netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

65 odpowiedzi8 135 wyświetleńzałożony przez Mazgaj, 10.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 66 ]

1 Ostatnio edytowany przez Mazgaj (2014-05-10 00:37:25)

Temat: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Dużo się coraz częściej słyszy o tym że lepiej jest żyć w błogiej nieświadomości a wy jak uważacie ?
Jest to pytanie tylko do ludzi którzy zostali zdradzeni.

2

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Nie zostałam zdradzona fizycznie, ale, jak pisałam w innym wątku, mój mąż po pół roku od ślubu zakochał się w innej...Do niczego nie doszło, ale gdyby ona była inna to kto wie... Doszło do zdrady emocjonalnej, która w niektórych aspektach jest nawet gorsza od fizycznej. Przynajmniej dla mnie...

Wracając do tematu, dopóki nie wiedziałam o co chodzi i żyłam w błogiej nieświadomości, było ok. Wydawało mi się, że mąż ma problemy w pracy i dlatego jest inny, z resztą ja też miałam wtedy nieciekawy okres w życiu. Któregoś dnia jego zachowanie dało mi na tyle do myślenia, że zaczęłam węszyć. I tak krok po kroku zaczęłam odkrywać prawdę. Że razem pracują i że ona jest taaaaaka suuuper. Tak im się dobrze rozmawia itp. I to, że ona o żonatym facecie nawet nie chce myśleć, zwłaszcza, że jest też moją koleżanką.

Kiedy odkryłam prawdę, było to dla mnie jak bomba...Wydawało mi się, że mimo problemów byliśmy dobraną i szczęśliwą parą. W sumie mąż nie zamierzał mi o tym mówić, bo dla niego i tak sprawa była już zamknięta i nie zamierzał tego kontynuować, ale wydobyłam to z niego po długich namowach, bo chciałam wiedzieć na czym stoję.

I tu przejdę do sedna. Z perspektywy czasu widzę, że dobrze się stało, że się o wszystkim dowiedziałam. Uświadomiłam sobie, że ja też popełniałam masę błędów, które niszczyły nasze małżeństwo. Staram się poprawić i naprawić nasze relacje. Co z nami będzie pokaże czas. Ale gdybym nie wiedziała o tym pewnie dalej byłabym jaka byłam... Nie mówię, że to była moje wina, ale bez winy też nie jestem.

Nie powiem, wiedza o zdradzie, choćby fizycznej boli. Każda kobieta chciałaby, być dla swojego mężczyzny najważniejsza i okropne jest zdawać sobie sprawę, że jakaś inna była od Ciebie w czymś lepsza... No i też to, że zaufania tak łato nie da się odbudować. Dzień w dzień pojawiają się w mojej głowie demony, podszeptujące mi, "pomyśl, a może on nadal do niej wzdycha..." i pomimo zapewnień męża i braku jakichkolwiek przesłanek, że coś jest nie tak i tak wymyślam sobie jakieś niestworzone rzeczy i przez to łapię doły. Albo myślenie, że jakby ona była chętna to też byłoby już po wszystkim.

Podsumowując, i tak myślę, że lepiej jest, że wiem. Uświadomiło mi to jak bardzo kocham męża i nie chcę go stracić. I mocno wierzę w to, że wraz z upływem czasu tylko wzmocni to nasz związek i mimo wszystko będziemy razem.

3 Ostatnio edytowany przez dojrzała30 (2014-05-10 11:27:19)

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

szczeze wolałabym nigdy sie tego nie dowiedziec i zyc w błogiej nieswiadomosci , dowiedziałm sie juz po rozstaniu i wina jego zdrad tez lezała troche po mojej staronie nie ukrywajmy tego... zdrada była tylko fizyczna albo az ... po szczeraj rozmowie i nieukrywam od tych dziewczyn tez sie troszke dowiedziałam co polączyłam w całosc robil to bo czuł sie odtracony po kłutniach i odejsciach moich (chyba sama niewiedziałm co chce) zdecydowalismy byc razem mimo wszytko i od jakiegos czasu jest coraz lepiej teraz jedyna przeszkoda sa powracajace mysli w mojej głowie nt tego czy zdradzi znów... ale bardzo sie stara i widze jak doceniam jego starania on stara sie mocnej...

4

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Ja bym chciała wiedzieć. Chciałabym sama podjąć decyzję, czy chcę być dalej z człowiekiem, który mnie zdradził, czy nie. Nie chciałabym, żeby tę decyzję podjął za mnie zdrajca, bo wyraźnie jego dobro jest dla niego ważniejsze niż moje.

O ile zdrajca by się przyznał, żałował, w odpowiednich okolicznościach mogłabym rozważyć czy wybaczyć czy nie. Gdyby zatajał, a ja bym to odkryła- out na miejscu.

5

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Dla mnie zależałoby to od powodu zdrady. Jeśli byłaby nim ciekawość, jak to np. kochać się z kobietą o innej budowie ciała I w parze nie szłoby przywiązanie emocjonalne, to byłabym w stanie na taka zdradę przymknąć oko I wolałabym o niej nie wiedzieć. Jeśli natomiast przyczyna zdrady tkwiłaby w kondycji naszego związku, bądź we mnie samej, wolałabym o tym wiedzieć I wtedy podjąć decyzję, czy zamierzam się zmieniać I być dalej ze swoim mężczyzną, czy nie.

6

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Zostałam zdradzona.
Zarówno wiedza, jak i niewiedza mają swoje plusy i minusy, ale dla mnie dzisiaj wiedza o zdradzie to więcej plusów niż minusów.
Dlatego uważam, że lepiej wiedzieć niż żyć w nieświadomości.
Chociaż na początku miewałam takie stany ducha, że gdybyście mnie wtedy zapytali to odpowiedź byłaby inna.
Zatem może chodzi o akceptację tego, że zdrada wdarła się w moje życie a na to potrzeba czasu.

7

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Mam wrażenie, że ten wątek powstał po moich ostatnich wypowiedziach. WildHoney dotknęła sedna sprawy. Jeśli był to skok w bok w wyniku jakiejś tam słabości i osoba tego żałuje, to mówienie o tym jest bez sensu. Miałem taką sytuację ze strony partnerki pojechała na jakiś wyjazd i jak wróciła, to opowiedziała mi  ze łzami w oczach (bidulka!) jak to się dała uwieść jakiemuś facetowi na jedną noc i że strasznie żałuje. Kompletnie nie wiem, po co mi to powiedziała. Tzn. wiem - bo ją to strasznie męczyła i szukała mojego "rozgrzeszenia". Wkurwiłem się i chciałem zerwać. Ale mnie bardzo błagała itd. Zostałem z nią, ale już nigdy nie było tak samo. Miała z resztą masę innych trudnych wad i chyba liczyłem,że po tym zacznie się bardziej starać, ale to było złudne. W końcu ją rzuciłem, wprawdzie z innych powodów, ale to cały czas tkwiło jak drzazga.

Nikt nie chciałby być zdradzony i każdy chciałby mieć tego pewność. Nie wiedzieć to nie mieć nad czymś kontroli - a tego nikt nie akceptuje. Powiedzenie "nie chciałbym się dowiedzieć o zdradzie" jest pewnego rodzaju życiem w ułudzie. A jednak nie zburzenie tej ułudy może być gwarantem udanego związku i pełnej rodziny. To nie jest więc proste pytanie, które kieruje się do osoby zdradzonej. Jednak gdyby mi się zdarzyło dopuścić tego typu zdrady i żałowałbym tego, to nie mówiłbym - bo po co? Zamiast tego bardziej bym się na przyszłość kontrolował i zastanowił, co mnie do tej osoby pchnęło.

8

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

antykobieto, niektórzy też po prostu nie traktują zdrady jako jakiegoś wielkiego halo I są dosyć liberalni w tym aspekcie.

9

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Podobno nieświadomi żyją dłużej. Niemniej jednak w tym przypadku ja osobiście wolałabym wiedzieć i z pełną świadomością podjąć decyzję, co dalej. Czy warto ratować to, co zostało? Czy odpuścić i iść swoją drogą...

10

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
WildHoney napisał/a:

antykobieto, niektórzy też po prostu nie traktują zdrady jako jakiegoś wielkiego halo I są dosyć liberalni w tym aspekcie.

To prawda. Znam ciekawą parę - są oni dla mnie fenomenem. To już ludzie po 50-tce, mają dorosłego syna. Żyją bez ślubu,ale stanowią przykład idealnej rodziny. Jednak facet nawet publicznie wyrażał opinię (był z nimi wywiad w gazecie), że robi skoki w bok, ale bez zaangażowania emocjonalnego. Jego kobieta raczej tego nie akceptuje i kiedyś zwyzywała ostro jakąś laskę, co mu weszła wcześniej do łóżka. Ale wciąż są razem, a kobieta korzysta z życia (on zarabia bardzo dobrze). Wydawałoby się, że patologia i ich syn będzie całkiem zryty. Wprost przeciwnie. Jestem pełen podziwu dla tego chłopaka. Ma bogatego tatę, jest przystojny, utalentowany w wielu dziedzinach, a przy tym pogodny, uczynny, skromny, ułożony i odpowiedzialny. Moim zdaniem to ideał faceta, choć jeszcze jest bardzo młody. Dla mnie to jest w ogóle jakiś niezrozumiały fenomen.

11

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Ja również wolałabym wiedzieć. Śmieszne są dla mnie tłumaczenia typu 'nie powiem dla jej/jego dobra, nie chcę , żeby się załamał/a' . Osoba zdradzona ma prawo sama zadecydować o tym, co dla niej lepsze i czy będzie w stanie partnerowi wybaczyć.

12 Ostatnio edytowany przez Mazgaj (2014-05-10 16:59:20)

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

A czy znacie małżeństwo w którym kobieta też robi/robi takie skoki w bok ?
Jeśli tak to niech wyśle mi wiadomość bo piszę pracę doktorską na temat zdrady.

13

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Ja też dowiedziałam się po fakcie. Wiem, że sam nigdy by mi nie powiedział, choć widziałam, że robił jakieś dziwne aluzje, podchody..
Też zdaję sobie sprawę ze swojej części winy, jednak nie potrafię tego usprawiedliwić, zwłaszcza, że osoba ta była "zagorzałym przeciwnikiem" tego procederu.

Nie chodzi nawet o sama zdradę, ale celowe ukrywanie tego faktu i unikanie rozmów, które mogłyby wiele zmienić.
Więc odbieram to tak, że chciał to ciągnąć, nie chciał żeby się skończyło.
A w takim przypadku nie ma sensu naprawianie czegokolwiek.

Tak, wolałam wiedzieć.

14

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Ja wolałabym wiedzieć.

Ale mam pytanie do tych, co by woleli żyć w niewiedzy... jaka jest granica tej niewiedzy... czy w ogóle ona jest? Czy:
1) nie chcę wiedzieć o jednym skoku w bok
2) nie chcę wiedzieć o jednym romansie
3) nie chcę wiedzieć o skoku w bok, ale o romansie już tak
4) nie chcę wiedzieć o skokach w bok, nieważne ile by ich było, tylko żeby zaangażowania emocjonalnego nie było
reszty "warunków" pisać nie będę, bo chyba wiadomo do czego zmierzam

I jeszcze jedno mi się nasuwa. Czy to myślenie życzeniowe, tzn. w jakich warunkach nie chciałabym/nie chciałbym się dowiedzieć o zdradzie ma sens? Przecież jest tyle czynników niezależnych od nas.
Po pierwsze: partner może dopuścić się innego rodzaju zdrady, której "nie wymieniliśmy" w naszych "warunkach".
Po drugie: partner może się przyznać, nawet jeśli byśmy go uprzedzili, bo biedaczek nie wytrzymał.
Po trzecie: może się nie przyznać, ale wtedy może znaleźć się jakaś życzliwa (?) osoba, która nas o tym poinformuje albo wyda się przypadkiem.

Ja myślę, że lepiej jest się zdecydować na jedno, a nie stawiać jakieś warunki. No ale to tylko moje zdanie, ktoś może mieć inne, i ja to rozumiem.

15

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Dominiko, jest różnica między skokiem w bok (przespaniem się bez zobowiązań z osobą, z którą nie zamierzamy raczej kontynuować znajomości), a między romansem, który zakłada zaangażowanie emocjonalne. Ja o skoku w bok wiedzieć nie muszę, ale o romansie bym chciała, zresztą romanse mają to do siebie, że wychodzą na jaw prędzej czy później.

16

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
WildHoney napisał/a:

Dominiko, jest różnica między skokiem w bok (przespaniem się bez zobowiązań z osobą, z którą nie zamierzamy raczej kontynuować znajomości), a między romansem, który zakłada zaangażowanie emocjonalne. Ja o skoku w bok wiedzieć nie muszę, ale o romansie bym chciała, zresztą romanse mają to do siebie, że wychodzą na jaw prędzej czy później.

A jeżeli z takiego "skoku w bok" on/ona przyniósłby/łaby "pasażera na gapę", który na zawsze zmieniłby życie/zdrowie nieświadomej zdradzanej osoby...?

17

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Zostałam zdradzona po 1,5 roku związku. To nie była zdrada ,,wielkiego kalibru"- chodziło o pocałunek- ale zabolało i to mocno. Byłam bardzo młoda, zakochana, ufna. Nie mogłam uwierzyć, że jakaś ,,inna" tak oczarowała mojego partnera, że zechciał posmakować jej ust.
Przyznał się sam, dręczony wyrzutami sumienia. Płakałam i rozpaczałam, ale nie wyobrażałam sobie rozstania. Przysięgał, że nic do niej nie czuje, że zerwą ze sobą kontakty. Dotrzymał słowa. Jesteśmy razem do dziś smile

Z perspektywy czasu doceniam tę życiową lekcję. Była trudna, ale potrzebna. Nauczyłam się, że związek dwojga ludzi wymaga pracy, rozmów, poświęcenia ; że to nie tylko cudowne i piękne chwile. Zdrada partnera pozwoliła mi także na siebie spojrzeć krytycznym okiem. Teraz już wiem, że zbyt wiele spraw pozostawiłam wtedy ich własnemu biegowi, za bardzo skupiłam się na sobie.

Więc jeśli chodzi o to, czy lepiej wiedzieć, czy być niczego nieświadomym uważam, że lepsze (choć bardziej bolesne) jest to pierwsze rozwiązanie. Zdrada często nie jest tylko chwilowym uniesieniem, poddaniem się fizycznemu urokowi innej osoby a skutkiem wielu problemów w związku. Świadomość zdrady brutalnie otwiera oczy, pozwala przyjrzeć się z bliska temu, czego wcześniej nie widzieliśmy lub widzieć nie chcieliśmy.
Wyjątkiem do nieprzyznawania się do zdrady jest sytuacja, gdy związek i tak się rozpada. Wtedy lepiej nie dokładać już partnerowi cierpienia bo rozstanie samo w sobie jest już bolesne.

18

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

assassin, co masz na myśli mówiąc "pasażer na gape"?

19

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Ja też widzę tę różnicę. Wiem, że zdrada zdradzie nierówna, choć to są wciąż zdrady. tongue

Tylko po co mi to stawianie "warunków"? A skąd mam wiedzieć jakiej zdrady mógłby się dopuścić mój partner? Mam mu powiedzieć, że o skoku w bok wolałabym nie wiedzieć? Przecież to by wyglądało, jakbym mu dawała ciche pozwolenie. Właściwie to nawet można nazwać przyzwoleniem.
Poza tym czasami życie lubi być przekorne, powiem, że nie chcę tego, a zdarzy się tamto. Rozumiesz o co mi chodzi?

20

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Bo to jest przyzwolenie. Oznacza to między innymi: "Jeśli chcesz przelecieć bez zobowiązań inną kobietę, to ja nie mam nic przeciwko".

21

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
WildHoney napisał/a:

assassin, co masz na myśli mówiąc "pasażer na gape"?

A jaki "pasażer na gapę" wpływa bezpośrednio na zdrowie? Różne atrakcje typu HCV,HPV itd. itp. nie przed wszystkimi wynalazkami da się zabezpieczyć, a często pojedyncze wyskoki są po pijaku i w ogóle bez "trzymanki"....

22

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Przecież można ustalić zasadę, że po każdej takiej akcji chłop ma się przebadać I dopiero po otrzymaniu wyników zbliżać się do żony.

23

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

WildHoney, to po co w ogóle "zabraniać"? Nie lepiej powiedzieć od razu: "kochanie, nie mam nic przeciwko temu, żebyś od czasu do czasu zrobił sobie skoczek w boczek"? tongue

24

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

A czy ktoś tu mówi o zabranianiu?

25 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-05-10 17:49:03)

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
WildHoney napisał/a:

Przecież można ustalić zasadę, że po każdej takiej akcji chłop ma się przebadać I dopiero po otrzymaniu wyników zbliżać się do żony.

Taa jasne już widzę te kolejki do wiadomych poradni...wiadomo tak nakazywałby zdrowy rozsądek, a jaka jest rzeczywistość... Poza tym skoro z góry ustalamy coś takiego, to tak jakby czynimy założenia pod związek "otwarty"...

WildHoney napisał/a:

A czy ktoś tu mówi o zabranianiu?

Czyli... sprecyzuj... - związek otwarty? czy coś innego? i jeszcze jedno równe prawa czy dla Twojego świętego spokoju zgodziłabyś się na coś takiego dla swojego przyszłego/obecnego...?

26

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

assassin, jakby mnie facet tknął bez uprzedniego przebadania się I zaraził mnie jakimś paskudztwem to mógłby być pewny, że szybko zmieniałbym swój stosunek do jego zdrad.

27

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Może wprowadzić taką zasade do przysięgi
I przyrzekam, że po kazdej zdradze pójde się przebadać.Tak mi dopomóż Bóg.

28 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-05-10 17:52:41)

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
WildHoney napisał/a:

assassin, jakby mnie facet tknął bez uprzedniego przebadania się I zaraził mnie jakimś paskudztwem to mógłby być pewny, że szybko zmieniałbym swój stosunek do jego zdrad.

Tylko niektóre ze wspomnianych atrakcji rozwijają się latami i nawet możesz nie wiedzieć kto Cię obdarował, chyba że planujesz już "dożywocie" z jednym egzemplarzem... Oczywiście nie życzę takich "atrakcji", ale trzeba mieć świadomość, że ryzyko istnieje i mimo rozwoju medycyny/edukacji nie maleje.

29

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

WildHoney, najpierw mówisz, że o skoku w bok wolałabyś nie wiedzieć, a w innym zdaniu mówisz, że trzeba sobie ustalić zasadę, że chłop ma się przebadać i po otrzymaniu badań zbliżyć się dopiero do partnerki... czy to twoim zdaniem się trochę nie wyklucza?

Poprawię to "zabranianie" na "ustalanie granic w związku". Czemu nie lepiej dać otwarte przyzwolenie zamiast cichego?

30

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Nie, to się nie wyklucza. Pod warunkiem, że facet nie będzie skakał w bok co dwa dni.

31

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
antykobieta napisał/a:
WildHoney napisał/a:

antykobieto, niektórzy też po prostu nie traktują zdrady jako jakiegoś wielkiego halo I są dosyć liberalni w tym aspekcie.

To prawda. Znam ciekawą parę - są oni dla mnie fenomenem. To już ludzie po 50-tce, mają dorosłego syna. Żyją bez ślubu,ale stanowią przykład idealnej rodziny. Jednak facet nawet publicznie wyrażał opinię (był z nimi wywiad w gazecie), że robi skoki w bok, ale bez zaangażowania emocjonalnego. Jego kobieta raczej tego nie akceptuje i kiedyś zwyzywała ostro jakąś laskę, co mu weszła wcześniej do łóżka. Ale wciąż są razem, a kobieta korzysta z życia (on zarabia bardzo dobrze). Wydawałoby się, że patologia i ich syn będzie całkiem zryty. Wprost przeciwnie. Jestem pełen podziwu dla tego chłopaka. Ma bogatego tatę, jest przystojny, utalentowany w wielu dziedzinach, a przy tym pogodny, uczynny, skromny, ułożony i odpowiedzialny. Moim zdaniem to ideał faceta, choć jeszcze jest bardzo młody. Dla mnie to jest w ogóle jakiś niezrozumiały fenomen.

dla mnie to nie jest przykład idealnej rodziny - no sorry...

wiem, są różne układy, związki w różny sposób ludzie się realizują, ale nie przekładajmy tego na wzorce

32

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
WildHoney napisał/a:

Nie, to się nie wyklucza. Pod warunkiem, że facet nie będzie skakał w bok co dwa dni.

Naprawdę życzę Ci faceta, który poza Tobą świata nie będzie widział, żebyś nie miała takich dylematów...
Poza tym w ten sposób chyba zakładasz związek otwarty/półotwarty, jak dla mnie to bzdura, ale zależy co kto lubi...

33

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Ale nadal mi nie odpowiedziałaś na pytanie: "Czemu nie otwarte pozwolenie?".

Przecież powiedzenie, że wolałabyś nie wiedzieć o skoku w bok oznacza, że (cytuję twoje słowa): "Jeśli chcesz przelecieć bez zobowiązań inną kobietę, to ja nie mam nic przeciwko".

Z tego wysuwa mi się jeden wniosek: jeżeli nie masz nic przeciwko, to czemu nie powiedzieć wprost, że nie masz nic przeciwko? Po co te gierki?

PS. No na niektóre wyniki czeka się jakiś czas. Załóżmy, że facet decyduje się na tę abstynencję, ale ty widzisz, że nie ma do niej podstaw. Przecież się wtedy gapniesz.

34

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Nie tylko się gapnę, ale I pewnie zapytam, czy to właśnie jest przyczyną.

Na Twoje pytanie odpowiedziałam. Facet ma ode mnie przyzwolenie na skoki w bok, więc jeśli skoczy, to nie musi mi o tym mówić. Tyle.

35

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Może i wcześniej odpowiedziałaś, ale nie wprost, dlatego trochę inaczej zinterpretowałam twoje zdania. Teraz rozumiem. Bo ja myślałam, że o takie ciche pozwolenie ci chodzi, tak "między wierszami".

36

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
WildHoney napisał/a:

Dominiko, jest różnica między skokiem w bok (przespaniem się bez zobowiązań z osobą, z którą nie zamierzamy raczej kontynuować znajomości), a między romansem, który zakłada zaangażowanie emocjonalne. Ja o skoku w bok wiedzieć nie muszę, ale o romansie bym chciała, zresztą romanse mają to do siebie, że wychodzą na jaw prędzej czy później.

Podobnie to widzę.
Dochodzi jeszcze  jedna kwestia - czy mamy dzieci, czy nie. No bo to nie problem odejść od kogoś, jak jesteście tylko wy dwoje, wtedy sytuacja jest czysta. Ale co w przypadku, gdy w to wszystko zamieszane są jeszcze dzieci? Dowiadujesz się o zdradzie, stwierdzasz, że nie możesz żyć z takim człowiekiem i w tym momencie największy dramat przeżywają dzieci. I teraz jesteś między młotem i kowadłem - zostać z kimś, kim gardzisz dla dobra dzieci, czy pozostać w zgodzie z sobą i zafundować dzieciom traumę rozstania? Przez całe życie będziesz żyć z dylematem, czy dobrze zrobiłaś. Wniesiesz o rozwód - to ciebie obwinią dzieci i znajdą milion przyczyn, dla których tato miał powód do zdrady, a partner nie omieszka ci przypomnieć przy każdej okazji, że odebrałaś im możliwość życia w pełnej rodzinie. On będzie już moralnie "czysty", bo przecież powiedział i przeprosił i chciał ratować związek, poza tym on tylko na chwilę zdradził w chwili słabości, a ty zrywasz wszystko definitywnie. Jeśli więc rozważywszy to wszystko zostaniesz, to będziesz żyć w bólu i poczuciu krzywdy.
Więc to nie jest takie proste.

37

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
in_ka napisał/a:

dla mnie to nie jest przykład idealnej rodziny - no sorry...

Rozumiem twoje oburzenie, ale dla mnie miarą wartości rodziny jest owoc, jaki z niej wychodzi - czyli dziecko.

38 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-05-10 21:27:32)

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
antykobieta napisał/a:

Wniesiesz o rozwód - to ciebie obwinią dzieci i znajdą milion przyczyn, dla których tato miał powód do zdrady, a partner nie omieszka ci przypomnieć przy każdej okazji, że odebrałaś im możliwość życia w pełnej rodzinie.

A jeśli będzie ta pełna rodzina, ale będzie piekło w tej rodzinie?
Wiadomo, łatwo powiedzieć, ale z dobrym wykonaniem może być problem.

antykobieta napisał/a:

...on tylko na chwilę zdradził w chwili słabości.

Czy nie uważasz, że ten argument jest za bardzo wykorzystywany? Nie twierdzę, że nie ma się chwil słabości, ale czy przypadkiem nie za dużo ludzi ma te "chwile słabości" i to wielokrotnie w długim odstępie czasu?

39

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
antykobieta napisał/a:

... miarą wartości rodziny jest owoc, jaki z niej wychodzi - czyli dziecko.

ja pierdziu...

40

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

A tak. Ja nie chwalę ich wzajemnej relacji, zwłaszcza, że widuję ją powierzchownie. Jednak spotykam tak wiele ludzi będących dzieckiem toksycznych rodziców, co przekłada się na jego psychikę i całe życie, że jestem pełen podziwu dla tej party, jak udało im się wychować tak wartościowego człowieka. W tej kwestii z pewnością mogliby być wzorem dla innych.

41 Ostatnio edytowany przez antykobieta (2014-05-10 22:04:57)

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
Dominisia21 napisał/a:
antykobieta napisał/a:

Wniesiesz o rozwód - to ciebie obwinią dzieci i znajdą milion przyczyn, dla których tato miał powód do zdrady, a partner nie omieszka ci przypomnieć przy każdej okazji, że odebrałaś im możliwość życia w pełnej rodzinie.

A jeśli będzie ta pełna rodzina, ale będzie piekło w tej rodzinie?
Wiadomo, łatwo powiedzieć, ale z dobrym wykonaniem może być problem.

antykobieta napisał/a:

...on tylko na chwilę zdradził w chwili słabości.

Czy nie uważasz, że ten argument jest za bardzo wykorzystywany? Nie twierdzę, że nie ma się chwil słabości, ale czy przypadkiem nie za dużo ludzi ma te "chwile słabości" i to wielokrotnie w długim odstępie czasu?

Ja wiem, że uczciwość, że ideały... Ale uważam, że miarą dojrzałości jest dogłębne zastanowienie się nad skutkami podejmowanej decyzji. To nie jest wszystko takie proste. W tym wszystkim jest czynni9k ludzki - nieprzewidywalny. Nie wiesz jak zareaguje partner, jak zareagują dzieci - tracisz kontrolę. Dopóki trzymasz to w tajemnicy masz nad tym pełną kontrolę i możesz wszystko oddalić w niebyt.

42 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-05-10 22:28:02)

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
antykobieta napisał/a:
Dominisia21 napisał/a:
antykobieta napisał/a:

Wniesiesz o rozwód - to ciebie obwinią dzieci i znajdą milion przyczyn, dla których tato miał powód do zdrady, a partner nie omieszka ci przypomnieć przy każdej okazji, że odebrałaś im możliwość życia w pełnej rodzinie.

A jeśli będzie ta pełna rodzina, ale będzie piekło w tej rodzinie?
Wiadomo, łatwo powiedzieć, ale z dobrym wykonaniem może być problem.

antykobieta napisał/a:

...on tylko na chwilę zdradził w chwili słabości.

Czy nie uważasz, że ten argument jest za bardzo wykorzystywany? Nie twierdzę, że nie ma się chwil słabości, ale czy przypadkiem nie za dużo ludzi ma te "chwile słabości" i to wielokrotnie w długim odstępie czasu?

Ja wiem, że uczciwość, że ideały... Ale uważam, że miarą dojrzałości jest dogłębne zastanowienie się nad skutkami podejmowanej decyzji. To nie jest wszystko takie proste. W tym wszystkim jest czynni9k ludzki - nieprzewidywalny. Nie wiesz jak zareaguje partner, jak zareagują dzieci - tracisz kontrolę. Dopóki trzymasz to w tajemnicy masz nad tym pełną kontrolę i możesz wszystko oddalić w niebyt.

Mi chodziło o uczciwość względem siebie, bo sporo jest zaklinania rzeczywistości.

43

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
WildHoney napisał/a:

Nie, to się nie wyklucza. Pod warunkiem, że facet nie będzie skakał w bok co dwa dni.

Czyli jaka jest max. dopuszczalna częstotliwość?

44

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
Abizer napisał/a:

Czyli jaka jest max. dopuszczalna częstotliwość?

a jakie są twoje potrzeby?

45 Ostatnio edytowany przez Mazgaj (2014-05-10 23:59:42)

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Ja pytam się o sytuację w której obaj mogą to robić bądź robi to głównie kobieta.

46 Ostatnio edytowany przez Mazgaj (2014-05-11 00:04:26)

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

@antykobieta ty tak postępujesz wobec swojej ? yikes
Widzę że co niektórzy opowiadają niezłe bajduchy swoich żonąpitagoras, antykobieta i parę innych osób min. o o naturze mężczyzny, braku zaangażowania uczuciowego bądź przynajmniej planują tak się zachować względem swojej partnerki gdy tylko ją znajdą.

47

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Pisałem już, że nigdy nie zdradzałem, jeśli mi związek nie odpowiadał, to odchodziłem. Niezależnie od tego uważam, że mówienie o jednorazowej zdradzie, której się żałuje, to tylko próba przeniesienia ciężaru na partnera, a nie żadna "uczciwość". Czas na uczciwość był tuż przed dokonaniem zdrady.

Można by rzec - zanim zdradzisz, pomyśl czy sobie z tym poradzisz smile

48

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Częstotliwość może być dowolna, z tym, że jeśli uniemożliwi normalne współżycie z partnerką, facet będzie musiał pogodzić się z faktem, że partnerka też znajdzie sobie kochanka.

49 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-05-11 15:02:36)

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Fakt- kobiety nieco inaczej podchodzą do spraw seksu, związku, bliskości.

Czyli Twój facet może się rżnąć z kim/czym chce i ile chce, byle tylko Cię niczym nie zaraził, nie zaangażował się emocjonalnie i nie zaniedbywał w łóżku?

50

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Dokładnie. Z tym, że to ma iść również w drugą stronę I ja również chcę mieć taka możliwość.

51

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

To teraz rozumiem cię nie powinno być związków półotwartych. Jak przyzwolenie na zdrady to w dwa kierunki.

52 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-05-11 16:23:31)

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Mazgaj- Semantycznie rzecz ujmując- to są takie bardziej ro-związki ;P






A jakby się któreś przypadkiem emocjonalnie zaangażowało?

53

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

To ustalamy, czy to jest zwykłe zauroczenie, czy też głębsza sprawa. Jeśli to drugie, to określamy warunki, na których się rozstajemy - zawsze z większą korzyścią dla osoby pozostawionej (co ma swoje odbicie w rzeczywistości w postaci np. alimentów na zone I dziecko).

54 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-05-11 16:33:06)

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
WildHoney napisał/a:

To ustalamy, czy to jest zwykłe zauroczenie, czy też głębsza sprawa. Jeśli to drugie, to określamy warunki, na których się rozstajemy - zawsze z większą korzyścią dla osoby pozostawionej (co ma swoje odbicie w rzeczywistości w postaci np. alimentów na zone I dziecko).

Czytam i czytam i przecieram czasami oczy ze zdumienia... Masz ciekawe podejście do życia, czy dobre czy złe nie mnie to oceniać. Tylko te wszystkie ustalenia (nie tylko te z tego cytatu) i ich egzekwowanie to taka trochę Utopia, gdyż jaką masz gwarancję, że Ty ich dotrzymasz a tym bardziej druga strona.

55

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Gwarancji nie ma nigdy, ale takiej samej gwarancji nie masz, gdy stawiasz sprawę bardziej radykalnie.

56

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
WildHoney napisał/a:

Gwarancji nie ma nigdy, ale takiej samej gwarancji nie masz, gdy stawiasz sprawę bardziej radykalnie.

...bardziej radykalnie, czyli? ...Coś nie tak i zabieram zabawki, czy coś innego?

57

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Bardziej radykalnie, czyli z gory ustalamy, że zdrada jest zła I żadne z nas się jej nie dopuści.

58

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
WildHoney napisał/a:

Bardziej radykalnie, czyli z gory ustalamy, że zdrada jest zła I żadne z nas się jej nie dopuści.

Ok... tylko tego akurat ustalić nie można, czy ktoś się tego "dopuści", można za to z góry uprzedzić jakie będą tego konsekwencje...
Reasumując Twojego związku nie rozbije nic poza wypaleniem uczuć, można i tak... Nie uważasz, że wspomniane wcześniej przyzwolenie trochę uwłacza Twojej godności...?

59

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Nie, nie uważam tak. Dlaczego miałoby uwłaczać?

60

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
WildHoney napisał/a:

Nie, nie uważam tak. Dlaczego miałoby uwłaczać?

Bo zapewne byłabyś jedną z wielu (może najważniejszą a może nie)... i pełniącą rolę przystani, przynajmniej ja tak to odbieram. Zresztą nie ważne, to nie je moja bajka smile Pzdr

61

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Tak samo ona może robić gdy związek jest otwarty, seks jest ważny ale nie najważniejszy dlatego nie widzę nic złego w sytuacji gdy obaj to robią to się chyba nazywa swinging.

62

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
WildHoney napisał/a:

. Facet ma ode mnie przyzwolenie na skoki w bok, więc jeśli skoczy, to nie musi mi o tym mówić. Tyle.

Nie wierzę w to co czytam.
Dla mnie zdrada to koniec zwiazku.

63

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Myślę żę najgorsza jest niepewność ..Gdy się domyślasz a nie jesteś pewna..każde pózne wyjście,każde długie spożnienie,dziwne tel . esemesy,pilnowanie telefonu,nie odbieanie telefonu..wymowki ktore sie nie potwierdzają ,hasła na portalach ,które kiedyś były nam znane teraz są zmienione.To wszystko daje nam dużo do myślenia.I to ze jesli nie złapiesz za ręke ,to sie nie przyzna.Jesli zapytasz powie ze masz urojenia,coś sobie ubzdurałas i że tylko Ciebie kocha.Ja wolałabymbym znać najgorsza prawdę niz być okłamywaną ,poniżoną i dowiedzieć sie o tym po pary miesiącacgh czy nawet latach. Zaozczędzić sobie nerwów i myślenia.Przeżyłam to i wiem ,jak mnie to zniszczyło .Dlatego chcę pomóc takim osobą.Takim które własnie nie są pewne ,i chcą znać prawde .Niestety tylko osoby z województwa Łodzkiego,zapraszam do kontaktu.

64

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Lepiej wiedziec i moc swiadomie podjac decyzje, czy wybaczyc.

65

Odp: Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?
67Eve napisał/a:

Lepiej wiedziec i moc swiadomie podjac decyzje, czy wybaczyc.

Zgadzam się w 100% ,gdy się tylko domyślałam ale nie byłam pewna ,poprostu wariowałam ,nie myślałam o niczym innym .nie mogłam sie skupić i byłam strzępkiem nerwów.Lepiej wiedzieć.

Posty [ 1 do 65 z 66 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Życie w niewiedzy czy wiedza o zdradzie ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026