netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

pomóżcie zrozumieć to..

42 odpowiedzi5 669 wyświetleńzałożony przez natkap, 26.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » pomóżcie zrozumieć to..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 43 ]

1 Ostatnio edytowany przez natkap (2014-05-26 16:31:37)

Temat: pomóżcie zrozumieć to..

Kilka dni temu zerwał ze mną chłopak, praktycznie przez swoje zachowanie, ale nie przeprosił mnie,
a swoim kolegom całej prawdy nie powiedział jak się zachował wobec mnie.
Tego dnia, kiedy źle się zachował, miał u mnie nocować, ale jedyne, co potrafił zrobić,
to przyszedł po swoją bluzę, poprosił o napicie się czegoś,a  później zasypywał mnie smsami, jaka ja jestem zła,
że przeze mnie chodzi po ulicy przez noc.
Kiedy powiedziałam, że może wejść, ale ma do mnie nic nie mówić,
to kolejny raz mnie obraził...

Nie przeprosił, ani się nie odzywa.
Ostatnio napisałam opis na gg, coś takiego : " jak można pytać się mnie ile chce mieć dzieci i mówić, że to mój czas" itd, itp.
To było o pewnym gościu, który mi żyć nie daje, ciągle do mnie pisze.
..ale uważam, że jeśli zerwał, to nie powinien reagować na to, bo przecież to on zerwał ze mną i nie powinien robić mi aluzji.
W każdym bądź razie zareagował na to, pisząc w opisie "jak można napisać opis, myśląc że ludzie to kretyni i się nie pokapują".

Później wstawił niby jakąś fotę kogoś (na którą nie dało się wejść) z tekstem "co za debilki tongue dziękuję tongue"
Następnie wstawił dwa zdjęcia nastolatek z pewnego konkursu, wyśmiewając je...

Wczoraj w nocy jak wróciłam z pracy napisał w opisie na gg "dobranoc wszystkim tongue  Nawet tym, co mi ręki nie podają tongue "
(ja mu nie podałam 2 razy ręki od rozstania jak go widziałam gdzieś).

Ponoć nie chce mieć nowej dziewczyny, ale jego zachowanie mnie przerasta.

Ja naprawdę nie wiem, co mam myśleć i jak się zachować...
Pomóżcie mi to zrozumieć..

2

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

A co to było to jego "złe zachowanie"? Może on nie zrozumiał, że zrobił coś złego na przykład...?

3 Ostatnio edytowany przez natkap (2014-05-26 17:25:01)

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Wyzwał mnie od suk, kazał spierda*lać.
Byliśmy na imprezie, zajmował się sobą i znajomymi, więc nie chciałam robić awantury, nie zwracałam po prostu
na niego uwagi, po czym przyszłam po jakimś czasie do niego i zaczął gadać głupoty,
że niby znajomi poszli, to dopiero nim się chce zajmować + że patrzę na facetów jakbym chciała z nimi sex uprawiać..
Przez godzinę wyzywał, widziałam, że lekko wziął go alkohol, więc prosiłam, byśmy już wrócili do domu,
a on ciągle odmawiał i nie zwracał uwagi.
Zostawił mnie przed przystankiem wyzywając, więc ogarnęłam się gdzieś w kącie i wróciłam sama do domu o 1 nocy.
Ponoć mnie szukał, ale nie miałam zamiaru kolejną godzinę czekać na niego..
Wydzwaniał tej nocy, ale jedynie co ma do mnie, to raczej żal...

4

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

i Ty chcesz być z takim burakiem?

5

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Wiem, że jak to czytacie, to stwierdzacie, że ja jestem głupia i naiwna, a on jest burakiem.
..ale z tym człowiekiem mam super zajebiste wspomnienia.
Spędziliśmy super wakacje, jeździliśmy razem wszędzie, nasz spędzony czas, weekendy były zawsze kreatywne.
Nie nudziliśmy się razem.
Strasznie za nim tęsknię i wiem, że Go kocham, choć jestem rozgoryczona sytuacją z ostatnich dni...


Lepiej powiedzcie czemu się tak zachowuje, a nie czemu chcę z nim być...

6

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Jak długo jesteście ze sobą?

7

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Byliśmy ponad 2 latai 3 miesiące.

8

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Dziwię się Tobie gdzie Twoje poczucie godności się podziało w momencie jak facet (bez żadnej przyczyny tak na prawdę) zaczyna Cię wyzywać od najgorszych... Co z tego, że alkohol, zapewne nie był to jego ostatni raz spożywania alkoholu. Tym bardziej jak wytrzeźwiał - powinien na kolanach przepraszać za coś takiego, ja sobie nie wyobrażam nic innego w takiej syt neutral A już na pewno nie, że jeszcze ja siedze i sprawdzam jego opisy na gg... Jestes młoda, to dopiero się uczysz tego, ale jeszcze życie Cię nauczy, że kobieta musi się szanować - tak, sama siebie. Bo jeśli ktoś komuś pozwala na takie traktowanie, to tak jakby wywiesił wielka tablicę "rób tak dalej, rób tego więcej". Ty mu dałaś przyzwolenie, zamiast dać po pysku, albo wynieść sie z tej imprezy. Uslyszałaś "suko" i Twoje ręka nie powędrowała juz w tym momencie do jego policzka? Usłyszałaś "spier..." a sama nie powiedziałaś "to ty spier..."? Nie rozumiem... neutral Myśle, że jesteś po prostu młoda i zaślepiona, i to dlatego. Ale facet zobaczy, ze dajesz sobą pomiatać, to będzie to robił dalej... Znajdź w sobie godność i zostaw typka. 2 lata długo, ale gorzej, jakby to było 20. Po tych 20 będziesz wrakiem człowieka, więc ratuj siebie... A co za różnica czemu on sie tak zachowuje? Dla mnie żadna. Do mnie nikt, powtarzam NIKT nie mówi per suka. Bo od razu to on "spier... " z mojego życia. I mnie powody takiej osoby nie interesują. Normalny człowiek ma coś do mnie, to mi wyjaśnia w normalnych słowach, a nie rzuca wyzwiskami, jeszcze kiedy nie ma powodu, tylko coś mu sie uwidziało w łepetynie. On się bawi świetnie, jak widzisz po jego opisach. Ty cierpisz. A po co? Bo fajne wakacje? uwierz mi, z innym facetem spędzisz równie przyjemne, jak nie lepsze :-) To tylko Twoja wola jak spędzisz swoje wakacje i z kim. Nawet samemu można zresztą sie dobrze bawić na wakacjach, ale to już raczej wyższa szkoła jazdy (wiec tak pisze tylko dla uściślenia, niż z myśla, że akurat Ty z tego byś skorzystała). A poza tym jemu na Tobie nie zależy aż tak bardzo, skoro nie stara sie naprawić sytuacji. Przykro mi to pisać, ale sama chyba widzisz, jak lekko to traktuje, że Ty sie pogniewałaś - robi sobie jakieś żarty i czeka jeszcze, że to Ty przyjdziesz pewnie jego przepraszać. Sprawdza Cię może nawet, na ile sobie jeszcze może pozwolić z Toba... ale juz i tak wie, ze na dużo. Mężczyzna, któremu na prawdę zależy, nie bawi sie w takie gierki. Dba i jest delikatny, bo kocha, no ale ten Twoj to jeszcze szczyl, co to z pisakownicy ledwo odrosnął i chyba nie wie co to jest poważny związek.

9

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Eh, nie napisałam dokładnie całej sytuacji.
Kiedy powiedział mi, że jestem "suka" to nie stałam bezczynnie, powiedziałam mu również niemiłe słowa
i walnęłam go w twarz.
On jest dumny, pewnie chodzi mu też o to, że całą noc chodził po miescie i napisał smsa, czy może się napić,
bo dobrze wiem, że chciał, bym prosiła, by u mnie spał, więc lepiej było napisać, że chce pić, niż chce u mnie spać.

Ja wiem, że macie rację, ale trudno zapomnieć o kimś, kogo się kochało...
I proszę mnie nie oceniać.

Ja chcę znać psychikę takiej osoby, czemu tak sie zachowuje.

10

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Profil psychologiczny to mozna robic jak się kogos zna, z kims rozmawia. Ty widzisz swoje - jestes zakochana i zrozpaczona, więc wiele ważnych cech w opisie Ci umyka. Co kieruje takimi ludzmi? Dowartosciowanie zazwyczaj, bo w srodku czują się malutcy. Maja kontrolę nad kims, jego uczuciami i to ich kręci.

11

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Pewnie w jakiś stopniu tak, kręci takich facetów to,
ale ten związek trwał ponad 2 lata.
On chce mnie pewnie wkurzyć, chce bym płaszczyła się, ale nie dam się.
Przyjdzie koza do woza...

12

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Sama pisałaś, że go nauczylaś i przyzwyczaiłaś do tego, więc...

13

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

...więc mam za swoje Kochani.:)

Szkoda, że nic konkretnego o nim nie napiszecie, tylko o mnie...
Nic się nie dowiedziałam xD

14

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

wiesz, bo tak na prawde mało o nim napisałaś :-) A trudno go oceniać np. po jego opisach na gg - to jak wróżenie z fusów. Ale jego podejście po kłótni wg mnie nie świadczy najlepiej o nim, jakieś te durne opisy, uśmieszki (znaczy buźki, o takie tongue :-) nie widać cienia żalu, no i że nie umie powiedzieć wprost o co mu chodzi.
A może... wiesz, tak mi wpadlo na myśl, chociaż to takie tylko zupełnie gdybanie... Może np. ktoś (kolega jakiś przykładowo) coś mu nagadał na Twoj temat? Bo w sumie skąd ta jego myśl, że Ty patrzysz na facetów to chcesz z nimi sex uprawiać? Chyba, ze czegoś nam nie napisałaś...? O co to taka zazdrość - miał jakiś powód? A może właśnie, ktoś mu coś nagadał na Twoj temat... Może wybadaj kogoś, np. jego kumpli, może coś Ci ktoś powie, no nie wiem, w tym własnie momencie chyba zahaczam o wróżenie z fusów :-)

15

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Jesteś kochana ;*

Nie, on zawsze był zazdrosny o każdego.:)
Jak mnie kolega podwiózł, bo autobus co 30 minut jeździł, to też stanął jak wryty i głupio sobie żartował.
Jak ktoś mnie podrywał, to od razu na fb pisał do tego gościa.

On tego dnia poszedł za mną na imprezie jak kolejny raz musiałam zatroszczyć się o siebie i kupiłam sobie piwo.
Widziałam, że stoi za mną (poszedł, bo głupio już mu wtedy było),
więc uwazałam na wzrok, by przypadkiem nie miał do czego się zwalić, bo różnie to bywa, jak sobie coś umyśli.
A on później z tekstem, że patrzyłam na jakiegoś gościa jakbym sex chciała z nim uprawiać.
..ale to nie pierwsza sytuacja była.;p

A zazdrosny jest, bo dbam o siebie, jestem wg innych zgrabna i śliczna. (ale to ludzi opinia, nie że moja i jestem narcyzem).


On nie miał zwyczaju mnie przepraszać, przepraszał z głupich powodów,
np.: spóźnię się przepraszam.
Raz z różami przyszedł, jak wyszła dziwna sytuacja i odcięłam się od niego i nie odbierałam fona, ale to raz w życiu.
Wtedy nie była jego wina, ale nie wnikałam w to, miałam gdzieś to.


A opisy pewnie takie wstawiał przez to, że ja pierwsza napisałam to, co już tu wspomniałam (  jak można pytać się mnie ile chce mieć dzieci i mówić, że to mój czas" itd, itp.)...
..ale on dobrze pewnie wie o kogo chodzi, bo pracowałam przez 2 dni z pewnymi osobami + z kolesiem, który podrywał mnie
nawet jak go zlewałam...

A koledzy? nie mogli nic mu powiedzieć, bo ja jestem w porządku kobieta, nie szlajałam się sama jak z nim byłam,
byłam wierna do końca.

16 Ostatnio edytowany przez pani wiosna (2014-05-27 01:43:35)

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

coś Ci pisałam, ale kurcze była jakaś awaria i nie ma sad

Napisze potem jeszcze, mam nadzieje, ze już nie bedzie sie nic psuć...

17

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Wiem, że była..ale nadal tu jestem i czekam kochana.:)

18

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

on ci zrobil przysluge ze się do ciebie nie odzywa,
naprawdę chcesz takiego dzieciaka, mieć z nim dzieci żeby był twoim mezem
no pomysl sama

19

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

No więc jestem znowu :-) I napiszę teraz, mniej więcej w sensie tego, co pisałam wcześniej, a co jednak "poszło się paść" z przyczyn technicznych (lub też wpadło do /dev/null, jak to sie w pewnych kręgach mawia:-)
Otóż, zazdrośnik. Pomyślmy jakby tu sklasyfikować podobny okaz biologiczny...
Zazdrośnik to jeden z możliwych efektów kompleksu niższości, tzn. konkretniej efektów tego, co ów kompleks robi z ludźmi.
Kompleks niższości, bądź niepewność siebie, niskie poczucie własnej wartości - to w zasadzie synonimy tego samego (no przynajmniej tak mi się coś o uszy obiło;-). Człowiek taki nie do końca jest pewien własnej wartości jako osoby, nie jest przekonany w głębi serca czy zasługuje na miłość i czy - idąc dalej - zasluguje na wierność, która przecież w naszej kulturze nieodłącznie łączy się z miłością.
Tak więc facet Twój, choćby pozował na nie wiadomo jakiego macho, typa silnego i nieczułego (i ch*j wie jakiego jeszcze;-), to poprzez swoje wybuchy zazdrości zdradza w sposób wyraźny swoja wielką słabość. Tą słabościa jest właśnie wyżej opisane niskie poczucie własnej wartości vel kompleks niższości. Do tego może tkwić on jeszcze i w drugiej pułapce myślowej, a mianowicie takiej, że łączy swoje (i tak już nadwerężone) poczucie własnej wartości ze sprawami świata zewnętrznego (takimi konkretnie jak "prowadzenie sie" swojej kobiety :-) Co oznaczałoby, że kiedy podejrzewa swą kobietę o coś (a kompleks niższości będzie mu podpowiadał takie własnie podejrzenia, co zaraz jeszcze wyjaśnię szczegółowo z czego to wynika) to czuje się tym osobiście dotknięty, jako mężczyzna i jako człowiek, jak gdyby ktoś jego osobiście znieważał i wyśmiewał (choć tak na prawdę przecież zachowanie innej osoby nigdy nie mówi niczego o nas, a jedynie o tej innej osobie... no ale żeby do tego dojść, to trzeba sobie kilka spraw uświadomić, a chłopak zbyt świadomy tego typu rzeczy z dużym prawdopodobieństwem nie jest)
Czemu podejrzewa? My ludzie, jesteśmy takim śmiesznym gatunkiem. Kiedy coś sobie ubzduramy, tj. mamy po prostu pewną myśl w głowie, w którą wierzymy, to wszędzie w świecie zewnętrznym będziemy szukać potwierdzenia, że mamy rację. Przy czym, żeby jeszcze nam za łatwo w życiu nie było - nie wszystkie nasze przekonania sa nawet świadome (i nie wszystkie sa też dobre dla nas). Wiele z nich siedzi w podświadomości i niektórzy ludzie potrafia przeżyć całe życie nawet, a pewnych rzeczy na własny temat sobie nie uświadomić... Co nieuświadomione ma jednak nad nami większą władzę (na tym m. in. się opiera psychoterapia, że ludzie ida do psychologa, a ten pomaga im sobie uświadomić różne rzeczy, ponazywać je, a dopiero wtenczas, takie już oswojone, przeniesione do świadomości, można że tak powiem "wziąć na celownik" i spróbowac świadomie zmienić). Wróćmy jednak do naszego okazu, który tak ładnie tu zaczęliśmy sobie rozbierać na czynniki pierwsze ;-) No więc zazdrośnik. Pewna myśl, a właściwie przekonanie (=specyficzny rodzaj myśli, tj. myśl w którą człowiek głęboko wierzy i ma jak gdyby na stałe zakodowana w głowie) wciąż towarzyszy życiu zazdrośnika. (I zresztą podobnie każdego innego człowieka o niskim stopniu samoakceptacji). Jest to przekonanie: "nie zasługuję na miłość" i drugie, bliżniacze: "nie jestem dość dobry", czy nawet w bardziej definitywnej wersji: "jestem gorszy od innych". Moga to być zreszta wszystkie te myśli razem wzięte i jeszcze kilka innych, samouwłaczających człowiekowi, czy też samoograniczających go przekonań (tu już spora inicjatywa pozostaje w doborze takich przekonań - do wyboru do koloru, dla każdego coś miłego;-). Oczywiście zwykle człowiek nie jest świadom tych swoich myśli, one bardziej objawiają się jemu wyraźnie jako emocje - np. gniew na widok dziewczyny, która spogląda w stronę innego faceta. Wygląda w pierwszej chwili bez sensu, ale ma to swój sens. Skoro bowiem mężczyzna nie do końca sam z siebie czuje się pewny i skoro nie dowierza sam sobie, że jest w stanie utrzymac przy sobie kobiete, skoro wątpi w swoje unikalne walory, skoro nie czuje się kimś wyjatkowym i na prawdę wartościowym - więc oczekuje porażki, wręcz własnie szuka potwierdzenia tego zwątpienia w samego siebie w świecie zewnętrznym. Szuka takich "dowodów", żeby móc sobie w głębi serca powiedzieć "a nie mówiłem? ona jednak mnie nie kochała, nie była mi wierna, bo ja na to nie zasługuję". Miło jest mieć rację, każdy z nas zna to uczucie :-) Choć czasem udowadnianie swej racji może się obrócić przeciwko nam, jeśli jest to tego typu neurotyczna "racja" (neurotyczna= nerwicowa, wypaczona, jakby ktos nie wiedział co to słowo oznacza;-). Dla umysłu jednak jest to ważna potrzeba - pogodzić własne założenia z rzeczywistością. Niestety wielu ludzi widząc jakiś konflikt między tymi dwoma sprawami - wybierze naginanie rzeczywistości, a nie zmianę wlasnych pogladów. To właśnie dzieje się, kiedy Twój mężczyzna szaleje z zazdrości, a realnie nie ma po temu powodu. On zaklina rzeczywistość. Choć to dziwne, ale on podświadomie chciałby zostać zdradzony. Taki ma obecnie program w mózgu, ponieważ nei rozumie do końca i na najgłębszym poziomie faktu, że jest wartościową jednostka, jedyna w swoim rodzaju, wyjatkową i wartą miłości i uczciwości - jak każdy człowiek - i ponieważ sam sobie tej miłości nie potrafi ofiarować. Sam nie umie pokochać siebie i uniezależnić w ten sposób od innych, więc czuje ciagły brak i niedosyt, i strach przed utratą cudzej miłości i akceptacji (jedynej, jaka ma, wiec temu tak cenną). Choć przecież ogółem dostaje miłość od innych, ale nie od najwazniejszej osoby - od siebie samego, a miłość i akceptacja cudza nie zastapi neistety tej własnej (choc oczywiscie moze dużo pomóc:-) On w głębi serca zapewne pragnie być kochany i szanowany, może aż za bardzo... A za bardzo temu właśnie, że nie dał sam sobie tego i póki tego nie zrobi, to niestety będzie cierpiał. Bo miłość zaczynamy od samych siebie, najpierw samemu siebie trzeba pokochać, samego siebie szanować i akceptowac, a wtedy dopiero możemy sami tą miłość komuś innemu dać, jak i ją przyjąć od kogoś. Ten, kto sam siebie nie kocha, a tylko czeka az inni "odwalą za niego robotę", ten skazuje się na psychiczne cierpienie i psychiczne uzależnienie od cudzych czynów. Sama widzisz, że chłopak kochać innych nie bardzo umie... Ktoś gdzieś zawalił, że on siebie sam nie do końca akceptuje, to oczywiste. Może rodzice, może ogółem nasze społeczeństwo, które nam wciska do głowy różne głupoty, zamiast wartościowych rzeczy, może szkoła, telewizja albo ktoś jeszcze inny - jednak to już nie ma takiego znaczenia, bo fakt jest faktem i na ten moment to chłopak powinien ostro pracować sam nad soba, nad swoimi przekonaniami, swoim postrzeganiem samego siebie i innych ludzi, wypracowaniem sobie szacunku do siebie i innych, a co za tym idzie także nad wybuchami zazdrości. (Choć oczywiście nie musi tego robić sam, może wraz z psychologiem ;-)
W każdym razie, gdyby on miał oparcie w sobie i swoją własną akceptację, to nie musiałby domagać się tego od innych ludzi, ani nie łączyłby poczucia własnej wartości z cudzym zachowaniem. Gdyby sam siebie doceniał i cenił wysoko, to nie oczekiwałby czegoś dla siebie złego, nie szukałby "dowodów" na niewierność osoby bliskiej sercu, ale oczekiwał właśnie najlepszego, wiedząc, ze po prostu jest tego wart.
Ale żeby nie było. Opisałam Ci możliwe przyczyny wybuchów zazdrości chłopaka, wyszło z tego mniej więcej, że powoduje je jego własne psychiczne cierpienie, to fakt. Ale Ty się teraz przypadkiem nie zacznij nad nim użalać :-) Chciałam Ci uświadomić, że ta jego "choroba" - tj. niskie poczucie własnej wartości - jest w naszym społeczeństwie rozpowszechniona dużo bardziej, niż: łupież, nadciśnienie, choroby serca, odciski i hemoroidy razem wzięte ;-) Tak na prawdę ciężko by było pewnie spotkac człowieka całkowicie i w 100% darzącego siebie miłościa i szacunkiem, zawsze i wszędzie, w każdej sytuacji i w każdej chwili, jak też nigdy nie wiążącego swego poczucia własnej wartości z niczym zewnętrznym (jak dla niektórych wierność ich kobiety, dla innych stan majątkowy, sukcesy w pracy, jeszcze dla innych uroda, albo co ludzie powiedza itp). Bądź co bądź są jednak różne stopnie nasilenia tego, a zazdrośnik to akurat ten przypadek mocno dający się we znaki otoczeniu... Są po prostu tacy, co tego typu cierpienie kieruja bardziej na siebie samych, a sa tacy, co wyżywaja sie na otoczeniu. I niestety zazdrośnik to jest ten typ bardzo ciężki we wzajemnym pożyciu, który wyżywa się niestety głównie na innych.
No cóż, chciałaś analizy psychologicznej, toteż Ci takową zrobiłam (choć skrótową i raczej pewnie nie do końca profesjonalną, ponieważ ja psychologią nie zjamuję sie zawodowo, a jedynie trochę interesuję;-)
Ja bym w każdym razie na Twoim miejscu odpuściła typa. Jednak mówi mi coś, że dla Ciebie czara upokorzeń jeszcze nie została definitywnie przelana... Więc nie będę namawiac do niczego, może sytuacja musi się rozwinąć (mam tylko nadzieję, że nie doczekasz sie w końcu i rękoczynów, bo niestety tego typu osobom potrafi się ich "kuku" rozwinąć w czasie i ja bym tam wolala nie czekać co z tego dalej jeszcze wyniknie poza teraźniejszymi wyzwiskami i olewaniem). No chyba, że do chłopaka coś dotrze, że ma problem sam ze sobą i postanowi podjąć - jakże niełatwą - pracę nad sobą (aczkolwiek wątpię, wnioskując po poziomie jego odzywek i "słitaśnych" opisów na gg;-) Podsunę Ci więc póki co tylko pewna wskazówkę - zresztą po prawdzie sama ja sobie podsunęłaś ;-)
"Raz z różami przyszedł, jak (...) odcięłam się od niego i nie odbierałam fona (...) ale nie wnikałam w to, miałam gdzieś to." Czyli: chcesz żeby przyszedł z różą w zębach? - to odetnij się, olej go i miej gdzieś jego fochy :-) Bo póki co, on wie, że jest górą i że to Ty będziesz o niego zabiegać, i dla odmiany udowadniać mu, że jednak go kochasz i że się pomylił (uwierzy może, ale na chwilę, bo potem znowu podświadomość zapuka do drzwi i powie "ej, a ja ci tam mówię, że nie ma w tobie nic tak specjalnego i wyjątkowego, czego w innym facecie by nie było, a i ona zapewne to wkrótce zauważy" i znowu zacznie szaleć).

20 Ostatnio edytowany przez natkap (2014-05-27 11:24:10)

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Kochana, może to ma jakiś głębszy sens, ale ja zawsze miałam wrażenie, że albo odpłaca się tymi wymysłami,
bo ja pierwsza o coś się zdenerwowałam na niego, albo po prostu twierdziłam, że jest zazdrosny.
Nie raz odwracał kota ogonem, bym to ja czuła się winna.
Nie odzywam się do niego 5 dzień, nadal cisza.
Nie mogę się odezwać pierwsza do osoby, która tak mnie potraktowała.
Ja też jestem zazdrośnikiem, ale nie takim, że tyram jazdy w taki sposób.
Jeszcze niedawno pisał mi na gg "jesteś o mnie zazdrosna? :* ", kolejna wiadomość " a bardzo? :* ".
Eh...on zawsze był dumny i wyniosły, uważał się za fajnego.
Jeszcze niedawno również mówil mi, co o nim ludzie sądzą.. " no wiesz, ja to jestem konkretny"... itd itp..
Podszedł do mnie zbyt blisko twarzy mówiąc to, co uznałam za chamskie i chciałam jego głowę odsunąć od mojej,
ale że mam dłuższe paznokcie, to niechcący dwoma paluszkami go przejechałam po szyi, ale przepraszałam nieźle...
A on "nadużywasz przemocy"... i tak ględził,choć to  było niechcący.

Zobaczymy, co los mi da..boję się, ale jakoś się trzymam.

21

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Nie wiedziałam, ze gimnazjum może pracować... o.O Opisy na gg, linki do zdjęć i fochy...

Chcesz oceny sytuacji? Proszę - Chłopak jest niedowartościowanym burakiem i wieśniakiem, więc się na Tobie wyżywa, a Ty jesteś za głupia, żeby się z nim rozstać. Tłumaczysz to jakie wielką miłość, ale prawda jest taka, że większy wstyd dla Ciebie to nie mieć chłopaka i ta wizja nie mieści Ci się w Twoim światopoglądzie.

Pisanie na forum i szukanie drugiego dna w tym wszystkim jest tylko desperacką próbą zatuszowania tego, co już wiesz, a wiesz, że chłopak Cię nie szanuje i szanował nie będzie, ale Ty z nim i tak nie zerwiesz, bo lepiej mieć byle jakiego niż nie mieć wcale.

22

Odp: pomóżcie zrozumieć to..
Teo napisał/a:

Nie wiedziałam, ze gimnazjum może pracować... o.O Opisy na gg, linki do zdjęć i fochy...

Chcesz oceny sytuacji? Proszę - Chłopak jest niedowartościowanym burakiem i wieśniakiem, więc się na Tobie wyżywa, a Ty jesteś za głupia, żeby się z nim rozstać. Tłumaczysz to jakie wielką miłość, ale prawda jest taka, że większy wstyd dla Ciebie to nie mieć chłopaka i ta wizja nie mieści Ci się w Twoim światopoglądzie.

Pisanie na forum i szukanie drugiego dna w tym wszystkim jest tylko desperacką próbą zatuszowania tego, co już wiesz, a wiesz, że chłopak Cię nie szanuje i szanował nie będzie, ale Ty z nim i tak nie zerwiesz, bo lepiej mieć byle jakiego niż nie mieć wcale.

Jak możesz tak prosto z mostu...?? wink Burzysz Autorce Jej cały świat iluzji...

23

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Ha ha, Teo, a ja się tak napracowałam nad wnikliwą analizą przypadku, tymczasem Ty przyszłaś i w kliku prostych zdaniach rozłożyłaś cały problem na łopatki big_smile

24

Odp: pomóżcie zrozumieć to..
pani wiosna napisał/a:

Ha ha, Teo, a ja się tak napracowałam nad wnikliwą analizą przypadku, tymczasem Ty przyszłaś i w kliku prostych zdaniach rozłożyłaś cały problem na łopatki big_smile

No bo jak problem jest prosty, to prosta jest odpowiedź. Filozofowanie na temat dlaczego burak jest burakiem uważam za zbędne.

25 Ostatnio edytowany przez natkap (2014-05-27 14:07:46)

Odp: pomóżcie zrozumieć to..
Teo napisał/a:

Nie wiedziałam, ze gimnazjum może pracować... o.O Opisy na gg, linki do zdjęć i fochy...

Chcesz oceny sytuacji? Proszę - Chłopak jest niedowartościowanym burakiem i wieśniakiem, więc się na Tobie wyżywa, a Ty jesteś za głupia, żeby się z nim rozstać. Tłumaczysz to jakie wielką miłość, ale prawda jest taka, że większy wstyd dla Ciebie to nie mieć chłopaka i ta wizja nie mieści Ci się w Twoim światopoglądzie.

Pisanie na forum i szukanie drugiego dna w tym wszystkim jest tylko desperacką próbą zatuszowania tego, co już wiesz, a wiesz, że chłopak Cię nie szanuje i szanował nie będzie, ale Ty z nim i tak nie zerwiesz, bo lepiej mieć byle jakiego niż nie mieć wcale.

Dziękuję za mocną opinię całej sytuacji.:)


Wiem, że zachowuje się jak burak i mam do niego wielki żal za to, co zrobił, ale miłość z dnia na dzień nie znika w powietrzu.
Zależało mi na to, by spojrzeć na to jego oczami na tę sprawę.
Dla Was sprawa jest łatwa, bo nie jesteście w mojej skórze.
Zostałam źle potraktowana, a jego duma pewnie została urażona tylko dlatego, że łaził po mieście w nocy,
wiem, ze to nie jest normalne.
No cóż.... dziękuję Wszystkim, lubię bezpośredniość. smile

26

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

No to może wreszcie zostawisz go, teraz jak dostał się do PE JKM to gimbazja się coraz bardziej panoszy big_smile

27

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Robicie sobie jaja i drwicie...

MY NIE JESTESMY JUŻ RAZEM.

28

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Witajcie Kochani,

Po wielu sytuacjach niekomfortowych dla mnie i mojego byłego chłopaka,
postanowił, że wszystko się zmieni, że zacznie o mnie dbać, bo mnie zaniedbał przez ostatni czas,
że będzie się cały czas o wszystko starał, robił mi niespodzianki.
Nawet miał zabrać mnie do stolicy za 2 tygodnie.
Ustaliliśmy co nieco w naszym związku, odpuściliśmy sobie pewne zasady, które panowały dotychczas.
Wszystko było idealne przez TYDZIEŃ. Czułam się jak księżniczka, był naprawdę cudowny,
czułam się bezpiecznie, kochana, jedyna.smile

W weekend ustaliliśmy, że pójdziemy na imprezę. Przed imprezą poszedł jak zawsze do kolegi na piwka.
Potem mieli po mnie przyjść. Pisał, że będzie lekko po 21, bym mogła jeszcze za darmo wejść do klubu ( po 22 kobiety płacą).
Dzwonię do niego około 21:30 zaniepokojona jego zachowaniem.
Powiedział, że robię jak zwykle kłopot, bo on miał być około 21:40, poza tym mogę jechać sama, a oni dojadą do klubu
i się spotkamy na miejscu. Wkurzył mnie, przyjechał przed 22 i byłam konsekwentna - płacił za wejście za mnie.

Przywitał mnie dość sympatycznie, mówiąc, że pięknie wyglądam. W drodze rozmawiałam z jego kolegą, z którym pił,
a mój chłopak chciał coś powiedzieć w między czasie, jednak powiedziałam Mu, że chwila, bo rozmawiam z jego kolegą.
Focha puścił, że długo gadaliśmy, nie dałam Mu dość do słowa.
Nie chciał później przytulić, był zdystansowany, zachowywał się jakbym była jego koleżanką.

W klubie rozluźniłam atmosferę, rozbawiając go i takie tam.

Jednak miałam wrażenie, że lampił się chwilowo na pewną dziewczynę, po czym ona się do niego uśmiechnęła.
Puściłam foszka jak to kobietka, ale i tak później do niego doszłam i było ok.
Głupio zrobiłam, że zachowałam się tak dziecinnie, ale poczułam się zazdrosna, choć on jest naprawdę wiernym facetem.
...ale dowalił się do mnie, że uśmiechnęłam się do faceta, który przeprosił mnie, bo mnie niechcący walnął.

Wiem, że to głupie, te foszki, ale on zawsze odwraca kota ogonem, zawsze chce, bym to ja czuła się winna.

Powiedziałam, że chce się jeszcze bawić, bo mam wolne od pracy w weekend, a on do mnie z tekstem,
" zachowałaś się jak ku***".

Wybiegłam z tego klubu, nie chciałam go znać za to, co powiedział.
Dogonił mnie, krzyknął, że "między nami koniec, rozumiesz to?"
Nie chciałam, by mnie odprowadzał, bo i tak nie czułam się bezpiecznie po tym, jak się zachował.
Poza tym wmawiał mi, że nazwałam go "szmaciarzem", co wcale nie jest prawdą.
Mogę nawet przysiąc. Dodał nawet, że ja się w ogóle nie zmieniam na lepsze itd.
Poszedł niby do domu, a później wrócił i niby płakał, mówiąc "chcę byś tylko wróciła do domu, zrób chociaż raz to, o co Cię proszę". Ok, wróciłam, "NIBY" poszedł do domu, po czym zadzwonił, czy go przenocuję.
Pozwoliłam Mu na to, jednak nie gadałam z Nim, poszłam spać na inne łóżko.
Gadał ciągle, czy śpię, a po godzinie spytał, czy go puszczę do domu.
...albo mówił, że Jemu pościeliłam łóżko, a sobie nie, on tak nie chce...itd itp...
Około 6 obudziło mnie coś, a on znowu "puścisz mnie do domu?".
I wyszedł.
Na fb napisał "jadę do Warszawy, będę cały dzień niedostępny. Kto zaprasza na piwo?"
(nie zapomnijcie, że miał mnie zabrać do Wawy. To miała być niespodzianka).
Oczywiście po 2 h skasował ten durny post.

Naprawdę nie nadążam za tym zachowaniem...

Co o tym sądzicie?

29

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Kochana, doskonale, (jak wiesz) Cię rozumiem... Też wszyscy mi mówią - zostaw, olej, nie szanuje cię, nie chce z Tobą być, potraktował cię okropnie - zostaw, zostaw, zostaw!

Nie wiem, jak było u Ciebie w związku, ale u mnie mój chłopak przez rok traktował mnie bardzo dobrze. Były kryzysy, ale wychodziliśmy cało z tego, a potem się śmialiśmy, że już mamy za sobą etap zachwytu i teraz się będziemy rozczarowywać i denerwować nawzajem, ale się kochamy, więc będzie dobrze.

Opisywałam Ci, co stało się miesiąc temu - jakby go ktoś podmienił. Po całej sytuacji łatwo mi było powiedzieć - nigdy z nim nie będę, bo zachował się okropnie...jednak teraz...po 3 tygodniach...myślę inaczej...tęsknię za nim bardzo...chociaż nie mam wiele czasu na myślenie ( Bogu dzięki!). Odkąd zerwaliśmy, nie widzieliśmy się wcale...ale po jego ostatnim, WYMUSZONYM liście - widać, że...jestem mu obojętna, a wręcz czuje do mnie niechęć...to boli...bo w jednym dniu potrafił powiedzieć " Czuję się przy Tobie najszczęśliwszy", patrzeć na mnie, jak na 8 cud świata, a kilka godzin później, POD WPŁYWEM ALKOHOLU - czuję się przy tobie, jak na szpilkach...a potem wmawia mi, że to była rozsądna, PRZEMYŚLANA decyzja. Nie wiem...ja na weselu nie umiałabym podjąć ważnej decyzji życiowej...tym bardziej po wódce, której nie piję.


Kochana, wiem, że potraktował Cię źle...ale wcale nie napisze Ci - zostaw, olej, bo wiem, co czujesz...kochasz go i tyle...wiadomo tu dochodzi też przywiązanie, piękne wspomnienia...ale po takim czasie na pewno mniej już w Tobie emocji i z każdym dniem, według mnie, Twoje "kocham" ma większą wartość....to moje zdanie...

Analizując ich zachowania, dosyć podobne - najpierw wielki entuzjazm, potem wielka porażka i na koniec wielkie tchórzostwo i zwalanie winy na dziewczynę, czyli brak odpowiedzialności. Ja miałam nadzieję, że poprostu mój chłopak sam zobaczył, że zawalił równo i dlatego się wycofał, wiedząc, że ja go nie przyjmę po takich akcjach...niestety w liscie ewidentnie wyczytałam, że...nie uważa swojego zachowania za złe...a to co było między nami dobre i piękne uznał za niedojrzałe...i ogólnie - było ok, skończyło się, papa.


Tak jak Ty, mam mętlik w głowie...myślałam, że tylko... mój...były tak się zachował nienormalnie i nielogicznie, ale widzę...że nie jestem sama...eh...różnie się chłopy zachowują, ale zeby tak? Naobiecywać, traktować dziewczyne jak najwiekszy skarb, a na koniec z byle powodu ja rzucic...ja nie mogę...dla mnie to...chore...

Kochana, bardzo ciekawi mnie Twoja historia...dlatego pisz...bo doskonale Cię rozumiem....

30

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

To tak samo jak traktować kobiete jak skarb, doceniać, a to ona rzuca. Też chore.

31

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Spotkaliśmy się dziś, poprosiłam Go o to.
Kłótnia była, każde odmienne zdanie, on twierdził, że ja coś źle zrobiłam, a ja, że to on.
Nie doszliśmy zbytnio do kompromisu, bo każde z nas ma inne zdanie na dany temat.
Mówił, że to bez sensu, że już wiele razy próbowaliśmy, ale wciąż mnie kocha.
Wie, że ja też widzę, że to błędne koło, ale ja nie potrafię odejść, więc on musi..
Płakałam jak fontanna, powiedziałam, że moje łzy są wynikiem bezsilności, bo wiem, że już nic nie mogę zdziałać.
Zachował się jak prawdziwy mężczyzna, przytulił mnie, pocałował w czółko.
Wzbraniał się na początku od uczuć itd, ale sam się złamał, powiedział, że kocha i będzie tęsknić,
że nie zapomni mnie.
Ustaliliśmy przerwę w związku. Ile? czas pokaże, ale powiedział, że chce spróbować, inaczej nie przekonamy się, czy było warto.

Boję się, nie przerwy, a tego, że tylko mniej będziemy zazdrośni, będziemy z dystansem do siebie podchodzili,
a wciąż będą takie małe zaczepki, po których się zeżremy..

..ale przecież jeśli się kocha, to się nie odpuszcza, bo sytuacja niewygodna, tylko się walczy...
Tylko, by ta walka coś zmieniła na lepsze.

32

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Wow, zazdroszczę Ci! Spotkaliscie, porozmawialiscie, super! Mpj zrobil mi łaskę ze odpisał na list, a po tym wszystkim powinien sam zaproponować spotkanie. :-( Twoj przynajmniej kocha...a dla mojego nasz związek to teraz przeszłość o ktorej on chxe jak najszybciej zapomniec. Po jakim czasie od zerwania sie spotkalisxie?

33 Ostatnio edytowany przez natkap (2014-06-23 11:01:08)

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Konsti, Ty myślisz, że poszło jak z płatka? Grubo się mylisz.
My często się rozstawaliśmy, to stało się rutyną. Z miesiąc temu nie byliśmy z 2 tygodnie.
Ja go prosiłam, byśmy się spotkali, prosiłam...
I uwierz, zrobił mi większą łaskę spotykając się ze mną, bo na początku nie chciał przyjść,
mówił, że nie chce, później kombinował, by nie przyjść...
Teraz już nie jest tak łatwo... bo jeden zły ruch i pada stwierdzenie "widzisz? znowu się nie udało, wiele razy próbowaliśmy, bez sensu". Ja teraz się naprawdę boję, że wybuchnie mała sprzeczka i nie będzie przeproś...

Boję się, że przerwa nas czegoś nauczy, ale zaczepek nie będzie końca...
Nawet nie wiesz jak się boję...

Wydaje mi się, że Twój facet mimo tego, że mówił, że będzie się starał itd, to chciał się starać,
ale zbyt uczepiłaś się tych słów i naciskałaś na niego.
...ale moim zdaniem bardzo dobrze, bo jeśli nie poprawił się, a jeszcze gorzej robił, to przecież nie będziesz zamiatała wszystko pod dywan jak gdyby nigdy nic.

Ja też mówiłam, że miał się starać, a wyleciał mi z tekstem, że ja się za to nie starałam...

Może spróbuj skontaktować się z nim, umówić się na kawę i pogadać.

34

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Ogolnie, po tym jak obiecal nie Oczekiwalam cudow, chcialam Czuc ze mu na mnie zalezy...tak jak kiedys...a on na kazdym ktoku pokazywal ze tak nie jest...choc wczesniej pisal jak teskni its. Po tym jak wrocilam sama z wesela nie odbieral moich telefpnow choc prosilam zebysmy porozmawiali...napisal ze to koniec I I tak ode mnie nie odbierze. Potem zrobil mi wielka łaske zee odpisal mi na list...I zaznaczyl ze to ostatni raz. On zawalil a zaxhowuje sie jakbym to ja go upokorzyla

35

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Mężczyźni są inni od kobiet.
Ty możesz uważać, że nic nie zrobiłaś, a on i tak coś wynajdzie, choćby to że NIBY się czepiałaś o wszystko,
może wkurzyłaś go też tym, że wyjechałaś wcześniej, że stroiłaś foszki, zamiast być tam z nim.

Kto wie...

Sama jestem w trudnej sytuacji, bo pomimo przerwy wciąż obawiam się przyszłości..
To dołujące.

36 Ostatnio edytowany przez olka_kontrolka (2014-06-23 18:02:11)

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Jeny Wy tak na powaznie?
Boze widzisz i nie grzmisz a za kilka lat sie spotkamy w jednym miejscu i bedziecie plakaly ze maz nad wami sie zneca
Jak Was facet nie szanuje teraz to co bedzie pozniej? A jeszcze obie pokazujecie im ze poblazacie, ze wolno tak was traktowac, ze (o zgrozo) potem jeszcze bedziecie chcialy wszystko odkrecic, latacie za nimi i placzecie zeby wrocili
Dziewczyny wy macie mozg w glowie czy ta wasza piekna milosc juz calkowicie go wyzarla?
Jak zrywaliscie juz sto razy i nic sie nie zmienilo to juz sie nie zmieni, czas pozbyc sie zludzen i zyc bez tych wspanialych mezczyzn

A i jeszcze do autorki watku,.. ja nie wiem czy zauwazylas ale twoj facet ma problem z alkoholem

37

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Natkap - w liście wyrzucił mi wszystko z całego związku...to znaczy to, co uznał, że trzeba...temat wesela - przemilczał...hm?
Najlepsze jest to, że połowe rzeczy, które mi wyrzucił, wcześniej uważał za wspaniałe w naszym w związku - np. zawsze się docenialiśmy i on mnie ciągle chwalił, a ja jego...nawet po kłótniach...jeszcze bardziej się docenialiśmy - w liście uznał to za niedobre.

Wiadomo, ja święta nie jestem i ogólnie też mu namarudziłam, ale...to się mówi, rozmawia, a nie zrywa.
Ja wiele rzeczy chętnie bym zmieniła....tylko trzeba było powiedzieć i dać czas...tak jak ja dałam mu wcześniej.


Olka-kontrolka - rozsądnie myśląc, to masz rację, tylko ciężko tak sobie odpuścić, gdy włącza się przyzwyczajenie i emocje.
Mój były zerwał raz, co od razu na drugi dzień odwołał. Problem w tej sytuacji jest taki, że on zawsze się zachowywał z szacunkiem wobec mnie - np. nie klnął w mojej obecności, zawsze się troszczył, dbał o moje bezpieczeństwo, nawet moje koleżanki uważały, że przesadza z tym pilnowaniem, czy wszystko w porządku, czy wróciłam do domu etc. Uwierzcie mi, wielu moich znajomych, rodzina byli pod jego wrażeniem, niektóre nawet się smiały, że to jedyny porządny chłopak, którego znają, a tu nagle z dnia na dzień - szok. Gdyby on wcześniej miał takie wybryki, to bym machneła ręką i sama mu podziekowała, a tak się martwię, co mu sie stalo. Chciał zerwać - ok, ale tak się zachowywać???

38

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

ja wiem ze jak ma sie te dwadziescia pare lat bo na pewno wiecej nie macie to sie mysli ze ta milosc to na pewno ta
ale tak nie jest, kazda milosc jest inna, wydaje Ci sie teraz ze nie dasz rady ze pustka a za rogiem moze czekac Ciebie milosc o jakiej nie snilas
nie ma co walczyc o byle jaki zwiazek, a juz na pewno nie o taki gdzie zrywacie co chwila bo to jest nie powazne
nie ma co marnowac czasu, trzeba wyciagac wnioski i nie popelniac takich samych bledow
ja rozumiem ze uczucia, dawanie szansy, a moze jak przychyle mu nieba to bedzie dobrze..
sama przez te glupie tlumaczenia stracilam 3lata zycia i wcale nie bylo lepiej, z roku na rok bylo gorzej

39 Ostatnio edytowany przez Darkness (2014-06-23 21:31:27)

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Pass wkurzasz mnie ponieważ ty bardzo lubisz generalizować a kto wie czy ty nie jesteś jej mężem. Z twoich postów aż bije desperacja i niskie poczucie wartości z którego jasno wynika iż nadal nie wyleczyłeś się z poprzedniego związku. W takim przypadku nie wolno się brać za kolejne związki (jeśli jesteś w związku oczywiście) ponieważ krzywdzi się w ten sposób niczego nie winne dziewczyny. Powiem tak nikt nie musi być w związku a zauważyłem że bez względu na płeć wielu osobom wydaje się że bycie w związku małżeńskim to obowiązek a tak wcale nie jest. Sam bylem wolny 7 lat i nic się takiego nie stało a opinie innych szybko po mnie spływają ponieważ znam swoją wartość. A obrzydzenie po zdradzie do innych partnerów patrząc po sobie (chwilowy kryzys własnej wartości) wynika z atawizmu który można zwalczyć.
Mianowicie dawniej samiec alfa zabierał kobietę innemu samcowi który w tym momencie zostawał sam przegrywając rywalizację. Teraz to nie musi być samiec alfa a wręcz odwrotnie (znam takie przypadki z mojego otoczenia) ale mechanizm działa. Jedyny sposób walki z tym mechanizmem to naprawa siebie.
Wtedy nawet łatwiej jest wybaczyć takiej osobie i ba naprawić związek ponieważ co tu ukrywać nie rzadko nasza przypadłość była winą zdrady. Choć jak wiadomo zdrada to czyiś wybór wszystko zależy od osoby (jeśli oczywiście po tej eksplozji jest co ratować). Oczywiście nie próbuję brońcie Darwinie generalizować motywy zdrady ale takich przypadków nie am co ukrywać jest dużo. I to z obu stron barykady (tak także tych co zdradzają) Ale najgorzej jest gdy obaj partnerzy mają taką przypadłość wtedy to 100 % że w razie zdrady tj eksplozji związek zostanie zdmuchnięty z powierzchni ziemi.

40

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Olka_kontrolka Nie wiesz, co myślimy.:)
Serce nie sługa, nie zakochałam się w bandycie, jakimś zbrodniarzu, czy bóg wie jakim złym człowieku.

Nad związkiem trzeba pracować pomimo kłótni, łez, rozczarowań.
W związku możesz być 10 lat i może być wszystko super, a potem może wszystko się sypać.
Jesteśmy po to dla siebie, by o siebie walczyć, a nie zastępować partnera/partnerkę nową osobą.
Kiedyś ludzie bardziej cenili związek, dziś myślą, że jak coś nie wyjdzie, to od razu trzeba zmienić na lepszy model.

Rozumiem kobiety, które zostawiają partnerów, bo piją, ćpają, biją, olewają wszystko,
w moim związku i Konsti są nieporozumienia.
Może czas wszystko zmieni, w którą stronę - to się okaże.


Konsti nie znam Twojego byłego faceta, musisz coś więcej napisać.
Wydaje mi się, że napisał o tej wadzie, co uznawał kiedyś za zaletę po to, byś się wkurzyła, albo odpuściła.
Może sam pisał to pod wpływem emocji?

Dla mnie to dziwne, że nadal ze sobą się nie odzywacie od tamtego emaila.
Próbowałaś się z nim jeszcze skontaktować, albo on z Tobą?
Wypytywał ludzi o Ciebie? Wydaje Ci się, że Cię w jakiś sposób kontroluje?

41

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Natkap- sama juz nie wiem co mam o nim myslec - od poczatku zawsze sie staral byl bardzo odpowiedzialny I troskliwy, niektorzy uwazali ze wrecz przesadza z tym trossczeniem sie o mnie,  ogolnie byl bardzo pewny siebie I tego co robi...wiedzial czego chce w zyciu - wyraznie zaznaczal ze teaktuje mnie powaznnie I w ciagu 3at chcial brac slub....ogolnie zawsze ostro wypowiadal sie o facetsch ktprzt nie traktuja kobiet z szacunkiem. Ogolnie w e mailu dal wyraznie odczuc zr to koniec ze trzeba zapomniec. Nic sie nie odzywa...jego brat z ktorym rozmawialam tez zasugerowal zebym dala mu swiety spokoj....nie wprost alr... Szczerze to moze dobrze...byl jaki byl ale sie zmienil...nic na sile...praedopodbnie gdybym go prosila o rozmowr...it'd to powie ze koniec to koniec...napisze.mi tak w smsie....swoje tchorzpstwo zaslania konsekwencja

42

Odp: pomóżcie zrozumieć to..

Rozumiem. Zajmij się teraz sobą, może się ogarnie, ale nie czekaj.
Dla mnie to dziwne, że zawsze był taki kochany dla Ciebie, a teraz się tak zmienił.
Może jeszcze doceni Cię...
Nie wiem, co jest tego powodem.
Brat coś więcej powiedział?

Posty [ 43 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » pomóżcie zrozumieć to..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026