Mój problem niestety często jest tematem tabu wszyscy piszą o tym jak ich gnębią faceci, a u mnie to ja jestem stroną gnebiącą, wstydzę się tego, ale z drugiej strony zawsze kiedy jestem z meżem w domu non stop się kłócimy wyzywam go wyklinam naśmiewam zdarzyło mi się go uderzyć i sama sobie zaszkodziłam kiedyś w momencie kiedy chciałam go uderzyć on mnie odepchnął złamałam obojczyk, oczywiście wmówiłam mu że to przez niego jestem połamana on się płaszczył a ja byłam zadowolona, w majówkę wracaliśmy od znajomych mąż był pod wpływem alkoholu rozwaliłam mu nos on też mi nie został dłużny oddał mi wtedy ja uciekłam na długi weekend on się płaszczył żebym wróciła do domu znowu czuje się wygrana ale tak dłużej już nie można..doskonale wiem ze robie wszystkim krzywdę
Podobne tematy
Skoro wiesz, że robisz krzywdę, to... przestań.
Złości można pozbywać się w sposób, który nikogo nie rani.
Po co jesteście z mężem razem w ogóle? Po to, żeby się nawzajem okładać?
Nie rozumiem. Skoro się kochacie, to po prostu porządnie porozmawiajcie, ustalcie granice. Jeśli to nie pomoże - terapia.
Mąż nie chce terapii uważa że to nie on jest agresorem i tu trzeba mu przyznać racje, on nie jest agresywny awanturny, nawet jeśli się czasem wulgarnie odzywa to tylmko wtedy kiedy go pernamentnie gnębie i atakuje
Z tego co piszesz Ty potrzebujesz terapii nie on.
Ale on nie potrzebuje terapii, bo to Ty jesteś prowodyrem awantur. Ty się uspokoisz - to on nie będzie musiał się bronić. Ty potrzebujesz terapii. On Ci może ewentualnie towarzyszyć.
7 2014-05-12 10:19:26 Ostatnio edytowany przez nerwuska23 (2014-05-12 10:24:58)
Witam !
To co piszesz jest szokujące.Ja też miałam wybuchy złości nad którymi nie mogłam zapanować,lecz nie wyobrażam sobie, abym komukolwiek złamała nos
jesteś świadoma tego że robisz źle,więc udaj się jak najszybciej do lekarza.Teraz stawiasz się na męża,później będziesz stawiała się na inne osoby,a to już ciekawe nie będzie.Jesteś po prostu agresywną osobą,nieobliczalną. Piszesz,że wiesz o tym,więc czemu nic w tym kierunku nie robisz?
Z tego co czytam,to Twój mąż nie potrzebuje żadnej terapii,niby dlaczego?
Jeśli już,to potrzebuje wsparcia,ponieważ żyje z kimś za kogo nie jest pewny,czy następnym razem nie będzie miał noża w plecach.
Nic nowego nie napiszę - psycholog jak najszybciej!!!
Czy wy macie dzieci???
Skoro mężowi nie przeszkadza to, że go bijesz, nie chce terapii, nie może bez Ciebie żyć, widocznie taka sytuacja mu odpowiada.
Jeżeli nie macie dzieci i nikogo oprócz siebie takim zachowaniem nie krzywdzicie, to nie widzę problemu. Każdy ma jak lubi. Widocznie Wy lubicie "na ostro".
Eryka26 , to wspaniale ,że dostrzegłaś ,że Twoje zachowanie jest niewłaściwe.To pierwszy Twój krok,teraz możesz zrobić drugi i poszukaj dobrego psychologa ,aby Ci pomógł się ogarnąć. Życie bez agresji jest super,nie zaprzepaść tego pierwszego kroku.Powodzenia. Nie zatrzymuj się.
Dla sprawców przemocy są również terapię, warto byłoby o takiej pomyśleć, pewnie jako kobieta byłabyś tam w mniejszości ale takie przypadki jak Ty się zdarzają.
12 2014-05-13 12:26:48 Ostatnio edytowany przez piroman1981 (2014-05-13 12:27:11)
Eryka miałem kiedyś podobnie chory związek, bez rękoczynów ale sam byłem wredny jak ch... napastliwy i bluzgający, ale jak później odkryłem w następnych znajomościach to nie tyle ja byłem gruntowną patologią niezdolną do niczego pozytywnego co po prostu wyszło to przy tym jednym konkretnym typie człowieka. Proste pytanie, chociaż odpowiedź może być trudna - czym tak Ci partner na nerwy działa że tak nim gardzisz i tak go nie znosisz?
(...)
znowu czuje się wygrana ale tak dłużej już nie można..doskonale wiem ze robie wszystkim krzywdę
wiec skoro wszystko wiesz, to dlaczego to dalej robisz?
Wszystko trwa tak dlugo, jak CJHCEMY, by trwalo.
Eryka miałem kiedyś podobnie chory związek, bez rękoczynów ale sam byłem wredny jak ch... napastliwy i bluzgający, ale jak później odkryłem w następnych znajomościach to nie tyle ja byłem gruntowną patologią niezdolną do niczego pozytywnego co po prostu wyszło to przy tym jednym konkretnym typie człowieka. Proste pytanie, chociaż odpowiedź może być trudna - czym tak Ci partner na nerwy działa że tak nim gardzisz i tak go nie znosisz?
Jestem na takim etapie ze potrafi mnie wkurzyć wszystkim np rozmawiamy o wychowaniu naszego syna albo o polityce i z tego powstaje ogromna awantura gdzie ja pluje i bije
A on Ciebie nie bije?
szczerze mówiac nie ale też nie mogę powiedzieć ze nie zdarzyło się ze mi oddał, bo to się zdarzało.
I co sie działo, gdy oddał?
Eryka 26.Zainteresowałmnie Twój post.Ja mam podobny problem z latajacymi rekami..ale jak maz wypije,jest agresywny,wulgarny i straszliwie marudny! po jego np,monologu,narzekaniu,podliczaniu,które potrafi trwać 3 godz.ja nerwowo nie wytrzymuje i duszę go..niby na zarty i jeszcze mi nie oddał..jakby sie mnie bał i cichnie..ale czy to dobra metoda?Znów pojedziemy razem na urlop i pewnie bedzie alkohol..i zacznie sie..wyzwiska,obelgi..mój strach i latające rece.Na trzezwo to miły sympatyczny człowiek,komplemenciarz i bardzo czuły,ale pod wpływem nawet małej dawki alk.zmienia się o 180 stopni.Nie odejde od niego,bo kocham go,ale nie rozumiem co się dzieje z moimi nerwami,,nie umiem go juz słuchac jak marudzi i boję się ze kiedyś zechcę go uciszyć na zawsze!kto powinien się leczyć,ja czy on?Nie pić na urlopie i w ogóle..to łatwo powiedziec,nie chce się leczyć i twierdzi że ja go prowokuję..nie wiem,Może są związki tzw, włoskie potrzebujace dawki adrenaliny,aby nie było nudno,ale..boję się że to nie jest normalne!jesteś pewnie młoda,a ja już po 50 i nerwy dawno zszargane..Ty jeszcze możesz podleczyc nerwy,wyciszyć się,u mnie chyba idzie w drugim kierunku..boję się tych wybuchów agresji i nie chcę odejść z tego związku tylko zmienic.Jesteśmy razem juz 10 lat.Kto mi pomoze?Moje ataki duszenia zdarzyły się już 4 razy a raz straszyłam nożem jak się nie zamknie..pomogło!pozdrawiam serdecznie Ewita
I co sie działo, gdy oddał?
Różnie czasem ja dostawałam większego szału i nadal podskakiwałam, kiedyś nie fortunnie mnie odepchnął poślizgnęłam się i złamałam obojczyk, wtedy czuł się strasznie winny, a w majówkę byliśmy u znajomych trochę wypił ja prowadziłam auto na leśnej drodze walnęłam go w nos ze mu się rozkrwawił, potem wyjechaliśmy na główną trasę poczekał aż będzie czerwone światło i mi oddał wtedy zareagował dresiearz na pasie obok, jak dotarliśmy do domu robił awantury że robie z siebie ofiarę, wtedy ja spakowałam walizkę i się wyniosłam na drugi dzień od 6 rano wydzwaniał żebym wróciła
Nie bardzo rozumiem co kieruje takimi ludźmi. Masz jakieś niedostatki, że kręci Cię poniżanie innych? Gdy ktoś się płaszczy? Co Tobą tak naprawde kieruje?
21 2014-05-14 18:01:50 Ostatnio edytowany przez piroman1981 (2014-05-14 18:07:09)
Różnie czasem ja dostawałam większego szału i nadal podskakiwałam, kiedyś nie fortunnie mnie odepchnął poślizgnęłam się i złamałam obojczyk, wtedy czuł się strasznie winny, a w majówkę byliśmy u znajomych trochę wypił ja prowadziłam auto na leśnej drodze walnęłam go w nos ze mu się rozkrwawił, potem wyjechaliśmy na główną trasę poczekał aż będzie czerwone światło i mi oddał wtedy zareagował dresiearz na pasie obok, jak dotarliśmy do domu robił awantury że robie z siebie ofiarę, wtedy ja spakowałam walizkę i się wyniosłam na drugi dzień od 6 rano wydzwaniał żebym wróciła
Z każdym tak miałaś czy tylko z tym? Weź tu wychowuj dziecko w takiej atmosferze O-O
Nie bardzo rozumiem co kieruje takimi ludźmi. Masz jakieś niedostatki, że kręci Cię poniżanie innych? Gdy ktoś się płaszczy? Co Tobą tak naprawde kieruje?
Są ludzie którzy muszą ze strony partnera mieć zapewniony i szacunek i respekt, fakt że koleś się odgryza czy czasem odda niekoniecznie potrafi wzbudzać oba podejscia - mam takie śmieszne małżeństwo sąsiadów gdzie babka trzyma za mordę gościa krótko ale ile ten by się nie pruł ta zawsze postawi na swoim
jaja czasem niezłe są jak się posłucha
Nie bardzo rozumiem co kieruje takimi ludźmi. Masz jakieś niedostatki, że kręci Cię poniżanie innych? Gdy ktoś się płaszczy? Co Tobą tak naprawde kieruje?
To nie jest tak jak piszesz to nie chodzi o niedostatki ja się poprostu nie potrafię kontrolować;(
Ale czego? Przecież piszesz że uwielbiasz widok upodlonego męża, gdy błaga, gdy jest poniżony i cierpi.
Jak to czego złości ja się czuje zle ze doprowadzam do takich sytuacji, doskonale wiem ze przeginam, a ta radośc o której piszesz jest to taka z wywołana z poczucia ze się znowu upiekło ze ja mam władze
25 2014-05-14 23:52:19 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-05-14 23:53:07)
Jak to co nią kieruje? Zaburzenia psychiczne. Kobieto, lecz się póki czas poważnie mówię. Im dłużej z tym poczekasz, tym trudniej będzie Ci z tego wyjść a jeszcze nie wszystko stracone(?). Będzie dobrze, tylko musisz chcieć się zmienić, samo się nie zrobi.
Na terapię w trybie natychmiastowym!
Autorko dowartościowujesz się gnębiąc męża. Musisz mieć niskie poczucie wartości. Pewnego dnia On nie wytrzyma i albo odejdzie, albo odda Ci tak, że więcej nie podniesiesz na Niego ręki. Psycholog i to jak najszybciej. Czy masz za sobą ciężkie przeżycia, trudne dzieciństwo?
Droga Eryko
Niestety ja tez mam ten problem ale gdy wypije choc troche alkoholu. Klotnie wulgaryzmy rekoczyny. Od kilku ladnych lat sie z tym mecze . Moje Pierwsze malzenstwo sie przez to rozlecialo . Drugi maz nieraz gozko pozalowal , tego ,ze sie ze mna ozenil . Przezywam wtedy horror bo mimo ze w obronie
wlasnej mnie troche ostudzi to nazajutrz jest ok.ale mam moralniaka.
Znalazlam przyczyne to choroba.
Znalazlam przyczyne to choroba.
Można wiedziec jaka ?
Okazuje sie ,ze to CHAD choroba afektywna dwubiegunowa. jak nazwa wskazuje
w afekcie mozesz byc agresywna a potem przychodzi depresja ale tez taka inna niz ogolnie nam znana z literatury lub otoczenia.
...jestem stroną gnebiącą...zawsze kiedy jestem z meżem w domu non stop się kłócimy wyzywam go wyklinam naśmiewam...doskonale wiem ze robie wszystkim krzywdę
Ciekawe jak długo to małżeństwo potrwa (chyba, że mężowi taka atmosfera odpowiada)?
Myślę, że za zachowanie Autorki mogą odpowiadać rozchwiane hormony (o ile podłoże takiej agresji nie tkwią w psychice - ale to już psycholog/psychiatra mógłby określić). Progesteron, estrogeny, testosteron... Czasem to własnie potrafi skutecznie uniemożliwić normalne funkcjonowanie i przyczynić sie do drastycznych zmian w życiu, łącznie z rozwodami. Jeśli Autorka ma świadomość (przynajmniej w przebłyskach) swojego zachowania i wpływu na swój związek - powinna czym prędzej zasięgnąć pomocy.
W przeciwnym razie:
1. Jej małżeństwo przestanie istnieć
2. Zginie w kolejnej awanturze z rąk męża
3. Trafi do więzienia za zabicie małżonka
agresja wobec parntera napewno nie jest normalna i trzeba sie leczyc. Najlepiej terapia w parze, bo jak sama zaczniesz to bedzie cie wkurzac,ze on nic nie rozumie i nie doklada do polepszenia sytuacji i dopiero go poturbujesz w zlosci! Zgadzam sie tez,ze czasem nie ma czego ratowac bo poprostu ten konkretny czlowiek doprowasza Cie do szalu i wywoluje zle reakcje. Ja bylam w zwiazku wlasnie z taka osoba i myslalam,ze to ja jestem niezdolna do bycia normalnym. Awantury byly na porzadku dziennym, wmawialam sobie,ze od milosci do nienawisci tak blisko i to normalne, ze moze my tak mamy. Az doprowadzilam sie do nerwicy i totalnego rozstroju. Ten zwiazek sie rozpadl i teraz jestem z przeciwienctwem tamtego faceta. Jestesmy razem 5 lat i NIGDY nie podnioslam nawet tonu na niego ani on na mnie. Poprosty tamten facet krew mi gotowal, a ten pasuej pod kazdym wzgledem. Musisz czuc szacunek do swojego partnera.
Do Eryki
Dzisiaj znow przeczytalam o Twoim problemie i mam pytanie czy wobec innych tez jestes tak agresywna ?
Twój mąź potrzebuje terapi - dowiedziałby sié ,źe Ty jesteś sprawcą przemocy domowej a to jest art 207 kk .Moźe gdyby znał swoje prawa to nie pĺaszczyłby się tak przed tobą ( "tobą" piszę z małej litery bo nie mam ani grama szacunku do twojej osoby).
Moźe się facet kiedyś wkurzy i pójdzie po rozum do głowy!!!!
Hahahaha, nie zdziwie się jak zaraz zobaczę post autorki w stylu " żartowałam, to on mnie bije, hihihi "
A swoją drogą to chyba mylne określenie "facet" jeśli chodzi o twojego męża ![]()
Tylko wobec męża jesteś agresywna?
A co z innymi członkami rodziny?
Jak zachowujesz się wobec obcych ludzi?
Pytam, bo zastanawiające jest, czy nie potrafisz się kontrolować ze swoją agresją, czy też nie chcesz... bo tego drugiego choroba już nie zasłonisz
Eryka 26,mam pytanie.Borykasz się ze swoim problemem już od dłuższego czasu.Zasięgnęłaś przez ten okres wizyty u jakiegoś specjalisty (psycholog,psychiatra) ? Nie piszę tej wiadomości aby Ci dopiec czy osądzać.Nie będę owijać w bawełnę .Mam ten sam problem.I wiem,że to ja jestem winna.Może nie jest to aż na taką skalę jak u Ciebie ale jeżeli nie podejmę leczenia z pewnością stracę męża. Kocham go całym sercem i przez to tym bardziej nie potrafię sobie sama wytłumaczyć dlaczego aż tak bardzo potrafię go skrzywdzić. Chcę podjąć leczenie jak najszybciej i dlatego zapytałam czy poczyniłaś już jakieś kroki.Wtedy wiedziałabym od czego zacząć bo lekarzy reklamujących w necie jest tak wiele,a ja czuję ,że muszę trafić do tego właściwego w najbliższym terminie.
Z góry dziękuję za odpowiedz.
P.S. Trzymam kciuki za Twoje małżeństwo.Wydaje mi się ,że najtrudniejsze było samemu przed sobą przyznać się ,że mamy problem.I to już jest nasz malutki sukces.Teraz trzeba szybko działać aby ogarnąć wszystko w porę i dać lekarzom się wyleczyć.
Pozdrawiam
szczerze mówiac nie ale też nie mogę powiedzieć ze nie zdarzyło się ze mi oddał, bo to się zdarzało.
Dla mnie to on jest jakiś święty, albo fujara, bo ja uważam, że mężczyzna czy kobieta jak kogoś druga osoba atakuje to ma prawo skopać tej osobie dupę i ryło dobrze obić. Myślę, że jakby Ci tak sypnął porządnie aż by się krew polała, to by Ci wrócił rozum.
Powinnaś iść do lekarza, bo masz poważny problem.
Też mnie ciekawi jak się odnosisz do innych ludzi.
A mnie to żal,tego biednego dziecka,że musi być świadkiem takich zachowań.
Pomyśl o synu,ERYKO-jakie Ty mu życie fundujesz?Ogarnij się dziewczyno.