Witam, mam na imię Marcin, we wrześniu mój przyjaciel bierze ślub, nie mam za bardzo z kim iść, bo nie mam partnerki. Pomyślałem o koleżance ze studiów, z którą się dobrze dogaduję, znamy się od prawie 2 lata, zawsze się jakoś dogadywaliśmy, chociaż dopiero od 2-3 miesięcy dużo rozmawiamy, choć tylko na uczelni, parę razy byłem z nią i jedną koleżanką w parku, czy w restauracji, także zawsze się fajnie spędzało czas. Parę razy też było tak, że pisaliśmy ze sobą. Podsumowując, nie jest to jakaś wielka znajomość, ot, dobra koleżanka z uczelni, z którą mamy wspólne zainteresowania i tematy. Teraz kończymy studia, zostało do końca czerwca zostały z 2 spotkania. Jesteśmy też umówieni na wspólny wyjazd za granicę (ja, ona i nasza koleżanka).
Wracając do tematu: chcę ją zaprosić na wesele kumpla, ale nie wiem czy warto w ogóle próbować. Ona jest naprawdę śliczna, a ja taki sobie przeciętniak. Problem też jest taki, że nigdy nie byliśmy nawet potańczyć nigdzie. Ona nikogo nie ma, ale mimo to mam obawy, czy jeśli zadam takie pytanie, to czy nie zepsuje to naszych relacji, bo wydaje mi się, że się nie zgodzi i będzie w szoku, a po drugie pomyśli sobie, że coś od niej chcę.
Co radzicie?
Próbować? Czy są jakieś szanse?