyba straciłam osobę którą kocham (?)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Chyba straciłam osobę którą kocham (?)

Witam

dawno nie pisałam nie wiem czy potrafię, ale może zdołam napisać to co we mnie siedzi, chyba potrzebuję tego, na pewno tak jest.

Miałam bajkę taką jak od zawsze marzyłam, facet dbający kochający.Były kłótnie ale jakoś dawaliśmy radę, raz lepiej raz gorzej, ale zawsze jakoś. Zaręczyliśmy się 2 maja 2014 (całkiem niedawno), wydawać by się mogło,że jest sielankowo. Jest, ale całkiem inaczej.

Od tego czasu cały czas się kłócimy, ostatnio byliśmy na zakupach była z nami jego siostra (bardzo wygadana taka gwiazdeczka), latała po tych sklepach i ciągle krzyczała młody! młody! młody! to jest super ja nie miałam po pewnym czasie już ochoty na zakupy skoro czułam się tam całkowicie zbędna, jeszcze mój M. do mnie z pretensjami o co jestem zła.
-O NIC KOCHANIE.

-Młody zobacz świetne spodenki, chodź przymierzymy!!!! i poszli razem do przymierzalni a ja stałam jak słup soli.
czułam się jak NIKT. obraziłam się poprosiłam żeby mnie odwiózł do domu, nie odbierałam tel. przez 2 dni. Prosił o spotkanie, powiedziałam,że NIE mimo wszystko przyjechał przeprosił i powiedział,że przemyślał sobie i że to ja mam rację,że widzi jak się czułam,że mnie przeprasza bardzo i nigdy się to nie powtórzy. dobrze. odpuściłam.

Mijały dni. Było różnie znowu małe kłótnie, ale nic strasznego do wczoraj :

Wczoraj wieczorem miałam jeszcze dużo pracy a mój narzeczony pojechał do przyszłego szwagra z całą rodziną tzn. rodzice siostra z mężem i ta siostra od zakupów a ja zapierniczałam w domu.
niby powiedziałam,że ok w porządku ale bolało mnie to,że mi nie pomógł tylko pojechał się bawić już od 17 godziny.

Ale nic trudno stwierdziłam jak już skończyłam co miałam zrobić umówiłam się z koleżanką,że przyjadę do niej gdy już byłam u niej mój M. zadzwonił i zapytał czy się widzimy,a ja na to że jestem u koleżanki ale możemy się w czwórkę spotkać bo on z kolegą właśnie jest.
Ok to ja odstawię auto i możemy jechać gdzieś. Przyjechali po nas cały czas mi mój M. docinał ja też nie byłam mu dłużna, potem ja się zagalopowałam i powiedziałam przy znajomych,że jest chamem i jeszcze coś gorszego.

Obraził się. Pojechaliśmy pod wesele do znajomych ja piłam On nie. Poszłam z koleżanką na bok i tak sobie rozmawiałyśmy i się popłakałam przyszedł ten kolega zaczął swoje żarciki więc poprosiłam żeby Nas zostawił i w sumie to chcemy wracać do domu.

Pojechaliśmy M. zaczął na mnie najeżdżać, czułam się okropnie wybuchnęłam przy koleżance uderzyłam Go On powiedział,że to koniec że jestem nienormalna żebym się odwaliła ...(więcej nie pamiętam bo to tak szybko było, o rany).

Kazał mi wysiądź u koleżanki bo on mnie nie odwiezie więc pobiegam przed siebie, złapał mnie do auta i zawiózł do domu.Prosiłam,żeby wszedł do mnie nie chciał. ale w końcu się zgodził.

i się zaczęło.
awantura, żale wybuch złości uderzyłam go on powiedział,że mnie nie kocha,że mnie nienawidzi,że kim ja jestem,że jestem wredna,że żałuje że mnie poznał,że jak ja wyglądam,że jestem nikim szarpał mnie parę razy, chciał mnie uderzyć ale się powstrzymał, boże to był horror.
zaczęłam go przepraszać przytulać się ale mnie odpychał i ciągle powtarzał,że mnie nie kocha,że mnie nienawidzi,że jestem nikim dla niego... już nie wiem co jeszcze powiedział...ale to boli, jak diabli.

Obudziłam się rano był przytulony do mnie, jak tylko się zorientował,że się przebudziłam wstał i pojechał do domu, bez słowa.
nie wiem co mam robić, z jednej strony żałuję, bo wiem,że to ja do tego doprowadziłam, ale nie chce mu dopuścić tego co powiedział.....co zrobił.

a najgorsze jest to,że się koleżance oberwało bo jak M. zapytał o zdanie to coś tam powiedziała,że nie będzie się wtrącać, a ja na nią naskoczyłam nawet ty jesteś przeciwko mnie. wstyd mi.

co robić. nie chcę go stracić, ale chyba już za późno.

2

Odp: Chyba straciłam osobę którą kocham (?)

Nie rozumiem Cię.  Masz pretensje do narzeczonego o jego zachowanie, a Ty co sobą reprezentujesz? Sama zaczęłaś go najpierw bić, a potem się dziwisz, że mówił to co mówił. Jakim prawem go bijesz, bo co jesteś kobietą? Ja tez jestem kobietą i nigdy bym nie uderzyła swojego faceta. To jest jakaś chora sytuacja. Wydaje mi się, że masz coś do jego siostry, bo widać, że bardzo Ci przeszkadza jej osoba. Twój facet widać, że Cię kocha, ale to co Ty robisz może doprowadzić do rozpadu związku, bo jak on może być z Tobą jeśli bezpodstawne zarzuty mu wypominasz i jeszcze podnosisz na niego rękę. No jak tak można.
Kobieto weź sobie to przemyśl i przeproś go najlepiej. Bo on nie zrobił nic złego.

3 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-06-16 16:37:55)

Odp: Chyba straciłam osobę którą kocham (?)

Ot taki kryzys młodzików. Ten narzeczony to ile lat ma? Tyle co ty? Z tego co opisujesz to więcej bym mu nie dał. Swoją drogą mógłby się koleżka zdecydować, czy w końcu Cię nienawidzi bo jesteś nienormalna, czy dlatego, że jesteś nikim tongue
Niby reguły nie ma, ale tutaj ewidentny przykład, że 19 lat to siksostwo i ze stabilnością emocjonalną różnie.
Nie wiem, czy mieszkacie razem i jak długo ale powinnaś wiedzieć, że przeważnie zamieszkanie ze sobą we wczesnym okresie znajomości (+ tak jak w Twoim przypadku wczesny okres egzystencji na tej planecie) skutkuje odebraniem tej "magii romantyzmu" a zamiast tego dostaje się kopa pod ogon od frustrującej codzienności, z którą nie każdy nastek sobie daje radę.

Musicie ze sobą porozmawiać. Jeśli on i ty czujecie, że chcecie to dalej ciągnąć, to należy skonsultować i przemyśleć kluczowe kwestie i ewentualne zmiany w Waszym życiu, bo jak tak dalej będzie to się pozabijacie. A przede wszystkim- jak już żeście te "wstępne deklaracje poskładali"- wypadałoby zacząć się starać, aby związek mimo Twojego(waszego?) młodego wieku stawał się dojrzalszy.

4

Odp: Chyba straciłam osobę którą kocham (?)
zaklopotana123451 napisał/a:

Nie rozumiem Cię.  Masz pretensje do narzeczonego o jego zachowanie, a Ty co sobą reprezentujesz? Sama zaczęłaś go najpierw bić, a potem się dziwisz, że mówił to co mówił. Jakim prawem go bijesz, bo co jesteś kobietą? Ja tez jestem kobietą i nigdy bym nie uderzyła swojego faceta. To jest jakaś chora sytuacja. Wydaje mi się, że masz coś do jego siostry, bo widać, że bardzo Ci przeszkadza jej osoba. Twój facet widać, że Cię kocha, ale to co Ty robisz może doprowadzić do rozpadu związku, bo jak on może być z Tobą jeśli bezpodstawne zarzuty mu wypominasz i jeszcze podnosisz na niego rękę. No jak tak można.
Kobieto weź sobie to przemyśl i przeproś go najlepiej. Bo on nie zrobił nic złego.

Dzięki! dało mi to do myślenia. Pogodziliśmy się i widać,że On mnie kocha. Czuję to i widzę. Nigdy już nie doprowadzę do takiej sytuacji! NIGDY.

5

Odp: Chyba straciłam osobę którą kocham (?)

No po prostu coś wspaniałego!
big_smile:D

6

Odp: Chyba straciłam osobę którą kocham (?)
Abizer napisał/a:

No po prostu coś wspaniałego!
big_smile:D

Nawet bardziej niż Ci się wydaje;)

7

Odp: Chyba straciłam osobę którą kocham (?)

A mogę zapytać, dlaczego raptem Ci latka tak do przodu w profilu poleciały? tongue

8

Odp: Chyba straciłam osobę którą kocham (?)
Abizer napisał/a:

A mogę zapytać, dlaczego raptem Ci latka tak do przodu w profilu poleciały? tongue

Nic raptem się nie zmieniło gdy się pierwszy raz logowałam to wpisałam wiek 19 tak jak w tamtym momencie było. Gdy się ponownie zalogowałam po paru latach to wiek się nie zmienił, a nie wiem dlaczego czym to jest spowodowane.nie wnikam.
mogę jeszcze coś dla Ciebie zrobić abyś był usatysfakcjonowany w 100% w odpowiedzi na mój wiek? smile

9

Odp: Chyba straciłam osobę którą kocham (?)

Cóż- chyba tylko wysokość vatu podać tongue

10

Odp: Chyba straciłam osobę którą kocham (?)

To dobrze, że dało Ci to do myślenia. O to mi chodziło. Każdy czasami gdy jest w jakiejś sytuacji to może nie widzieć czegoś, a ktoś z boku widzi to lepiej.

Mam nadzieję, że jednak już do takich sytuacji między Wami nie dojdzie i będziecie w zgodzie żyć big_smile

11

Odp: Chyba straciłam osobę którą kocham (?)

Z jego zachowania wynika, że cie po prostu kocha i ciężko mu bedzie odpuscic...
Ale! Niestety- musisz sie zmienić albo wierz mi, on nie wytrzyma....
Każdy ma granice wytrzymalosci, albo...
Spotka w koncu kogoś kto przestanie sie na niego fochać i go "bić"....

Ostatni dzwonek kochana... musisz zdecydować i dowiedziec się - jak funkcjonują związki- dużo trzeba znosić a kłótnie- łagodzić....

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Chyba straciłam osobę którą kocham (?)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026