netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

19 odpowiedzi4 371 wyświetleńzałożony przez zawysoka23, 02.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

Witajcie.

W tym wątku chciałabym poruszyć następujące kwestie:
1) inicjatywa ze strony kobiety,
2) brak wiary w siebie,
3)  niezdecydowanie,
4) marne doświadczenie w relacjach damsko-męskich.

1) Jeśli chodzi o to czy kobiecie wypada robić pierwszy krok to zdaję sobie sprawę, że zdecydowana większość zbluzga mnie pisząc, że "oczywiście, że nie! Nie wypada! Będziesz spalona!" Itp. itd. Delikatnie rzecz ujmując, mam w nosie, co wypada, a co nie. Jak chcę być szczęśliwa i CZUJĘ, że to jest osoba, dla której mogłabym stracić głowę to na pewno dam sobie szansę. Problem tkwi w tym, że nawet jeśli napiszę do kogoś pierwsza (bo tylko na taki krok mnie stać), to nie wiem, co dalej zrobić z tym fantem.. Niby powinno być już z górki, ale zazwyczaj nie jest. U mnie to dalej jest niejednoznaczne. Bo mogę z kimś pisać, mogę się odzywać ja, może tamta strona, a jednak są we mnie jakieś opory, bariery. Nigdy nie byłam pewna czy dobrze robię czy nie. Czy ta osoba chce ze mną utrzymywać kontakt czy nie. No bo jak piszę ja i mnie nie olewa, rozmowa się klei, to dobry znak, prawda? A jak później odzywa się on pierwszy to już w ogóle bajka? Tylko tak jakoś na rozmowach zazwyczaj się kończy.. Nikt nie wychodzi z inicjatywą spotkania, poznania się na żywo.. To jest problem pierwszy.
2) Jestem, niestety, wyróżniającą się z tłumu dziewczyną, a to przez wysoki wzrost. >180. To jak na kobietę za dużo. Rzadko która znajoma mi dorównuje wzrostem, a mężczyźni.. Na palcach jednej ręki policzę, ilu jest ewentualnie równych ze mną. Wzrost powoduje u mnie barierę, blokadę i brak wiary w siebie. Mam wrażenie, że to przez to, że jestem takim wielkoludem nie uda mi się znaleźć kogoś, kogo mogłabym pokochać. Kto pokochałby mnie. Bo jak taki wielkolud może znaleźć drugiego wielkoluda...
3) Jak już się jakimś cudem trafia ktoś, kto jest wyższy ode mnie, na pozór przystojny, inteligentny i już powinno być dobrze to znowu klops - dochodzę do wniosku, że to jednak nie ta osoba. I tak oto przez całe swe życie nie doświadczyłam żadnego związku. Wychodzę z założenia, że wolę być sama niż z kimś, do kogo nic bym nie czuła. I tykający zegar i smutek tego we mnie nie zmienią. Nie będę z kimś tylko po to, żeby być. Kropka. W ogóle to czasem wydaje mi się, że jak uda mi się kiedyś być w związku to tylko z kimś kogo JA znajdę. To głupie, wiem.. Ale paradoksalnie - im bardziej mnie ktoś ignoruje, tym bardziej mi zależy hmm A jak komuś zaczyna zależeć na mnie to czuję się z tym nieswojo, no bo jak ktoś może chcieć MNIE? Wręcz odstrasza.

Próbuję to wszystko rozgryźć z psychologicznego punktu widzenia, ale jakoś nie potrafię. Stąd wpadłam na pomysł , żeby zarejestrować się tutaj i w takim miejscu wyrzucić z siebie to wszystko. Jak ktoś widzi na to jakiś złoty lek to proszę o receptę! A jak ktoś uzna, że powinnam iść prosto do psychiatry to też mnie nie zdziwi, bo sama mam czasem takie myśli ;P

Bardzo chciałabym kochać. I być kochaną. Któż z nas by nie chciał? Dla mnie to recepta na szczęście, na to największe szczęście i radość życia. Wiem, to może okazać się złudzeniem. I nie powinno się koncentrować na tym, czego brak, ale jak to zrobić? Jak znaleźć mężczyznę pięknego, mądrego i dobrego, którego pokocham z wzajemnością?

Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi wink

2 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-02 12:45:07)

Odp: Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

Jak chcesz podrywać i wychodzić z inicjatywą to to rób. Na początku taki osobnik nie okazuje zainteresowania, moze nawet ignoruje i wtedy czujesz się "luźno". Ok. Tylko zdobędziesz go i najprawdopodobniej Ci sie "znudzi", ponieważ będzie zabiegał, ponieważ przekona się do Ciebie. Znowu wpadniesz w schemat odrzucenia. Rozpracowałaś czemu odrzucasz tych mężczyzn, oprócz tego, że Cie NIE ignorują? Wiele kobiet tak ma, że lubi niedostępnych mężczyzn, ale tak naprawde to nie jest dobry wyznacznik atrakcyjności, a jeszcze przeczy temu, że może Cie docenić (co w milosci akurat jest bardzo wazne). To jest prędzej ból, że Cie taki ktoś nie chce. Z drugiej strony może nie chodzi o ignorowanie Ciebie, a po prostu nachalność? Bo to że ktoś "lekko" pokaże, że mu zalezy, to chyba nie powinno być takie złe? Moze po prostu popadacie w skrajności? Albo nachalnosc, albo ignorancja i wtedy sama zaczynasz zabiegać, bo uswiadamiasz sobie, że ten człowiek musi byc atrakcyjny, jeśli... Cie nie chce. A jeśli jest nachalny i zabiega o taką osobę jak Ty, to musi cos z nim byc nie tak. W koncu nie kochasz siebie, to jak ktos ma Ciebie pokochać? To musi byc podstęp...
Jak zagadujesz sama to i proponuj spotkania. Co masz do stracenia, kiedy i tak starasz się być tą bardziej aktywną? A może nawet dominującą?
Jak znalezc kogos pięknego, madrego i jeszcze takiego, który odwzajemni? Coz - nie szukać go, bo widzę tutaj poszukiwania na siłę, czyli desperacja połączona z brakiem wiary w siebie, moze ze zbyt wysokimi lub niesprecyzowanymi wymaganiami? W kazdym wyzszym od siebie upatrujesz partnera? (a juz szczegolnie w takim z którym rozmawiasz, znasz się, podoba Ci sie fizycznie).

A jeszcze wracając do punktu 1. Jeśli mężczyzna jest dominujący to za chiny nie będzie chciał kobiety, która sama podejmuje inicjatywę. Gdzieś zaczyna wtedy myśleć, że kobieta będzie chciała 'rządzić' i koniec koncow wejsc mu na głowę. Chyba, że lubisz uległych, zakompleksionych to akurat bardzo podbudowuje takiego człeka i sie ucieszy z Twojego zainteresowania. Jak facet jest pewny swojej wartości to 100% weźmie Cie za desperatkę, a oznacza z góry, że masz jakieś defekty.

Wybij sobie najlepiej z głowy cel nadrzędny w życiu, czyli poszukiwania miłości, partnera. Mezczyzna wolny, ktory poszukuje i spodobasz się mu wizualnie najprawdopodobniej podejmie inicjatywe. To Ty chcesz zdobyć kogoś by się podbudować i tą wiarę w siebie, czy jednak chcesz dać wam szansę na fajną znajomość? Na to sie nastawiaj, a milosc przyjdzie lub nie. Nie każdy zakochuje się i nie każdy zaczyna się podobać od razu. To jest mit, że muszą być "gromy" od pierwszego wejrzenia.

3

Odp: Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

Masz rację. Trochę tkwię w błędnym kole. Do tego z jednej strony, jak słusznie zauważyłeś, zajeżdżam desperacją, a z drugiej... nie potrafię się przełamać.
To nie jest tak, że mi się "nudzi" ten o kogo zabiegam. Tu się nie doprecyzowałam. Jak ja o kogoś zabiegałam to mi ta osoba nigdy się nie "nudziła" (jak to okropnie brzmi!). Chodziło mi o to, że jak ktoś startuje do mnie to raczej, mimo że próbuję, daje się poznać - nic z tego nie wychodzi.. Mam opory i "to musi być podstęp..."
Nie upatruję w każdym wyższym potencjalnego partnera. Rzadko się taki osobnik trafia tongue

Wiem, wiem, wybić sobie z głowy, zająć się czymkolwiek..

Dzięki za Twój punkt widzenia. Tym bardziej dla mnie cenny, bo to jednak męski punkt widzenia wink

4

Odp: Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

Nie znam się na psychologii, ale poniekąd widzę w Tobie trochę siebie. Mimo, że teraz mam 173cm wzrostu zawsze byłam wśród tych wyższych. Po prostu szybciej rosłam. W podstawówce byłam najwyższą dziewczyną.. nawet nie wiem ilu było chłopców wyższych ode mnie, ale chyba niewielu, bo pamiętam, że też miałam kompleksy z tego powodu. Tak naprawdę wyleczyłam się z nich dopiero w liceum, gdzie sporo dziewczyn było wyższych ode mnie. Były również takie, które miały 180cm smile ale cieszyły się z tego. To, że w tej chwili Ty czujesz się gorsza z tego powodu jest najprawdopodobniej wynikiem środowiska, w jakim żyjesz (niższe dziewczyny, chłopcy) i głupiego stereotypu, że chłopak powinien być wyższy od swej partnerki. Nie kieruj się tym, bo w ten sposób nie dajesz szansy osobom, które naprawdę mogłyby skupić Twoją uwagę na dłużej i okazać się wartościowymi ludźmi. Zastanów się czy wolałabyś mieć np 155cm(?) Zapewne wybierałabyś najwyższe buty, żeby nie być "krasnoludem" i czułabyś się niezauważona z tego powodu. Dziewczyno, ciesz się ze swojego wzrostu! Powinnaś się czuć jak modelka a nie wielkolud smile A co do spraw sercowych... Też tak czasem mam, że jak już udaję mi się osiągnąc swój cel to zastanawiam się czy w ogóle było mi to potrzebne. Nawet w tej chwili mam cudownego chłopaka, o którym marzyłam od dawna, a czasem przychodzą do mnie jakieś głupie myśli czy to na pewno to. Muszę się wtedy głębiej nad sobą zastanowić, pomyśleć co by było gdyby wszystko się potoczyło inaczej, albo gdybym teraz przez te moje zachwiane myśli postanowiła go zostawić i zawsze dochodzę do wniosku, że to by był mój największy błąd życia. Jedyna więc moja rada dla Ciebie - przestań nadmiernie myśleć i analizować smile Staraj się cieszyć z tego co masz na chwilę obecną, zamieniać swoje kompleksy w pozytywy, a zobaczysz, że wszystko samo się ułoży. Grunt to wiara i wytrwanie. Miłości też nie szukaj na siłę, bo nikt nie wie, kiedy dopadnie go właściwa strzała amora. Pewnie w najmniej oczekiwanym przez Ciebie momencie, bo tak jest zazwyczaj. Teraz skup się na sobie i nie podchodź do kolejnych znajomości z nastawieniem - "a może to ten". Spróbuj się tym nie przejmować, a przekonasz się, że z czasem wszystko samo do Ciebie przyjdzie.

5

Odp: Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

Nie znudził, bo nie odwzajemnił, nie został zdobyty?

6

Odp: Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

Lucielle,
U mnie niestety ten kompleks jest aktualny cały czas hmm Nie wiadomo, który wzrost lepszy. Mali narzekają, że są za mali, a duzi, że za duzi Zawsze będzie źle tongue  "Grunt to wiara i wytrwanie" <--- właśnie... Oby tylko mi tego nie zabrakło wink

Thepass,
Naprawdę masz mnie za takiego potwora bez uczuć?

7 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-02 15:12:55)

Odp: Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

Właśnie. Mali są za mali, duzi za duzi (w sumie nie wiem czy duzi jest poprawną formą). Wniosek jest taki, że jak ktoś narzeka to doszuka się problemu wszędzie. A jaki w tym cel? Żaden, bo każdy może mieć kompleks, ale nie musi.

Nie, nie uważam, że jesteś bez uczuć tylko staram się podejść do tego psychologicznie. Skąd u Ciebie pewne objawy sie biorą. Niektórzy mają złe pojęcie o miłości, sa nauczeni złych jej schematów (przez rodziców, otoczenie) np uzależniają szczęście od innych, jakoś leczą się "kochaniem", wypełniają swoje braki. To tylko pytania. Nie mają nic szczególnego na celu oprócz rozgryzienia Twoich schematów.

8

Odp: Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

Zrób atut ze swojego wzrostu, zainteresuj się modą, postaraj się wyglądać atrakcyjnie. Skoro i tak ludzie patrzą na Ciebie to niech patrzą z podziwem.

9

Odp: Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

thepass,
trudne pytania zadajesz. Mimo stopnia trudności dalej będę upierać się przy tym, że nie, nie bawię się ludźmi. Nawet jak ich nie zdobędę. To wszystko brzmi paskudnie, zupełnie jakbym miała być zimnym draniem, w odmianie żeńskiej.

takiwiatr,
zawsze to jest jakaś idea ;-)

10

Odp: Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

Tyle, że tym "draniem" nie trzeba być świadomie smile

11

Odp: Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

Tyle, że dranie są raczej szczęśliwi...

12

Odp: Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

Niezbyt. Bo prawdziwy drań jest odporny psychicznie w momentach kiedy potrzebuje walczyć. W środku i tak jest słaby, ale mało kto go potrafi złamać. I na pewno nie jest to kobieta, która sie w nim zakocha, uzależnia. To on jest górą. Nie znam zbyt wielu silnych kobiet, ale potrafią być draniowate i nawet o tym nie wiedzą. Ktos inny musi ich uswiadomic, że krzywdzą. Absolutnie nie sugeruje, że to robisz, bo to jest inny temat.
Szukam przyczyny czemu tracisz zainteresowanie i nie jest to związane z uczuciami drugiej osoby. Nawet gdybys dawała nadzieje, zwodziła i nagle by Ci te uczucie przeszło, to nie byłoby świadome, a jednak byś krzywdziła. Na pewno nie dlatego, że jesteś potworem, ale że nie masz świadomości czemu kimś interesujesz się uczuciowo, a kimś nie.

13

Odp: Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

Nie jestem ani odporna psychicznie ani silna.
Tracę zainteresowanie, choć tak naprawdę mało męskich osobników w moim otoczeniu. I to jest teraz najgorsze..

14 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-06-03 09:08:59)

Odp: Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.
zawysoka23 napisał/a:

Bardzo chciałabym kochać. I być kochaną. Któż z nas by nie chciał? Dla mnie to recepta na szczęście, na to największe szczęście i radość życia. Wiem, to może okazać się złudzeniem. I nie powinno się koncentrować na tym, czego brak, ale jak to zrobić? Jak znaleźć mężczyznę pięknego, mądrego i dobrego, którego pokocham z wzajemnością?

Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi wink

Zawysoka23 dziewczyno ocknij się.
Ja już trochę przeżyłem na tym łez padole i na mnie zawsze wysokie kobiety sprawiały wrażenie i to na plus.
Ja mam 190 cm, mój syn ma 198 cm  (nie jest to portal matrymonialny, więc nie jest to oferta Obrazek dodany przez użytkowniczkę ) i wierz mi, że wysoka kobieta jest bardzo atrakcyjna.
Moja żona jest średniego wzrostu i niestety nie mogę jej spojrzeć prosto w oczy Obrazek dodany przez użytkowniczkę, ale daję radę.
Dziewczyno Ty się musisz przewartościować. Ty musisz w siebie wierzyć.
To, że jesteś wysoka ma Ciebie dyskwalifikwać Obrazek dodany przez użytkowniczkę, nie wręcz przeciwnie.
Jestem przekanany, że nie jedna dziewczyna zazdrości Ci wzrostu.
Dlatego piersi do przodu, głowa do góry i naprzód.
Zapewniam, że znajdziesz miłość swojego życia.

15

Odp: Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

Trochę te słowa podziałały na moją duszę odbudowująco, nie powiem. Przydałby mi się przysłowiowy zimny kubeł wody, aby się ocknąć. Mówią, że to jak mnie widzi świat zależy w dużej mierze od tego jak sama siebie postrzegam. To co, będę sobie wmawiać codziennie, że jestem atrakcyjna, że taki wzrost to powód do dumy i nagle świat mnie tak zacznie postrzegać? big_smile

16

Odp: Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

No właśnie, bądź dumna ze swojego wzrostu, może zapisz się na jakiś taniec czy fitness tak aby polubić swoje ciało i poruszać się z wdziękiem. Ciesz się tym kim jesteś i jaka jesteś.

17

Odp: Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

dobry pomysł smile dzięki!

18

Odp: Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

> To co, będę sobie wmawiać codziennie, że jestem atrakcyjna, że taki wzrost to powód do dumy i nagle świat mnie tak zacznie postrzegać?

Oczywiście że tak. Każdy woli przebywać z osobą zadowoloną z siebie i radosną.

Co do wzrostu, opowiem Ci pewną historię... Jestem wysoki, 194cm, kiedyś na ulicy z naprzeciwka szła przepiękna kobieta, bardzo wysoka, mogła mieć i 190cm. Elegancko ubrana, cudownie się poruszała... nie mogłem oderwać oczu. Myślałem że fajnie by było do niej zagadać... Wtem... ona dostrzegła mnie, i czar prysł. Poczułem się pożarty wzrokiem przez desperatkę szukającą wysokiego faceta. Nigdy wcześniej ani później żadna kobieta tak na mnie nie spojrzała, i śmiem twierdzić że to przede wszystkim przez mój wzrost... przestraszony odwróciłem spojrzenie i poszedłem dalej. Wyluzuj z tym wzrostem, i nie reaguj tak jak ona na wysokich facetów bo są wysocy - tylko ich spłoszysz. Poznałem sporo wysokich facetów, wierz mi, jesteśmy tacy sami jak ci niżsi, jedyne co nas różni to że nigdy nie będziemy mieli kompleksów dotyczących wzrostu. Nie uważam abyśmy byli lepszymi partnerami życiowymi smile

19

Odp: Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

A jaki to był wzrok, że od razu czar prysł? Pod tym względem ja raczej unikam kontaktu wzrokowego. Gapić się na każdego wysokiego faceta... To by było trochę dziwne tongue

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie boję się pierwszego kroku, ale tego, co dalej + niska samoocena.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026