Co mogłabym zrobić, żeby nie być tak znużoną. Są momenty, kiedy tracę zainteresowanie wszystkim, nawet swoimi pasjami i tym co się wokół mnie dzieje, już nie wspomnę o znajdowaniu sobie towarzystwa, bo przy mnie łatwo popaść w doła. Może dlatego nie mam przyjaciół. Ostatnio nawet zaczęłam myśleć o tańcu, ale w domu. Jestem introwertyczką, więcej czasu spędzam sama, w domu. Wracając do tematu, nie sądzę, żeby aktywność fizyczna wystarczyła, skoro jest ze mną jak jest, to nawet wstać mi się nie chce, czuję się jakbym nosiła ciężar całego świata na swoich barkach. Nawet widać mój wyraz twarz, chociaż na co dzień jestem poważna, ale to wcale nie musi oznaczać że mam doła.
Podobne tematy
Drakk to nie jest takie proste wcale. Nawet, jeśli masz jakieś zainteresowania czy pasje, to może zwyczajnie nie być na nie ochoty. Teoretycznie wiesz, że sprawiłyby Ci przyjemność, ale trzeba się najpierw przemóc, by zacząć coś robić. W momencie apatii wszystko jest jednak bez sensu.
Co mogłabym zrobić, żeby nie być tak znużoną. Są momenty, kiedy tracę zainteresowanie wszystkim, nawet swoimi pasjami i tym co się wokół mnie dzieje, już nie wspomnę o znajdowaniu sobie towarzystwa, bo przy mnie łatwo popaść w doła. Może dlatego nie mam przyjaciół. Ostatnio nawet zaczęłam myśleć o tańcu, ale w domu. Jestem introwertyczką, więcej czasu spędzam sama, w domu. Wracając do tematu, nie sądzę, żeby aktywność fizyczna wystarczyła, skoro jest ze mną jak jest, to nawet wstać mi się nie chce, czuję się jakbym nosiła ciężar całego świata na swoich barkach. Nawet widać mój wyraz twarz, chociaż na co dzień jestem poważna, ale to wcale nie musi oznaczać że mam doła.
W dzisiejszych czasach osób,które się znajdują w podobnym stanie do Twojego,jest................niestety coraz więcej,wyobraź sobie, że mam dokładnie to samo,ja reaguję płaczem i nie powiem, że to mi pomaga,a gdzież tam,wtedy albo muszę koniecznie wyjść,bo i tak na niczym nie mogę się skupić, albo zaczynam grać na fejsie. A z tagiego stanui apatycznego w doła można wpaść i to bardzo szybko.Dobrze byłoby abyś udała się po poradę do lekarza,porozmawiała z nim,opowiedziała co Cię dręczy i wcale to nie musi być psycholog,chociaż on byłby w tym przypadku najlepszy,bo.....on właśnie jest od tego.Wychodź do ludzi,spotykaj się ze znajomymi,nie odcinaj się od nich,w towarzystwie zawsze lepiej.
Lainvitada ja też miewam apatię, tym bardziej że nie mam pracy od stycznia i w ogóle inne sprawy osobiste. Ja po prostu znalazłam stronę karaoke i śpiewam tam piosenki. Mam już nagranych ponad 200 utworów, do których mają dostęp inni ludzie. Tam też poznałam znajomych, którzy podobnie jak ja lubią śpiewać i powstał taki krąg zainteresowań. To pomogło mi przetrwać te apatyczne dni, chociaż wiem , że z tego nie wyżyjesz, że to moje hobby, to mimo to mam satysfakcję że coś zrobiłam w tym kierunku. Poza tym te forum też mi pomaga, bo dzielę się tu z innymi swoim życiem..Ogólnie ostatnio doszłam do wniosku że pomimo swoich 34 prawie lat, mam jakby psychikę dziecka trochę, lubię się bawić , wygłupiać. Gdzieś po prostu w szkole nie umiałam tego wykorzystać, uczyłam się nerwowo i gdzieś zagubiłam te dziecko w sobie, które muszę teraz na nowo "rozśmieszyć".
Kiedyś mi też zdarzały się takie momenty apatii, nawet czasem chyba je
lubiłam. Odkąd jest mężatką, nie mam na to czasu. Dom mnie pochłania
całkowicie. To się stało "samo", ale pozwoliłam temu, by się działo.
Właśnie, problem tkwi w tym, że coraz mniej lubię wychodzić z domu, nawet na głupie spacery. W domu czuję się bezpieczniej, chociaż mam wrażenie że zmuszam sie do pozostania w domu.
Po pierwsze takie skrajne zmęczenie może oznaczać chorobę... obserwuj siebie, lepiej pójść do lekarza niż później żałować. Ja zaleciłabym kupienie zestawu witamin -> magnez + miks witamin b. To na pewno. Co jest najlepsze na depresję? Zabawa ze zwierzętami, aktywność fizyczna. Działanie zamiast myślenia! Nie 'przeżuwaj' swoich myśli bo to tylko dołuje. Rozpieszczaj siebie. Wychodź na słońce, opalaj się, czytaj w parku cokolwiek -> słońce to endorfiny. Zmuś się do działania, przerwij zaklęty krąg. Będzie dobrze
Jeżeli samemu nie masz siły by wyjść z tego schematu to skontaktuj się z terapeutą - NFZ zapewnia każdemu kto opłaca ubezpieczenie 2 lata darmowej terapii. A jak to nie pomoże to do rodzinnego po skierowanie do psychiatry -> antydepresanty powinny pomóc.
8 2014-05-29 12:31:55 Ostatnio edytowany przez LaInvitada28 (2014-05-29 12:34:05)
Dzięki za radę. Postaram się, tzn. zmuszę się do działania, nawet jeśli będę mieć takie dołujące myśli. Wczoraj mimo tego, że miałam ochotę ciągle płakać i rozmyślać o tym co kiedyś mnie spotkało, uporządkowałam swoje rzeczy wokół siebie, a mam ich dosyć dużo. Wokół mnie był chaos. Na dodatek założyłam zeszyt, coś w rodzaju pamiętnika. Napisałam coś pod swoim adresem, jakbym sama chciała skarcić siebie, że moje ciągłe utyskiwanie i użalanie się nie ma sensu, że zamiast tego powinnam zrobić coś dla siebie, zacząć robić cokolwiek, choćbym miała zrobić tylko jeden mały krok do przodu, ale jednak krok do przodu. Pomogło.
Aha, dodam, że piję dużo kawy. Czasem 3 szklanki dziennie, nie wiem jak się uwolnić, czym zastąpić, żebym nawet nie miała ochotę na tą kawę z kofeiną. Kawa ma pobudzać, ale jeśli zbyt dużo jej wypiję, to bardziej zamula, niż pomaga.
Generalnie kofeina jak każda używka uzależnia. Jeżeli chcesz się pozbyć kawy to po prostu pij inny napój z kofeiną, np. zieloną herbatę, yerba matę, mocną czarną herbatę. Przy takiej ilość kofeiny koniecznie łykaj magnez!!! Powoli ograniczaj tą kawę
Będzie dobrze!
No nie wiem, nie lubię łykać suplementów.
Suplementy suplementami ale niedobór witamin i mikroelementów trzeba uzupełniać
Dużo magnezu jest w ciemnej czekoladzie... ale ile można jej jeść? Akurat tak się składa, że magnez ten z tabletek jest lepiej przyswajalny od tego znajdującego się w pokarmie. Wiadomo, Twoja decyzja, ja tylko mogę poradzić, zmusić nie zmuszę. Muszę Ci jednak napisać że troszkę siedzę w temacie bo studiuję medycynę ![]()
Ok, rozumiem. Dzięki
A co złego jest w chwilowej apatii i zniechęceniu ?? Ludzie, nie jesteśmy automatami, mamy raz lepsze dni, kiedy energia nas roznosi, ale też gorsze...A może odpuścić, pozwolić sobie na pomarudzenie, zrobienie coś dla siebie, trochę się po rozpieszczać.
Co innego gdy taki stan trwa dłużej, wtedy faktycznie warto wybrać się do psychiatry.
Czemu od razu do psychiatry? Owszem, zdarza mi się zniechęcenie, czasami nawet nie chce mi się nawet rozpieszczać siebie...
Moim zdaniem apatia bierze się tylko ze zbyt dużego siedzenia w domu lub w miescie.
Polecam, zwłaszcza teraz na wiosnę, zaszyć się np. na cały weekend w głebokim lesie w jakimś szałasie a przywrócenie ochoty do życia gwarantowane. Nie chodzi o trudne warunki ale o ogrom pozytywnych bodżców i skierowaniu myśli na coś zupełnie innego i w innym rytmie. Mi zawsze pomaga.
To jest właśnie to, nie wychodzę z domu.