Cześć dziewczyny!
Piszę tu, bo nie mam się komu wygadać.
Mam koleżanki (ale koleżanki, nie przyjaciółki), do tej pory miałam też najlepszego przyjaciela, znaliśmy się parę lat jak łyse konie.
Ja byłam w związku dość nieudanym z facetem przez 6 lat, on był w związku z dziewczyną przez 4 lata. Najpierw rozeszłam się ja, potem on.
Ja poznałam bardzo szybko mojego obecnego chłopaka, szybko się zakochałam, jesteśmy razem trochę ponad miesiąc.
Od samego początku kumpel wykazywał silną dezaprobatę dla tego związku. A bo on młodszy, a bo nie skończył studiów, a bo nie ma pracy (zarabia, ale nie ma takiej pracy zwyczajnej), a bo mieszka daleko (półtorej godziny autem to nie jest ocean), a bo coś tam.
Mam wrażenie, że kumpel zaplanował mi całe życie, kiedyś ja też je ta planowałam, też miałam zestaw cech dla faceta, że ma być starszy, po studiach, lepiej ode mnie zarabiajacy itd.
Ale zakochałam się. Zaimponowała mi odwaga, to,co robi w życiu, dobre serce, nieustępliwość, no i się zakochałam.
Obecnie kumpel przegiał. Zaczął mnie wpędzać w kompleksy, mówić, jak to moje studia są nic niewarte (to na odpowiedź na to, że ja nie chcę mieć faceta, który się w życiu wyłącznie pracą zajmuje i jest egoistą), jaka to jestem głupia, że zostanę z niczym.
Blokowałam go, odblokowywałam, było to samo.
Zablokowałam ostatecznie. Ale... brakuje mi go. Nie zrezygnuję ze związku, w którym w końcu - od 6 lat - jestem szczęśliwa.
Chciałabym jednak odzyskać przyjaciela.
Co robić?
Cześć dziewczyny!
Piszę tu, bo nie mam się komu wygadać.
Mam koleżanki (ale koleżanki, nie przyjaciółki), do tej pory miałam też najlepszego przyjaciela, znaliśmy się parę lat jak łyse konie.
Ja byłam w związku dość nieudanym z facetem przez 6 lat, on był w związku z dziewczyną przez 4 lata. Najpierw rozeszłam się ja, potem on.
Ja poznałam bardzo szybko mojego obecnego chłopaka, szybko się zakochałam, jesteśmy razem trochę ponad miesiąc.
Od samego początku kumpel wykazywał silną dezaprobatę dla tego związku. A bo on młodszy, a bo nie skończył studiów, a bo nie ma pracy (zarabia, ale nie ma takiej pracy zwyczajnej), a bo mieszka daleko (półtorej godziny autem to nie jest ocean), a bo coś tam.
Mam wrażenie, że kumpel zaplanował mi całe życie, kiedyś ja też je ta planowałam, też miałam zestaw cech dla faceta, że ma być starszy, po studiach, lepiej ode mnie zarabiajacy itd.
Ale zakochałam się. Zaimponowała mi odwaga, to,co robi w życiu, dobre serce, nieustępliwość, no i się zakochałam.
Obecnie kumpel przegiał. Zaczął mnie wpędzać w kompleksy, mówić, jak to moje studia są nic niewarte (to na odpowiedź na to, że ja nie chcę mieć faceta, który się w życiu wyłącznie pracą zajmuje i jest egoistą), jaka to jestem głupia, że zostanę z niczym.
Blokowałam go, odblokowywałam, było to samo.
Zablokowałam ostatecznie. Ale... brakuje mi go. Nie zrezygnuję ze związku, w którym w końcu - od 6 lat - jestem szczęśliwa.
Chciałabym jednak odzyskać przyjaciela.
Co robić?
Warto mieć dobrą pamięć.
miśkaaa28 napisał/a:Cześć dziewczyny!
Piszę tu, bo nie mam się komu wygadać.
Mam koleżanki (ale koleżanki, nie przyjaciółki), do tej pory miałam też najlepszego przyjaciela, znaliśmy się parę lat jak łyse konie.
Ja byłam w związku dość nieudanym z facetem przez 6 lat, on był w związku z dziewczyną przez 4 lata. Najpierw rozeszłam się ja, potem on.
Ja poznałam bardzo szybko mojego obecnego chłopaka, szybko się zakochałam, jesteśmy razem trochę ponad miesiąc.
Od samego początku kumpel wykazywał silną dezaprobatę dla tego związku. A bo on młodszy, a bo nie skończył studiów, a bo nie ma pracy (zarabia, ale nie ma takiej pracy zwyczajnej), a bo mieszka daleko (półtorej godziny autem to nie jest ocean), a bo coś tam.
Mam wrażenie, że kumpel zaplanował mi całe życie, kiedyś ja też je ta planowałam, też miałam zestaw cech dla faceta, że ma być starszy, po studiach, lepiej ode mnie zarabiajacy itd.
Ale zakochałam się. Zaimponowała mi odwaga, to,co robi w życiu, dobre serce, nieustępliwość, no i się zakochałam.
Obecnie kumpel przegiał. Zaczął mnie wpędzać w kompleksy, mówić, jak to moje studia są nic niewarte (to na odpowiedź na to, że ja nie chcę mieć faceta, który się w życiu wyłącznie pracą zajmuje i jest egoistą), jaka to jestem głupia, że zostanę z niczym.
Blokowałam go, odblokowywałam, było to samo.
Zablokowałam ostatecznie. Ale... brakuje mi go. Nie zrezygnuję ze związku, w którym w końcu - od 6 lat - jestem szczęśliwa.
Chciałabym jednak odzyskać przyjaciela.
Co robić?Warto mieć dobrą pamięć.
???
(...) Ja byłam w związku dość nieudanym z facetem przez 6 lat, on był w związku z dziewczyną przez 4 lata. Najpierw rozeszłam się ja, potem on.
Ja poznałam bardzo szybko mojego obecnego chłopaka, szybko się zakochałam, jesteśmy razem trochę ponad miesiąc. (...)Nie zrezygnuję ze związku, w którym w końcu - od 6 lat - jestem szczęśliwa. (...)
miśkaaa28 napisał/a:(...) Ja byłam w związku dość nieudanym z facetem przez 6 lat, on był w związku z dziewczyną przez 4 lata. Najpierw rozeszłam się ja, potem on.
Ja poznałam bardzo szybko mojego obecnego chłopaka, szybko się zakochałam, jesteśmy razem trochę ponad miesiąc. (...)Nie zrezygnuję ze związku, w którym w końcu - od 6 lat - jestem szczęśliwa. (...)
Chyba nie rozumiem
Sugerujesz, że on chcial czegoś więcej?
Raz mi się tak wydawało - coś tam palnął, że przecież jest tylu "fajniejszych facetów" (grrr), np.on.
Ale on mi się nie podoba w ten sposób. Jest mało męski, nie czułabym się z nim bezpiecznie. To typ teoretyka, a ja wolę typ działacza.
Ale tyle lat się przyjaźniliśmy, chciałabym się przyjaźnić dalej.
Sugeruję? Myślę, że jesteś trollem.
To koniec mego udziału w tym wątku.
Dobrej zabawy życzę.
Sugeruję? Myślę, że jesteś trollem.
To koniec mego udziału w tym wątku.
Dobrej zabawy życzę.
Nie wiem, na jakiej podstawie, ale jednak źle myślisz.
Sprzeczne inforamacje podajesz
Sprzeczne inforamacje podajesz
W którym miejscu?
Że od 6 lat jestem szczęśliwa?
Chyba zle zrozumiałyście, w końcu po 6 latach jestem szczęśliwa, o to chodziło.
Przez 6 lat byłam nieszczęśliwa w związku, teraz pierwszy raz od 6 lat jestem szczęśliwa.
Sugeruję? Myślę, że jesteś trollem.
To koniec mego udziału w tym wątku.
Dobrej zabawy życzę.
Wiem już, o co Ci chodzi.
Zle mnie zrozumiałaś albo zle sie wyraziłam.
Wytłumaczyłam wyżej.
Chodziło o to, że pierwszy raz od 6 lat jestem szczęśliwa.
11 2021-03-24 16:44:24 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-03-24 16:44:38)
Ja Ciebie Miśka nie uważam za trolla, natomiast jak zauważyła Wielokropek, niechcący chlapnęłaś prawdę:
to z przyjacielem uważasz podświadomie za związek, który się skończył, bo przyjaciel nie uznaje bigamii ani trójkątów. I nie będziesz ich obu mieć.
Kropka.
12 2021-03-24 16:47:03 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-03-24 16:47:18)
Wiadomo że za kimś kto był nam bliski się tęskni ale co to za przyjaciel co a) nie akceptuje Twojej relacji z powodów typu finanse albo wykształcenie wybranka b) oprócz krytyki wybranka zaczyna też najeżdżać na Ciebie.
Dla przykładu mogę podać Ci że jak bylam w poprzednim związku to mój bardzo dobry kumpel też uważał że to zły facet dla mnie. I powiedział mi to ale raz i tyle, nie próbował wtracac się w moje wybory, na naszą przyjaźń to nie wpłynęło, ileś razy się widzieli na jakiejs imprezie i pogadali, neutralnie się do siebie odnosili. Toż to nie był jego biznes
Ja Ciebie Miśka nie uważam za trolla, natomiast jak zauważyła Wielokropek, niechcący chlapnęłaś prawdę:
to z przyjacielem uważasz podświadomie za związek, który się skończył, bo przyjaciel nie uznaje bigamii ani trójkątów. I nie będziesz ich obu mieć.
Kropka.
Nie uważam tego za związek, on mi się nigdy nie podobał. Jak zaczynaliśmy się przyjaźnić, to myślałam, że jest gejem. Nie jest dla mnie totalnie atrakcyjny fizycznie czy seksualnie. No po prostu nie.
Zastanawiam się, gdzie popełniłam błąd.
Fakt, miałam dla niego mniej czasu, bo od listopada prowadzę jedną działalność non-profit, która zajmuje mi mnostwo czasu, do tego od lutego jestem w związku, a muszę jeszcze zarobić, a doba nie jest z gumy.
Kumplowi na pewno już się nie podobała moja działalność, mimo że robimy dużo dobrego i daje mi ogrom satysfakcji, sprawia, że jestem szczęśliwa.
Ale to materialista, niestety, w dodatku jest bardzo skupiony na sobie. Ja tez taka kiedys byłam i chyba tutaj powstaje u niego dyskomfort. Nasza ostatnia rozmowa zawierała w sobie m.in.próby przekonania mnie jak to powinnam na siebie "cisnąć" (tu kasa, tu najlepsza fucha, tu sobie byś kiedyś zrobila habilitację, ciśnij punkty), nie potrafił zrozumieć, że ja już tego nie chcę. Że przestały mnie interesować tytuły, fejmy i hajs za wszelką cenę. To, że ja tak nie chcę, wywołało u niego reakcje "jesteś głupia".
Wiadomo że za kimś kto był nam bliski się tęskni ale co to za przyjaciel co a) nie akceptuje Twojej relacji z powodów typu finanse albo wykształcenie wybranka b) oprócz krytyki wybranka zaczyna też najeżdżać na Ciebie.
Dla przykładu mogę podać Ci że jak bylam w poprzednim związku to mój bardzo dobry kumpel też uważał że to zły facet dla mnie. I powiedział mi to ale raz i tyle, nie próbował wtracac się w moje wybory, na naszą przyjaźń to nie wpłynęło, ileś razy się widzieli na jakiejs imprezie i pogadali, neutralnie się do siebie odnosili. Toż to nie był jego biznes
On go nie akceptuje z wielu różnych powodów.
Przede wszystkim chyba nie potrafi pojąć, że można zrezygnować z czegos dla siebie, żeby zrobić coś dla innych, nawet poświęcając się. Mój chłopak bardzo dużo robi dla istot, które nigdy mu się nie odwdzięczą, sporo ryzykuje, ja od listopada też tak działam (wtedy się jeszcze nie znaliśmy), no jest to ciężka fucha (mnie i koleżankę np.jeden świr chciał w piwnicy zamknąć).
Moj były był dla niego i moich rodziców ideałem - bo miał dobre zarobki, dobre auto, ładny dom. Przy okazji miał mnie też w dupie, ale to już nikogo nie obchodziło, bo taki "idealny".
Mam wrażenie, że to, że on nie rozumie pobudek innych niż własne ja, powoduje u niego złość.
Co do mojego faceta, to miał do kumpla neutralny stosunek,póki mnie nie doprowadził do płaczu.
15 2021-03-24 18:16:30 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-03-24 18:22:23)
No tak..to teraz juz mi świta, że może niekoniecznie o romansowe historie chodzi,
Z tego co piszesz to bardzo bardzo się zmieniłaś pod wpływem nowego chłopaka. Nagle zanegowałaś wszystkie swoje wcześniejsze wybory- zobacz jakimi epitetami obdarzyłaś i przyjaciela którego podobno Ci brakuje i byłego męzczyznę, którego raczej sobie wybrałaś i rodzinę
powiedz mi, czy obecny Pan izoluje Cię od przyjaciół i rodziny?- bo wybacz, ale zabrzmiało jakoś sekciarsko.
Więc moze oni po prostu się o Ciebie martwią. Znasz gościa miesiąc, zmieniasz całe swoje życie nagle, wszystko negujesz, dziwisz się?
No tak..to teraz juz mi świta, że może niekoniecznie o romansowe historie chodzi,
Z tego co piszesz to bardzo bardzo się zmieniłaś pod wpływem nowego chłopaka. Nagle zanegowałaś wszystkie swoje wcześniejsze wybory- zobacz jakimi epitetami obdarzyłaś i przyjaciela którego podobno Ci brakuje i byłego męzczyznę, którego raczej sobie wybrałaś i rodzinępowiedz mi, czy obecny Pan izoluje Cię od przyjaciół i rodziny?- bo wybacz, ale zabrzmiało jakoś sekciarsko.
Więc moze oni po prostu się o Ciebie martwią.
Nijak mnie nie izoluje, wręcz chciałby, żeby moi rodzice go polubili. Do niego też nic nie miał, nawet starał się go zrozumieć. A moje koleżanki (głównie mam koleżanki z organizacji) go uwielbiają, wiele razy nam też pomógł.
Co do wcześniejszych wyborów- zanegowałam je około listopada, a K.poznałam w lutym, bo pojechaliśmy tam jako organizacja pomóc jego organizacji.
Czy to były moje wybory - niby tak, ale kierowane raczej towarzystwem. Nie czułam się wtedy dobrze, nie robiłam tego, co chciałam. Takie wygodnictwo powodowało u mnie wyrzuty sumienia.
Na przyjaciela jestem zwyczajnie zła i zawiedziona.
A były - dużo by tu gadać, ale żyliśmy obok siebie. Nie sypialiśmy ze sobą, nawet się nie przytulaliśmy.
A teraz mam faceta, który mi okazuje dużo uczuć, któremu sie podobam, któremu zależy, który się interesuje moim życiem i czy np.nie potrzebuję pomocy z czymś. Wykazuje dużo więcej zainteresowania mieszkając 1,5 godziny drogi stąd niż poprzedni będąc w tym samym pokoju.
jjbp napisał/a:Wiadomo że za kimś kto był nam bliski się tęskni ale co to za przyjaciel co a) nie akceptuje Twojej relacji z powodów typu finanse albo wykształcenie wybranka b) oprócz krytyki wybranka zaczyna też najeżdżać na Ciebie.
Dla przykładu mogę podać Ci że jak bylam w poprzednim związku to mój bardzo dobry kumpel też uważał że to zły facet dla mnie. I powiedział mi to ale raz i tyle, nie próbował wtracac się w moje wybory, na naszą przyjaźń to nie wpłynęło, ileś razy się widzieli na jakiejs imprezie i pogadali, neutralnie się do siebie odnosili. Toż to nie był jego biznes
On go nie akceptuje z wielu różnych powodów.
Zgadzam się z jjbp. Wiesz, nie wszyscy muszą się lubić, oni nie muszą sobie nawet pasować, ale nie daje to przyjacielowi prawa ani do podważania Twoich decyzji, krytykowania, najeżdżania ani na partnera, ani na Ciebie. Owszem, może i daje mu prawo do wyrażenia opinii choćby była turbo negatywna, ale kwestia akceptacji/nie akceptacji wychodzi po za jakieś akceptowalne ramy według mnie. Ja np. wiem, że mój przyjaciel nie lubi mojego partnera, partner nie pozostaje mu dłużny, ale nie stoi to na przeszkodzie by zachowali wzajemne opinie na swój temat dla siebie i do siebie "nie skakali". Ba, całkiem niedawno przy okazji nie stanowiło problemu, by wspólnie wypić herbatę i pogadać o pierdołach, choć nieco ozięble. Do czego dażę- Twój przyjaciel powinien szanować Twoje wybory, nawet jeśli się z nimi nie zgadza i co najwyżej reagować zmartwieniem widząc, że dzieje Ci się krzywda. A raczej nie dzieje. A nawet w razie złego finału trzymać w zanadrzu wsparcie i dobre słowo albo popukać po głowie- jak na przyjaciela przystało.
Ale! skoro jesteście przyjaciółmi to rozumiem, że szczerą rozmowę macie za sobą i wyklarowałaś, że nie podoba sie Tobie jego postępowanie i że jesteś zła, zawiedziona? Bo jeśli tym przyjacielem jest to zakładam, że możecie sobie na taką szczerość pozwolić.
Dla mnie wszystko jasne - typowe friendzone.
Dla mnie wszystko jasne - typowe friendzone.
No tak, kumpel był dla mnie we friendzone.
Ale to chyba oczywiste ![]()
miśkaaa28 napisał/a:jjbp napisał/a:Wiadomo że za kimś kto był nam bliski się tęskni ale co to za przyjaciel co a) nie akceptuje Twojej relacji z powodów typu finanse albo wykształcenie wybranka b) oprócz krytyki wybranka zaczyna też najeżdżać na Ciebie.
Dla przykładu mogę podać Ci że jak bylam w poprzednim związku to mój bardzo dobry kumpel też uważał że to zły facet dla mnie. I powiedział mi to ale raz i tyle, nie próbował wtracac się w moje wybory, na naszą przyjaźń to nie wpłynęło, ileś razy się widzieli na jakiejs imprezie i pogadali, neutralnie się do siebie odnosili. Toż to nie był jego biznes
On go nie akceptuje z wielu różnych powodów.
Zgadzam się z jjbp. Wiesz, nie wszyscy muszą się lubić, oni nie muszą sobie nawet pasować, ale nie daje to przyjacielowi prawa ani do podważania Twoich decyzji, krytykowania, najeżdżania ani na partnera, ani na Ciebie. Owszem, może i daje mu prawo do wyrażenia opinii choćby była turbo negatywna, ale kwestia akceptacji/nie akceptacji wychodzi po za jakieś akceptowalne ramy według mnie. Ja np. wiem, że mój przyjaciel nie lubi mojego partnera, partner nie pozostaje mu dłużny, ale nie stoi to na przeszkodzie by zachowali wzajemne opinie na swój temat dla siebie i do siebie "nie skakali". Ba, całkiem niedawno przy okazji nie stanowiło problemu, by wspólnie wypić herbatę i pogadać o pierdołach, choć nieco ozięble. Do czego dażę- Twój przyjaciel powinien szanować Twoje wybory, nawet jeśli się z nimi nie zgadza i co najwyżej reagować zmartwieniem widząc, że dzieje Ci się krzywda. A raczej nie dzieje. A nawet w razie złego finału trzymać w zanadrzu wsparcie i dobre słowo albo popukać po głowie- jak na przyjaciela przystało.
Ale! skoro jesteście przyjaciółmi to rozumiem, że szczerą rozmowę macie za sobą i wyklarowałaś, że nie podoba sie Tobie jego postępowanie i że jesteś zła, zawiedziona? Bo jeśli tym przyjacielem jest to zakładam, że możecie sobie na taką szczerość pozwolić.
Masz rację. Jest to absurd.
Próbowałam spokojnie rozmawiać, ale z nim się nie dało. Zaraz wpadał w irytację i obrażał.
Obecnie kumpel przegiał. Zaczął mnie wpędzać w kompleksy, mówić, jak to moje studia są nic niewarte (to na odpowiedź na to, że ja nie chcę mieć faceta, który się w życiu wyłącznie pracą zajmuje i jest egoistą), jaka to jestem głupia, że zostanę z niczym.
Blokowałam go, odblokowywałam, było to samo.
Zablokowałam ostatecznie. Ale... brakuje mi go. Nie zrezygnuję ze związku, w którym w końcu - od 6 lat - jestem szczęśliwa.
Chciałabym jednak odzyskać przyjaciela.
Co robić?
Mnie to wygląda na jakiś TWÓJ poważny problem z samooceną. Skoro tak bardzo tęsknisz za kimś, kto wpędza Cię w kompleksy, przekonuje Cię o Twojej głupocie, chce kierować Twoim życiem, dobierać Tobie towarzystwo, itp.
Lubisz toksyków i przemocowców? No chyba tak, skoro tak bardzo tęsknisz za kimś, kto Tobą pomiata.
Pochodzisz z rodziny patologicznej? Skąd to u Cb?