Witam wszystkich, kurde nie wiem od czego zacząć tyle się wydarzyło a ja nie mam z kim porozmawiać na ten temat więc piszę do was i bardzo proszę o pomoc bo ja już sama nie wiem co robić??!!
A więc dowiedziałam się o zdradzie mojego partnera (nie jesteśmy małżeństwem,ale jesteśmy ze sobą już 5 lat) kiedy byłam w 5 miesiącu ciązy zdradzał mnie wówczas od 3 miesięcy, pisał miłosne smsy spotykał się z nią przy każdej możliwej okazji, a ja w tym czasie czekałam na niego w domu zakochana i szczęśliwa, pewnego dnia przez zwykły przypadek zobaczyłam smsa w którym pisała że już dotarła do domu, nie rozumiałam po co ktoś pisze mu takie rzeczy poprosiłam o wyjaśnienia to bardzo się zdenerwował że nie ufam (bezczelny!!), ale ja nie odpuściłam zaczęłam drążyć i okazało się że mój ukochany idealny facet pisze z inną po 70 smsów dziennie i żali się jak to jest mu ze mną źle, że nie chce dziecka które nosiłam pod sercem,że to wpadka i nie wyobraża sobie jak to będzie ze mną wyglądało jego życie, dodam , że jak tylko dowiedziałam się o smsach, ale nie znałam ich treści to on się wypierał że nic miedzy nimi nie było natychmiast zerwał z nią kontakt i starał mi się wmówić że to tylko smsy ale ja nie wierzyłam i w końcu przycisnełm go i się przyznał że mnie zdradził z tym że utrzymuje do tej pory że zdarzyło się to tylko raz i od razu bardzo tego żałował ale ja mu nie wierzę bo po tym pisał do niej jeszcze więcej, boże nie rozumiem tego jak to możliwe że można być takim fałszywym!! codziennie mówił mi ze mnie kocha w łóżku było cudownie kochaliśmy się pół wieczora a kiedy ja zasypiałam on pisał z nią do 2 w nocy i mówił jak za nią tęskni jak mu jej brakuje że ją kocha itd... do tej pory zadaje sobie pytanie dlaczego mi to zrobił, dlaczego po prostu mnie nie zostawił bez tych kłamstw i zdrad?? Złamał mi serce, zniszczył wszystko w ciągu 3 miesięcy, on od chwili gdy się dowiedziałam bardzo się stara sam przeszedł załamanie nerwowe ponieważ chciałam od niego odejść wciąż jest przy mnie mimo że było bardzo ciężko wciąż powtarza że mnie kocha a tamto to było jego życiowy błąd że tylko ja i dzidzia się dla niego liczymy stara się naprawdę ale ja nie mogę zapomnieć a minęło już 9 miesięcy!!! bardzo go kochałam był miłością mojego życia nie rozumiem dlaczego tak łatwo przyszło mu to zniszczyć?? proszę pomóżcie mi co ja mam dalej zrobić jak zapomnieć i żyć dalej?? codziennie proszę Boga żeby zapomniała ale nie mogę! kocham go i nienawidzę co zrobić to wszystko mnie niszczy od środka, czy jeszcze kiedyś będę szczęśliwa?? może opisała to trochę chaotycznie ale tyle się jeszcze miedzy nami wydarzyło że pół nocy mogłabym opisywać.