Jesteśmy 17 po ślubie mamy troje dzieci córki 16 i 13 lat oraz 6 miesięcznego synka. Przez cały czas trwania naszego małżeństwa wydawało mi się że wszystko jest w porządku, oboje jesteśmy zdrowi mamy wspaniałe dzieci, pracę , mieszkanie. Mąż cały czas mówił że bardzo mnie kocha nasze życie intymne było naprawdę super, ciągle próbowaliśmy czegoś nowego,wiadomo że czasami były między nami tzw. ciche dni i kłótnie ale nic poważnego. Nigdy nie miałam powodów do zadrośći ani podejrzeń co do innych kobiet, aż tu nagle rok temu będąc na imprezie mąż dostał sms siedział koło mnie więc też go przeczytałam i w jednej chwili swiat mi się zawalił poczułam tak wielki ból,nie umiałam oddychać.Treść tego sms była jednoznaczna pisała do niego kochanka, mąż nie zorientował się że go widziałam, a ja w nocy jak mąż zasnął przejrzałam mu komórkę i znalazłam tam mnóstwo numerów kobiet, zapisałam je sobie i będąc w pracy dzwoniłam pod te numery, to był najgorszy dzień w moim życiu ogólnie dowiedziałam się że mój mąż poznawał te kobiet na portalu ilove , naszej- klasie, w pracy, na czateri, z niektórymi się spotykał , miał drugi numer komórki, drugi numer gg, oszukiwał mnie że musie być dłużej w pracy albo wcześniej musi wyjść. Parę dni po tym jak się dowiedziałam o wszystkim, dowiedziałam się również że jestem w ciąży, po tylu latach naszych starań aby mieć trzecie dziecko. Ciąża od początku była zagrożona, praktycznie cały czas przebywałam w szpitalu.
Oczywiście powiedziałam mężowi że już wszystko wiem , nawet mu pokazałam co te kobiety do mnie pisały ( niektóre wysłały mi swoje archiwum gg, wiadomośći z nk, ilove,sms), mąż mówił że zyje w seperacji i nie ma dzieci, więc niektore się wkurzyły. A co zrobił mój mąż ...wyparł się wszystkiego że to te kobiety go nachodziły,pisały ( TCHÓRZ), wyrzuciłam go z domu, parę miesięcy mieszkał u swojej mamy ale codziennie pisał do mnie, przychodził, przepraszał, mówił jak mnie kocha, więc będąc już w 8 miesiącu ciąży przyjęłam go z powrotem i tu jest problem ja nie potrafię mu wybaczyć, mąż zmienił pracę ( kopalnia ), wogóle nie siada przy komputerze, ja co miesiąc biorę jego bilingi z komórki, wychodząc z pracy dzwoni do mnie, popołudniami jest ze mną albo z dziećmi chociaż ja tego wszystkiego nie chcę, uważam że jakby chciał mnie zdradzić to i tak to zrobi.
Dziewczyny poradzcie co robić, ja codziennie myślę żeby odejść od niego, nie mam zaufania i już go tak mocno jak kiedyś nie kocham ale z drugiej strony mamy troje dzieci. Co zrobić żeby zapomnieć o przeszłości, żeby tak mocno nie bolało.
Podobne tematy
kurcze...bardzo Ci wspólczuję...niełatwa sytuacja
moim zdaniem jeżeli czujesz że nie masz juz ochoty na zycie z tym człowiekiem to odejdź...zamęczasz się i przy okazji dzieci
ale zrobisz jak zechcesz...powodzenia :-)
Wiem że najbardziej cierpią dzieci
muszę to sobie jakoś wszystko poukładać , żeby tylko tak nie bolało.
dzieki za radę ![]()
Ja uważam że "wspólne" życie się już skończyło, jeżeli on jest Ci obojętny to po co udawać szczęśliwą rodzinę? A jak dzieci- napewno kochają ojca, ale czy będą szczęśliwe widząć Ciebie i jego jak się męczycie razem?
Moze warto ponownie zaufac. Widac ze maz sie stara udowodnic Tobie jak bardzo Cie kocha i chce byc z Toba. Moze naprawde zaluje togo co zrobil, pewnie przestraszyl sie ze moze Cie stracic... Ale z drugiej strony jak nie potrafisz juz z nim byc, jak nie chcesz tego dluzej ciagnac to zakoncz to bo sie zadreczysz ciagle go podejrzewajac ze moze jeszcze z kims... trudna sytuacja. Mysle ze kazdy zasluguje na druga szanse jak naprawde tego chce i sie stara. Zrobisz jak uwazasz. Powodzenia. Mam nadzieje ze bedziesz szczesliwa:)
Ja już nawet nie udaję szczęśliwej rodziny
najgorsze jest to że mój mąż się nie wyprowadzi on twierdzi że nas kocha, a ja obecnie przebywm na urlopie wychowawczym bezpłatnym, nie stać mnie na wynajem mieszkania, wiem że ktoś może pomyśleć że każda wymówka jest dobra ale ja muszę myśleć o szkole córek, o moim malutkim synku.
Na pozór jesteśmy kochającą się rodziną, bez awantur, spacery z dzieckiem, przychodzą do nas znajomi, my wychodzimy ale we mnie coś pękło, nie ma we mnie już tej radości z życia.
dzięki za radę ![]()
7 2009-09-11 11:30:19 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-09-11 11:57:49)
Nie potrafe Tobie poradzic/doradzic co zrobić żeby nie bolało bo nie jestem osoba kompetentną w tym temacie ,ja zdrade mozna powiedziec uciełam na etapie szukania,zdrada emocjonalna czy jak tam to nazwać.
Ale sama piszesz,że się stara jasne w jednej chwili zburzył całe Wasze wspólne życie,Twoje zaufanie,Nie odbuduje tego do końca życia będziesz miała nutkę zwątpienia...ale są dzieci,które kochają jego a on je. Może nie oglądaj się za siebie i żyj chwilą, znajdź wtym wszystkim czas dla siebie.To co się stało może potraktuj jako kolejne doświadczenie życiowe.
Co innego gdyby nadal zdradzał....ale jesteś młoda już kiedys wspomniałam ,życie możesz na nowo sobie ułożyc nawet mając 50 lat,jak dzieci wyjdą z domku a Ty poznasz może kogoś..
Nigdy nie mów nigdy...
Karina73, małymi kroczkami pośpiech nie jest wskazany z racji że masz dzieci. moim zdaniem trochę za późno zaczął żałować, gdybyś nie poznała prawdy podejrzewam że dalej by to ciągnął. Moim zdaniem powinnać zostawić go bo on nie zasługuje na Ciebie, ale to moje zdanie....w każdym badź razie musisz na spokojnie wszystko przemyśleć i nie działać pod wpływem impulsu. Jesli jest jeszcze co ratować to ratuj, ale jak sie męczysz w tym związku to dzieci też nie będą szczęśliwe jak będą widziały smutną mamę.
Karina 73: pisze do Ciebie, bo mialam identyczna sytuacje!
Coprawda nie bylismy malzenstwem, ani nie mielismy dzieci, ale moj facet robil dokladnie to samo....
Sciszal komorke po przyjsciu z pracy, albo w ogole ja wylaczal.. gdy mialam jakies pytania, lub chcialam wyjasnien mowil, ze mam paranoje, ze powinnam sie leczyc. Mial lewe adresy e-mailowe o ktorych ja nawet nie wiedzialam i polowa numerow w jego komorce to byly jakies baby. Zaczelam sie brac za sprawe gdy w srodku nocy dzwonil "sklep na ul. Sienkiewicza", albo gdy dzwonilo ubezpieczenie, albo gdy ubezpieczenie napisalo smsa w stylu "sorry, ze nie moglam odebrac. Dzwoniles?"
Chlopak wszystkiego sie wypieral, nazywal mnie wariatka, byl strasznie zly i grozil odejsciem... Ale gdy mu przedstawilam konkrety (tez sobie z babkami porozmawialam) zrobil sie blady i plakal! Przepraszal, obiecywal.... zmienil numer telefonu, powiedzial, ze wiecej nie bedzie - to bylo z nudy w pracy i z ogolnego niezadowolenia. Co z tego, ze zmienil numer, potem wydzwanial z tel. stacjonarnego! Czego sie dowiedzialam, czytajac rachunek.....
Streszczajac cala sprawe: odchodzilam od niego i wracalam przez ponad 8 miesiecy. Byl bol, cierpienie i moje leki antydepresyjne (w koncu bylam chora psychicznie i zaczelam sie leczyc, tak jak on mowil!). Dawalam mu szanse za szansa, bo w koncu kochalam i wierzylam, ze bedzie inaczej. Nie bylo. Wiem, ze on sie nawet z jakas tam spotkal i nawet nie chce wiedziec, co sie dzialo.
Co z tego, ze dawalam szanse, skoro cale moje zaufanie po prostu nigdy nie wrocilo? Ale to nigdy!
W koncu po tych 8 miesiacach dalam sobie naprawde spokoj i nie dawalam sie jego lzom i momentom, gdy plakal a wrecz beczal jak kobieta! To bylo straszne, bo bylo mi go strasznie zal... i mialam ochote go przytulic a on to dzielnie wykorzystywal!
Dalam sobie (nam) w koncu spokoj.
Przerwalam leczenie na depresje i sie okazalo, ze w koncu taka niernormalna to ja nie jestem!
Po jakims czasie poznalam innego faceta.... z ktorym aktualnie jestem w szczesliwym zwiazku! Nawet nie wierzylam, ze mozna tak komus bezgranicznie ufac (jak teraz). Zero zazdrosci, zero kontroli telefonu, po prostu nie musze sie o nic martwic, wiem, ze on takich rzeczy nie robi!
Myslalam, ze wszyscy faceci sa zli, ale wierz mi - nie sa!
Wiem, ze masz dzieci..... ale dzieci beda duzo szczesliwsze widzac szczesliwa mame niz gdyby mama miala plakac i ciagle chodzic spieta w obawie przed kolejna (wirtualna czy nie) zdrada.
Ojciec bedzie placic alimenty i to wam pomoze, a moze na jakis czas przeprowadzisz sie do rodzicow?
Pozdrawiam!
patyczek to co przezyłaś to straszne!!!!!!!!!!!!! cieszę sie że już masz to za sobą!
wspólczuję ci bardzo. chyba czas abyś już przestala sie męczyć. piszesz, że chcesz odejść , ale macie dzieci, wydaje mi się, że dzieci będą szczęślwisze jeśli Ty też będziesz szczęsliwa. Patrz tez na siebie, masz 35 lat i szansę aby ulożyć sobie zycie od początku, masz szanse uśmiechać się codziennie, budzić się obok kogoś przy kim będziesz czula się wspaniale. niewątpiwie Twój mąż zrozumial swój bląd, niewiadomo na jak dlugo, ale czasem na niektóre rzeczy jest za późno.
Ciągle zastanawiamy się co robimy źle,że mężowie postępują w ten sposób...że szukają tak łatwej drogi do swojego "szczęścia",zatracają się w posiadaniu innych kobiet,kładą na szalę tyle lat zdawałoby się udanego związku....
Wniosek nasuwa mi się sam...chyba mają za dobrze z nami....mają za dużo wolnego czasu i zwyczajnie się nudzą z braku innych obowiązków a niżeli swoją pracą...i przychodzą im do głowy głupie pomysły a co najgorsze wcielają je w życie nie zdając sobie sprawy jak bardzo ranią swoje kobiety....i żałują kiedy często bywa za późno...bo przecież nawet jeśli wybaczymy to i tak mamy rozdarte serce.Z czasem ból zmaleje...ale żal pozostanie i to potem boli najbardziej.
Karinko73...bardzo Ci współczuję bo zmagasz się naprawdę z dużym problemem.Zastanów się czy jesteś na tyle silna by to przetrwać.Zrób tak aby Tobie było dobrze...bo teraz Ty jesteś najważniejsza i liczy się to co Ty czujesz.
Dziękuję dziewczyny za miłe słowa
jest mi naprawdę ciężko ale czytając posty na forum doszłam do wniosku że niektóre kobiety mają sie gorzej niż ja . Ja mam trójkę wspaniałych dzieci mój synek ma 7 miesięcy jest ciągle uśmiechnięty
Mam nadzieję że kiedyś będę na tyle silna że odejdę od męża, już nigdy mu nie zaufam, zniszczył moją wiarę w ludzi, zabrał mój uśmiech, sprawił że w wieku 35 lat stałam się wredną babą. Dowiedziałam się o jego zdradach jak byłam w ciąży ( byłam słaba psychicznie,fizycznie, i ciągle leżałam w szpitalu na podrzymaniu ciąży )ale teraz jestem coraz silniejsza już nie płaczę przy dzieciach, staram się nie być przy nich smutna. Może kiedyś na mojej drodze stanie moja druga połówka i będę wreście szczęśliwa.
jeszcze raz dziękuję ![]()
Karina73 i tak trzymaj!Musisz zyc dla dzieci!Masz sliczne,zdrowe dzieci,to wlasnie dla nich odejdz od meza,ktory perfidnie Cie zdradzal i sadze,ze sam by sie w zyciu do zdrady nie przyznal.Jestes mloda,ulozysz sobie zycie z kims innym(czego Ci zycze z calego serca).Napewno dzieci beda bardziej szczescliwe widzac,ze ich mama ma kogos kogo kocha i jest kochana.Powodzenia!;)
Karina - wyslalam Ci maila, ale nie jestem pewna czy doszedl, bo juz 2 razy do mnie wrocil, z wiadomoscia "mail delivery failure".
Prosze sprawdz i daj znac.
Ciężka sprawa, ale posłuchaj mnie bo jestem może w gorszej sytuacji od Ciebie. Myślę i na pewno trzeba dać chłopu drugą szansę. Jeżeli istnieje w waszym związku jakaś iskierka , to że świeci jakieś delikatne uczucie, że możecie być jeszcze kiedyś razem - nie zmarnuj tego, a w przyszłości Waszego związku to zaprocentuje. Nigdy nie wolno tak od siebie " przełamać zapałki" jeżeli jest jakaś wiara. Jestem pewny, że bum który nastąpił w Twoim związku odbije się pozytywnie na Was i przypuszczam, że jeszcze bardziej Was zbliży do siebie, a na zaufanie musicie zapracować razem czego Ci serdecznie życzę
Oj nie zgadzam sie :-) Trzeba rzucic faceta! Tacy sie nie zmieniaja :-/
Ja już nawet nie udaję szczęśliwej rodziny
najgorsze jest to że mój mąż się nie wyprowadzi on twierdzi że nas kocha, a ja obecnie przebywm na urlopie wychowawczym bezpłatnym, nie stać mnie na wynajem mieszkania, wiem że ktoś może pomyśleć że każda wymówka jest dobra ale ja muszę myśleć o szkole córek, o moim malutkim synku.
Na pozór jesteśmy kochającą się rodziną, bez awantur, spacery z dzieckiem, przychodzą do nas znajomi, my wychodzimy ale we mnie coś pękło, nie ma we mnie już tej radości z życia.dzięki za radę
Karina
wydaje mi sie ze ty juz sama decyzje podjelas ,zostalas z mezem i w tej kwestii nie ma co doradzac,doradzic ci kochana moge ,bo moja sytuacja troche twoja przypomina ,mianowicie zdada w ciazy ,ja na podtrzymaniu itd ,napisze ci moje gg na maila odezwij sie ,nie chce tutaj dokladnie opisywac co i jak ja zrobilam,niestety moj maz powtorzyl swoj blad po kilku latach ,nie chce straszyc ale mysle ze racje maja ci co mowia ze zdrada wchodzi w krew ,jak raz zdradzil bedzie zdradzal ,smutne ale chyba cos w tym jest.........ze swej strony moge ci doradzic zebys zajela sie SOBA ,nie tylko dziecmi ,zacznij bardzo o siebie dbac itd zarowno o rozwoj duchowy jak o fizyczny,niech to on trzeesie porami ze moze cie stracic ,nie zaszkodzi tez jak w wiekszym towarzystwie zobaczy ze rozmawiasz z innymi facetami,malutki flircik tez wielce wskazany,nie okazuj mu ze ci na nim zalezy,z wlasnego doswiadczenia wiem ze skutkuje,nie mysl o tym co bylo,zajmij sie soba,wszystko co robisz rob z mysla o sobie no i dzieciach/ale to i tak pewnie robisz nie musze mowic/najlepszym lekarstwem na zdrade jest WIECEJ EGOIZMU ,naprawde dziala i to na obie stony
To co zrobił Twój mąż jest rzeczywiście okropne.Jednak wydaję mi się że powinnaś dać mu jeszcze jedną szansę-głównie z myślą o dzieciach które na pewno go kochają. Napisałaś że mąż się stara, zmienił pracę, nie siedzi przy komputerze więc uważam że chce ratować ten związek.Zamiast zadręczać się myślami 'czy znów kogoś ma' może powiedz mu co czujesz, że nie masz już do niego zaufania,że Twoje uczucie się do niego zmieniło i że po prostu nie wiesz co masz robić z tym związkiem.Dowiesz się wtedy co on myśli, czuję.
dziękuję wszystkim za rady
ale jak to w zyciu bywa każdy z Nas jest inny, jednych boli coś na co inni wogóle nie zwracają uwagi.
Ja dorosłam już do tego aby założyć sprawę o rozwód z orzeczeniem winy męża, muszę się tylko dowiedzieć jak to jest z podziałem majątku , mamy mieszkanie własnościowe w bloku.
Dojrzewałam do tego 1,5 roku ( wtedy dowiedziałam się o jego zdradach ), wiem że to będzie trudne ale ja mu juz nigdy nie zaufam i szczerze mówiąc on juz o wszystkim zapomniał a ja się dalej męczę ,rozpamiętuję to wszystko, nie chcę aby moje dzieci widziały mnie ciągle taką smutną, chcę być taka jak dawniej ( ciągle usmiechnięta, szczęśliwa ). Powiedziałam córką o swojej decyzji i one mnie poparły, synek jest jeszcze malutki, więc nie rozumie, napewno nie będę ograniczać dostępu męża do dzieci, mąz mnie bardzo zranił ale mam nadzieję że się podniosę z tego wszystkiego silniejsza o nowe doświadczenie życiowe.
jeszcze raz dziękuję wszystkim za dobre słowo ![]()
W takim razie Karino73 życzę Ci powodzenia i mam nadzieję że odnajdziesz znów w życiu szczęście. Pozdrawiam!
Jestem na tym samym etapie co Ty.
Trzymam kciuki ![]()
Mam nadzieje, ze spotkamy jeszcze kiedys kogos kto nas pokocha ![]()
Pozdrawiam.
Następny, którego szare komórki zjechały w dół:((
Trzymam kciuki, powodzenia!!!
No ja to juz przeszłam i wiem napewno czas goi rany .Ale to trzeba sobie pomóc i isc do ludzi ,potrwa to długo jak sie oswoimy ze juz po rozwodzie i co dalej z zyciem ??