Anjess83, Ciesze sie ze choc troche Cie rozumiem. Bo chyba jestesmy na podobnym ''etapie zycie'' mimo roznicy wieku.
Ja juz nie mam sił nawet myslec ze kiedys trafie na odpowiednia osobe.NIe widze siebie przed oltarzem chociaz tak bardzo bym chciala. Masa moich kolezanek jest juz po slubie lub są tuz przed, czesc ma dzieci, są szczesliwe. Mimo tego ze zycie im tez potrafi dokopac, to są szczesliwe i maja cel oraz wsparcie. Ja tego wsparcia nie mam. Juz wszystkiego probowalam, wewnetrzne przemiany, zewnetrzne, chodzenie na kursy,siłownia,kino, jakies knajpy, puby z kolezankami i znajomymi, portal randkowy owszem KIEDYS mialam przez kilka dni, owszem dostalam kilka milych komentarzy z podtekstami, w wiadomym celu. Wiec skasowalam konto. NIe mam zlego charakteru, nie jestem idealem, ale na pewno nie zachowuje sie jak grono moich kolezanek tydzien w tydzien imprezy, alkohol itd. Nie mam zadnych uzywek(zero alkoholu, papierosow itd.). Juz kilka razy o tym pisalam.
W mojej kwestii raczej chodzi o wyglad, tak jak pisalam moja baby face i kilka defektow powoduje ze uwierzcie mi ale jestem brzydka. Co z tego ze wysportowana, szczuplutka. Tych defektow sie nie przeskoczy niestety a zaakceptowac ich tez nie potrafie. Po prostu zle wygladam. Nie mam prawa sie nikomu podobac. Zaraz ktos powie - idz do psychologa - bylam, jeszcze bedac w okresie dojrzewania kiedy zaczely sie problemy( i to nie chodzi o tradzik)- niestety nie pomoglo( rowiesnicy mocno dokuczali z tego powodu, a moja pewnosc siebie spadla to poziomu - 100 jak nie dalej, przez to teraz jestem niesmiala, zwlaszcza wobec nieznanych mi osob, bo przy blizszych osobach otwieram sie). Wybaczcie kobieca niedyspozycja , wiec i humor nie ten.
Rozumiem doskonale wszystkie osoby, ktore podejmowaly juz wszelkie kroki, w celu zmienienia swojego zycia, siebie, troszke wygladu, pracowaly nad charakterem i dalej nic. Mi mozecie sie zalic i anrzekac i kazdego zrozumiem w 100% bo ja sama to przechodze i chociaz zawsze jest jakies swiatelko w tunelu, to mam wrazenie ze moje swiatelko stanowczo sie oddala...
NIe wiem dlaczego tak sie zdarza, ale zazwyczaj zaczynam tutaj zalic się kiedy moj humor spada do poziomu zero, przez reszte czasu udaje twardzielke ktora nic nie jest w stanie ruszyc...