To ja mam problem z 5 latkiem. Grzeczne na swój sposób jest, lecz okazuje się być małym diabełkiem, gdy jest głodny. Wtedy żadne namowy by coś zjadł nie wchodzą w grę, bo uważa że nie chce jeść.
Niestety to nie moje dziecko, tylko się nim opiekuję. Rodzice nauczyli, że dziecko je to co chce, nie to co ma przed nosem postawione. czasem jest tak, że zmienię mu jedzenie 10 razy, bo co chwile chce coś innego. A potem i tak tego nie zje.
wprowadziłam inną metodę - "to nie restauracja". jak nie zje tego co dam, będzie głodny. A jak wpadnie w histerię, idzie do swojego pokoju, dostanie MINUSA za złe zachowanie, oczywiście będzie kara. Nie ma czegoś takiego jak wychowywanie małego terrorysty.
Tak samo jest z wyjściem na plac zabaw. na początku spacer i wyszukiwanie placu zabaw, który by odpowiadał dziecku trwało godzinę, bo albo za mało dzieci było, albo nie było jego kolegów z przedszkola. Nie chciał albo nie miał z kim się bawić.
tez to ukróciłam. przed wyjściem daje mu wybór, gdzie idziemy. Gdy mu coś się po przyjściu na plac nie spodoba, nie zmieniamy miejsca, tylko mówię, że idziemy do domu. Koniec , kropka.
Zastanawiam się jak popracować nad tym, by 5 latek zaczął korzystać z wc A NIE NOCNIKA. Odbierając go z przedszkola, po 8 godzinach, pierwsze siku robi w domu an nocnik, jest tego pol nocnika. Nie korzysta z WC w przedszkolu. W domu natomiast bierze nocnik, wywala klocki , siedzi i bawi się godzinę. wiem, że będzie walka, bunt. Ale z drugiej strony zastanawia mnie dlaczego rodzice na to pozwalają, by dziecko przez 8 godz w przedszkolu chodziło z pełnym pęcherzem, przecież nerki mu kiedyś siądą.
Alee najbardziej denerwująca mnie rzeczą jets to, że mały łapie mnie za cycki, wkłada ręce pod bluzkę, trzyma swoje rękę w gaciach, miętoli małego, pomimo rozmów z jego matką, która jest zaskoczona tym faktem, nie robi chyba nic, by swoje dziecko w jakiś sposób do porządku doprowadzić i powiedzieć, że tak NIE WOLNO.