To mój pierwszy post na tym forum więc proszę o wyrozumiałość, ale postanowiłam opisać mój problem, bo męczy mnie to wszystko strasznie i nie mogę się na niczym skupić, ani dojść do ładu sama z sobą. Od jakiegoś miesiąca spotykam się z kolegą z pracy. Podchodziłam do tej znajomości bardzo sceptycznie, bo jest ode mnie młodszy i wydawało mi się, że za dużo nas dzieli. Ale tak się złożyło, że pracujemy razem nad pewnym projektem i zaczęliśmy spędzać ze sobą mnóstwo czasu. I okazało się, że bardzo się co do niego myliłam. Jest odpowiedzialny i bardziej dojrzały niż nie jeden mój równolatek. Mamy wspólne zainteresowania i pasje. Nie ukrywam też, że bardzo podoba mi się fizycznie i co ważne, wyglądam przy nim na młodszą od niego. Jest mi z nim dobrze, uwielbiam spędzać z nim czas. Krótko mówiąc, zakochałam się. Ale. No właśnie. Ale. Moją podwładną jest jego przyjaciółka. Znają się od wielu, wielu lat, mają więc wspólne przeżycia, znajomych etc. Okazało się, że ona od lat jest w nim zakochana. Robiła mu ostatnio o mnie jakieś awantury, sceny zazdrości itd. Pokłócili się i przestali rozmawiać, ale kilka dni temu okazało się, że postawiła mu ultimatum - albo ona, albo ja - i kazała jednoznacznie się wobec niej określić. Co ważne, dowiedziałam się o tym nie od niego i mam wrażenie, że on trochę mnie teraz unika. Boję się, że wybierze ją - jest młodsza i ładniejsza. Najgorsze jest to, że naprawdę się zakochałam i nie wiem, czy będę potrafiła z nimi pracować. No i jest jeszcze ona. Delikatnie mówiąc, nie jest dobrym pracownikiem. Jeśli teraz zwróciłabym jej uwagę, dała naganę czy coś, powie, że albo się mszczę, bo on wybrał ją, albo - gdyby jednak wybrał mnie - że nie dość, że jej zabrałam faceta, to jeszcze ją szykanuję. Patowa sytuacja. Na dodatek tak naprawdę nie wiem, co on czuje.
Co zrobić, by wyjść z tego z twarzą?
Podobne tematy
No właśnie nie wiesz co on czuje. a może nic do Ciebie nie czuje? Może sie nie zauroczył?
Może. Chociaż bardziej chodziło mi o to, że nie wiem, czy to jego zauroczenie jest na tyle silne, by podjął ryzyko. Bo gdyby tak zupełnie nic nie czuł, to chyba nie zmieniałby planów, by być ze mną w ważnym dla mnie dniu..., nie pisałby smsów w środku nocy, by podzielić się ważną wiadomością... i nie mówił, że np. dziękuje, że jestem... Poza tym skoro ona jest o mnie zazdrosna, to jakiś powód musi być, w końcu go zna.
może oni ze soba już kręcą a Ciebie traktuje jak kumpele?
Nie, jestem pewna, że nie.
A skąd pewność?
Jestem pewna. Obserwowałam jej zachowanie przez ostatnie dni, poza tym on spędzał czas albo w pracy, albo ze mną. Nie dałoby rady.
Ja bym nic nie robila.Jak go teraz zaczniesz pytac o uczucia czy sie sama uzewnetrznisz to nie bedzie dobre.To nie ten etap.jak facetowi zalezy i jest kumaty to sam bedzie zabiegał...ma dwie laski obok siebie,sam musi sie zdecydowac, nie rywalizuj bo to chyba nie bedzie dobre ( tak mi sie wydaje) ja bym po prostu byla mila, profesjonalna,co ma byc to bedzie.
Dziękuję. Też tak sobie właśnie myślę, że najlepiej chyba po prostu być sobą i zobaczyć, co się wydarzy. Będzie, co ma być.