Cześć.
Jak iż uważam płeć piękną w większości mądrzejszą od mężczyzn, chciałem się Was poradzić. I trochę opowiedziec o sobie, no i może się wyżalić. ![]()
Więc. Mam 19 lat, niedługo 20. Ehh nie wiem jak tu zacząć. Mam problemy z sobą i samotnością. Jak iż śledzę to forum, szukając informacji, wiem tyle, że trochę ludzi często szuka tutaj pomocy, i ją znajduje. A forum znam bardzooo długo. Dopiero dziś wpadłem na pomysł, żeby tutaj coś napisać, a zbierałem się do tego długo.
Otóż:
Nigdy nie miałem dziewczyny, nie całowałem się, ale to wiadomo. Moje kontakty z kobietami są ubogie, co prawda mam taką jedną dobrą znajomą, zawsze się u niej radzę jak mam jakis problem. A tak to nie mam żadnej koleżanki. Moim problemem jest nieśmiałość w stosunku do kobiet, i to duża, czasem kiedyś coś próbowałem zagadać, ale zwykle o godzinę.
Kolejna sprawa to wygląd, ja się sobie nie podobam, ale od rodziny jak zwykle słyszę, że jestem ładny (może nie chcą mi sprawiać przykrości?) A wolałbym, żeby mówili prawdę, bo bym wiedział na czym stoję. Mam 1,80 cm zwrostu i jestem chudy, ale jakoś specjalnie się tym nie przejmuję. Powiem wam, że zacząłem chodzić na siłownie, ale tylko dla siebie, a nie dla wyglądu, żebym się jakiejś podobał. Wolę być silny niż mieć wygląd. Co do kolegów, a tych to mam od groma. Oni zawsze mówią, że potrafię rozśmieszyć ludzi, np mówiąc żarty do danej sytuacji. W gronie znajomych, jestem duszą towarzystwa. A co do imprez, typu dyskoteki, nie lubię ich a to dlatego, że: nie chce marnować pieniędzy, nie cierpię tańczyć, wołami by mnie musieli wyciągać do tańczenia. Mam swoją pasję, a to są motocykle. A z zainteresowań to: motoryzacja, militaria(planuję iść do wojska) i komputery. A co do dziewczyn, żadna na mnie nie spojrzy, czy nawet się nie uśmiechnie, no może parę razy jak miałem jazdy na prawko, to na ulicach w innym mieście się kiedyś 2 uśmiechneły, ale chyba dla żartów. Mnie się to w ogóle w głowie nie mieści, dlaczego tak jest? Jestem jakiś ułomny? Może zgrywam niedostępnego? Ale wątpię w to.
Ja za dużo miałem nie powodzeń, stanowczo za dużo. Idąc moim tokiem myślenia, uświadomiłem sobie, że będę sam do końca życia. Z własnym mieszkaniem, motocyklem, czy pieniędzmi sobie poradzę. Ogólnie zdrowie fizyczne mam ok. Bardziej się boję o psychikę, chcę zdławić, uczucie potrzeby dziewczyny, nie myśleć o tym. Poprostu się na to uodpornić, hmm jak to nazwać. Uodpornić się na porzeby miłosne i te sprawy. Prawictwa nie stracę z pierwszą lepszą, bo to dla mnie znaczenie. Tylko proszę Was, nie bawcie się w moją rodzinę i przyjaciół, mówiąc, że znajdę kogoś. Bo tą śpiewkę słyszę od paru lat. Mi tylko chodzi, o zaprzyjaźnienie się z samotnością.
Trochę się zastanwiałem jak sobie pomóc:
Realizować swoje marzenia,
Zarabiać pieniądze.
Może coś mi jeszcze poradzicie? Ale tylko w sprawie pogodzenia się z samotnością.