Witam wszystkich.
Jesteśmy z moim partnerem 10 lat przez cały ten okres bywało różnie powiedziałabym,że teraz jest lepiej niż było kiedyś i w większości jest to moja zasługa..no i tu pojawia się problem..Mam wrażenie,że tylko ja dbam o ten związek.Między nami zaczęło się psuć kiedy zamieszkaliśmy razem wtedy on stał się taki jakby nieobecny i przede wszystkim mocno i przez kilka ładnych lat zaniedbywał sferę łóżkową w zasadzie do tej pory niewiele się zmieniło ale jednak coś.Przez kilka ładnych lat to on był zaspokojony ja byłam i czułam się jak dmuchana lala(dlaczego tak się działo nie wnikam) grunt,że po kilku latach powiedziałam STOP a zmieniło się we mnie coś pod wpływem pewnych wydarzeń..Mianowicie poznałam kogoś i się całkowicie zadłużyłam myślę,że z wzajemnością tak przynajmniej czułam no i dostałam parę sygnałów od niego.Mieliśmy fajny kontakt ale wiedziałam,że nie zdobędę się na zakończenie tak długiego związku więc przerwałam tą znajomość..
Wyszło nam to niby na dobre bo przejrzałam na oczy i postawiłam sprawę jasno: w łóżku nie jest SAM !Wiele się zmieniło na lepsze ale wiem,że nigdy nie będzie tak jakbym chciała pomimo tego,że dokładnie mówię mu czego chce..:(
Druga rzecz jest taka,że zawsze chciałam "normalnego" życia on również o tym wie.Chodzi mi o zaręczyny i ślub mówię mu o tym od 5 lat,że zawsze o tym marzyłam,żeby mi się chociaż oświadczył i tak to już nie będzie to samo bo chciałam żeby zrobił to z własnej woli dlatego,że mnie kocha on mówi,że to dla niego nie jest problem i...na tym koniec nic się nie dzieje jak ze wszystkim..
Ma też parę rzeczy na sumieniu np.pikantne wiadomości wymieniane przez internet z koleżanką(ładnie z tego wybrnął ale czy to prawda co mi powiedział? Kiedyś jak się upił tulił się do jednej panny po pijaku rano było mu strasznie głupio..
No nic tak jak pisałam jest lepiej niż było..tylko,że...no właśnie...znowu zaczyna mi się ktoś podobać i nie wiem dlaczego tak się dzieje tzn. mogę się domyślać ale wiem,że trudno mi spojrzeć obiektywnie na to wszystko dlatego proszę was o pomoc o ocenę..czy to moje zauroczenie drugie już ma jakieś uzasadnienie czy hormony mi świrują? ![]()
Podobne tematy
Mam wrażenie że tkwisz w związku bez przyszłosci...i to tkwisz w nim stanowczo za długo!
A czy mogłabyś rozwinąć swoją wypowiedz? Brak przyszłości czyli to,że nigdy nie doczekam się ślubu a on się nie zmieni nie zacznie starać?
Coś chyba w tym związku z jego strony wygasło. Piszesz, że jest lepiej no ale właśnie tylko z Twojej strony, on nic się nie stara a z Twojej wypowiedzi wnioskuję że nawet to trochę olewa. Tak związek nie wygląda i nie powinien wyglądać. Piszesz, że szkoda zakończyć Ci tak długi związek ale może już właśnie czas na to? Masz partnera a jednak zwracasz uwagę a nawet pozwalasz sobie się zauroczyć w innych. Szczerze wątpię w to, że w ciągu najbliższych lat nagle on Ci się oświadczy skoro niemalże go o to prosisz i nic z tego. Na Twoim miejscu bym to zakończyła, bo to rzeczywiście związek bez przyszłości i do tego chyba już męczący.
Wiem,że mi się nie oświadczy a nawet gdyby jakimś CUDEM to zrobił to i tak rzecz tak wyproszona traci na wartości...Mocno się pogubiłam w tym wszystkim i sama już nie wiem jak powinien wyglądać związek i zamiast skupiać się na walce o ten związek powinnam go zakończyć,niestety boję się swojej decyzji i zastanawiam się czy on coś do mnie jeszcze czuje..
Powinnas to zakinczyc juz dawno i to sporo dawno a nie tyle lat tkwic w tym, po zamieszkanu to ty sex powinnas miec duzo i duzo a jak on jeszce nie dba o to tylko by sie samemu zaspokic to juz wogole daruj sobie. Poznaj kogos bo watpie zeby bylo lepiej przeciez to juz tyle lat znasz go i nic sie nie zmienia po 5 latach juz powinnas to zakonczyc bo to juz by bylo dlugo a nie czkac bo cos sie zmieni.
po zamieszkanu to ty sex powinnas miec duzo i duzo
Podoba mi się to...:)
To sie ciesze ze ci sie odoba i to jest prawda boi jak sie zamieska raezm to nie to co spotykanie sie raz u jednego raz u drugiego i bez swobody zenigdy nikt nie wejdzie rodzic itp,:D
Widze tutaj wypalenie, nikt z Was sie nie stara, szukacie okazji tylko do czegoś nowego. Daj sobię szanse na szczęście ale z kims innym!
Szkoda ci kończyć tak długi związek, ale poza tym, że jest długi to czy czegoś jeszcze z nim związanego będzie ci żal? Trudno wnioskować z opisu, ale mam wrażenie że jedyne co cię przy nim trzyma to tylko ten wspólny czas, nie napisałaś nawet, że to był dobry czas, więc czy był? Jeśli w związku trzyma cię tylko przeszłość, a nie teraźniejszość i przyszłość, to jak dla mnie nie ma on sensu